|
Jakub Żulczyk w swoich ostatnim “dziennikowym” felietonie “Najważniejsze jest schudnąć” (8-9.08) postanowił się pośmiać z Anny Muchy, młodej aktorki, znanej przede wszystkim z serialu “M jak miłość”. Zadanie jest proste do przeprowadzenia: wystarczy nazwać Muchę celebrytką, zarzucić jej, że nie występuje w ambitnych filmach, tylko w telenowelach, pośmiać się z ról zagranych jeszcze w dzieciństwie, a potem zacytować kilka głupawych wypowiedzi z kolorowej prasy. I gotowe! “Anna Mucha bardzo stara się udowodnić, że nie jest kimś więcej, niż posiadaczką ładnej buzi i aparatu mowy zdecydowanie szybszego niż umysł. Niestety cały czas podsuwa dowody na to drugie” - ocenia Żulczyk.
Nie mam zamiaru bronić Muchy ani przekonywać, że jest wybitną aktorką. Jednak wyśmiewanie się z niej to tanizna, bo jest po prostu produktem systemu i sytuacji, w której się znalazła. Sytuacji na polskim rynku, która sprawia, że popularność, pieniądze i kolejne propozycje zdobywa się występami w telewizji i wyznaniami w “Gali”. Dotyczy to zarówno Anny Muchy, jak i Krystyny Jandy. Kluczową sprawą nie jest więc pytanie czy ktoś to robi, tylko czy zdaje sobie sprawę, co to znaczy i czemu ma służyć.
Ciekawe, że jako koronny przykład głupoty aktorki Żulczyk wymienia jej deklarację polityczną: “Mucha ma przemyślane i ugruntowane poglądy polityczne – w wywiadach nazywa Joannę Senyszyn ‘cudownym politykiem’ i kibicuje Platformie Obywatelskiej, chociaż przeraża ją rosnące ‘konserwatywne skrzydło’ tej, jakby nie patrzeć, wyjątkowo liberalnej partii”. Można to wyznanie wyśmiać, chociaż dla mnie to raczej kolejny przykład mętliku panującego w głowach osób, które nie zajmują się polityką, ale z mediów wiedzą, że wybór jest tylko między PiS albo PO. I w zależności od poglądów wybierają jedno lub drugie, dowolnie to zresztą argumentując. Dlaczego Mucha miałaby być lepsza, skoro jeszcze bardziej absurdalne wypowiedzi na temat Platformy wychodziły od takich tuzów kultury wysokiej jak: Julia Hartwig, Rafał Olbiński, Leon Tarasiewicz, Edward Dwurnik czy Kazimierz Orłoś?
O ile jednak wypowiedzi o polityce wśród pisarzy czy artystów nie są niczym niezwykłym, o tyle wśród celebrytów nie należą do powszechnych. Może należy więc docenić, że Anna Mucha potrafi przekroczyć przewidzianą dla niej rolę i wypowiedzieć się w temacie tak obciachowym? I choćby w tym jest lepsza od Żulczyka, który został wynajęty przez “Dziennik”, żeby streszczać czytelnikom Pudelka pod pretekstem krytyki kultury masowej. I poza wyznaczoną rolę nie jest w stanie wyjść.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...