|
O zbawiennej roli wpływów rosyjskich w Polsce |
|
|
Maciej Gdula
|
|
14.01.2009 |
Nie biorą mnie bezkresne przestrzenie i chwyty judo Władimira Putina, ale gdyby nie Rosja, nie można by liczyć na rozsądne głosy w polskich mediach. Przy okazji kryzysu na linii Moskwa-Kijów-Bruksela możemy się na przykład dowiedzieć, że nie zawsze cięcie kosztów jest pożądane, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo. Zamiast podążać za logiką rynkową i kupować tanio trzeba niektóre rzeczy kupować drogo, bo na dłuższą metę to się opłaci. Może z czasem ta logika przeniknie też np. do rozważań o cenie pracy, bezpieczeństwie ekologicznym czy wynagradzaniu pracowników nauki.
Relacje Rosja-reszta świata pozwalają też na zmianę myślenia w stosunkach międzynarodowych. Zazwyczaj Polacy nie potrafią wznieść się ponad język interesu narodowego. Kiedy na horyzoncie pojawia się Rosja, do polityki zaczyna wkraczać język altruizmu. Rosja powinna sprzedawać Ukrainie gaz nie po cenach światowych, ale uwzględniając jej poziom bogactwa. Mam nadzieję, że wkrótce będziemy mogli domagać się sprzedaży tanich komputerów do Kenii i tanich leków do Gwatemali.
Polacy zabierają się także do myślenia o sposobach wykorzystywania energii. Na razie bredzą niestety o elektrowni atomowej, ale pewnie wkrótce pójdą po rozum do głowy i zamiast czekać do 2020 na nową elektrownię zrobią coś od zaraz. Gdyby w polskich domach wprowadzić energooszczędne rozwiązania zużycie prądu, mogłoby zmniejszyć się o 40%. Wszystkim, którzy obawiają się Rosji, pozostaje więc poradzić: boisz się - zmień żarówkę na energooszczędną!
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 14.01.2009 )
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...