> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Palikot: Nazwę i program możemy zmienić na bardziej lewicowe Drukuj
Z Januszem Palikotem rozmawia Cezary Michalski   
16.10.2011

Cezary Michalski: Jak wyglądać będzie pana zdaniem lewica po wyborach?


Janusz Palikot:
Generalnie rzecz biorąc, sądzę, że tylko bardzo bliska współpraca takich środowisk, jak nasz ruch i środowisko Krytyki Politycznej, może doprowadzić do tego, że wynik tych wyborów – w których tak wiele głosów wsparło ludzi i idee wyraźnie na lewo od dominującego wcześniej PO-PiS-u – nie będzie zmarnowany. Dzięki takiej współpracy może już teraz rozpocznie się w Polsce zmiana polityczna, która wyrazi i zagospodaruje zmianę społeczną, ideową, pokoleniową, jaka już się tutaj już dokonała, ale nie mogła znaleźć żadnej artykulacji w postaci partii.


Na czym ta zmiana polega?

  

efekt.jpgNa coraz szerszym w młodym i średnim pokoleniu odrzuceniu zachowawczego i klerykalnego status quo. Przecież wszyscy politycy, my wszyscy, uważaliśmy, ze status quo jest tutaj nie do naruszenia, że nie ma w Polsce innego wyborcy niż konserwatywny, że nie ma tu żadnej silnej instytucji społecznej oprócz Kościoła, że żaden inny wyborca, żadne inne idee, nie dają tutaj nie tylko władzy, ale nawet podstawowej możliwości politycznego działania. W to status quo wierzyli zarówno Tusk i Kaczyński, jak też Leszek Miller.

  

Pan także, wydając „Ozon”, a potem idąc do PO, żeby ślubować „Tak mi dopomóż Bóg”.

  

Ja także, i pewnie wszyscy wierzylibyśmy dalej, gdyby nie kolejne błędy Kościoła i prawicowej polityki, gdyby nie Smoleńsk, a wreszcie, gdyby nasz ruch w tych wyborach nie spróbował tego status quo odrzucić. Ja nie twierdzę, że nasz ruch był na lewicy pierwszy, najbardziej autentyczny, najbardziej radykalny, bo to przecież nieprawda. Środowisko Krytyki Politycznej pracowało od dawna nad tym, żeby lewicową diagnozę tutaj w ogóle wyartykułować i upowszechnić. Ale sami doskonale wiecie, że bardzo długo działaliście trochę w takiej atmosferze pobłażliwego machania ręką, że „tacy jesteście ciekawi, lewicowi, ale żadnej polityki z tego nie będzie, no może za sto lat, bo Kościół, bo konserwatyzm Polaków”. Tak samo od dawna pracowały w Polsce środowiska feministyczne, formułowały diagnozy, sprawiały, że pewne hasła przestały tutaj ludzi szokować, bo zaczęli rozumieć ich sens.

  

Ja teraz spróbowałem przełamać to status quo na poziomie partyjnym. Korzystając w ogromnym stopniu z tego, co wy wcześniej robiliście na poziomie „pracy organicznej”, pracy intelektualnej, edukacyjnej. Ja zaryzykowałem zaproponowanie tych haseł, diagnoz, projektów – naprawdę świeckiego państwa, polityki legalizacyjnej zamiast penalizacyjnej, związków partnerskich, faktycznego równouprawnienia… – na poziomie twardej polityki, która musi przejść test wyborczy, aby się ludzie przekonali, że polityka lewicowa jest w Polsce możliwa już dzisiaj.

  

Gdyby przez ostatnie dwadzieścia lat jedyną lewicą tutaj było SLD, a nie „Krytyka Polityczna” czy Kongres Kobiet, to ja zupełnie nie miałbym się do czego odwołać. Bo SLD jednak zostawiło po sobie bardzo niewiele. 

  

A może „Krytykę Polityczną” czy Kongres Kobiet w przeciwieństwie do SLD wita pan z taką otwartością, bo wie pan, że nie są to jeszcze środowiska z ambicjami partyjnymi?

  

Wszelkie deklaracje będą tutaj pustosłowiem. Trzeba jak najszybciej razem usiąść i ustalić kształt i program takiego wspólnego frontu. Bez jakichkolwiek obciążeń historycznych, zajmując się wyłącznie programem. Bo tu nie chodzi o podziały historyczne, ale o program, nawet w odniesieniu do SLD. Kiedy o naszym Ruchu wypowiadają się z podobną sympatią Frasyniuk i Urban, to przecież nie wspólnota historyczna ich łączy, ale wspólne oczekiwanie na to, by w tym kraju polityka mogła się toczyć także na lewo od PO-PiS-u. 

  

Są w SLD ludzie, którzy pana zdaniem lewicy przynoszą więcej wstydu niż szacunku? 

  

Nie będę wymieniał nazwisk, żeby to się nie stało pretekstem do jakichś rozgrywek wewnętrznych w tamtym środowisku, utrudniając jakimś ludziom przetrwanie, a pomagając takim, którym wcale nie chciałbym pomóc. To jest środowisko suwerenne i ono musi samo dokonać wyboru, zdecydować o swoim przyszłym kształcie. Ja tylko mówię, że gdybym w ciemno zaprosił cały dawny aparat SLD-owski do mojego ruchu… 

  

Niezależnie od tego, czy oni by przyjęli pańską propozycję czy nie… 

  

…to przede wszystkim zdradziłbym moich ludzi i mój elektorat, który politykę prowadzoną przez dawne SLD, kiedy np. było u władzy, odrzucił, bo ją przestał uznawać za lewicową. Jest kilka osób, które w latach 2001 – 2004 próbowały rządzić w taki sposób, że ich dokonania są teraz dla lewicy raczej obciążeniem niż atutem. 

  

A może to były czasy bezwarunkowego panowania politycznego status quo, kiedy rządził Miller, a pan był na prawicy?

  

Zatem nie z historii się rozliczajmy, ale z tego, czy mamy potencjał, żeby ze status quo dzisiaj skutecznie walczyć. Jeśli dziś paru dyżurnym „historycznym przywódcom lewicy” nie przeszkadza to, że wisi krzyż w Sejmie, i oni się dystansują od postulatu przywrócenia świeckości tego kluczowego dla państwa miejsca, mnie to jednak dziwi. I jeśli ruch mający 40 posłów podejmuje ryzyko, żeby postulat świeckości państwa przedstawić, to historyczni liderzy lewicy powinni z tego raczej skorzystać, a nie się wobec tego dystansować. Sami nie chcieli podejmować ryzyka, nawet kiedy mieli 40 procent poparcia i kiedy rządzili.

  

Tym bardziej, że my nie chcemy się populistycznie szarpać, nie chcemy wspinać się pod osłoną nocy na drabinę, tak jak ci, którzy krzyż w polskim sejmie kiedyś zawiesili. My przedstawimy propozycję uchwały przypominającej o konieczności przestrzegania w Polsce konstytucji. Jeśli ją parlament odrzuci, pójdziemy do Trybunału Konstytucyjnego, a później do Strasburga.

  

Poparcie takich działań to nie jest kwestia  dobrej woli polityków, którzy się nazywają „lewicowymi”, ale ich psi obowiązek. Bo konsekwencją bierności w tej sprawie jest brak w Polsce świeckiej przestrzeni publicznej. Tymczasem argumentacja jest taka, że ten krzyż tam wisi od kilkunastu lat, to niech już wisi. Czy to jest argumentacja człowieka lewicy? 

  

Wśród ludzi używających takiej argumentacji jest sam Kwaśniewski, Borowski…

  

Nie chciałbym tego komentować. To są dla mnie ważne i ciekawe dla lewicy postacie. Ja nie chcę ich recenzować. Tylko jeszcze raz powtórzę, czas na postawienie postulatu państwa świeckiego w Polsce już nadszedł, my to udowodniliśmy swoim wynikiem wyborczym.

  

A Leszek Miller? Nie jest pana entuzjastą, ale zapytany wprost odpowiedział enigmatycznie, że być może SLD i Ruch Palikota będą „patrzyły w jednym kierunku”. To wyraz zrozumienia potrzeby szerszej lewicowej formuły, czy też przyczajenie się albo wyraz rezygnacji?

  

To jest człowiek najbardziej elastyczny i sprawny, ale również symbol największego odejścia od lewicowych ideałów w praktyce rządzenia. To jego rząd wprowadził zasadę dotowania katechetów przez państwo. Mazowiecki wprowadził religię do szkół, ale w 2003 roku to pani minister Łybacka wprowadziła dodatkowo zasadę utrzymywania katechetów z budżetu państwa. To była już zupełna kapitulacja państwa wobec Kościoła, która sprawiła, że Kościół uznał szkołę państwową za instytucję całkowicie przez siebie podbitą.

  

Miller to także zachowania szowinistyczne i ja wiem, że Kongres Kobiet go nie zaakceptuje. Są w Kongresie osoby, które uważają go po prostu za tradycyjnego męskiego szowinistę.

  

Oczywiście, jeśli dochodzi do ukonstytuowania się kongresu szerokiej lewicy i poszczególne środowiska lojalnie ze sobą współpracują, budują koalicję, wówczas nie do mnie, ale do całego kongresu lewicy należy wskazywanie polityków, także z SLD, którzy mieliby w takiej instutucji współdziałać czy ją reprezentować. Ale jeśli SLD do takiej współpracy w ramach szerokiego kongresu lewicy nie będzie zdolne, to wtedy Leszek Miller na pewno nie będzie wśród tych „historycznych liderów”, których my byśmy do nas zapraszali, bo nasz elektorat uważa go raczej za kogoś, kto ideały lewicy w okresie swoich rządów rozmył – żeby nie użyć sformułowania jeszcze ostrzejszego.

  

Ryszard Kalisz?

  

Nie ma problemu. Nie spotyka się z żadnym oporem ze strony naszych wyborców.

  

Ale to on może mieć zastrzeżenia do pana, a po tym, co o sobie przeczytał w pańskiej książce. Nawet ostro te zastrzeżenia wyraża.

  

To są rzeczy nieistotne, do przebolenia zarówno przeze mnie, jak i przez niego. Liczą się idee, poglądy, a tu nie ma żadnej przeszkody – on byłby przez nasz elektorat bez problemu zaakceptowany.

  

Skoro mówimy o wiarygodności rozmaitych polityków w oczach centrolewicowego elektoratu, pozostaje podstawowe pytanie o pańską wiarygodność. Pańskie poglądy są dla lewicy interesujące w wymiarze obyczajowym, kulturowym, ale dlaczego mieliby uznać za lewicowe pana propozycje podatku liniowego czy dalszego outsorcingowania rozmaitych funkcji państwa? Michał Sutowski w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” nie bez racji nazwał pana „lewicowcem o jednej nodze”.

  

Zacznijmy od spraw podatkowych, bo to się jakoś nie przebija. Lewicowość to progresja podatkowa, a nie podatek całkowicie liniowy czy wręcz degresja, jak to już czasami się zdarza. My przedstawiliśmy projekt zwolnienia z podatku dochodowego od osób fizycznych ludzi zarabiających do 2500 złotych miesięcznie. Nie powinno być dla lewicy problemem, że dla bogatszych proponujemy jedną stawkę podatkową 18 proc., bo poprzez zwolnienie biedniejszych, słabszych, realizujemy zasadę redystrybucji. Przy dochodach miesięcznych rzędu 2000 złotych, taka osoba po zwolnieniu z podatku dochodowego zatrzymuje ok. 380 złotych.

  

Po drugie, mamy cały pakiet propozycji z obszaru polityki społecznej. Mówi się o naszych propozycjach wprowadzenia polityki legalizacji, zamiast polityki penalizacyjnej – w różnych obszarach. Ale my mamy także gotowy projekt ustawy o eksmisji i nowelizację prawa bankowego, gdzie chcemy wprowadzenia zasady „ostatniej koszuli” czy „dachu nad głową”, to znaczy takiego minimum, którego nie można człowieka pozbawić, nawet w przypadku jego bankructwa. A bankructwo – niemożność spłacania długów, kredytów, czynszu za mieszkanie – najczęściej dotyka nie bogaczy, ale ludzi tracących pracę. Nie można kogoś licytować do końca, nie można kogoś pozbawiać praw zupełnie podstawowych, jak prawo do mieszkania czy do przeżycia, jak prawo do kształcenia dzieci. Tu proponujemy rozwiązanie lewicowe, oparte na dojrzałych rozwiązaniach socjaldemokratycznych.

  

Zatem bankructwo tylko do ostatniej koszuli i dachu nad głową. A rola państwa i polityki w gospodarce i życiu społecznym?

  

Można używać hasła etatyzm jako hasła właśnie, a można się zastanawiać, w jaki sposób naprawdę odbudować siłę państwa i użyć jej efektywnie. Opowiem o naszym projekcie na przykładzie Agencji Rynku Rolnego. W Polce, po siedmiu latach naszej obecności w UE, wciąż nie powstają grupy producenckie, mimo że Unia płaci 100 procent kosztów zorganizowania i zarządzania taką grupą. Chłopi nie chcą pracować razem, boją się utraty własności. To wynika oczywiście z doświadczeń historycznych, ale ten strach przed autentyczną spółdzielczością tutaj się mści.

  

Agencja Rynku Rolnego może tę sytuację zmienić poprzez budowanie przetwórni i chłodni, które obsługiwałyby grupy producenckie, pomagały się im organizować. To wciągnęłoby polskich plantatorów, rolników we wspólne składowanie i przerabianie tego, co wyprodukują, i pokazało, że to zwiększa ich zyski. W konińskiem produkuje się więcej pomidorów niż w całych Niemczech, Polska jest potęgą w producji owoców miękkich, malin, truskawek. Zamiast sprzedawać to wszystko od razu po zbiorze, a to, czego się szybko nie sprzeda, marnować, zamiast być całkowicie zależnym od cenowego dyktatu z zewnątrz, grupy producenckie, mając podstawową infrastrukturę przetwórczą i magazynową – zbudowaną właśnie dzięki działaniu Agencji Rynku Rolnego, dzięki punktowemu działaniu państwa – mogłyby negocjować ceny, zwiększać zyski, ale przede wszystim zmienić strukturę polskiej wsi, odbudować tam kapitał społeczny. A po jakimś czasie Agencja Rynku Rolnego mogłaby odsprzedawać te przetwórnie i chłodnie grupom producenckiem. I w ten sposób na polskiej wsi powstałaby zupełnie nowa mentalność, akceptująca współpracę.

  

To jest wielki program, który ma charakter przemysłowo-społeczny. 

  

Budowa autentycznej spółdzielczości?

  

To samo z Agencją Rozwoju Przemysłu. Pojedyncza kopalnia czy zakład energetyczny nie wejdzie sam w technologię gazyfikacji węgla, która obniża emisję CO2, a jednocześnie nie wymusza likwidacji w Polsce górnictwa. Albo budowanie elektrowni w oparciu o biomasę. Ktoś musi z takim projektem pierwszy ruszyć. I tu jest rola państwa – w punktowej, ale skutecznej alokacji środków prowadzącej do realnych zmian w funkcjonowaniu całego polskiego przemysłu i energetyki. To nie jest czekanie na „modernizację” robioną w Polsce przez globalne korporacje, bo globalne korporacje modernizację tego kraju mają gdzieś. Tu ryzyko zmiany musi podjąć agencja państwowa, która będzie miała do tego środki i będzie do tego zobowiązana. To jest przecież model socjaldemokratyczny. To nie będzie etatyzm jako hasło, jakieś ruiny niewydolnego państwa pokrywające jak największy obszar, a w tych ruinach i tak wolna amerykanka, silniejsi zjadają słabszych.

  

Nam chodzi o skupienie sił całego państwa i całej polityki w paru miejscach, z których na gospodarkę można naprawdę oddziaływać poprzez impuls do alokacji środków w kierunku proekologicznym, prozatrudnieniowym, prospołecznym. Trzeba ileś osób zakontraktować do pewnej technologii, trzeba przejść całą tę drogę ryzykownego inwestowania – tego nie zrobi prywatny biznes, ale może to zrobić państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu.

  

Poza tym jest nasz program budowy mieszkań czynszowych, polegający na tym, że likwidujemy powiaty, urzędy wojewódzkie, zmniejszamy liczbę radnych w sejmikach, a z tych pieniędzy tworzymy fundusz mieszkaniowy, który w ramach ustawy o partnerstwie publiczno-prywatnym przymuszałby gminy do budowania, ze wsparciem funduszu, mieszkań pod wynajem przy regulowanym czynszu.

  

To znowu nie jest jakiś kosmiczny eksperyment, bo takie projekty zostały zrealizowane wszędzie w zachodniej Europie, gdzie rządziła socjaldemokracja albo nawet centryści o społecznej wrażliwości. Państwo na ściśle zdefiniowanych warunkach dodaje pieniądze do przedsięwzięć prywatnych, deweloperskich, ale za to ma później prawo do regulowania rynku wynajmu tych mieszkań. To daje możliwość zbudowania dodatkowo 50 – 60 tys. mieszkań rocznie, czyli w ciągu jednej kadencji parlamentu można zbudować dodatkowo ok. 200 tys. mieszkań. To już jest dużo, bo w Polsce brakuje półtora miliona mieszkań, żeby było wystarczające pokrycie i większa elastyczność rynku pracy. A buduje się około 130 tys. własnościowych mieszkań rocznie. Więc normalnie w ciągu czterech lat powstaje 500 tys. mieszkań na drodze obecnego status quo i gdybyśmy do tego dołożyli  jeszcze 200 tys. mieszkań, to dzięki temu programowi w czasie jednej kadencji parlamentu o połowę zmniejszylibyśmy deficyt mieszkań w Polsce. Deficyt zabijający przede wszystkim młode pokolenie, paraliżujący jego życiowy start.

  

Jakie pan przedstawi dowody, że postulat uwolnienia znacznej części podatników od płacenia podatku dochodowego w ogóle, a resztę obciążający podatkiem liniowym na poziomie 18 proc. to nie jest klasyczny populistyczny chwyt z poziomu „mniej danin, mniej haraczy na państwo”? Pokolenie JK-M (ukształtowane przez Janusza Korwina-Mikke) będzie zachwycone, bo oni podatków nie lubią. Ale Amerykanie też byli zachwyceni reaganomiką, dopóki państwo nie zaczęło bankrutować.

  

Daliśmy to wszystko do wyliczenia Fundacji Obywatelskiego Rozwoju Leszka Balcerowicza. I ona uznała to za jedyny program racjonalny, który daje realne oszczędności dla skarbu państwa.

  

Pozytywna ocena fundacji Balcerowicza nie jest argumentem, który akurat lewicę mógłby przekonać.

  

Ja przywołałem Balcerowicza, żeby odpowiedzieć na pana wątpliwość dotyczącą realizmu naszych wyliczeń. Skoro nawet oni, ci straszni monetaryści (śmiech), uważają, że przy naszych lewicowych postulatach redystrybucyjnych to się sumuje, że to nie są wyliczenia „populistyczne”, wzięte z sufitu, to przecież nie można nam akurat tego zarzucać. A ja już mówiłem, że nie mając jakiejś antybalcerowiczowskiej obsesji, nie rekomendowałbym jednak Balcerowicza do rządu, nie robiłbym ministrem finansów ani jego, ani Rostowskiego, ale np. Hausnera. Kogoś, kto o finansach państwa myśli z punktu widzenia nie tylko ich bilansowania, ale przede wszystkim z punktu widzenia zapewnienie państwu możliwości działania w obszarze społecznym i gospodarczym. Proponowana przez nas realna reforma wydatków publicznych daje realistycznie licząc ok. 87 miliardów złotych oszczędności, które my w całości przeznaczamy na osłonę najuboższych i na zapewnienie państwu paru efektywnych narzędzi oddziaływania na gospodarkę.

  

Tylko czy mniej zarabiający zdążą przeżyć do czasu przyjścia pomocy społecznej, po tym jak w ramach liniowego podatku, VAT na żywność wzrośnie z 5% do 18%? 

  

Naszą odpowiedzią będzie podniesienie płacy minimalnej w wymiarze wystarczającym do pełnego wyrównania podwyższonych kosztów utrzymania. Do tego dochodzi wspomniane już przeze mnie zwolnienie najniżej zarabiających z podatku dochodowego, a wreszcie reforma systemu zasiłków społecznych sprawiająca, że pieniądze będą wydawane na rozwiązanie konkretnego problemu, a nie na utrzymanie w ruchu mechanizmu, który często marnuje pieniądze, a wcale nie pomaga.

  

To znaczy?

  

Na przykład, jeśli dzisiaj rodzice niepełnosprawnego dziecka znajdują pracę, to są karani zmniejszeniem zasiłku na to dziecko. My chcemy związać pieniądze z potrzebami, a nie z mechanizmem. Dla niepełnosprawnego dziecka wymagającego opieki zasiłek powinien być stały, a to, czy zostanie wydany przez jednego z rodziców, czy rodzice pójdą do pracy, a za pieniądze z zasiłku zatrudnią kogoś do opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem, to już powinno być ich suwerennym wyborem.

  

Nie sądzę, że wspierający pana drobni biznesmeni entuzjastycznie zareagują na hasło podniesienia płacy minimalnej.

  

A jednak zaakceptowali ten punkt w naszym programie. Ja nie mówię takich rzeczy jako Janusz Palikot, ale jako lider całego ruchu. Ja nie twierdzę, że nasz program jest „ideowo czysty” czy całkowicie już skończony i „spointowany”. Ale właśnie dlatego nasze wejście do parlamentu to nie koniec, tylko początek pracy, do której powinny się włączyć najważniejsze lewicowe środowiska, a pozycja „Krytyki Politycznej” jest tutaj kluczowa. Inaczej wszytko zmarnujemy i cała władza w tym kraju i polityczna inicjatywa pozostanie w rękach prawicy.

  

Odpowiadając na pańskie pytania, nawet jeśli nie wszystko pana przekonuje, chcę tylko jeszcze raz zadeklarować i udowodnić, że logika tego wszystkiego jest socjaldemokratyczna, a nie populistyczna czy „neoliberalna”. To nie są oszczędności uzyskiwane poprzez cięcia w polityce społecznej, przeciwnie, my proponujemy finansowanie przez państwo ogólnodostępnej antykoncepcji, finansowanie ogólnodostępnego bezpłatnego Internetu poprzez mediateki, gdzie ten Internet nie będzie zabawką, ale elementem kompleksowej edukacji i dostępu do wiedzy.

  

Proponujemy dotowanie przez państwo in vitro, a także liberalizację aborcji. To są wszystko postulaty lewicowe nie tylko w sferze obyczajowej, ale także społeczno-ekonomicznej. Dzisiaj w Polsce wolność można sobie przecież kupić, bo wiadomo, że pieniądze otwierają drogę zarówno do aborcji, jak do in vitro, do antykoncepcji czy do usług socjalnych. Tylko najbiedniejsi wolności sobie kupić nie mogą. My chcemy to zmienić, a do tego celu jest nam potrzebny zrównoważony i realnie policzony budżet państwa.

  

Zresztą ja właśnie dlatego zwracam się o pomoc do lewicowej i liberalnej inteligencji kształtowanej przez takie środowiska, jak „Krytyka Polityczna” czy Kongres Kobiet, bo ja chciałbym się z ich diagnozami, rozwiązaniami i propozycjami zapoznać. Wspólne działanie polityczne będzie oznaczało także negocjowania programu w każdym z obszarów, o których tu rozmawiamy. W tę polityczną szczelinę w prawicowej hegemonii, którą my wywalczyliśmy, musi teraz wejść całe lewicowe środowisko w Polsce, autentycznie lewicowe idee.

  

Czas na kolejną istotną, może nawet najważniejszą wątpliwość dotyczącą pańskiego typu osobistej charyzmy, arbitralności zachowań i poglądów. Zmieniał pan poglądy, jaką można mieć pewność, że ich pan nie zmieni znowu?

  

Ja poglądów nie zmieniałem „arbitralnie”, tak jak to przedstawiają prawicowe media, ale zmieniałem je, reagując na rzeczywistość, dojrzewając, ucząc się pewnych rzeczy o Polsce, o sobie samym. Pan akurat musi to doskonale rozumieć, należymy do pokolenia, które popadało w rozmaite błędy, w rozmaite szaleństwa. Traciło z oczu nawet powody własnego kiedyś zaangażowania, które przecież dla ludzi pierwszej „Solidarności”, takich jak Jacek Kuroń, Henryka Krzywonos, Frasyniuk, Wujec… nie było zaangażowaniem klerykalnym, zaangażowaniem prawicowym, ale właśnie zaangażowaniem społecznym. I wybór lewicowo-liberalny jest ostatecznie jedynym konsekwentnym punktem dojścia naszych biografii, ja tak przynajmniej uważam.

  

Chavez, Blair, Obama, Zapatero, Lula… – którego z tych liderów lewicy uznałby pan za wzór?

  

Jeśli tylko takie nazwiska pan proponuje, to mimo wszystko Obamę, a nawet Blaira. I oczywiście Lulę. Przy jednej istotnej poprawce dotyczącej dwóch pierwszych nazwisk. Blair próbował okiełznać „rewolucję thatcherowską”, zaprząc ją do celów społecznych poprzez redystrybucję, wzmacnianie szkolnictwa państwowego, poprzez system stypendiów. Zabiło go to, że uległ Bushowi w polityce globalnej. Obama ma ciekawy program, ale niezbyt silne przywództwo.

  

Zatem Blair i Obama z silniejszym przywództwem. To dopiero zapewniłoby możliwość realizowania lewicowych celów, a nie tylko ulegania okolicznościom, w których słabi przywódcy widzą „ducha dziejów”, któremu trzeba się podporządkować. Ja sądzę, że nasz wynik wyborczy wskazuje na to, że w Polsce „duch dziejów” może być lewicowy, tyle że aby takim się stał potrzebna jest silna polityczna organizacja. 

  

Ruch Poparcia Palikota – czy to Ruch Poparcia Siebie Samego?

  

Ja wielokrotnie proponowałem zmianę nazwy na „Nowoczesne Państwo”, ale ludzie z naszego ruchu mówili mi: „oczywiście, tylko nie w kampanii wyborczej, kiedy tylko twoje nazwisko jest rozpoznawalne”. Moje nazwisko było tutaj tylko instrumentem politycznym, a nie sposobem budowania własnej dumy, bo ja takich sposobów nie potrzebuję. Okazją na zmianę nazwy na taką, która będzie podreślała cele modernizacyjne, powinno być właśnie szersze zjednoczenie lewicowych środowisk i idei, które proponujemy. 

  

Wchłonięcie ich przez Ruch Palikota, „dokooptowanie”?

  

Nie, zbudowanie takiej struktury politycznej, która pozwoli lewicy pokierować zmianą społeczną i pokoleniową dokonującą się już w Polsce.

  

Tylko pod jaką nazwą i z jakim programem? Jeśli np. warunkiem „Krytyki Politycznej” będzie zarówno lewicowość zasygnalizowana w nazwie, jak też przede wszystkim realna lewicowość w programie społeczno-ekonomicznym takiego wspólnego ruchu, to przecież uciekną panu ci zwolennicy, którzy przyszli od Korwina i oczekują tylko obniżania podatków.

  

Nasi wyborcy przyszli do nas dlatego, że oprócz zmian w prawie podatkowym – zachowujących zresztą zasadę redystrybucji, co próbowałem już panu wcześniej wytłumaczyć – akceptują nasze postulaty osłony najsłabszych i silnej aktywności państwa w gospodarce. Poza tym, jeśli powstanie kongres lewicy, szeroki lewicowy front, to zarówno nazwa, jak i program społeczno-ekonomiczny będą wynikiem wspólnej pracy i wspólnych uzgodnień.

  

My na wicemarszałka Sejmu zaproponowaliśmy Wandę Nowicką. Ona może zrobić więcej niż ja, jeśli chodzi o jednoczenie lewicy, nie mówiąc już o tym, że to jest krok w stronę realnej obecności kobiet we władzach państwa. W pewnym sensie wymuszoną odpowiedzią na to było wskazanie przez Tuska Ewy Kopacz na marszałka sejmu. Na to wszystko Kaczyński, Dorn i ich ludzie zareagowali z charakterystyczną dla prawicy szowinistyczną pogardą wobec kobiet.

  

Ja wiem, że mam wizerunek „samca alfa”, ale nawet to obciążenie w oczach lewicy było dla nas tylko politycznym instrumentem. Nasz ruch miał lidera, dlatego mogliśmy przedstawić lewicowe idee świeckości państwa, równouprawnienia i emancypacji mocniej niż SLD, które lidera nie miało i nie ma.

  

My w tej kadencji parlamentu będziemy oswajać polskich wyborców i polską politykę nie z Palikotem – takim czy innym – ale z Anką Grodzką, której wybór jest ewenementem w skali światowej czy z Robertem Biedroniem, politykami już w Polsce „wybieralnymi”. Ja wszedłem wcześniej do parlamentu z listy PO, ale osoby takie jak Anka Grodzka czy Robert Biedroń były wcześniej nawet przez partie z nazwy lewicowe uznawane za „niewybieralne w tej konserwatywnej Polsce, gdzie ostatnie słowo w każdej sprawie ma Kościół”. Okazało się, że cały ten udawany, prewencyjny konserwatyzm, cała ta polityczna religijność bez wiary, opierają się na fałszywej diagnozie. Polska jest już inna.


Czytaj też:
Aleksander Smolar, Antyklerykalizm to za mało

W najbli‬ż‪szych dniach zapraszamy do lektury‬ powyborczych‪ rozm‬ó‪w o przysz‬ł‪o‬ś‪ci lewicy, m.in. z W‬łodzimierzem ‪Cimoszewiczem, A‬gnieszką ‪Graff, A‬nną‪ Grodzką, R‬yszardem‪ Kaliszem, A‬leksandrem ‪Kwa‬ś‪niewskim, L‬eszkiem‪ Millerem, W‬andą ‪Nowicką, J‬anuszem‪ Palikotem, K‬azimierą Szczuką. ‬

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
artym666  - Juz sie zbieraja pokloceni zalotnicy :-)   |17.10.2011 02:35:11
No i dzieje sie zgodnie z przewidywaniami. Bardzo dobrze. I dobrze, ze chcecie
rozmawiac ze wszystkimi. Nie podoba mi sie tylko Arlukowicz, ale nie dlatego, ze
PO, tylko dlatego, ze on nigdy nie ma nic do powiedzenia, chyba, ze wy cos z
niego wyciagniecie. Najwiecej wie o wlasnej karierze, ale o wykluczonych czy
lewicy, to chyba nic sie nie dowiecie. No i mam nadzieje, ze beda takze rozmowy
z ludzmi spoza establiszmentu. Po wyborach na pewno w pierwszej kolejnosci warto
porozmawiac z glownymi bohaterami, ale ciekawy jestem, co powiedzialby Karol
Modzelewski albo Andrzej Mencwel, mozecie tez siegnac do kogos z marginesu,
jesli jest tam ktos, kto powie cos ciekawego.
Palikot bardzo duzo Wam obiecuje,
widac, ze mu zalezy, ale uwazajcie!
echem   |17.10.2011 03:10:14
Palikot jest strasznie słodki dla "Krytyki Politycznej".
kk   |17.10.2011 04:08:58
[b][i]Blair próbował okiełznać
Spokojny   |17.10.2011 09:40:58
No i mamy lewicowe rozwiązania ekonomiczne Palikota. Podatek liniowy ale suma
wolna dla najuboższych i budowanie mieszkań pod wynajem za pieniądze uzyskane ze
zwolnień urzędników administracji lokalnej. I pomoc państwa we wspólnym obrocie
rolników owocami miękkimi, co probował pod koniec życia sprzedać na wsi Lepper
ale już bez powodzenia bo już go wtedy nikt tam nie chciał słuchać. Ale zdaje
się, że p. Tymochowicz to gdzieś zanotował. No i co drogie panie? Dwa lata
dyskutowania na manifach głównie o kwestiach gospodarczych macie za sobą to może
dałoby się ocenić. Są te postulaty lewicowe czy nie są? A o zwycięstwie Palikota
i konflikcie klasowym tutaj:
http://spokojny-blog.blogspot.com/
artym666  - Palikot wycofa sie z liniowca   |17.10.2011 11:27:22
Juz widac, ze proponuje zmiany programowe i "nazwowe" za wspolprace. I
to jest jakas oferta. W koncu KP zalezalo na wrzuceniu lewicowych idei i zmianie
politycznej. Narobiliscie sie, zalegitymizowaliscie wiele hasel i pomyslow, nie
sami, ale instytucje macie najtrwalsza na lewicy i najsilniejsza, a teraz
podjechal wehikul, wysiadl kierowca, kierowca jest wprawdzie byly prawicowiec,
ale dzis klania sie wam w pas i okazuje spory szacunek. W sumie wasz entuzjazm
po wyborach, okazal sie uzasadniony. Zobaczymy, co bedzie w nastepnych
wywiadach.
Mandark  - haha   |17.10.2011 11:45:53
Hausner wrażliwym społecznie, lewicowym ekonomistą. Dobre sobie. Rekomendacja
FOR też robi wrażenie. Tylko chyba nie takie, na jakie liczył Palikot!
eurypides77   |17.10.2011 12:23:25
Podobał mi się wywiad. Myślę, że Palikot jest w stanie stworzyć centro-lewicową
przeciwwagę dla Tuska - obaj chcą modernizacji, tylko, że Tusk
centro-prawicowej. Różni ich to od "pogrobowców" w rodzaju PiSu czy
części "betonu" SLD, którzy modernizacji nie chcą i jej nie
rozumieją.

Platforma i Ruch Palikota jako największe partie w Polsce to
byłoby dobre.
daras1983  - @artymon666   |17.10.2011 13:03:52
Bartosz Arłukowicz jest chyba jeszcze w szoku po miażdżącej wygranej w
Szczecinie, której aż takiej nikt się nie spodziewał-105k. Sławomir Nitras
zdobywał po prawie 70k. głosów przy jeszcze średnim SLD. I TOO był wynik. Ale
osobista popularność Arłukowicza w Szczecinie zmiotła nie tylko Grzegorza
Napieralskiego, ale też jeden mandat przypadający w okręgu szczecińskim już
prawie tradycyjnie PSL-owi, który przez to w dawnym szczecińskim nie ma teraz
posła.
Wydaje mi się, że nie da się Bartosza Arłukowicza okleić wlepkami z
hasłem gładka buzia, ładna mowa ale nic ponad to. Nie da się, bo on się
zwyczajnie obroni, codzienną pracą w ministerstwie.
Spokojny   |17.10.2011 13:31:26
Problem jest głębszy. Ludzie wybrali Palikota, choć zdają sobie sprawę, że to co
on mówi to efekt analiz sondaży. Wszyscy widzą go sprzed paru lat jak powtarza,
że krzyż jest trwałym elementem polskiej tożsamości i kultury ale im to nie
przeszkadza, bo wybierając go postanowili potraktować go tak samo
instrumentalnie jak on ich traktuje opowiadając o swojej przemianie. Ja będę
udawać, że stałem się lewicowcem, wy udawajcie, że mi uwierzyliście. Wtedy ja
zajdę wysoko a wy zrealizujecie przynajmniej część z tych swoich haseł.
Potraktujmy się nawzajem jak reklamodawca z reklamoodbiorcą. Jeden mówi udając,
że sam w to wierzy, drugi kupuje jakby wierzył rozumiejąc, że skoro kogoś stać
na tak skuteczne formułowanie kłamstw, to pewnie był równie skuteczny w
organizmowaniu produkcji. Kłopot w tym, że pod spodem akceptujemy traktowanie
się nawzajem w sposób czysto instrumentalny. To więcej waży niż podatek taki czy
siaki.
kot   |17.10.2011 13:55:28
W zasadzie nie mam nic przeciwko temu żeby oddać "swoje sprawy " w ręce
człowieka, który zaspakajając swoje ambicje i zyski będzie prowadził sprawnie i
skutecznie "moje" sprawy.
Nie musi być ideowy (może lepiej), ani
autentyczny jak Lula, nie musi obłudnie mówić,że ma serce po lewej stronie.
Zrobił badania marketingowe i stwierdził, że jest materiał polityczny z którym
możną powalczyć o władzę. Zrobił dokładnie to samo co Kaczyński w swoim czasie i
co w końcu robi Tusk.A więc bez hipokryzji proszę państwa (byłaby wpadka , bo
chciałem powiedzieć panowie). - Nie gra mi tylko jedno, jak można bez
podnoszenia podatków dla bogatszych podnieść tak wysoko kwotę wolną od podatku i
zęby kasa się zgadzała.Cud jakiś czy co? Chętnie bym zobaczył jak to wyliczyli
ci od Balcerowicza.
Poza tym inne pomysły bardzo trzeźwe.
Życzę załatwienia
miejsca dla krzyża Trybunale polskim lub zagranicznym, to już by było coś!
sputnik   |17.10.2011 14:25:23
Jakiś straszny misz masz z tego wyszedł. Blair czy Schroeder uważani są za
autorów "zepsucia" i w rezultacie porażki lewicy w ich krajach. To taka
lewica zalegitymizowała słynne (neoliberalne) wynalazki w rodzaju
"flexicurity". Jest to już fakt znany, ale może nie Januszowi
Palikotowi. Podobnie, być może Janusz Palikot nie widział prof. Hausnera, który
ramię w ramię z prof. Balcerowiczem bronił zaciekle prywatnych funduszy
emerytalnych. Swoją drogą, czy to rzeczywiście niespodzianka, że Balcerowicz
popiera pomysł podatku liniowego? "Normalnie SZOK".
paba   |17.10.2011 18:00:08
A ja uważałem i nadal uważam, że to co glosi Palikot to ma ręcę i nogi. Janusz
tak trzymaj! Ja mam zamiar włączyć się w działalność ruchu. Janusz trzymam Cię
za słowo! Wpadaj częściej na spotkania do Lubuskiego to pogadamy i może uda się
wspólnie coś wielkiego zbudować!
viking   |17.10.2011 18:20:49
@ Spokojny

Chyba pierwszy raz tak bardzo się z Tobą nie zgadzam.

Parę lat
temu ludzie głosowali na "pewną" koalicję PO-PiS. Dostali wojnę PO z PiS
oraz koalicję tej drugiej partii z Samoobroną i LPR.
Dodatkowo wyborcy PiS
głosowali na "solidarność", czyli socjaldemokrację a dostali Z.
Gilowską, jako Ministra Finansów. Wyborcy PO natomiast, głosowali na wielkie
reformy a dostali najbardziej, pod względem reform, zachowawczy rząd po
transformacji.
A SLD? Przyciągnęło ludzi obietnicą "odmłodzonej lewicy",
by niebawem przywrócić do łask, twarz i symbol własnej klęski- Leszka Millera.

Różnica pomiędzy tymi sytuacjami a sukcesem Palikota jest taka, że w ich
przypadku instrumentalne traktowanie ludzi odbywało się wyłącznie z pozycji
władzy i co za tym idzie, tylko w jedną stronę.
Jeżeli tym razem, rzeczywiście
miała miejsce jakaś umowa pomiędzy wyborcami a politykiem, to moim zdaniem,
bardzo dobrze.

Co do zmiany poglądów Palikota:
to też raczej standard.
Kaczyński przeszedł drogę od zwolennika Balcerowicza i wroga Leppera, do wroga
tego pierwszego i koalicjanta drugiego. Tusk był już libertarianinem, potem stał
się chadekiem, dziś jest socjalliberałem. Nie mówiąc o najradykalniejszej
zmianie, jaką przeszli dawni działacze PZPR a dzisiejsi członkowie SLD.
Większego "nawrócenia" niż rezygnacja z sojuszu z ZSRR, na rzecz
chodzenia na kolanach do Waszyngtonu i proszenia się o możliwość wzięcia udziału
w amerykańskiej wojnie, przejść się chyba nie da.
Tad Janeusz   |17.10.2011 19:34:46
Wiarygodność Palikota może budzić wątpliwości, ale faktem jest, że dokonał
czegoś nieosiągalnego do tej pory dla lewicy: stworzył otwartą organizację
polityczną zdolną do realizacji lewicowych idei. Oczywiście możemy teraz
zarzucać mu polityczny koniunkturalizm, dystansować się od jego działań i dalej
kisić się w konserwatywno-katolickiej rzeczywistości, czekając na prawdziwego
mesjasza lewicy albo tkwiąc w lewicowym rozdrobnieniu. Jednak realia demokracji
partyjnej sprawiają, że tylko duże i silne organizmy polityczne mogą swobodnie
realizować swoje postulaty. Może lepiej więc wykorzystać szansę, jaką stwarza
Palikot i wspólnie z nim ukształtować ZJEDNOCZONĄ LEWICĘ, która już wkrótce
dokona realnej zmiany.
Gaitan   |17.10.2011 20:00:06
Ja całym sercem jestem, za tym, żeby się Palikotowi udało. Boję się tylko, że
całe te wyliczenia z podatkiem liniowym oddane do przeliczenia ludziom
Balcerowicza, "zbilansowały się" dopiero po przepuszczeniu ich przez
niejaką Krzywę Laffera. Jeśli tak, to na całym "lewicowym programie
gospodarczym Palikota" możemy postawić krzyżyk.
VVV  - re:   |17.10.2011 20:42:45
viking napisa?:
@ Spokojny
Kaczyński przeszedł drogę od zwolennika Balcerowicza i wroga
Leppera, do wroga tego pierwszego i koalicjanta drugiego. Tusk był już
libertarianinem, potem stał się chadekiem, dziś jest socjalliberałem. Nie
mówiąc o najradykalniejszej zmianie, jaką przeszli dawni działacze
PZPR a dzisiejsi członkowie SLD

No ja dziękuję! I to ma być usprawiedliwienie? To, że Kwaśniewski,
Kaczyńscy i Tusk też tak robili, to znaczy, że to jest w porządku?
Kiedy właśnie chodzi o to, żeby wypłynęli właśnie ludzie mentalnie
inni od tamtych, bardziej zaufania godni. Akurat doczepiłem się tej
wypowiedzi, na tyle, że ją zacytowałem, ale pasuje mi ona do tego by
mój stosunek do Palikota wyrazić - kompletnie temu człowiekowi nie ufam!
Owszem ,zgadzam się z tym co ostatnimi czasy zaczął mówić, popieram
jego ostatnie postulaty, ale nie mogę mieć żadnej pewności, że przy
zmianie "ducha dziejów" (który dla tego typu polityków, zwykle
idzie równolegle ze zmianą ich własnych korzyści i strategii na dany
moment) nie wróci on od swych (dawnych) katolicko-narodowych czy (nie
tak dawnych) neoliberalnych przekonań. Palikot stał się
"lewicowcem", bo zwietrzył szansę w tym, że Polacy mają dość
prawicy, podczas gdy realnej lewicy nie ma. I nie mówicie mi, że
tylko krowa poglądów nie zmienia, bo jednak między zmianą poglądów
takich ludzi jak p. Cezary Michalski, który jest swego rodzaju
poszukującym wolnomyślicielem, a zmianą poglądów przez przebierańców z
PZPR jest jednak istotna, jakościowa różnica. P. Palikot, choć w
ostatnich wyborach o mały włos mnie nie przekonał, jest póki co bliżej
tych drugich.
viking   |17.10.2011 22:17:49
@ VVV

Nie mówię, że to jest w porządku.
Dla mnie sukces Palikota istotny
jest nie jako jego osobisty sukces, tylko jako małe zwycięstwo obyczajowego
liberalizmu.
Natomiast mam wrażenie, że właśnie to zwycięstwo, jest dla wielu
mediów, tak dużym zaskoczeniem, że zaczynają się one wikłać w pewnego rodzaju
mantrę na temat "wiarygodności Palikota". Gdybym nie znał tego kraju, to
bym pomyślał, że przez 20 lat każda partia działała zgodnie ze swoim programem i
każdy polityk miał twardy ideowy kręgosłup aż do czasu, gdy zjawił się Palikot.

Tymczasem on nie jest ani mniej, ani bardziej wiarygodny niż 90% polskich
polityków i mam wrażenie, że wytykanie mu tego, ma na celu głównie kompromitację
tych pomysłów, których, z takich czy innych powodów, stał się rzecznikiem.
artym666  - nihilizm 2.0   |17.10.2011 23:46:59
Bardzo ciekawa dyskusja. Gdyby tylko moderacja szybciej przepuszczala
komentarze, to KP mialaby jedyne sensowne forum do powaznej rozmowy w
internecie. Moze warto na to postawic?

Moim zdaniem Palikot to jednak nowszy
model politycznego nihilizmu niz cztery partie. A ze spoleczenstwo nie wybierze,
poza momentami rewolycyjnymi jak 1989 rok, nic poza Kwasniewskim, Kaczynski czy
Tuskiem, to juz inna sprawa. Wiec KP slusznie robi, ze sie tam nie pcha, bo jest
niewybieralna, ale nie dlatego, ze brakuje jej pracowitosci czy inteligencji,
ale raczej odwrotnie, ze nie chodzi na skroty.
Jak widze w TVN24 wypowiedz
Palikota o krzyzu sprzed kilku lat i dzis, to patrze w oslupieniu, ze mozna tak
wszystkich robic w bambuko. Ludzie wiedza, ze to oszust, a i tak za nim ida,
media pokazuja, a wszyscy sie podniecaja, ze taki sukces. Choc sukces zbudowany
na jawnym oszustwie i swiadomym przyzwoleniu na to w mediach i elektoracie. Wiec
nie oszukujmy sie, ze Palikot to lewica. Palikot to zadna lewica. Palikot to
awatar stworzony przez postpolityczny system, ktory dal mozliwosc takiemu
rozbuchanemu ego poszalec, ale otworzyl tym samym drzwi lewicy. Jesli KP jest na
to przygotowana, to zrobi swoje w tym wszystkim.
mlask   |18.10.2011 02:31:12
Ja się jakoś nie cieszę z oportunizmu Palikota. Uważam że jeśli KP pójdzie
na ugodę z Palikotem, tym samym akceptując podatek liniowy (lub
jego brak), straci swoje jakże zasłużone miano prawdziwej lewicy.
Jak
dla mnie największym problemem Palikota oprócz braku akceptacji
dla podatku progresywnego są niekompetentni, igrający z prawem bądź po
prostu głupi kandydaci do sejmu, którymi Palikot ma zamiar wspiąć się po
szczeblach władzy. Największą kadrową pomyłką Palikota jest Robert
Biedroń. Zastanawiam się czy gdybym był gejem, publicznie pokłócił się z
Korwinem i oskarżał władzę o nietolerancję również znalazło by się dla
mnie miejsce w parlamencie.
Po dłuższych poszukiwaniach doszedłem do
wniosku że najbardziej programowo-odpowiadającą programem KP partią
lewicową jest PPS.
KP za wszelką cenę powinno unikać walki o poparcie, zamiast tego
powinniśmy być betonem nowej lewicy.
magic  - re:   |18.10.2011 04:51:56
A propo’s tej zmiany poglądów,którą tutaj niektórzy kwestionują, jako rzecz
dziwną i zakładają koniunkturalizm - nie rozumiem tego. Przecież to jest
norma.Życie to proces, który zmienia nas - każda przeczytana książka, każdy
obejrzany film, wypita kawa z kimś diametralnie innym od nas,podróże,różne
przypadkowe zdarzenia, których jesteśmy świadkami, nowo poznawani ludzie - to
wszystko zmienia nas. Tylko człowiek zamknięty we własnym
środowisku,korzystający zawsze z tych samych źródeł informacji i pozbawiony
kompletnie ciekawości życia i świata - nie zmienia nigdy poglądów.Dzieje się to
samoistnie, czasem wbrew własnym interesom.
artym666   |18.10.2011 22:29:50
Magic, Palikot to nie jest naturalna ewolucja pogladow w miare zbieranych
doswiadczen. To jest facet, ktory wyszedl z trudnego dziecinstwa, co sprawilo,
ze jego zycie jest pasmem "samoudowodnien" i sprawdzianow, ktorych
poszukuje jakby walczyl o zycie. W tym sensie niepotrzebnie nazwalem go
poprzednio oszustem, bo choc on ma swiadomosc wlasnego oportunizmu, to pozostaje
przy tym szczerym chlopcem, tylko zwariowanym mocno. Dlatego ludzie mu wstepnie
ufaja.
Moze dojrzeje w koncu i sie ustabilizuje, a moze nie. Ta jego
konstrukcja daje mu duzo sily i umozliwia rozne rzeczy (urodzil sie w niezlym
momencie, kiedy jednak wiekszosc drzwi wlasnie sie otwierala), ale wlasciwie
eliminuje prawdziwy sukces. Czyli to jest facet, ktory bedzie w stanie kupic
Polmos, ale juz na prawdziwym rynku w Europie poniesie porazke. Bedzie w stanie
- jak powiedzial Smolar - dopchac sie do Tuskowego dworu, ale nie potraktuja go
powaznie i nie bedzie mial szans na zadna powazna funkcje (przeciez ta komisja
Przyjazne Panstwo to byla tak mala nagroda pocieszenia za jego gigantyczne
wysilki dworskie, ze wlasciwie nie ma sie co dziwic, ze to w koncu olal). Bedzie
w stanie wejsc do mediow z przebojem, ale za cene sprowadzenia sie do roli Dody,
Cichopka, Mroczka. A teraz - znowu przy otwartych przez Napieralskiego drzwiach
- wszedl do sejmu, ale zeby stworzyc formacje ubiegajaca sie o wladze - sam nie
ma szans.
Czy KP powinna z nim wspolpracowac?
Moim zdaniem sily KP ma dosc,
jesli bedzie umiala zachowac niezaleznosc i dobrze to rozegra, to oczywiscie, ze
tak. W koncu gra idzie o polskie przemiany. Co wiecej KP ma bardzo duzo atutow i
dlatego Palikot jest zdeterminowany i powinien pojsc na duze ustepstwa.
Mlask
ma racje, ze KP nie powinna podejmowac wspolpracy, jesli Palikot zostanie przy
liniowym podatku, ale wydaje mi sie, ze dla KP z tego jest w stanie zejsc, o
czym mowi prawie otwarcie w wywiadzie.
viking   |18.10.2011 10:42:36
"Magic" ma rację.
Tu nawet nie chodzi o to czy wierzymy w transformację
ideową Palikota czy nie, ale o to, że jeśli chyba przeszło rok od założenia jego
partii i miesiąc od pierwszych sukcesów w sondażach, wciąż powtarzamy, że
przecież Palikot "miał inne poglądy", to obawiam się, że tu się zaczyna
dziać coś znacznie więcej niż tylko krytyka tej konkretnej osoby.
Konstatacja
staje się performatywem, zaczyna żyć własnym życiem i kształtować
rzeczywistość.
Chcielibyście, drodzy "lewicowcy z krwi i kości", żeby
np. Tusk nie zmieniał swoich wcześniejszych poglądów na temat prywatyzacji i
sprywatyzował służbę zdrowia? I czy ktokolwiek z nas chce samemu zabetonować
każdy swój pogląd, jako niedający się zmienić?
viking   |18.10.2011 10:49:59
@ mlask

Gdybyś od iluś lat działał w organizacji pozarządowej, zajmującej
się prawami gejów i gdybyś był jej najbardziej rozpoznawalnym przedstawicielem,
to z całą pewnością, należałoby Ci się miejsce z ramienia partii, która:
-
opowiada się za prawami gejów
- postanowiła skorzystać z doświadczeń ludzi
działających w organizacjach pozarządowych

Na tej samej zasadzie w partii
znalazły się Grodzka i Nowicka. I te trzy osoby są w Ruchu Palikota akurat
najciekawsze, gdyż są w stanie przenieść doświadczenia ze swoich
"NGO-sów" do parlamentu.
1241legnica  - Dokładnie tak. Palikot po prostu ewoluuje myślowo   |18.10.2011 11:32:49
I powinniśmy się z tego cieszyć, a nie wytykać mu, co robił 5 czy 10 lat temu.
Czytałem gdzieś, że Sierakowski był za młodu konserwatystą. Czy to dyskredytuje
KP? Ja w liceum chodziłem na oazę, a teraz na manife - no i co? Poza tym to
dopiero teraz, gdy P. dostał 10 proc., może się wydawać, że to koniunkturalizm.
Jak wychodził z PO, nikt nie przewidywał że może odnieść sukces. Miał 1 proc.,
prawicowe gazety śmiały się, pisały że to już trup. Gdyby był koniunkturalny, to
przecież siedziałby w PO i nie składał mandatu poselskiego
fred  - Smuci mnie zachwyt nad Palikotem   |18.10.2011 12:27:49
ludzi tu wypowiadających się. Palikot ceni takie osoby jak Blair czy
Berlusconi,i to ma być człowiek lewicy? Chce zlikiwodac część podatków,a
najbogatszym dać 18% podatek,no pięknie,mam nadzieję że KP nie poprze
Palikota,który jak na razie zajmuje się tylko krzyzem. Palikot jak na razie nie
jest zachodnią socjaldemokracją i chyba nigdy nie będzie
mlask  - re:   |18.10.2011 12:55:57
@
viking napisa?:
@
Na tej samej zasadzie w partii znalazły się Grodzka i Nowicka. I te
trzy osoby są w Ruchu Palikota akurat najciekawsze.


Zgadzam się że Grodzka i Nowicka to na pewno plus dla partii, ale nie
dlatego że są/prowadzą organizację, tylko dlatego że podejmują
się konstruktywnego działanie i podają rozwiązania, w przeciwieństwie
do Biedronia, który jest po prostu Kurskim - Palikota, a jego każde
działanie opiera się wyłącznie na krytyce władz.
Smith  - No wezmą i uciekną a siła to poważna bardzo.   |18.10.2011 13:19:16
@"to przecież uciekną panu ci zwolennicy, którzy przyszli od Korwina i
oczekują tylko obniżania podatków"
Przypomnę:
1997 - Unia Prawicy RP - 266
317 (2,1%)
2000 - JKM - 252 499 (1,4%)
2001 - UPR z list PO - poniżej granicy
błędu statystycznego
2004 - UPR - 1,87%
2005 - Platforma JKM - 1,57%
2005 -
JKM - 214 116 (1,43%)
2007 - UPR z list LPR - 209 171 (1,3%) na cały
komitet
2009 - UPR - 81 146 głosów (1,1%)
2010 - JKM - 416 898 (2,48%)
2011 -
Nowa Prawica -151 837 (1,06%)
Licząc najkorzystniej to Palikot wydarł Korwinowi
jakieś 265 061 tys. (1.87%) ultraprawiczków czyli ponad 1/5 elektoratu i przy -
1 439 490 głosach na listy RPP przeliczyć je można na jakieś 8 mandatów,
nieosiągalnych dla realnej polityki JKM. :) :)
Heinrich  - po co się czepiać ciągle tych 18 proc.?   |18.10.2011 18:50:44
Przeciez Palikot mówi wyraźnie, że program ekonomiczny jest do negocjacji. A w
ogóle to lewicy przydałby się właśnie taki P., który ma bezpośrednie
doświadczenie gospodarcze. Bo my ciągle: podwyższyć podatki! Ale jest kwestia,
jak wydawać te pieniądze. Polska nie Skandynawia, nie ma tu takiego etosu
urzędniczego i te pieniądze łatwo mogą pójść w błoto. U mnie w mieście zbudowali
nowe domy socjalne. I co? Libacje,burdy, te domy już zabazgrane, zasyfione,
dewastowane. To ja dziękuję za taką politykę socjalną. Już wolę niech ta kasa
zostanie u kapitalisty i niech zainwestuje, to ludzie będą mieli prace. Albo
nawet niech wystawi sobie kolejną willę, to murarze zarobią. Taka gadka - zabrać
bogatym, dać biednym - to jest dobra na kampanię wyborczą. Ale dobry program
socjalny trudno skonstruować, trzeba wyrafinowanych technik
prawno-ekonomicznych,żeby to działało i żeby nie wyrzucać pieniędzy. I żeby nie
dawać pożywki neoliberałom że cały socjal to marnowanie środków. Taki Palikot
bardzo by sie tu przydał jak mniemam
gallanty  - A ja się cieszę   |18.10.2011 21:02:26
A ja się cieszę że są w Sejmie. Jeżeli będą mądrze postępować (skrystalizują
program akceptowalny na szeroko rozumianej lewicy) i dostaną wsparcie KP i
innych organizacji społecznych to za 4y lata będą współtworzyć rząd i mieć
realny wpływ na bieg wydarzeń.
O SLD ja bym już zapomniał. Ta partia ma taki
bagaż, że nie wyobrażam sobie żeby stała się kiedyś wiarygodna - przynajmniej w
moich oczach. Kierują się też logiką jak największej liczby stołków
(samorządowych i sejmowych).
gallanty  - a ja się cieszę   |18.10.2011 22:28:27
Mądrze postępując z poparciem i współudziałem środowisk takich jak KP za 4y lata
będą mieli wpływ na bieg wydarzeń współtworząc rząd. Trzeba ‘tylko’ zbudować
program akceptowalny dla szeroko rozumianej lewicy.
O SLD trzeba zapomnieć
jako o partii, która długo nie będzie w stanie odzyskać wiarygodności. Ja
(36-latek) na pewno na nich w życiu nie zagłosuję. A podatek liniowy może się
okazać równie lewicowy jak i inne rozwiązania powszechnie akceptowalne jako
lewicowe. Nie demonizowałbym na zaś.
artym666   |18.10.2011 22:46:12
No bez jaj. Sierak nigdy nie byl zadnym konserwatysta. Nie opowiadajcie bzdur.

Na pewno trzeba sie przyjrzec najpierw, co z tego bedzie. Juz sie tam zbieraja
tacy i inni. Wlasnie doszedl Ikonowicz. Dzielny czlowiek, ale jak zaraz wszyscy
pojda do Palikota, to nic z tego nie bedzie, bo sie zaraz pokloca. Rozwazyc
powinniscie tez scenariusz taki, ze trzymacie dystans do wszystkich jak teraz i
dalej robicie swoje z tym samym tempem rozwoju. To moze byc wazniejsze dla
przyszlosci polskiej lewicy niz zgrywanie sie z Palikotem.
malgo   |18.10.2011 23:41:14
Palikota obserwuje od kilku lat okiem paryzanki( zyje i mieszkam w tym miescie
od lat…) i jest mi bliski, bo jest europejski. Zarowno jest europejski a taki
polski. To co szokuje moi rodakow, dla mnie jest porzadkiem dzienym. Ten wywiad,
tylko potwierdzil moje domniemywania, bo to osoba bardzo inteligentna, tylko ze
ma potworen ego. Pytanie, czy wielcy mezowie niemieli ego?
Thermidor   |18.10.2011 23:53:07
Ten podatek liniowy (zakładając jego poprawną kalkulację) to, prawdę mówiąc
,byłby niezły strategiczny Stalingrad i totalna demolka szeregów dużej części
prawicy latami opierającej swój mainstreamowy chleb antylewicowej
propagandy na straszeniu żelaznym ludem rzekomo rozbuchanego progresywizmu i
"socjalu" "lewactwa"..:-D
kot   |19.10.2011 00:07:13
Zapewniam jest to całkowicie błędna kalkulacja. Marketing żeby nie
powiedzieć
lizaczek pokazany dziecku.
Cudów nie ma. Można popierać Palikota, ze
świadomością,że progres to socjalna i demokratyczna TINA. Socjaldemokratyczni
muszą umieć liczy jak kapitaliści albo zostaną zjedzeni na przystawkę.
Andrzej  - Intelekt   |19.10.2011 09:20:59
Mysle, ze w aktualnej dyskusji o nowej sytuacji politycznej w Polsce
spowodowanej kleska SLD i wygrana Ruchu Poparcia, pomija sie dwa istotne
atrybuty Janusza Palikota, ktora jest BLYSKOTLIWA INTELIGENCJA i UMIEJETNOSC
SKUTECZNEGO REALIZOWANIA przez niego swych planow. Na tle atualnej ociezalej
umyslowo i czesto znudzonej polskiej elity politycznej i medialnej, polskiej
elity naukowej - Palikot jest intelektualna gwiazda. Jego umiejetnosc opisywania
rzeczywistosci, argumentacji, prezentowanie programu, jest dla jego przeciwnikow
politycznych i medialnych porazajaca. Bo przeciez sila ludzkiego intelektu,
umietnosc formulowania mysli, sprawna realizacja celow jest w kazdych warunkach
historycznych glownym motorem zmian. A to sa wlasnie cechy Janusza Palikota.
Polski establishment polityczny i medialny, jego oponenci boja sie go. Ja zycze
mu samych sukcesow. Dzieki Palikotowi w Polsce rozpoczela sie nowa dyskusja,
wieje wiatr pozytywnych i oby skutecznych zmian.
Andrzej
Andrzej  - Intelekt Palikota   |19.10.2011 09:26:39
Mysle, ze w aktualnej dyskusji o nowej sytuacji politycznej w Polsce
spowodowanej kleska SLD i wygrana Ruchu Poparcia, pomija sie dwa istotne
atrybuty Janusza Palikota, ktora jest BLYSKOTLIWA INTELIGENCJA i UMIEJETNOSC
SKUTECZNEGO REALIZOWANIA swych planow. Na tle atualnej ociezalej umyslowo i
czesto znudzonej polskiej elity politycznej i medialnej, polskiej elity naukowej
- Palikot jest intelektualna gwiazda. Jego umiejetnosc opisywania
rzeczywistosci, argumentacji, prezentowanie programu, jest dla jego przeciwnikow
politycznych i medialnych porazajaca. Bo przeciez sila ludzkiego intelektu,
umietnosc formulowania mysli, sprawna realizacja celow jest w kazdych warunkach
historycznych glownym motorem zmian. A to sa wlasnie cechy Janusza Palikota.
Polski establishment polityczny i medialny, jego oponenci boja sie go. Ja zycze
mu samych sukcesow. Dzieki Palikotowi w Polsce rozpoczela sie nowa, wartosciowa
dyskusja, wieje wiatr pozytywnych i oby skutecznych zmian.
Andrzej
sputnik   |19.10.2011 11:25:19
Może to jest jakiś taki chaos, z którego się coś właśnie wykluwa. Może
Palikot powinien sięgnąć po ekspertów od polityki gospodarczej i
społecznej, ale NIE Balcerowiczów i Hausnerów! Widać, że jakby on na
razie tam nie ma ludzi, którzy by mu to wszystko poukładali w jakiś spójny lewicowyprogram gospodarczy.

A może "lewica" w Polsce właśnie chce taka być (a KP?). Taka lewicowa obyczajowo, kulturowo, ale jednocześnie z
obroną stanu posiadania zamożniejszych i lepiej wykształconych?
kot   |19.10.2011 12:17:17
Palikot -we wszystkich sporach ostatnich
-opis i wnioski miał trafione i celnie
wyłożone. Głupieje w momencie gdy zaczyna mówić o pieniądzach.
No cóż polityka
jest grą sił i stojących za nimi pieniędzy, a nie dobrych intencji i
argumentów.-Palikot (chyłkiem) Miller (zdecydowanie) i Poncyliusz ( z wiarą)
otwarcie lub chyłkiem oswajają język debaty z liniowym w nowej politycznej
rundzie.
-Pojawienie się wysokiej kwoty wolnej od podatku, przy zachowaniu lub
obniżeniu podatku dla najlepiej zarabiających
może świadczyć o tym, że nie
przyznając się do tego, ci od Balcerowicza, zaczęli myśleć Keynesem, że jednak
to popyt, a nie podaż (ograniczenie) uruchamiają i napędzają gospodarkę I DANIE
tym, którzy wydają DO RĘKI PIENIĘDZY w postaci kwoty wolnej jest opłacalne. Ale
ciągle nie załatwia to sprawy, że społeczeństwo nie tylko jednostka musi mieć
kasę, bo bez niej jest ubezwłasnowolnione.
Co jest złe dla wszystkich i dobre
dla niektórych.
Artym666   |19.10.2011 13:02:07
Andrzej to bardzo ładnie z twojej strony. Ale ze swoim IQ Palikot może być
wysoko tylko w wojsku i w klasie politycznej. W KP byłby w środku. Ale to nie
jest najistotniejsze. Najistotniejszą jest kombinacja wielu cech. Palikot może
być za mało stabilny. Por. Tusk czy Kwas. Wiesz jakie ma IQ Ikonowicz? Ogromne i
niestety to jeszcze niczego nie gwarantuje. a
malgo   |19.10.2011 13:52:40
wszytkich nas boli, drazni poglady ekonomiczne, gospodarcze Palikota, ze nie ma
dobrych expertow wokol niego tylko klika Balcerowicza..
A moze KP zaprosci
Palikota na dyskucje o gospodarce z luzdmi lewicy , ekonomistami innej opcji?
Ania   |19.10.2011 16:33:07
Ratunkiem byłyby powszechne prawybory, jak we francuskiej Partii
Socjalistycznej. To by ożywiło ludzi.
Teresa Stachurska  - 2,5 %   |19.10.2011 23:46:58
Jeśli kwota zwolniona od podatku wyniesie 2000-2500 zł/m-c to połowa
społeczeństwa straci możliwość stanowienoia o finansowych wyrazach uznania dla
partii, organizacji pożytku publicznego i związków religijnych w ramach 2,5 %
odpisu z osobistego podatku. Chyba chodzi o coś przeciwnnego, więc podatek
progresywny może być lepszy :)

Poza tym wyrazy uznania!
Teresa Jakubowska  - FOR i Kongres Kobiet   |20.10.2011 01:56:28
Jak sie zleci wyliczanie facetom z fundacji FOR Balcerowicza - to zawsze
wyjdzie, ze podatek liniowy jest super. Gilowskiej tez wychodzilo, ze jak sie
zmniejszy skladke rentowa i obnizy podatki zamoznym czyli zrobi sie PIT prawie
liniowy, to beda wyzsze dochody budzetu. A tu niespodzianka - okazuje sie, ze
jest ok.40 mld mniej.

To chyba przesada nazywac Kongres Kobiet pani Bochniarz
i Lewiatana - lewicą.
Adrian  - Ale numer   |20.10.2011 20:36:23
Sierakowski wraz ze świtą od lat tylko ględzi, a Palikot w niecały rok zbudował
partię i wszedł do Sejmu.
Nie łyso wam inteligencki?
wydra  - nie łyso   |21.10.2011 10:19:39
w ogóle nam nie łyso.
A Palikotowi nie należy ufać, bo on sam nie traktuje
powaznie tego, co robi. Powie wszystko, co chcesz usłyszeć, a potem palnie coś
takiego jak wczoraj, o lewicowcach-jaguarowcach, pijących szampana i jedzących
kawior, że to samo zuo. On sobie jaja cały czas robi, manipuluje ludźmi w
stopniu nieosiągalnym dla innych liderów partyjnych. Więc trzeba się spokojnie
poprzyglądać po prostu.
ordynariusz   |23.10.2011 23:24:16
Dla mnie osobiście Palikot nie jest istotą problemu. Ważne są postulaty jakie
formułuje i elektorat który go poparł.Skupianie się na osobie lidera jest
myśleniem żałosnym…..to niemądry syndrom polityki "liderowej"
utożsamianej przez Kaczyńskiego, Tuska czy Pawlaka. Ważne są idee i ich
realizacja, nie realizujący.
Natomiast kwestia podatku liniowego który postuluje
RP jest chyba dość jasna. Wysoka kwota wolna od podatku powoduje ulgę dla mniej
zarabiających co rozmywa tą jego ortodoksyjną liniowość. A te 18% powoduje, że
najlepiej zarabiający płacą ten podatek tu, a nie w Luksemburgu czy uciekają w
szarą strefę. To wydaje mi się najlogiczniejsza i najskuteczniejsza formuła
podatkowa zapewniająca jednocześnie wpływy do budżetu i ochronę najuboższych.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 17.10.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.61454 Seconds