Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Kaczyńscy rządzą! |
|
|
Maciej Gdula
|
|
07.01.2009 |
Choć od ponad roku rząd PiS-u nie sprawuje władzy, Jarosław i Lech Kaczyńscy jednak rządzą. Nie chodzi tu wcale o urząd prezydenta, tylko nominalnie obsadzony przez jednego z braci. Kaczyńscy rządzą umysłami wielu publicystów, dla których wciąż pozostają największym polskim problemem. Do tych publicystów z pewnością należy Witold Gadomski. Dwa tygodnie temu ostrzegał, że Kaczyńscy mają nowych sojuszników w postaci Krytyki Politycznej (GW 19 XII 2008 „Ultrasi podają ręce”). Pretekstem do napisania felietonu było spotkanie Lewiatana, na którym, jak można sądzić z tekstu redaktora GW, zajmowałem się przede wszystkim wygłaszaniem peanów na cześć Kaczyńskich, chociaż bardziej na cześć Jarosława. Nieważne, że to, co mówiłem miało dokładnie odwrotny sens niż wynikało to z relacji Gadomskiego. Prawdopodobnie naprawdę zapamiętał tylko to, co przepuszcza jego oprogramowanie antykaczystowskie nastawione na wykrywanie wirusów IV RP.
Na spotkaniu, oprócz wypowiedzenia kilku tez mówiących o dość jasnych korzyściach wynikających z polityki IV RP, jakimi było realne spluralizowanie sfery publicznej, obrona godności (ale już nie interesów) osób wykluczonych społecznie, czy ożywienie konfliktu jako zasady organizującej politykę, dowodziłem zasadniczego impasu polityki w Polsce. Jeśli uważałbym braci Kaczyńskich za lekarstwo na ten stan rzeczy z pewnością zapisałbym się do Prawa i Sprawiedliwości, a nie uprawiał jakieś dialektyczne gry w kotka i myszkę, o których pisał Gadomski. Według niego działam wedle zasady „im gorzej, tym lepiej” i liczę, że z działania prawicy i lewica dialektycznie wyciągnie jakieś korzyści. Dawno temu, u progu IV RP świtały mi w głowie takie myśli, ale bardzo się na nich zawiodłem. Wiele osób wierzyło, że po IV RP musi przyjść jakieś odreagowanie. W tej wierze tliła się nadzieja, że wraz z upadkiem IVRP znikną ograniczenia III RP wraz z jej klerykalizmem, wolnością tylko dla bogatych i cenzurą na dyskusję o gospodarce. Tak się oczywiście nie stało i zamiast wolności Polacy wybrali odwrót od polityki. Rządy PO to przede wszystkim wytchnienie od dokonywania kluczowych wyborów, przeprowadzania zasadniczych dyskusji, zastanawiania się nad pożądanym kształtem naszego wspólnego świata. Projekty reform znów są reklamowane jako wprowadzanie normalnych rozwiązań przez fachowców, a poziom konserwatyzmu w polityce pozostaje bez zmian.
Jako przyczynę takiego stanu rzeczy podawałem dwa dominujące modele uprawiania polityki w Polsce. Pierwszy, charakterystyczny dla braci Kaczyńskich, polega na obronie wspólnoty narodowej. Jego symbolem stała się walka z układem, czyli siecią nieformalnych powiązań ograniczających zdrowe życie wspólnoty. Pozbycie się układu miało odblokować naturalną energię i witalność Polaków. Błąd tego rozumowania i jego głęboka antypolityczność polega na założeniu, że istnieje coś takiego jak naturalna wspólnota, która będzie gładko funkcjonować jeśli tylko jej tryby oczyści się z zanieczyszczeń.
Drugi typ uprawiania polityki to wprowadzanie normalności. Ten model realizują dziś w dużej mierze PO i PSL. Wszystkie zmiany przedstawiane są tutaj jako droga do normalności. Zmiany firmują eksperci przekonujący o wydajności i racjonalności wprowadzanych modeli. Ludzie przekonywani są, że jest to droga w jedynym słusznym kierunku, który już sprawdził się „na zachodzie”. Zamiast dyskusji nad sensownością określonych rozstrzygnięć mamy szantaż nowoczesnością i grę na odpowiedzialności za kraj. Polacy godzą się na zmiany, ponieważ nie chcą być zacofani i są gotowi do poświęceń w imię długofalowego efektu.
Nietrudno zauważyć, że oba typy polityki mogą funkcjonować w symbiotycznym związku. Kiedy Polaków dotykać zaczynają efekty reform wprowadzanych jako „sprawdzone” i „racjonalne” rozwiązania, nie postrzegają ich jako skutków swoich własnych decyzji, ale wynik jakiegoś spisku elit, które nad ich głowami dokonały niekorzystnych zmian. Wtedy chętnie sięgają po schemat obiecujący, że pozbycie się owych elit jest lekarstwem na całe zło. Tropienie układów i zdrajców wydaje się wymierzeniem sprawiedliwości.
Jeśli ktokolwiek podaje więc Kaczyńskim rękę, to nie jestem to ja, ale Witold Gadomski. Strasząc ekstremistami i zachęcając do polityki normalności, przygotowuje grunt pod powrót polityki obrony wspólnoty narodowej. Choć zdaje mu się, że wykonuje dobrą robotę, sam napędza duchy, które go prześladują. Jeśli jest jakaś dialektyka w Polsce, to nie łączy ona lewicy i prawicy, ale liberałów i populistów.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 07.01.2009 )
|
|
|
|
...to się viking chyba wreszcie poczu...
No to chyba wypadałoby teraz podać te...