Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Wojna polsko-hiszpańska pod flagą prasową Drukuj
Krzysztof Tomasik   
28.04.2009
Pięknie się różnić w jedności – tak w skrócie można określić stosunek polskiej prasy do hiszpańskiego premiera Jose Luisa Zapatero. “Dziennik” go nie cierpi, “Rzeczpospolita” zwalcza, “Gazeta Wyborcza” krytykuje regularnie i z rzadko spotykaną konsekwencją. Niby każdy ma trochę inny powód, ale w sumie wychodzi na jedno. Dowiedzieć się można było o nim tyle złego, że aż dziw, jak ktoś mógł go wybrać na drugą kadencję. Wszystkie działania w kwestii polityki historycznej, gejów i lesbijek, antagonizowania społeczeństwa, aborcji, “walki” z Kościołem czy praw dla szympansów zostały już wielokrotnie przywołane, omówione i ośmieszone. W “Wyborczej” działką tą zajmuje się Maciej Stasiński, który w wydaniu sobotnio-niedzielnym postanowił dobić gada i zadać cios ostateczny: już na pierwszej stronie zaanonsował “Hiszpanię na bezrobociu”, a w  środku wątek rozwinął.

Nie mam oczywiście zamiaru twierdzić, że Hiszpanii nie dotknął kryzys, a bezrobocie maleje, interesuje mnie jednak, w jaki sposób się o tym informuje. Choćby sugestia, że lepiej niż w Hiszpanii jest nawet w Polsce, bo u nas “według resortu pracy pod koniec marca było 1,76 mln zarejestrowanych bezrobotnych (11,2 proc)”, a w Hiszpanii stopa bezrobocia “przekroczyła 17 proc. aktywnej zawodowo ludności” i już ponad 4  mln osób nie ma pracy.  

Żeby rachunek nie wydawał się za prosty, przytoczmy inne liczby, tym razem z ostatniej “Polityki: “W Polsce żyją dwa miliony osób, o których nie wiadomo, za co kupują chleb. Dalsze trzy miliony egzystują na granicy ubóstwa”. Prawda, że to od razu zmienia postać rzeczy?

Przede wszystkim jednak o wyższości hiszpańskiego rządu nad polskimi świadczy sposób, w jaki chce sobie radzić z problemami: “Rząd zamierza rozszerzyć fundusz dla bezrobotnych. Chce przyznać świadczenia przynajmniej części bezrobotnych bez prawa do zasiłków oraz przedłużyć okres ich pobierania dla tych, którzy jej jeszcze mają”. Pomysł prosty, a nad Wisłą ciągle niespotykany. Może stąd cała wojna?
Komentarze
Dodaj nowy
arnaldos  - Drobny szczegół   |29.04.2009 08:24:58
W dodatku Stasiński omija pytanie o powody różnicy między bezrobociem w
Hiszpanii a średnią UE.
Pisze tylko:
"Podczas gdy w 2008 r. wzrost
bezrobocia, choć dramatyczny, brał się głównie z przyrostu ludności czynnej
zawodowo, która nie znajdowała pracy, w tym roku ponad połowa nowych
bezrobotnych to ofiary upadku firm i likwidacji etatów".
No więc
sformułowanie "likwidacja etatów" jest tutaj dość nieścisłe. Więszkość
ekonomistów hiszpańskich zgadza się co do faktu, że jednym pojedynczym
czynnikiem odpowiedzialnym za tą rzeczywiście niepokojącą różnicę, jest
‘elastyczne zatrudnienie’. W Hiszpanii przed kryzysem 30 % rynku pracy tworzyli
ludzie zatrudnieni na kontraktach czasowych. Dodatkową zachętą do zwalniania
było prawo pracy, które tworzyło przepaść między wysokimi kosztami pracy
‘etatowej’ i prawie żadnymi zabezpieczeniami dla ‘czasowników’.
Podkreślam
jeszcze raz, że powyższe informacje nie są wymysłem ‘lewicy i cyklistów’ tylko
przedmiotem konsensusu hiszpańskich ekonomistów z najlepszych uniwersytetów i
ośrodków badawczych w kraju i nie tylko.
Platformą komunikacyjną dla
ekonomistów jest portal kryzysowy http://www.crisis09.es/ (tylko dla
hiszpańsko-języcznych).
Propozycja zmiany rynku pracy firmowana przez 100
różnych ekonomistów uniwersyteckich:
http://www.crisis09.es/PDF/resta
rt-the-labor-market.pdf (tym razem po angielsku).
Sopor   |30.04.2009 07:16:57
Rozumiem, że według pana arnaldosa źli pracodawcy zwalniają ludzi, ot tak z
kaprysu? Natomiast lekarstwem ma być zakaz zwalniania pracowników. Jakie to
proste!!! Proponuję jeszcze wprowadzić dodatkowo przymus składania zleceń w tych
firmach, które nie mogą nikogo zwolnić, tak by ich pracownicy nie musieli w nich
siedzieć bezczynnie.

Czy naprawdę tak ciężko pojąć, iż zwolnienia są w
firmach wynikiem spadku zapotrzebowania na ich produkty? Lepiej jest chyba
zwolnić nawet połowę pracowników niż zbankrutować, bo wtedy na bruku znajdzie
się 100% załogi.

A co do tych milionów Polaków, którzy nie wiadomo za co
żyją, to pragnę uspokoić pana Tomasika. Według różnych obliczeń szara strefa w
Polsce to kilkadziesiąt procent rynku, więc ludzie ci pracują na czarno. Już
wielu dziwiło się, że w rejonach o wysokim strukturalnym bezrobociu nie można
znaleźć pracowników. No ale to wyjaśni panu lepiej pan Gdula, który jakiś czas
temu pisał o tym, że koszty pracy nie mają wpływu na poziom szarej strefy.
blaise   |30.04.2009 17:17:12
"Czy naprawdę tak ciężko pojąć, iż zwolnienia są w firmach wynikiem spadku
zapotrzebowania na ich produkty? Lepiej jest chyba zwolnić nawet połowę
pracowników niż zbankrutować, bo wtedy na bruku znajdzie się 100% załogi."

Nieprawda, to o czym piszesz to mniejszościowe przypadki. Często zwolnienia
mają po prostu zrekompensować spadek zysków. I nie jest tak, że pracownicy nie
mają co robić - po prostu zwiększa się "efektywność" (czyt.
obciążenia)pozostałych pracowników, zmuszając ich do cięższej pracy,
uzasadniając to kryzysem.
arnaldos  - Jakie to proste…   |01.05.2009 14:14:45
Gdyby Sopor wczytał się w mój komentarz, to odkryłby, że (niezależnie od tego co
sądzić o zwalnianiu pracowników jako ‘racjonalnej’ reakcji na kryzys), problemem
hiszpańskim jest nie tyle ‘czy’ zwalniać, tylko ‘jak’ (w jakich warunkach) to
się odbywa.
Problemem jest ‘uelastycznienie’ rynku pracy - fakt ze 30 %
pracowników sprzedaje swoją pracę na zasadzie kontraktów czasowych, a więc z
ograniczeniem praw pracowniczych, takich jak odprawa czy świadczenia
społeczne.
‘Dualny’ rynek pracy nie jest również w interesie przedsiębiorców -
gdyby zwolnionym pracownikom zapłacono odprawy, rececja - czyli wg Sopora
‘spadek zapotrzebowania na ich produkty’ - byłaby mniejsza.
W dodatku,
ułatwienie zwalniania przez ‘uelastycznienie’ powoduje destrukcje tego co sie
wdzięcznie nazywa ‘kapitałem ludzkim’ - firmy odzwyczajają się od ‘inwestowania’
w pracowników i topią doświadczenie już zdobyte. Przez to cała gospodarka
wychodzi z recesji jakby głupsza, albo jesli kto woli, mniej
‘innowacyjna’.

Wydawałoby się, że to naprawde jest ‘takie proste’…
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.04.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.80283 Seconds