> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Mareckiego z polskim offem potyczki Drukuj
Lech Moliński   
13.08.2009
W czasach, kiedy króluje przekonanie, że wszystko już było, a rynek w zasadzie w każdym aspekcie coraz intensywniej się zacieśnia, kurczy i zapełnia, znalezienie obszaru, który nie został jeszcze spenetrowany zakrawa na nie lada wyczyn. Poszukiwanie niszy wśród publikacji filmowych zakończyło się sukcesem dla Piotra Mareckiego. Zbiorem wywiadów „Kino niezależne w Polsce 1989-2009. Historia mówiona” trafił w samo sedno niezbadanej przestrzeni.

Przed książką niegdysiejszego szefa Ha!artu, obecnie aktywnie działającego w strukturach Krytyki Politycznej, na polskim rynku wydawniczym funkcjonował w gruncie rzeczy tylko jeden tytuł, podejmujący próbę opisania zjawiska, jakim w ostatniej dekadzie (i wcześniej też, choć w mniejszym stopniu) stało się kino offowe. Mowa o zbiorowej pracy poznańskich filmoznawców „Polskie kino niezależne” pod redakcją Mikołaja Jazdona. Owa książka nie ustawiła poprzeczki zbyt wysoko, w niektórych artykułach widać, że autorzy zagadnienie polskiego kina niezależnego przyswoili dość powierzchownie, tylko na potrzeby otrzymanego zadania, a obce im były mechanizmy rządzące tym nurtem. Z tej prozaicznej przyczyny publikacja Mareckiego miała otwartą drogę do statusu lektury kanonicznej. Współautor wywiadu-rzeki z Andrzejem Żuławskim okazję tę wykorzystał, choć poprzeczka dalej znajduje się na wysokości nietrudnej do przeskoczenia.

Co sprawiło, że „Kino niezależne…” jest pozycją, której daleko do doskonałości? Na pewno fakt, iż Marecki w kilku sytuacjach nie zadał sobie wymaganego trudu. Przeszedł w zasadzie obok kwestii wyjaśnienia, czym jest kino niezależne, tego, jak on je definiuje. Przecież w tym segmencie kinematografii polskiej wciąż panuje niesłychany chaos terminologiczny: kino amatorskie, offowe i niezależne, wciąż gnieżdżą się przemieszane w jednym worku. Nie oczekuję od autora stworzenia jedynej słusznej definicji nurtu. Jednak rezygnacja z zajęcia własnego stanowiska w tym nazewniczym bałaganie w sytuacji kiedy polski rynek wydawniczy może pochwalić się, jak wspomniałem wcześniej, znikomą ilością publikacji o kinie niezależnym, autentycznie razi i najzwyczajniej obniża wartość pracy. Piotr Marecki ogranicza się jedynie do zacytowania w lakonicznym wstępie Kobasa Laksy i jego opinii o „strukturze podziemnego kręgu”. Dwa kolejne zarzuty dotyczą również tego, że autor książki nie wytłumaczył się czytelnikowi ze swoich decyzji. Dobór rozmówców do wywiadu nie jest kontrowersyjny, ale można mówić w przypadku kilku nazwisk o pewnej dyskusyjności. Czemu Joanna Pawluśkiewicz i Marzena Popławska trafiły na łamy książki? Czy Kobas Laksa to kino niezależne? Wszak jego dokonania lepiej funkcjonują w przestrzeni galeryjnej. Nie neguję ich obecności w tym zbiorze, ale jednocześnie liczyłbym, aby autor pokusił się o uzasadnienie wyboru. Podobnym uproszczeniem zdaje się okres czasowy, jaki wybrał Marecki- 1989-2009. Jasne, że w 1989 roku odzyskaliśmy wolność i w naszym kraju dużo się zmieniło, ale co takiego wydarzyło się wtedy w samym kinie? Co, poza końcem PRL-u, powoduje, iż Marecki decyduje się rozpocząć swą opowieść w tym momencie? Należy pamiętać o wspaniałej i długoletniej tradycji kina amatorskiego w Polsce, którą dokumentuje działająca przeszło pół wieku Federacja Niezależnych Twórców Filmowych. Nie wolno zapominać o festiwalu OKFA w Koninie, którego 53. edycja odbyła się kilka miesięcy temu, o Amatorskich Klubach Filmowych, bardzo rozpowszszechnionych w PRL-u (patrz: „Amator” Krzysztofa Kieślowskiego). Autor decyduje się pominąć milczeniem tę część dorobku kina nieprofesjonalnego, co jest nieco krzywdzące dla starszych pokoleń filmowców-amatorów i w pewien sposób fałszuje obraz.

Trzeba również pamiętać, aby minusy nie przesłoniły nam plusów, a publikacja byłego szefa Ha!artu bez wątpliwości zalicza się do wydawnictw, które są potrzebne, oczekiwane i w trafny sposób porządkują znaczną część zagadnień. Narzekałem trochę na dobór twórców, ale raczej w kontekście niespójności definicyjnej kina niezależnego i trudności jakie w efekcie stają przed odbiorcą, który otrzymuje niezwykle przekrojową wizję polskiego offu, bez wskazówek jak się w tym galimatiasie poruszać. Bo z drugiej strony trudno znaleźć artystę nurtu niezależnego kina, którego by zabrakło w tym zbiorze wywiadów. Są i prekursorzy z epoki wideo: Piotr Krzywiec czy Z.F. Skurcz, są bracia Matwiejczykowie, Grzegorz Lipiec i Bodo Kox, którzy wypłynęli na szerokie wody na przełomie wieków, a także twórcy, o których usłyszeliśmy stosunkowo niedawno, jak Mathias Mezler. Można się spierać, czy na kartach „Kina niezależnego…” nie powinni zaistnieć Konrad Niewolski z Przemysławem Wojcieszkiem, którzy w offie zaistnieli, ale szybko uciekli do profesjonalnej produkcji (szczególnie u Niewolskiego owa wolta jest silnie zauważalna). Niemniej, odcisnęli oni swoje piętno na polskim kinie niezależnym i - przede wszystkim - udowodnili, że można przebić się do mainstreamu.

Wyraźnie widać, że Mareckiemu nie z każdym udaje się złapać kontakt. Rozmowy z częścią tego nieukonstytuowanego środowiska porażają infantylizmem i pokazują brak nowatorskiego pomysłu owych twórców na kino. Dziennikarz próbuje czasem, nieco na siłę, przypinać im łatę reformatorów i opozycjonistów względem mainstreamu, ale prawda najczęściej jest taka, że niezależni filmowcy nie mają wizji odnowy polskiego kina. Wydaje się, że obraz ten stworzył się niejako przy okazji, może nie wbrew intencji autora książki, ale na pewno obok jego głównego założenia. Daje się też zaobserwować, iż Marecki, którego związki z literaturą są jednak silniejsze niż z filmem, sprawniej porusza się w wywiadach, które pozwalają mu na wycieczki poza kontekst stricte filmowy, kiedy filmowców udaje się wpisać w dyskusję o postmodernizmie, o inspiracjach wybiegających poza hollywoodzkie blockbustery.

Cóż historia mówiona polskiego kina niezależnego przynosi czytelnikowi? Solidną porcję informacji, które wreszcie są uporządkowane i zebrane w całość w jednym miejscu na kilkuset stronach. Odbiorca otrzymuje również obraz sceny polskiego kina niezależnego, może nie jest jednoznacznie optymistyczny, ale to wychodzi tylko na plus publikacji Mareckiego. Na minus wychodzi z kolei niedookreślenie pewnych kwestii i zignorowanie paru istotnych faktów, o czym szerzej pisałem wcześniej. Niedociągnięcia zatem są, ale bilans ogólny należy zdecydowanie do dodatnich. Nisza zostaje zapełniona, ale nadal pozostaje w niej sporo przestrzeni na następne publikacje. Już na nie czekam, głodny wieści z poletka rodzimego offu.

KINO_okladka_s.jpgPiotr Marecki, Kino niezależne w Polsce 1989-2009. Historia mówiona, Wyd. Krytyki Politycznej, Warszawa 2009.

Tekst ukazał się na portalu G-punkt.pl.

Na podobny temat

Aktualizacja    ( 13.08.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.75239 Seconds