|
We wtorek, 10 lutego, na Wydziale Ekonomiczno-Socjologicznym
Uniwersytetu Łódzkiego odbyła się zorganizowana przez Klub KP w Łodzi
dyskusja o kryzysie.
Goście: prof. Janina Godłów-Legiędź (Katedra Historii Myśli Ekonomicznej i Historii Gospodarczej UŁ), Edwin Bendyk („Polityka”), Adam Leszczyński („Gazeta Wyborcza”). Prowadzenie: Jakub Bożek (Klub KP w Łodzi).
Zobacz też: fotorelacja i wideorelacja.
—
Ten, co go nie ma
Kto? Kryzys. Kogo? Kryzysu. Komu? Kryzysowi. Co robią? Kryzysują. Albo nie… może uprawiają kryzys? Sieją, tworzą, symulują, spekulują? Kto? No właśnie, kto? Gdzie? Wszędzie ponoć. Kogo? Wszystkich się ima - ponoć. Jaki on jest? Straszny ponoć. To kryzys, on czyli nikt, słowo-klucz, zaklęcie rzeczywistości.
Odczarować, zdiagnozować, kurować i w końcu wyleczyć - czy tak się da? Gdzie szukać recepty? Czy kryzys jest szansą dla lewicy? Czy kryzys kładzie finalny kres założeniu o ewolucyjnym finale rozwoju ludzkości w stadium neoliberalizmu? Czy można inaczej?
Ale od początku - gdzie jesteśmy, co się dzieje? Jak twierdził Edwin Bendyk tak naprawdę niewiele wiadomo, jesteśmy w etapie zaklinania słowami rzeczywistości. Doniesienia medialne sytuują narodziny kryzysu w ubiegłorocznej fali bankructw gigantów światowej finansjery. Jedna po drugiej padały świątynie kapitalizmu, aż po Canossę naszych czasów, czyli spowiedź apostoła współczesnego liberalizmu, Alana Greenspana. To założenie błędne - twierdził Bendyk - ekonomiczny krach to tylko kolejne stadium prawdziwie globalnego kryzysu ekologicznego. Znacząco odmienne zdanie ma prof. Joanna Godłów-Legiędź. To już było - ripostowała - spadek wzrostu popytu, zatrudnienia czy poziomu życia. Tak funkcjonuje gospodarka, która jest poddawana nieustannym fluktuacjom. Kryzys nie oznacza końca kapitalizmu, jest tylko jego kolejną weryfikacją, jakich wiele dokonywało się na przestrzeni ostanich 200 lat.
Jeszcze inaczej diagnozuję obecną sytuację Adam Leszczyński - Padł i to w sposób jednoznaczny mity kapitalizmu - rynek nie wyregulował się automatycznie, suma prywatnych interesów w żadnym wypadku nie wpłynęła na dobro wspólne, finalnie jego „nieskazitelna” efektywność została zakwestionowana.
Różnice w diagnozie przyczyn przełożyły się również na futurologiczną „zabawę” w analizę możliwych konsekwencji obecnego kryzysu. Niezbędny jest przewrót konstrukcji systemowych, bo czy przyszłościowy powrót do szalonego konsumpcjonizmu i wzrostu popytu nie przełoży się na drastyczne pogłębienie naszego klimatycznego problemu? - pytał Bendyk, nakreśląjąc - według niego - najważniejszy problem tego kryzysu. Nieuniknione jest, że kryzys w końcu minie, a wtedy być może, zgodnie z analizą prof. Godłów-Legiędź kapitalizm się zaadaptuje, zmienią się pewne reguły funkcjonowania rynku, ale – co wielokrotnie podkreślała profesor - o odejściu od norm liberalnych nie może być mowy, bo po prostu nie ma lepszej alternatywy. Silnie oponował Adam Leszczyński - konsekwencja może być tylko jedna - obalenie mitologii jedynego, racjonalnego systemu ekonomicznego. Mechanizmy funkcjonowania bezkarnych, wielkich ponadnarodowych korporacji wyszły na jaw. Pozbawiona braku przyszłościowej refleksji polityka i nielimitowana eksploatacja zasobów środowiskowych i ludzkich doprowadziła, wg Leszczyńskiego, do załamania się racjonalnych podstaw systemu. Odejście od niego to szansa dla polityki społecznej - dodał dziennikarz.
Kryzys minie – co do tego nie ma wątpliwości. Prognozy i recepty na świat po-kryzysowy budzą jednak różnice zdań. Są przecież możliwości na szybki powrót do produkcji z okresu szczytowych faz wzrostu gospodarczego sprzed dwóch lat. Technologia, kapitał – wszystko jest na miejscu. Wystarczy nawet niewielki zastrzyk finansowy. Niezbędne jest jednak – według Edwina Bendyka – odwrócenie proporcji. Do tej pory marginalizowano tzw. koszty ekologiczne, teraz to one muszą stanowić większość budżetu każdej inwestycji. To sytuacja, której nikt wcześniej nie ćwiczył. To nasze pokolenie stoi z nim twarzą w twarz. Rodzą się wątpliwości. Czy takie przewartościowanie wpłynie na niższy poziom życia? Niekoniecznie – odpowiada Bendyk – trzeba będzie wprowadzić bodźce, które tę konsumpcję zmienią. Ale czy to będzie możliwe? Tego nie wiemy.
Przełom roku obfitował w cały szereg prognoz, których w wielu przypadkach wspólnym mianownikiem była korzystna koniunktura dla lewicy. Czy rzeczywiście? Problem ten podjął Adam Leszczyński: Konserwatyści na kryzys lat 70. byli doskonale przygotowani. W mgnieniu oka wypłynęli z gotowymi receptami na uzdrowianie gospodarek. W toku tego kryzysu mam pewne obawy, czy lewica posiada taki pakiet. W Polsce sprawa jest o tyle utrudniona, że od transformacji niewzruszenie panuje wyjątkowo jednostronny consensus gospodarzczy. Recept idealnych nie ma, ale widzę pewną drogę w przestawianiu gospodarki na bardziej zieloną, prospołeczną i kolektywną - dodał Leszczyński.
Spotkanie przedpremierowe wokół książki Kryzys. Przewodnik KP.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...