Nowość w sklepie KP

kepel72dpi_maly.jpg
1proc-male-1proc.png

CYTAT DNIA

Integrować to nie znaczy wymagać od imigrantów, by dostosowali się do pierwotnie obowiązujących zasad społeczeństwa przyjmującego, integrować to znaczy współpracować nad powszechnym ustanowieniem na nowo zasad rządzących całym społeczeństwem.
Daniel Cohn-Bendit
Advertisement
Łódź: Demokracja według Jacka Kuronia - relacja Drukuj
Andrzej Brandt   
24.06.2009
Cały ten „nasz Jacek

Bo z Jackiem jest problem. Dosyć zasadniczy, bo nie pozwala nam powiedzieć o nim w zgodnej kolejności „wychowawca, opozycjonista, polityk”. Nie pozwala nam powiedzieć jakkolwiek, obraz i tak będzie nieodpowiedni. – To zafałszowane i niepełne spojrzenie, sam Jacek też chyba by się tak nie określił – twierdził Michał Sutowski. – I całe szczęście! – dodawał Jacek Żakowski.  

Jaki był system według Jacka Kuronia? – Jeżeli szukamy już uniwersalnego wyznacznika jego poglądów to chyba sprawiedliwie byłoby powiedzieć: z człowiekiem na pierwszym planie – twierdził Żakowski. Człowiekiem upodmiotowionym politycznie, zaktywizowanym, zaangażowanym, prodemokratycznym. To ten ideał. – Ale w obszarze jego głównych działań taki człowiek nie istniał, ważniejsze było  –  w każdym kolejnym etapie życia  –  dotarcie do tych z poza systemu, wykluczonych – dodawał Michał Sutowski.   

Mój patriotyzm to patriotyzm człowieka uciemiężonego - powtarzał wielokrotnie Jacek Kuroń na kartkach swoich książek. Autor Wiary i Winy dysponował zadziwiającym wyczuleniem na krzywdzące właściwości systemu. – Dlatego nigdy nie czuł się dobrze w formach organizacyjnych, zawsze wiercił, zmieniał, reformował i nie tracił sprzed oczu człowieka – opowiadał Żakowski. Biograficzne noty tylko to potwierdzają – zaraz po objęciu funkcji przewodniczącego zarządu uczelnianego ZMP na Politechnice Warszawskiej zostaje z niej wyrzucony. Nie chcą go również w PZPR, bo „mąci, zmienia na siłę”. Kilka lat później, w 1964 r. porywa się wraz z Karolem Modzelewskim na krytykę partii w „Liście Otwartym”, za co trafia na dwa lata do więzienia. Rok po wyjściu znowu wyrok, tym razem za wydarzenia marcowe. I tak dalej, i tak dalej.

Nieustanna postawa kontestacji to ogromna wartość systemu Kuronia, która – wg Sutowskiego – jest dzisiaj zaskakująco aktualna: – Książki autobiograficzne Jacka są doskonałą lekturą w czasach, gdy większość obserwatorów, komentatorów i uczestników życia politycznego stwierdziła, że historia się skończyła i że żyjemy w możliwie najlepszej rzeczywistości – twierdził. Dlatego w czasie zwrotu do alterglobalistów Kuroń zawzięcie powtarzał: potrzeba nam ciągłego formułowania alternatyw.  

 – „Kuronizm” to jednak przede wszystkim radość – twierdził Żakowski. Radość z wspólnego przeżywania, afirmacja ludzi dookoła i radość ze zwycięstw. Takich jak to 4 czerwca. - To święto było bardzo nasze, bardzo „kuroniowe”, bo zaczęliśmy siebie nawzajem z radością spotykać przy okazji autentycznie przełomowego momentu. 4 czerwca możemy sobie powiedzieć: udało nam się – dodał Żakowski. Według publicysty „Polityki” to chyba jedyna taka okazja, żeby podejść z radością do drugiego człowieka i niezależnie do tego kim jest powiedzieć: żyjemy w wolnym kraju, świętujmy. - Zgadza się, ale podejrzewam, że 4 czerwca Jacek spędziłby też z tymi, których transformacja zepchnęła na margines – dodał Michał Sutowski.    

O demokracji, transformacji i globalizacji według Jacka Kuronia rozmawiali Jacek Żakowski (publicysta) i Michał Sutowski (Krytyka Polityczna). Spotkanie prowadziła Martyna Dominiak (Klub KP w Łodzi).

Spotkanie było częścią cyklu „System w Budowie – w XX-lecie transformacji” organizowanego przez Klub Krytyki Politycznej w Łodzi.

Na podobny temat

Aktualizacja    ( 24.06.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »