Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Między śmiercią a nie-życiem |
|
|
Maciej Gdula
|
|
05.02.2009 |
Wieść gminna niesie, że Dorota Masłowska porzuciła obóz postępu i zapisała się do reakcji. Zamiast wyśmiewania narodowych fobii w Między nami dobrze jest zaczęła afirmować bogoojczyźnianą opowieść o starych i nieżywych Polakach. Z pewnością powstał dramat świetnie pokazujący, jakie spectrum wyborów jest w Polsce możliwe.
Żyjące w pojedynczym pokoju Osowiała staruszka, Halina i Mała metalowa dziewczynka oraz odwiedzająca je znajoma „gruba jak świnia” Bożena, spędzają czas czytając pismo, w którym oferta kulturowa dla klasy średniej dostosowana jest do potrzeb polskiej biednej ludności: „Już zakwitły pierwiosnki i pełną parą nadeszła wiosna, kusząc nas swoją piękną aurą. Chętniej nie wybierasz się na dotleniający spacer, do łask wraca też rower, którego nie posiadasz. (…) Chętniej nie wkładasz też tych lekkich sukienek, których nie masz i cienkich rajstop, których również nie masz”. Z biedy nie rodzi się jednak żaden protest. Rodzaj spełnienia daje kobietom naśladowanie stylu życia ze świata konsumpcji: „A może byś coś zjadła? Przeczytałam tu świetny przepis: leczo. Tę mielonkę pradawną z Tesco nie wyrzucasz, tylko obierasz z pleśni, jeśli jest już śliska, to podsmażasz, po czym tniesz na kilka plastrów szynki parmeńskiej. Kanapkowy seropodobny trzesz na parmezan (…) wrzucasz to do starej grzybowej”. Bohaterki jakoś sobie radzą, ale trudno powiedzieć, że żyją. Ich egzystencja jest rodzajem nie-życia. Ani się nie buntują, ani nie tworzą własnych wartości. Zamiast życia wchłaniają ochłapy kultury popularnej, zagryzając tanimi produktami z Tesco.
W dramacie pojawiają się także popijające wino elity w postaciach aktora i scenarzysty filmu o trudnych realiach społecznych. Masłowskiej udało się uchwycić relację polskich elit do ich kraju: „To była bardzo ciężka rola, bardzo wiele ujęć kręciliśmy w samej Polsce, sypialiśmy w tamtejszych hotelach, nieraz nawet bez szamponiku, mydełka i osobnego ręczniczka do nóg, dlatego teraz potrzebuję spokojnej głuchej ciszy, odpoczynku, medytacji, nowego samochodu terenowego, zamierzam też pojechać do Peru pojeździć na quadzie po kolebce naszej cywilizacji”. Polska nie dorasta do potrzeb i aspiracji elit. One są już gdzie indziej, reprezentują lepszy świat i istotę człowieczeństwa. Ich podstawowy odruch to stwierdzenie, że na Zachodzie coś już jest, a tu wciąż jeszcze tego brakuje. Są przekonane o swojej wyjątkowości, ale nie widzą, że ich życie podobnie jak życie „grubej jak świnia” Bożeny jest rodzajem imitacji, tęsknotą za przeżywaniem czyjegoś innego życia.
Masłowska nie zadowala się jednak wyłącznie opisem klasowo zróżnicowanych sposobów nie-życia Polaków, ale pokazuje rodzaj alternatywy dla kultury imitacji. Już od początku dramatu babcia wspomina okres wojny i mówi o historii, która zabrała jej młodość. Przez większą część dramatu ani córka, ani wnuczka nie chcą jej słuchać, a nawet zabawiają się jej kosztem: „Osowiała staruszka na wózku inwalidzkim: Ja chodziłam! Przed wojną to się chodziło, że aż hej, to się biegało. Do kina, na wafle, na ptifury, nad rzekę (…) Po piasku, po ziemi, nad rzekę. Tylko kawałek chleba w rękę i dalejże… Mała metalowa dziewczynka: Niech babcia zapomni o chlebie, zwłaszcza biały pszenny – tuczy. I ważny jest ruch. Jak babcia będzie tylko siedzieć na tym wózku inwalidzkim, to babcia się nigdy nie odchudzi, musi babcia więcej jeździć, a przynajmniej sama się pchać”. Strzelba zawieszona w pierwszym akcie wypala w trzecim, gdy wnuczka dowiaduje się, że babcia zginęła w bombardowaniu, odkrywa dla siebie koszmar wojny i zaczyna domagać się chleba, o którym bez przerwy mówiła babcia.
Mamy zatem przed sobą alternatywę: albo nie-życie polegające na ciągłej imitacji, albo śmierć, która urasta do rangi podstawowej prawdy, na której oparte jest pragnienie powrotu do polskości. Pierwsza opcja zakłada kibicowanie w spektaklu, w którym nigdy nie będzie można wziąć udziału na pełnych prawach. Druga opcja nakłania do akceptacji swojskości, szantażując nas cierpieniem umarłych. Być może Masłowska porzuciła jakiś obóz i gdzieś się zapisała, ale po Między nami dobrze jest przede wszystkim nie chce się wybierać między śmiercią a nie-życiem.
Dorota Masłowska, Między nami dobrze jest, Lampa i Iskra Boża , Warszawa 2008
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 06.02.2009 )
|
|
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...