|
Andrzej Godlewski, „Polska The Times”: Czy teraz lewica może być realną trzecią siłą w Polsce? Jeszcze niedawno prof. Jacek Raciborski w „Gazecie Wyborczej” diagnozował, że wzmocnienie PO i PiS sprawi, że do większości rządowej te partie będą potrzebować w Sejmie tylko głosów PSL, a SLD - mimo większego poparcia - na trwałe spadnie do trzeciej ligi.
Sławomir Sierakowski, Krytyka Polityczna: W Polsce mija powoli apogeum dominacji dwóch prawic. Poza utarczkami medialnymi nie znalazły one sposobu na to, by zakorzenić się wśród wyborców. Ani PO, ani PiS nie potrafiły zbudować instytucji i wykształcić nowych elit. Nadal są one bardzo uzależnione od swoich przywódców. To czyni je bardzo wrażliwymi na to, co może narodzić się obok nich. SLD w obecnej postaci nie jest jeszcze zagrożeniem dla nich. Ale widać wyraźnie, że PO i PiS przespały swój moment na utrwalenie systemu dwupartyjnego w Polsce.
Przez najbliższe dwa tygodnie Napieralski będzie najważniejszą osobą w Polsce. O jego przychylność będą zabiegać marszałek pełniący obowiązki głowy państwa i były premier. Jak to wykorzysta?
Powinien dać się uwodzić, ale nie powinien popierać żadnego z nich. Chyba że zechce zagrać o coś konkretnego i pokaże, że potrafi przeprowadzać przez Sejm konkretny i czytelny pakiet ustaw. Mógłby też zagrać o wyższą stawkę i zawrzeć koalicję z PO. Przy słabym PSL, który może teraz chcieć opuścić koalicjanta, rząd PO-SLD mógłby być nawet naturalnym rozwiązaniem. Obie partie w obecnej postaci pasowałyby do siebie. Zysk dla SLD to szybki udział we władzy, ryzyko to właśnie zajęcie pozycji PSL, czyli trwale marginalnej. Możliwe jest oczywiście także budowanie czegoś, co byłoby większe niż dzisiejszy SLD i dawało szanse na suwerenność programową oraz większą i bardziej samodzielną rolę w polityce. Ale to wymaga cierpliwości, pomysłowości i szerokich kadr.
Jednak „wicepremier Grzegorz Napieralski” to brzmi dumnie i kusząco - bardziej niż mozolne budowanie trzeciej siły i czekanie, aż dwa wielkie polityczne bloki wzajemnie się zniosą.
To już kwestia ambicji i umiejętności. Najwięksi w polskiej polityce: Kwaśniewski, Kaczyński, Tusk, umieli pisać scenariusze wieloletnie, znacznie dłuższe niż obejmujące tylko najbliższe wybory. Gwiazd jednego wieczoru mieliśmy znacznie więcej.
Cały wywiad w dzienniku „Polska The Times” z 22 czerwca 2010.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...