Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Polska Marci Shore |
|
|
Krzysztof Tomasik
|
|
25.05.2009 |
Książka Kawior i popiół Marci Shore już od kilku miesięcy zachwyca kolejnych czytelników i czytelniczki, a ostatnio zdobywa także nagrody. Całość robi wrażenie nie tylko dzięki sumiennej pracy badawczej, ale także stylowi pisarskiemu, który sprawia, że mamy wrażenie czytania sagi. Sagi o grupie przedwojennych polskich pisarzy lewicowych, co daje możliwość nie tylko przypomnienia znanych postaci, ale także tych nieco zapomnianych. Więc nie tylko Wat, Tuwim czy Słonimski, ale też Wandurski, Stern czy Stawar. A i tak okazuje się, że największy potencjał mają kobiety, fragmenty poświęcone Wandzie Wasilewskiej i Janinie Broniewskiej to fascynujące świadectwo tego, w jaki sposób obecny stosunek do tych postaci tylko odbija równie jednostronne traktowanie ich w okresie PRL-u.
W większości recenzji Kawioru i popiołu pojawia się żal i próba wyjaśnienia, dlaczego dopiero Amerykanka napisała podobna książkę. Rozwikłać tej tajemnicy jak dotąd nikomu się nie udało, bo powodów jest po prostu zbyt wiele. I bardziej niż o spojrzenie z zewnątrz chodzi o stosunek do biografistyki, a także o wyobrażenie na temat pracy naukowej (zasada: im się lepiej czyta, tym mniej naukowa). Wreszcie należy uwzględnić taki drobiazg, jak strach przed posądzeniem o zaangażowanie autora, które z zasady jest dyskwalifikujące. Jak to wszystko zmienimy, wtedy przy odrobinie szczęścia pojawi się kiedyś i polska Marci Shore.
P.S. W pierwszym rozdziale Kawioru i popiołu, pisząc o początkach skamandrytów, autorka aż trzykrotnie (str. 36, 38 i 40) pisze o pięknej mężatce, która była kochanką Słonimskiego i jego natchnieniem, nigdzie nie pada jednak jej nazwisko. Chodzi o aktorkę Marię Morską, wpływową postać dwudziestolecia, po wojnie niemal zupełnie zapomnianą. Jej fascynujące życie przypomniała niedawno Hanna Faryna-Paszkiewicz w biografii Opium życia, niezwykła historia Marii Morskiej, muzy skamandrytów.
Na podobny temat
|
|
Felietony Krzysztofa Tomasika
-
Putrament ' 83 czyli dyskusje literatów
-
Tatarkiewicz '75, czyli święty samochód
-
Kijowski '73 czyli Kościół jak monarchia
-
Osiecka '93, czyli Niebieski
-
Pasek '91, czyli kłótnia o Mazowieckiego
-
Ania '73, czyli w szkole
-
Giedroyc '94, czyli zachłanny i bezwzględny
-
Szczęsna i Bikont '06, czyli śmierć wodza
-
Filler '91, czyli Villas w aptece
-
Głowiński '92, czyli obowiązująca nowomowa
-
Antkowiak '93, czyli Rejtanem przed Gronkiewicz-Waltz
-
Kijowski '72 czyli popierany przez Herberta
-
Stanek '94, czyli odebrane święto
-
Putrament '78, czyli Cyrankiewicz we Włoszech
-
Stokrotka '84, czyli list nadzieja na szczęśliwe życie
-
Andrycz '04, czyli przystojna Dunin
-
Janion '94, czyli piętno inteligencji
-
Kijowski '76 czyli na kościelnej ławie
-
Strzelecki '07, czyli wyborcze hasło to podstawa
-
Nasierowski '02, czyli głosowanie
-
Kobiety z Bochni '90, czyli niemoralny Dekalog
-
Ziemkiewicz '87, czyli inni mają lepiej
-
Kijowski '75, czyli spacer z pogodynkiem
-
Świetlicki '94, czyli za stary na bunt
-
Toeplitz '87, czyli Gombrowicz jak Mickiewicz
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...