Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Opium życia |
|
|
Krzysztof Tomasik
|
|
01.07.2009 |
Jak to się stało, że Maria Morska była jedną z najważniejszych i najbardziej znanych postaci międzywojnia, a jednocześnie została tak doszczętnie zapomniana? Zanim ukazała się książka Hanny Faryny-Paszkiewicz, wiedzieliśmy o niej niewiele – kilka faktów biograficznych, trochę wspomnień w autobiografiach znajomych, jedno zdjęcie zamieszczone w “Wiadomościach Literackich”, teksty w zakurzonych rocznikach tego tygodnika podpisane pseudonimem. Na szczęście autorkę postać Morskiej zainteresowała na tyle, że postanowiła dowiedzieć się o niej czegoś więcej, a efekt swych niemal detektywistycznych poszukiwań przedstawia w Opium życia. Dzięki temu została odzyskana kolejna biografia fascynującej kobiety – aktorki, publicystki, emancypantki, która działając na wielu polach kultury, najbardziej skupiła się na kreowaniu własnego życia.
Naprawdę nazywała się Maria Frankiel i urodziła się w 1895 roku w zamożnej, zasymilowanej rodzinie żydowskiej. Dzieciństwo w dużej mierze spędziła w Anglii, gdzie rodzice posłali ją na naukę wraz ze starszą siostrą. Po powrocie do Polski zaczęła próbować swych siła jako aktorka, już jako osiemnastolatka występowała w niewielkich rolach w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, zetknęła się z operetką i kabaretem. Od początku używała pseudonimu nawiązującego do koloru jej oczu – Morska. Największe sukcesy jako aktorka odniosła nie na deskach scenicznych tylko jako “jedynaczka Skamandra”, deklamatorka wierszy Tuwima, Lechonia, Słonimskiego, Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Najlepszy czas jako interpretatorka miała w latach 1918-19, później występowała coraz rzadziej, po raz ostatni w 1927 roku.
Kariera sceniczna nie była jedynym obszarem jej działalności. Trudno odpowiedzieć kim była przede wszystkim. Aktywnie włączyła się w tworzenie Ligi Reformy Obyczajów, która pod przewodnictwem Boya i Krzywickiej na przełomie lat 20. i 30. walczyła o świadome macierzyństwo i prawa kobiet. W latach 1933-39 jako Marjusz Dawn regularnie publikowała w “Wiadomościach Literackich”. Oprócz tego miała życie prywatne, małżeństwo z wybitnym matematykiem Bronisławem Knasterem, romanse, przyjaźnie, wiele podróżowała. Bez wątpienia należała do elity międzywojnia, wywarła szczególny wpływ na dwójkę wybitnych autorów: Marią Pawlikowską-Jasnorzewską i Antoniego Słonimskiego. Związek ze Słonimskim trwał kilka lat i był czymś, o czym się wiedziało w literackim kręgu. Zaowocował kilkoma erotykami, ale przede wszystkim rozwojem intelektualnym poety, który zaległości w edukacji nadrabiał dopiero poprzez wielogodzinne rozmowy telefoniczne z kochanką. Jak wspominała po latach Irena Krzywicka: “Za Antoniego czytała Niuta Morska i w czasie ich codziennych spotkań referowała mu co ważniejsze teksty. To była, między innymi, tajemnica ich długoletniej przyjaźni. Było to dla mnie dość zabawne słuchać czasem wynurzeń Niuty na jakiś temat, a później znaleźć wierne echo tego w następnej kronice Antoniego”. Relacja z Pawlikowską-Jasnorzewską była bardziej skomplikowana, choć także zaowocowała licznymi dedykacjami, m.in. tomiku Paryż z 1929 roku. Po latach Morska jeszcze raz stała się inspiracją, tym razem Irena Krzywicka w opowiadaniu “Zamurowany świat” przedstawiła wstrząsające perypetie wojenne Marii, która na kilku metrach kwadratowych zamkniętego pomieszczenia we Lwowie ukrywała się wraz z mężem i kochankiem w mieszkaniu zakochanej w niej kobiety.
“Książka ta jest szkicem do portretu Marii Morskiej, niepełną układanką, której szczegółów nie odnajdziemy chyba nigdy, złożoną z niewielu fragmentów, w dodatku o różnej skali znaczenia i informacji” - zaznacza we wstępie Faryna-Paszkiewicz. Autorka sumiennie prezentuje kolejne etapy życia swojej bohaterki, aż do nie do końca wyjaśnionej śmierci w 1945 roku. Układa w całość kolejne okruchy, które udało się odnaleźć. Pisze o faktach, niewiele tu psychologii czy domniemywań, więcej szczerego wyznania o braku informacji. Każde z ważniejszych wydarzeń otrzymuje własny rozdział, sporo miejsca poświęca się więc także niespełnionej relacji z Anną Iwaszkiewicz, która uległa czarowi Morskiej, ale świadomie zrezygnowała z potencjalnego romansu. Niestety, nie znamy innych nazwisk partnerek Morskiej, choć nie ma wątpliwości, że także z kobietami łączyły ją związki uczuciowe. Krzywicka, charakteryzując postać na niej wzorowaną, pisała: “pełna była zmysłowego ruchu, który działał zarówno na mężczyzn, jak i na kobiety. I ona sama miała skłonność do obu płci, dzieląc swoje upodobania po równi, czasem była zakochana w mężczyźnie, czasem w kobiecie, zawsze z jednakową egzaltacją”.
Pięknie wydany Opium życia traktuję jako początek odkrywania zapomnianych, fascynujących kobiet w polskiej historii. W samym dwudziestoleciu międzywojennym było ich wiele, wystarczy wymienić popularne wtedy pisarki i publicystki, których nazwiska mówią już dziś niewiele: Wanda Melcer, Helena Boguszewska, Irena Tuwim, Halina Lenczewska, Elżbieta Szemplińska… Każda z nich zasługuje na przypomnienie.
Hanna Faryna-Paszkiewicz, Opium życia, niezwykła historia Marii Morskiej muzy skamandrytów, Jeden Świat, Warszawa 2008.
Tekst pochodzi z najnowszego numeru kwartalnika “Zadra” (nr 1-2/2009).
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 07.07.2009 )
|
|
Felietony Krzysztofa Tomasika
-
Tatarkiewicz '75, czyli święty samochód
-
Kijowski '73 czyli Kościół jak monarchia
-
Osiecka '93, czyli Niebieski
-
Pasek '91, czyli kłótnia o Mazowieckiego
-
Ania '73, czyli w szkole
-
Giedroyc '94, czyli zachłanny i bezwzględny
-
Szczęsna i Bikont '06, czyli śmierć wodza
-
Filler '91, czyli Villas w aptece
-
Głowiński '92, czyli obowiązująca nowomowa
-
Antkowiak '93, czyli Rejtanem przed Gronkiewicz-Waltz
-
Kijowski '72 czyli popierany przez Herberta
-
Stanek '94, czyli odebrane święto
-
Putrament '78, czyli Cyrankiewicz we Włoszech
-
Stokrotka '84, czyli list nadzieja na szczęśliwe życie
-
Andrycz '04, czyli przystojna Dunin
-
Janion '94, czyli piętno inteligencji
-
Kijowski '76 czyli na kościelnej ławie
-
Strzelecki '07, czyli wyborcze hasło to podstawa
-
Nasierowski '02, czyli głosowanie
-
Kobiety z Bochni '90, czyli niemoralny Dekalog
-
Ziemkiewicz '87, czyli inni mają lepiej
-
Kijowski '75, czyli spacer z pogodynkiem
-
Świetlicki '94, czyli za stary na bunt
-
Toeplitz '87, czyli Gombrowicz jak Mickiewicz
-
Woźniak '90, czyli naturyści kontra aktorzy
|
|
..się tak w szpitalach traktuje. Choć...
Ależ, co się będą lekarze pacjentami ...