Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Łódź: Relacja ze spotkania o mediach w Internecie Drukuj
irk   
06.11.2009

Słuchowisko, fotorelacja, relacja Andrzeja Brandta, reakcje blogerów.

  


Goście: Igor Janke, Piotr Zaremba, Barbara Piegdoń-Adamczyk, Jan Smoleński. Prowadzenie: Borys Martela.

  


Słuchowisko (28,5 MB): Pobierz plik!



[Foto: 1-5 Wiktor Marzec, 6-15 Martyna Dominiak]

  


KOMUNIKACYJNA REWOLUCJA 


Śmierć prasy otrąbiano już wielokrotnie. Nic dziwnego - nobilitowany „New York Times” notuje poziom sprzedaży najgorszy od lat 40. Nie inaczej jest w naszym kraju - porównania tylko z zeszłym rokiem obnażają wyraźnie spadkową tendencję - same tylko dzienniki notują średnio ok. 10% spadek. Co jest powodem? Kryzys dziennikarstwa? Mechanizmy rynkowe? Zmiana kulturowa? Nowe technologie? Krach finansowy?  Na pewno, ale najpoważniejsze źródło tak poważnego załamania leży w innym miejscu - w Internecie. 

  


Prasa kruszeje

  


Łatwo dziś - na bazie kolejnych analiz rynku - ferować armageddon prasy drukowanej. Oto wyczerpuję się jedna z najpowszechniejszych form dostępu do informacji, protoplasta mediów „kruszeje pod ciężarem mocniejszego, szybszego i bardziej zdeterminowanego lodołamacza o nazwie Internet” - jak komentował kolejne zwolnienia w „NYT” Micheal Schudson. To w co Internet uderza - według Schudsona - to establishment prasy tradycyjnej, okopanej i niewrażliwej na płynną i fluktuującą rzeczywistość medialną. Ale ten swoisty paradoks ma dwie strony - z jednej doniesienia o kolejnych masowych zwolnieniach, cięciach budżetowych, spadkach sprzedaży konstruują i wzmacniają tezę o zagładzie prasy i niechybnym monopolu Internetu, z drugiej zaś eksponują fundamentalny problem przed jakim stoi Web 2.0. - co z finansowaniem informacji? Sukces portali zasadza się przecież na wykorzystywaniu pracy dziennikarzy mediów tradycyjnych. Błędne koło się zamyka. Jaka jest więc przyszłość internetowej hegemonii? Wokół tego zagadnienia skupiło się spotkanie Klubu Krytyki Politycznej w Łodzi „Media a Internet: szansa, zagrożenie, konflikt?”. 


- Nie mam pojęcia, nie wiem czy nadal będę dziennikarzem za 2-3 lata - twierdził Igor Janke, twórca Salonu24.pl. - Wiem jednak, że w komunikacji jest to rewolucja na miarę tej przemysłowej. Z tym trzeba się liczyć.
W tej sferze wtórował mu Piotr Zaremba, publicysta „Polski”: - My naprawdę bardzo mało teraz wiemy, snujemy hipotezy, które mogą radykalnie różnić się od rzeczywistości. Sygnały płynące z sieci już teraz tworzą bardzo niejednorodny obraz, trudny do odczytania i - przede wszystkim - wręcz niemożliwy do przewidzenia. Wraz z tym - wokół problemu finansowania informacji - pojawia się szereg innych palących kwestii w trudnej relacji internet - prasa. 

  


Wolność za cenę  masowości

Sieć pozwala na nieskrępowaną  emisję przekroju poglądów i postaw - to wartość, która w ramach społeczeństwa Web 2.0. uchodzi za najważniejszą. To też poletko do - jak przekonywał Jan Smoleński z Krytyki Politycznej - bardziej demokratycznej i szerszej artykulacji roszczeń, żądań i potrzeb niż jest to możliwe w mediach tradycyjnych. Prostota, użyteczność i dostępność narzędzi internetowych pozwala na stworzenie - w bardzo szybki sposób - spersonalizowanej tuby. Nasz głos słyszalny będzie zależnie od treści i pomysłu, a te, jak wiadomo, w Internecie „sprzedają się” niezwykle szybko i efektywnie. Przykładem powoływanym przez Igora Janke był swoisty ruch społeczny, który zebrał kibiców z całej Polski w okół akcji przeciwko PZPN-owi. - Czy coś takiego byłoby możliwe poza Internetem? - retorycznie pytał publicysta. To jedna strona medalu, rewers każe krytycznie spojrzeć na masowość.

- Mam pewne obawy co do przejęcia funkcji kontroli społecznej przez media internetowe - twierdził Zaremba. Zdaniem publicysty rozproszona odpowiedzialność i masowość temu wydatnie nie sprzyjają, co odbija się - znacząco - na jakości publikowanych w internecie materiałów, a więc pośrednio na ich oddziaływaniu.

  


Migracja do sieci



Jak zastąpić to, co zostało utracone, zabezpieczając fundamentalne zadania prasy? - pytają we wstępie do raportu Reconstruction of Journalism Leonard Downie, Jr. z „Washington Post” i „Micheal Schudson”, profesor Columbia University. Przygotowana przez nich praca próbuje zdiagnozować zachodzącą na naszych oczach transformację, stawiając jednocześnie najważniejsze wyzwanie dla Internetu - stworzenie tam silnych, rzetelnych ośrodków informacyjno - opiniotwórczych, o sile porównywalnej do tej, którą dysponują dzisiaj media tradycyjne. Czy w ogóle jest to możliwe? Według Igora Jankego problem nie leży we wzajemnej negacji Internetu i prasy: - Internet nie stworzy swojego ekwiwalentu „Wyborczej”, „Rzepy” czy „Dziennika”, bo nie taka jest jego rola. Najważniejsze tytuły prasowe bazują na umownym społecznie profesjonalizmie. I w tym segmencie należy upatrywać swoistej ostoi dla prasy drukowanej. Internet jest szybki, a więc siłą rzeczy nie może być opiniotwórczy.

W podobnym tonie wypowiadała się Barbara Piegdoń - Adamczyk, naczelna łódzkiego dodatku do „GW”, szukając w internecie siły uzupełniającej prasę - sieć generuje społeczności, dzięki czemu jest fantastycznym uzupełnieniem prasy lokalnej. Taki konglomerat sił jest jak najbardziej możliwy. Doświadczenia regionalnych gazet, które weszły w alians z internetem tą tezę potwierdzają.

  


Szansa i zagrożenie


- Ten pociąg pędzi i trzeba do niego wskoczyć, pytanie jak ten pociąg sobie urządzimy – cytując klasyka podsumowywał debatę Igor Janke. Jaki jest ten pociąg, albo jak zobrazował go Schudson – lodołamacz? Trudny do okiełznania, bo nieprzewidywalny. Masowy, bo w głównej mierze darmowy. Nieskrępowany, bo niepoddany regulacjom. Kompletny, bo importuje wszelkie formy przekazu. Jest więc szansą, bo jak podkreślał Smoleński – demokratyczność i otwartość sieci to jej najważniejsze atuty. Ale jest też zagrożeniem dla status quo mediów tradycyjnych, od których coraz szybciej odpływają reklamodawcy. Jest zagrożeniem dla demokratycznej kontroli społecznej, jak przekonywał Zaremba. Trzecia droga to współzależność, do której przekonywała Barbara Piegdoń – Adamczyk. Czy symbiotyczna współpraca może uchronić prasę drukowaną przed internetem? Jaki wygląd przyjmie krajobraz mediów po transformacji? Ostatecznie, czy nowy układ przedefiniuje charakter samej komunikacji?

  

Andrzej Brandt

  


Zobacz też relację ze spotkania na blogu Marka Millera.

  


uml.jpgZorganizowano przy wsparciu finansowym Urzędu Miasta Łodzi.


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.11.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.67663 Seconds