Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Przeprowadzka Drukuj
Maciej Gdula   
01.11.2009

Tak jak Krytyka Polityczna w Warszawie, zmieniłem adres tej jesieni. Przeprowadzki sprzyjają rozstrojowi nerwowemu, bo wszystko trzeba najpierw zlikwidować, a potem zorganizować na nowo. Oprócz pakowania, noszenia, rozpakowywania i układania trzeba rozwiązać i zawrzeć umowy, zdobyć zaświadczenia, wymeldować się i zameldować. Otrzymujemy więc rzadką szansę, aby zorientować się, co łatwo, a co ciężko załatwić. 

  

W mainstreamie za ciężko załatwialne uchodzą wszystkie sprawy związane z państwem. Państwo to jak wiadomo rozdęta biurokracja, nieruchawi urzędnicy i absurdalnie skomplikowane, nieprzejrzyste przepisy. Rzeczy mają się zupełnie inaczej, gdy w grę wchodzą prywatne przedsiębiorstwa. Tutaj wszystko jest podobno utrzymywane w optymalnych rozmiarach, a profesjonalna obsługa szybko radzi sobie ze stosowaniem prostych procedur. Może nawet dałbym się nabrać na te bajki, gdyby nie przeprowadzka. Odwiedziłem cztery urzędy i w każdym spędziłem ok. 30 minut. Wszędzie pobrać można było numerek i mniej więcej po 5 minutach urzędniczki i urzędnicy załatwiali, co było do załatwienia. Ani razu nie zdarzyło mi się odejść z kwitkiem. Problemy zaczęły się dopiero, gdy trafiłem do prywatnych firm.

  

Gdy dotarłem do jednego z trzech punktów obsługi klienta, które duża firma dostarczająca telefon, telewizję i Internet utrzymuje w 3-milionowym mieście, natknąłem się na 40-osobową kolejkę obsługiwaną przy trzech stanowiskach. Ponieważ było już tylko 30 minut do zamknięcia, postanowiłem przechytrzyć wszystkich i przyjść następnego dnia rano. Nie przechytrzyłem, bo o godzinie 11 w kolejce znowu stało 40 osób. Po godzinie stania dowiedziałem się, że sprawy nie załatwię, ale przynajmniej zrozumiałem prawdziwy sens terminu „optymalne rozmiary przedsiębiorstwa”. Oznacza to po prostu, że do obsługi klientów przeznacza się niewielu pracowników, co pozwala ograniczyć koszty i uzyskane w ten sposób środki przeznaczyć na premie dla prezesów.

  

Dużo ciekawsze rzeczy działy się jednak, gdy zaczęło się przenoszenie numeru telefonu i dodawanie do umowy telefonicznej kolejnych usług. Sama zmiana numeru poszła gładko, ale zaraz potem odezwał się do mnie przedstawiciel handlowy firmy, oferując dodatkowe usługi, na które złożyłem zamówienie: „Jest pan zainteresowany? Jestem. Świetnie, odezwiemy się do pana i założymy co trzeba, ale bardzo proszę, gdy zadzwonią koledzy z firmy mówić, że już pan nie jest zainteresowany”. Trochę byłem zaskoczony, ale nie zdążyłem się nadziwić, bo przedstawiciel firmy zadzwonił jeszcze raz: „Tylko jak będą dzwonić z kontroli to niech pan nie mówi, że ze mną rozmawiał i niech pan powie, że nie jest pan zainteresowany usługami. Wszystko założymy, niech się pan nie przejmuje!” Trochę się przejmowałem, więc gdy zadzwoniła inna przedstawicielka firmy pytając, czy jeszcze jestem zainteresowany zamówieniem, które wcześniej złożyłem, złamałem się i powiedziałem, że tak. To chyba był błąd. Kilka dni później za pomocą automatu firma wezwała mnie po odbiór urządzeń. Stawiłem się szybko, poczekałem przepisową godzinę na swoją kolej i dowiedziałem się, że moje urządzenie już odebrał przedstawiciel handlowy i nie mogę wziąć sprzętu osobiście. Chociaż przedstawiciel obiecywał, że zadzwoni, to ja musiałem zadzwonić do niego. Po dwóch dniach wydzwaniania odebrał i obiecał, że „wszystko założymy”. Ma oddzwonić jutro, albo za dwa dni. Nie ma to jak proste i przejrzyste procedury w firmach prywatnych.

  

Pozostaje życzyć firmom, żeby kiedyś zaczęły działać jak państwowe urzędy.

Komentarze
Dodaj nowy
step  - Mam podobne doświadczenie   |02.11.2009 15:08:57
W moim przypadku wprawdzie w urzędach nie jest aż tak różowo, ale w rankingu:
"Kto zrobił Tomka w lolo" prywatni chyba jednak przodują.

W kwestii
urzędów łódzkich miałem tak:

dzielnicowe coś od ruchu miejskiego -
minus
miejskie coś od ruchu miejskiego - wielki minus
skarbówka - o dziwo,
plus
policja - kilka porządnych plusów
służba zdrowia - w miarę plus
(szczególnie w porównaniu z tym, co dostępne jest prywatnie)
administracja
osiedla - to akurat nie jest ani plus, ani minus, ani nawet zero, tylko liczba
urojona, kompletnie odrębny świat fantastyczny, w którym dziury w dachu
zabytkowej kamienicy łata się za pomocą cienkiego plastiku, takiego jak ten, z
którego jest robione wnętrze bombonierek (i ma nawet podobne wygięcia)
TT2   |07.11.2009 10:55:31
Zgadzam się. Ja np. swego czasu w moim banku prywatnym oczywiście jak mnie
załamali swoją obsługą (w sekcji niby dla takich uprzywilejowanych klientów)
zrobiłem im wykład, że bardzo daleko im do standardów obsługi i zaufania wobec
petenta jakich mam okazję doświadczać w Urzędzie Skrabowym, który wzywa mnie
prawie co roku do wyjaśnień, ale zawsze traktuje z wyrozumiałością i oferuje
fachową pomoc.
mariabalej   |07.11.2009 20:20:45
Po pierwsze, jak może mieć doktorat z socjologii ktoś, kto twierdzi, że Warszawa
ma 3 miliony mieszkańców? Liczysz łącznie z miastami i miasteczami aż po
Skierniewice?

Po drugie, w Warszawie mamy conajmiej 4 dostawców telefonu,
Internetu i telewizji,
nie wszedzie są takie kolejki. A że korzystasz z
gównianego Aster, to jest Twoja sprawa. Przejdz sobie do UPC, czy Multimediów,
bedziesz obsługiwany inaczej.
UPC ma bardzo dobry salon na przecwiko Hali
Mirowskiej czeka sie max 15 minut.
Urzędów państwowych wybierac nie możemy a
siedzi tam kołtuństwo przyjmowane nie w wyniku rzetelnej rekrutacji, ale dobru
rodzinno-kolezenskiego.

Drugie zdzwienie socjologicznie - jak można
jednostkowe, własne doświwdczenie systemowo uogólniać?

Nasz Instytut w Pana
przypadku chyba się pomylił.
mariabalej   |07.11.2009 20:27:38
Jeszcze jedna uwaga, gdyby panstwo mialo funkcjonowac wg życzeń "Krytyki
Politycznej" to działołoby jak ta strona.

Mięła doba od huczenego
otwarcia Waszej siedzimy, a tu ni widu ni słuchu. Żadnych zdjeć, żadnego
video…
Gazety papierowe są bardziej aktualne. Domyslam sie jaka filozfia Wam
przyswieca - pojesc, popic najchetniej na cudzy koszt, a praca to ostatecznosc.


Obyscie nigdy nie mieli wplywu na zarzadzanie, czyms wiecej niz samymi sobą.
step  - Warszawa ma nawet więcej…   |08.11.2009 13:07:42
niż 3 miliony mieszkańców.

Po prostu ludzie się teraz nie meldują, spisy są
nieaktualizowane, a miasto puchnie.

A jak liczyć z Piasecznem, Legionowem,
Pruszkowem etc., to będzie z pięć milionów.

Tak więc lekarzu mariabalej,
który tu nas pouczasz - ulecz sam siebie. Poinformuj się, rozejrzyj, także wokół
siebie… Bo doświadczenia jednostkowe są często znakomitą odtrutką na
obowiązującą ideologię… Za komuny mogliśmy się o tym przekonać… I
przekonujemy się o tym teraz, za kapitały… Szczególnie, jak zaczniemy tutaj
sobie zbierać te doświadczenia… jak rozumiem, ten felieton właśnie do tego
zachęca, mówi: taka jest ideologia mainstreamowa, nie zgadza się z moim
doświadczeniem, co wy na to… Tak więc sięgnij mariabalej do swoich doświadczeń
zamiast odpowiadać nam ideologicznym bełkotem o niższości rasowej urzędników
państwowych…
kot   |09.11.2009 03:24:14
Ot jeszcze jedno jednostkowe doświadczenie, rzadkie bo rzadkie ale co
najważniejsze pokazujące, że państwowe nie musi być złe.

Mogłem oglądać i
jakby doświadczyć. W pigułce jednego szpitala poznawałem: problemy , blaski i
cienie polskich szpitali. I rodzaj destrukcyjnej polityki państwa prowadzonej
wobec nich. Bliska mi osoba ,,cudem,, dostała się na Pododdział ( tak to się po
wojskowemu i słusznie nazywa) Proktologii Szpitala Soleckiego w
Warszawie.
Pododdziałem kieruje, zarządza, dowodzi, odpowiada, tworzy go i
utrzymuje przy życiu doc. Małgorzata Kołodziejczak . W korytarzach, salach,
łazienkach, brak pieniędzy widać z każdego wymagającego remontu kąta. I w tych
warunkach jest robione coś, co się daje nadrobić wysiłkiem, organizacją,
zadbaniem, lśniącą, uporczywie doglądaną czystością. Rzeczowa i uśmiechnięta
pani ordynator zajęta jest ponad miarę, gdy co kilka dni przychodzi nowa
partia pacjentów, których trzeba zoperować. Ruch jak w dobrze zorganizowanej
linii produkcyjnej. I mimo tego jest: życzliwość i dobra opieka. Skromne
posiłki są smaczne. Personel kompetentny , czujny, zajęty: organizacja robi
wrażenie perfekcyjnej. Jeżeli ktoś powie, że można lepiej, taniej i
sympatyczniej, zorganizować coś podobnego po sprywatyzowaniu, będzie musiał
wykazać dużo złej woli albo ideologicznego zaślepienia.
Szpital na Solcu od lat
oblegany przez pacjentów jest obiektem zakusów likwidacyjnych.

Nieszczęściem polskiej transformacji jest dojście do władzy ludzi
nieprzygotowanych do jej sprawowania, którzy nigdy nie zajmowali się
zarządzaniem, nie potrafią docenić i uszanować tego co już dobrze funkcjonuje.
Nie zdających sobie sprawy z tego ile potrzeba, zaangażowania, czasu na
konieczną selekcję personelu, powstanie tkanki organizacyjnej, którzy nie
odróżniają destrukcji od reformy.

Gdyby podobny pobyt szpitalu zdarzył się
w USA lub za kilka lat w Polsce gdy już szpitale zostaną sprywatyzowane, a NFZ
nie będzie miał wciąż pieniędzy, bo skąd by miał mieć skoro ich brakuje, to do
dolegliwości pooperacyjnych dołączony by został powalający rachunek kilku albo
kilkunastu tysięcy dolarów.
dAwIdeR   |10.11.2009 10:28:53
Wypadało by napisać co to za firma aby jej unikać.
Nie bójmy się mówić źle czy
też dobrze o firmach kiedy na to zasługują.

to tak na marginesie.
Mitrydates   |17.12.2009 03:47:33
"Pozostaje życzyć firmom, żeby kiedyś zaczęły działać jak państwowe
urzędy"
Rozbawił mnie Pan setnie. Ja pracując w prywatnej firmie,
realizującej projekty z Europejskiego Funduszu Społecznego, widzę jak wiele
urzędów państwowych, samorządowych czy jednostek celowych jest kompletnie nie
przygotowanych do swojej pracy. Koronnym przykładem niech będzie Mazowiecka
Jednostka Wdrażania Programów Unijnych.
Często też korzystam z usług
państwowego przewoźnika jakim są Koleje Mazowieckie i z utęsknieniem czekam na
prywatnego przewoźnika kolejowego. Niestety pańskie poglądy i zdaje się zajęcia
zawodowe wypaczyły Pana poglądy na rzeczywistość.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.73651 Seconds