> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Szewczyk: W obronie poprawności politycznej |
|
|
Hanna Szewczyk*
|
|
01.12.2011 |
Kilka lat temu, dokładnie 20 października 2002, w tygodniku „Przekrój” ukazał się tekst Dmitrija Prigowa Political correctness w tłumaczeniu Jana Gondowicza. Tekst w sposób, jak mi się wówczas wydawało, zabawny kpił ze zjawiska poprawności politycznej; pamiętam, że bardzo rozbawił mnie i grupę znajomych. Parę lat później przeprowadzałam w ramach seminarium specjalizacyjnego zajęcia o poprawności politycznej w Wielkiej Brytanii. Szukając materiałów natrafiłam w papierach na tekst Prigowa i muszę przyznać, że rozbawił mnie znacznie mniej. Oto fragment: „Czym jest kobieta? Czymś szacowniejszym od mężczyzny. Czym jest czarny mężczyzna? Czymś szacowniejszym niż biały mężczyzna, szacowniejszym bądź równym białej kobiecie, lecz ustępującym szacownością kobiecie czarnej. Czym jest inwalida? Czymś szacowniejszym, niż zdrowy.” I tak dalej w ten deseń, aż do „pozycji ostatniej, czarnej kobiety inwalidki, lesbijki, chorej na AIDS… której szacowność przewyższa wszystkie inne i porównaniom nie podlega.”
Uderzył mnie w tym tekście, czytanym na świeżo po latach, ukryty pod powierzchowną błyskotliwością całkowity brak zrozumienia idei poprawności politycznej, która notabene wydaje się ostatnimi czasy pełnić mało wdzięczną funkcję chłopca do bicia. Czym jest tak naprawdę? Wg internetowej wersji Słownika Języka Polskiego PWN, to „unikanie wypowiedzi lub działań, które mogłyby urazić jakąś mniejszość, np. etniczną, religijną lub seksualną.” Ta definicja jest bardzo szeroka i w ten sposób zdefiniowana zasada PC rzeczywiście może wydawać się absurdem, bo wszak urazić mogę konserwatywnego muzułmanina paradując po ulicy z gołą głową. Dużo precyzyjniejsza wydaję się definicja z thefreedictionary.com, która w wolnym tłumaczeniu brzmi następująco: „unikanie wypowiedzi lub działań, które mogą być postrzegane jako wykluczające, marginalizujące lub obrażające ludzi społecznie upośledzonych lub dyskryminowanych.” Polska edycja Wikipedii podaje m.in., że „poprawność polityczna ma w zamierzeniu polegać na unikaniu w dyskursie publicznym stosowania obraźliwych słów i zwrotów oraz zastępowaniu ich wyrażeniami bardziej neutralnymi. Obejmuje również samoograniczanie w posługiwaniu się symbolami i określeniami, które potencjalnie mogłyby naruszać uczucia niektórych grup społecznych.” Straszny potwór!
Czy naprawdę trzeba wszystkim łopatologicznie tłumaczyć, że poprawność polityczna nie zakłada ani nie próbuje udowodnić, że im bardziej jednostka czy grupa jest upośledzona społecznie czy w jakikolwiek inny sposób, tym bardziej jest wartościowa czy, słowami Prigowa, „szacowna”? Nie chodzi tu przecież o nic innego, jak o elementarny szacunek wobec innych ludzi, bez względu na ich pochodzenie etniczne, społeczne, płeć czy sprawność fizyczną. Szacunek ten zobowiązuje nas m.in. do unikania pewnego rodzaju dyskursu, bez względu na to, jak łatwo przychodzi nam użycie określenia „Murzyn” lub „bambus” zamiast „czarny”, czy „Ruska” zamiast „Rosjanka”, bez względu na to, jak irytuje słowo „gej” zamiast jakże swojskiego „pedała” czy „cioty”.
Kto dał loży szyderców prawo do wyśmiewania ludzi czujących dyskomfort wobec określeń, jakich się wobec nich używa i rzucających wyzwanie pogardzie, jaką przesiąknięty jest dyskurs publiczny (a z czego częstokroć nawet nie zdajemy sobie sprawy)? Określenie „Afroamerykanin” śmieszy szyderców do łez? Pech, nie zostało ono wymyślone dla ich wygody, gdyż – niespodzianka! – nie są oni centrum wszechświata, a ich perspektywa nie jest jedyną i powszechnie obowiązującą. Brytyjczycy pochodzący z subkontynentu indyjskiego nie muszą godzić się na obelżywe określenie „Paki”, bez względu na to, jak poręczne jest to słówko dla wielu białych Brytyjczyków. Notabene, odkąd nasi tolerancyjni i zupełnie nierasistowscy rodacy i rodaczki przeprowadzili zmasowany atak na Wyspy Brytyjskie nasz słownik wzbogacił się o nowe słowo: polski odpowiednik angielskiego „Paki” to „ciapaty”. Edukacja wielokulturowa postępuje w błyskawicznym tempie. Obrażają nas „Polish jokes” opowiadane w Stanach Zjednoczonych czy „Polenwitze” za naszą zachodnią granicą? Dlaczego więc tak chętnie opowiadamy „kawały o Żydach”, z których wiele w dodatku odnajduje „elementy humorystyczne” w tragedii Holocaustu?
Wsłuchując się w przekaz medialny można czasem odnieść wrażenie, że określenie jakiegoś filmu czy innego dzieła mianem „politycznie niepoprawny” to szczyt komplementu. Równie często odnosi się wrażenie, że osoba posługująca się terminem „politycznie niepoprawne” nie ma bladego pojęcia, o czym mówi. Kilka lat temu brytyjska organizacja Campaign Against Political Correctness (na ich stronie internetowej www.capc.co.uka można między innymi znaleźć druk petycji przeciw poprawności politycznej) wydała książkę wyśmiewającą przypadki, w których, ich zdaniem, poprawność polityczna w Zjednoczonym Królestwie przekroczyła granice zdrowego rozsądku. Prawicowy dziennik Daily Mail przedrukował niektóre z tych przykładów. Rzeczywiście, nie brakuje tu absurdów. Pytanie tylko, jak do idei poprawności politycznej ma się sześciostronicowy dokument opisujący szczegółowo ustawienie każdej juki w budynkach rządowych londyńskiego Whitehall? Co wspólnego z poprawnością polityczną ma sprawa sądowa wytoczona miejscowemu supermarketowi przez parę, której pies doznał obrażeń chwytając ulotkę reklamową wrzuconą przez otwór na listy? Tyle samo, co decyzja władz kościelnych anglikańskiej katedry w Sheffield, stanowiąca, iż po rytualnym obmyciu nóg w Wielki Czwartek parafianie otrzymają indywidualne ręczniki zamiast jednego wspólnego – czyli NIC. Nawiasem mówiąc, to ostatnie wydaje się być dość logicznym rozwiązaniem, biorąc pod uwagę podstawowe zasady higieny.
„Smutne, że tak niewiele osób jest gotowych bronić idei, że to, jak rozmawiamy i jak nawiązujemy relacje ma znaczenie. Społeczeństwo zbudowane na szacunku i tolerancji słusznie przywiązuje wagę do języka, jakiego używa,” pisze Will Hutton w tygodniku „Observer”. Artykuł zatytułowany jest Politically correct and proud of it. Nie obawiajmy się być politycznie poprawne/i. Nie obawiajmy się czerpać z tego dumy. Nie wstydźmy się tolerancji, szacunku dla „inności”, respektowania ludzkiej godności. Wstydźmy się pogardy.
Hanna Szewczyk* - asystentka w Instytucie Anglistyki UMCS, specjalizuje się w kulturze brytyjskiej, współautorka książki Oswajanie Innego: Obraz Polski i Polaków w prasie brytyjskiej w latach 2002-2007.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 02.12.2011 )
|
|
Zaproszenia i Kluby KP
-
Poznań, 27 maja: Sprawa Operacyjnego Rozpoznania
-
Cieszyn, 28 maja: Przewodnik po Żmiijewskim. Spotkanie wokół książki
-
Łódź, 29 maja: Desperate Housewives - prawdziwa historia
-
Łódź, 28 maja: Grecja, Polska, dług publiczny
-
Łódź, 25 maja: "Z daleka widok jest piękny"
-
Kraków, 26 maja: Berman i Walzer na 10 urodzinach KP
-
Trójmiasto, 31 maja: Współczesna teoria praw zwierząt. Regan, Francione i inni
-
Trójmiasto, 29 maja: Tęczowe Kino Zaangażowane. Braterstwo
-
Trójmiasto, 28 maja: (Po)kryzysowa ekonomia. Etyczne zarządzanie budżetem
-
Trójmiasto, 26 maja: WARYŃSKI FEST
-
Trójmiasto, 25 maja: 10 urodziny KP. Afterparty: TRZASKA/ZRALEX
-
Trójmiasto, 25 maja: 10 urodziny KP. Minimum socjalne, maksimum moralne
-
29 maja, Warszawa: Polityka społeczna po 1989 roku
-
Kraków, 24 maja: Koniec publicznych szkół i stołówek?
-
Toruń, 29 maja: Berman na 10. urodzinach KP
Kluby KP
|
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...