Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze. Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Z okazji rozgrywek Euro 2012 Łódź ma się stać „miastem dla kobiet”. „Ciekawe hasło, w dodatku związane z historią włókienniczej Łodzi” - pomyślałam, gdy po raz pierwszy usłyszałam zaproponowany przez Urząd Miasta Łodzi slogan. Jednak sposób, w jaki magistrat chce uczynić Łódź przyjazną kobietom, wzbudził mój niesmak.
W czasie piłkarskich mistrzostw Europy będzie można liczyć m.in. na specjalne zniżki do fryzjera i kosmetyczki, naukę chodzenia na szpilkach, a nawet na wizerunkową metamorfozę za pieniądze miasta. Szkoda, że metamorfozy nie przechodzi stosunek władz Łodzi do kwestii dla kobiet kluczowych. Sam pomysł wprowadzenia zniżek nie wzbudziłby może mojego politowania, gdyby nie fakt, że na co dzień łodzianki nie mogą liczyć na załatwienie podstawowych spraw, które decydują o jakości życia w naszym mieście.
Proponuję, by kuszenie promocyjnymi cenami depilacji zostawić póki co serwisom zakupów grupowych - są w tym niezłe. Władze miasta mogłyby w zamian skupić się na zagadnieniach takich jak np. feminizacja biedy lub walka z przemocą wobec kobiet (w inny sposób niż tuszowanie siniaków u kosmetyczki).
Młodym matkom zamiast nauki chodzenia na szpilkach przydadzą się kursy pokonywania z wózkiem barier architektonicznych, które jakoś nie chcą zniknąć z naszych ulic, a nawet szykowane są kolejne (np. nowe kładki na łódzkiej trasie W-Z zamiast pasów - jak uczy doświadczenie warszawskie, nawet wyposażenie kładki w windę nic nie daje, bo wandale nie próżnują). Kolejna sprawa: w mieście dla kobiet nie powinno brakować kilkuset miejsc w publicznych żłobkach i przedszkolach. Bo to przede wszystkim kobiety rezygnują z pracy zawodowej, jeśli dziecko znajdzie się na liście nieprzyjętych do miejskiej placówki. Odbija się to m.in. na ich zarobkach i wysokości przyszłej emerytury.
W lutym tego roku Klub Krytyki Politycznej w Łodzi oraz Młodzi Socjaliści wystosowali do pani prezydent list otwarty, w którym mowa była także o wyżej wymienionych kwestiach. Niestety, odpowiedź do dziś nie nadeszła. Cóż, być może w czasie Euro 2012 pojawią się w Łodzi kobiety zachęcone przeróżnymi zniżkami i warsztatami. Ale warto chyba też wsłuchać się w głosy ludzi, którzy żyją tu na co dzień.
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...