|
Agnieszka Kublik, „Gazeta Wyborcza”: Czy to pan jest dziś na lewicy guru dla lewicy postkomunistycznej?
Sławomir Sierakowski, Krytyka Polityczna: Słyszałem, że mamy już nowoczesną lewicę w parlamencie.
Ale mamy i starą. I ta stara się dobija do pana, i Aleksander Kwaśniewski, i Janusz Palikot.
Tak, dziś spotkałem się z Aleksandrem Kwaśniewskim, ale to żadna nowość, nasze spotkania mają swoją tradycję.
Ma pan im pomagać budować w Polsce centrolewicę?
SLD jest zszokowane wynikiem i musi się na nowo zdefiniować, jest też nowe środowisko aspirujące do lewicy, czyli Ruch Palikota. I nie zapominajmy, że w PO jest kilka osób o poglądach lewicowych. Czyli jest kilka podmiotów, z których może się zrodzić wreszcie porządna formacja lewicowa. Ale nie musi oczywiście.
Krytyka będzie współpracowała i z Millerem, i z Palikotem?
Krytyka nie jest środowiskiem partyjnym. Myśmy nie chcieli wejść do partyjnej polityki, bo nie akceptujemy tych reguł gry, które zmuszają do oportunizmu i postawienia wszystkiego na marketing. Ja nie zaprowadzę swoich ludzi do Piotra Tymochowicza, żeby ich uczył kiwać społeczeństwo. Generalnie postpolityka słabo rymuje się nie tylko z ideowością i lewicowością, ale w ogóle z poważną polityką opartą na jakimś meritum.
I Miller, i Palikot mówią o okrągłym stole lewicy. Widzą pana w roli organizatora i uczestnika tego okrągłego stołu.
Po tym, co się działo na lewicy, Krytyka Polityczna okazuje się najbardziej stabilną i paradoksalnie największą organizacją na lewicy.
I najbardziej wiarygodną.
Tu akurat dużej konkurencji nie ma. Ruch Palikota i sam Palikot na lewicy jest dosyć świeżym nabytkiem, a Miller zawsze tę lewicowość traktował specyficznie. Ale nie ma sensu nikogo zakrzykiwać ciągłym wypominaniem mu przeszłości. Uważam, że nawet Leszkowi Millerowi nie należy odbierać szans na naprawę lewicy w Polsce.
Afera Rywina to nie jest obciążenie Millera?
Jest. Bo afera Rywina była. Są w Polsce tylko trzy osoby, które twierdzą, że jej nie było: Miller, Napieralski i Czarzasty. Inna sprawa - i to jest dramat polskiej polityki, i powód, dla którego nie pchamy się do życia partyjnego, tylko wolimy odwalać tę żmudną i mniej efektowną medialnie robotę w sferze metapolitycznej - że afery były po każdej stronie sceny politycznej. Taki polski standard.
Co na tym ściganiu się lewicy skorzysta lewicowy wyborca? Bo się ściga i Krytyka, i Miller, i Palikot.
My na pewno nie będziemy się ścigać za wszelką cenę metodami, którymi uprawia się dziś w Polsce politykę. Ale mimo wszystko na lewicy jest więcej optymizmu dziś. Nawet jeśli nie dojdzie do szybkiej zmiany prawa, to warto zgłaszać kolejne projekty ustaw i walczyć, bo kolejna część społeczeństwa oswoi się z poglądami lewicowymi.
A jaka powinna być propozycja lewicy w sprawie kryzysu?
To jest problem, nie widzę refleksji na ten temat w Polsce. Może dlatego, że Polaków ten kryzys jeszcze nie dotknął tak silnie, jak w Europie? Na pewno sukces Ruchu Palikota rozładował część nastrojów protestu. Ludzie od dawna mieli dość tego kartelu czteropartyjnego, nie czuli, że mają jakiś wybór. Szukają czegoś nowego. Najpierw postawili – trochę w ciemno – na Napieralskiego, teraz to zaufanie dostał Palikot.
Jeśli SLD i RP chcą zbudować poważną formację, nie ominie ich wysiłek analizy, czym kryzys może być i jakie są możliwe rozwiązania w polityce gospodarczej. A także w którą stronę może pójść polityka europejska. Czy jest szansa na wspólną politykę fiskalną w UE, czy będzie w końcu wspólny skarb i minister finansów. Dziś myśli o tym tylko jedna partia, bo rządzi. Ale to zawstydzająco mało, jak na tak wielki kraj.
Lewicy pomaga to, co się dzieje w PiS-ie?
Tak, pośrednio. Znając pragmatyzm Palikota, zakładam, że będzie chciał hasłami lewicy społecznej zjeść ile się da elektoratu SLD, a potem elektoratu PiS, tego, który wcześniej głosował na SLD. Taki przepływ jest możliwy, bo to są ludzie sfrustrowani, oddani pasożytniczo Kaczyńskiemu. I są do odzyskania dla lewicy. Z takimi ludźmi lewica powinna się solidaryzować, bo są naprawdę w trudnej sytuacji, a na dodatek mają do wyboru Kaczyńskiego albo Ziobrę. A jeśli PiS się rozpadnie albo będzie się zajmował sobą, to umożliwi to zmiany na scenie politycznej.
Ale prawdziwa zmiana w Polsce nastąpi, jeśli wojna polsko-polska między PiS-em a PO - która jest bardzo sztucznym konfliktem - zamieni się w starcie światopoglądowe między Tuskiem a Palikotem albo między Tuskiem a jakąś formacją lewicową. Możliwość takiego przesunięcia barykady wyznacza dziś naturalną koniunkturę dla lewicy.
Życzę jak najlepiej Millerowi i Palikotowi. Mogę obiecać, że będziemy popierać dobre pomysły i konsekwentnie krytykować złe. Mam nadzieję, że jeśli zajrzą w kolejne badania i wyjdzie im, że przejście z 10% do 25% wymaga albo porzucenia dotychczasowych poglądów i wybrania nowych, albo umiejętności przekonania społeczeństwa, to wybiorą i będą potrafili zrobić to drugie. Bo to jest dopiero polityka.
Wywiad ukazał się w „Gazecie Wyborczej” z 28 października. Rozmowę można też obejrzeć na portalu Wyborcza.pl. 27 sierpnia Sierakowski był również gościem radia Tok FM.
Na podobny temat
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...