|
Krzysztof Tomasik
|
|
15.06.2009 |
Między obchodami rocznicy wyborów 4 czerwca a Paradą Równości „Duży Format” opublikował reportaż Jacka Hugo-Badera Podziemne życie Ewy H. o Ewie Hołuszko, swego czasu ważnej opozycjonistki, która po zmiania płci boryka się z różnymi problemami i wykluczeniem, także z życia publicznego. Życiorys wstrząsający, jak większość (wszystkie?) opowieści osób transseksualnych w Polsce. To wspaniałe, że został zaprezentowany, ta historia więcej mówi o ruchu opozycyjnym i dwudziestu latach „wolności” niż zaprezentowane kolejny raz wynurzenia Władysława Frasyniuka („DF” sprzed tygodnia).
I wszystko było świetnie, gdyby nie jedna kwestia - forma. Otóż Hugo-Bader opisał perypetie Hołuszko poprzez rozmowę Ewy z samą sobą, a właściwie swoim… dawnym, męskim wcieleniem. Pomysł dziwaczny, a w tym wypadku także głęboko niemoralny. Mamy bowiem do czynienia z osobą, której dokonania zostały całkowicie zapomniane, obecna sytuacja życiowa przedstawia się mało zachęcająco, a do tego wiedza na temat transpłciowości jest ciągle w polskim społeczeństwie żadna. Przedstawiać tak bohaterkę, to potwierdzać najgorsze stereotypy według których transseksualizm to coś w rodzaju rozdwojenia jaźni. W efekcie wszystkie poruszane w tekście kwestie zostały zrównane, a do tego nie wiadomo, czy pewne wydarzenia nie są jedynie wytworem wyobraźni bohaterki.
Nie pozostaje nic innego, jak zostając w konwencji autora, zapytać, kto tu bardziej zawinił: Hugo czy Bader?
P.S. Z zainteresowaniem przeczytałem wypowiedzi Sławka Sierakowskiego i Mariusza Kurca na temat przyznania Hiacynta Januszowi Palikotowi. Sprzeciw wobec wyróżnienia w ten sposób polityka PO, który ma na swoim koncie homofobiczne działania i wypowiedzi, toczy się na portalach LGBT od momentu, kiedy ogłoszono tegorocznych laureatów. Mam nadzieję, że protest Sierakowskiego pomoże w przeprowadzenia dyskusji na temat zasad przyznawania tych nagród i przyczyni się do uniknięcia podobnych skandali w przyszłości. Nie chciałbym tylko, żeby za Hiacynty obrywało się Paradzie. Parada Równości zaistniała na długo przed pojawieniem się Fundacji Równości i jest pewnym dobrem publicznym, a nie czyjąś własnością. Tegoroczna, wyjątkowo mało liczna i mokra, unaoczniła, jak bardzo ciągle potrzebuje wsparcia.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 16.06.2009 )
|
Gdy Chrystus umierał na krzyżu raze...
Zupełnie jakbym słyszał pana Gadomski...