|
Agata Pyzik: Jak ogólnie oceniasz sytuację niezależnej sztuki i krytyki na Ukrainie?
Oleksiy Radynski, KP w Kijowie: Zgodnie z panującą opinią sztuka wspolczesna - to apolityczna, ale społecznie korzystna działalność, propagująca wartośći liberalno-demokratyczne, głownie przez maksymalne zróżnicowanie środków artystycznej wypowiedzi. Ten model został zawłaszczony przez instytucje komercyjne w nieco kastrowanym, ale symptomatycznym gatunku, gdzie wymienione „wartości liberalno-demokratyczne” zostały zredukowane do wolnej konkurencji na rynku sztuki. Wyjście z tej pułapki widzeę w odejściu od „sakralnego” statusu sztuki, ktory zresztą mocno zależy od jej wartośći ekonomicznej. To znaczy, że warto zrezygnować ze „specjalnego” statusu sztuki na rzecz działania artystycznego w dziedzinie wiedzy naukowej czy politycznej. Podważać nie tylko status artysty jako jednostki autonomicznej, ale też postawę badacza czy aktywisty, zachęcać ludzi do dzialania w niewłaściwych sferach. W Centrum Badań Kultury Wizualnej w Kijowie zachęcamy artystów do udziału w debatach teoretycznych, naukowcow - do działania artystycznymi narzędziami. Na przykład jedną z kluczowych dyskusji naszego projektu „Eksperyment sądowy” była debata „Czy artyści mają być nietykalni?”. Zaproponowaliśmy artystom biorącym udział w projekcie (jego tematem były procesy sadowe wytoczone ostatnio w Ukrainie artystom i aktywistom), by pomyśleli o tym, co by się wydarzyło, gdyby artystów chroniła prawna nietykalność, podobna do tej, ktorą mają deputowani do parlamentu ukraińskiego. Czy nie byłoby to logiczne zwieńczenie koncepcji romantycznej - która traktuje artystów w uprzywilejowany sposób - dotąd panującej w Ukrainie?
Wiem, że rozkręciłeś coś w rodzaju ukraińskiej gałęzi Krytyki Politycznej, opowiedz o tym, co robisz, jaka jest twoja rola.
Kiedy podczas wycieczki do Warszawy zobaczyłem pierwsze wydawnictwa Krytyki Politycznej, zauważyłem, że wydawali akurat to, co mnie o moich kolegów z uniwersytetu interesowało najbardziej. Zaczelismy śledzić działalność KP i odnieśliśmy wrażenie, że w Warszawie powstał sobowtór naszego środowiska, tylko że na dużo bardziej zaawansowanym poziomie organizacyjnym. Nawet hasło naszego Centrum - „sztuka, wiedza, polityka” jest prawie identyczne z hasłem KP („kultura, nauka, polityka”), ale nie kopiowaliśmy go – tak się stało przez przypadek. Zresztą postanowiliśmy, że nasze Centrum będzie pełnić funkcję czegoś w rodzaju klubu Krytyki Politycznej w Kijowie. Na razie wydajemy pierwszy numer ukrainskiej edycji pisma Krytyka Polityczna. Mam ogromną nadzieje, że to pismo będzie wydawane w Ukrainie na stałe.
Jakie ma szansę się rozwinąć młoda lewica na Ukrainie?
Ma szansę się rozwinąć, gdy będzie częścią większego ruchu międzynarodowego (przynajmniej - wschodnioeuropejskiego), połączy w ten sposób to, co partykularne z tym, co uniwersalne. Ukraina znajduje się w sytuacji fałszywej oppozycji, podobnie jak Polska. Tylko u nas to nie Bóg albo Rynek, a Rosja albo Zachód. W tych ramach toczy się głównie debata publiczna. W zasadzie, to wybor między dwoma rodzajami neoliberalizmu: autorytarny, represyjny, rosyjski albo miękki, „cywilizowany”, zachodni. Chociaż ten „zachodni” coraz bardziej przypomina ten „rosyjski”. Wyboru tak naprawdę w tej sytuacji nie mamy.
Czujesz, że obecny moment jest jakoś szczególny?
Obecny moment jest bardzo specyficzny, dlatego że po raz pierwszy od kilkadzięsięciu lat poglądy lewicowe (czy przynajmniej antykapitalistyczne) stają się powszechne - niestety, najczęśćiej w nierefleksyjnym, spontanicznym formacie, co powoduje powstanie projektów skrajnie prawicowego populizmu, jak partia Swoboda. Nie tylko dzięki kryzysowi, ale też dzięki objęciu wladzy przez neoliberałów w 2004 roku, obywatele zobaczyli, że w obecnym systemie nie mają przyszłośći. Jeśli te nastroje nie zostaną opanowane przez projekt lewicowy, zobaczymy powstanie potężnej skrajniej prawicy w Ukrainie.
Jakie są szanse na utworzenie takiej nowej partii lewicowej w Ukrainie?
Obecny system polityczny nie pozostawia szans na powstanie takiej partii, ale ten system wyrażnie traci legitymację. Na przykład, w Kijowie jesienią tego roku faktycznie przestały istnieć samorządy - wybory zostały odwołane „z powodu oszczędności”, członkowie samorządów są teraz wyznaczani odgórnie. To ogromne wyzwanie dla społeczności Kijowa - czy powstaną alternatywne formy samorządu?
Jeśli chodzi o szerszą perspektywę, musze się powtórzyć: lewica potrzebuje nowej formuły ruchu międzynarodowego. Właśnie dlatego uważam, że ruch Krytyki Politycznej nie powinien ograniczać się do Polski. To świetnie, że pierwszy ośrodek KP poza Polską powstał w Kijowie, ale takie ośrodki mogłyby powstać też w Moskwie, Petersburgu, Mińsku, Kiszyniowie, Tbilisi itd. Lewica postradziecka odrodzi się tylko wtedy, gdy ludzie zobaczą, że „Zachód”, ogólnie przedstawiany jako neoliberalny monolit, też przejmuje się poszukiwaniem nowych form wspólnego bycia.
Oleksiy Radynski (1984) – kurator badań w Visual Culture Research Center,
doktorant Wydziału Kulturoznawstwa (Narodowa Akademia Kijowsko-Mohylańska), współzałożyciel Klubu „Krytyki Politycznej” w Kijowie, felietonista KP.
Na podobny temat
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...