> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Malanowska w Wysokich Obcasach Drukuj
ASz   
29.10.2010

z8587443c.jpgPewne typy osobowości nie są predestynowane do posiadania dzieci. Nie każdy się do tego nadaje. Bardzo kocham swojego syna, to najważniejsza osoba w moim życiu, ale nie spełniam się w roli matki - mówi Kaja Malanowska, autorka książki Drobne szaleństwa dnia codziennego w „Wysokich Obcasach” (30-31 października 2010).

Nie bałaś się publicznego obnażenia? Twoją książkę ‘Drobne szaleństwa życia codziennego’ otwiera zastrzeżenie, że postaci i historie są prawdziwe, choć odbite w krzywym zwierciadle. W wywiadach nie ukrywasz, że tak jak bohaterka cierpiałaś na depresję.

W pewnym sensie już dostałam za swoje, zanim jeszcze ukazała się moja powieść. Cały ten trudny okres, który mam za sobą, był bardzo związany z emocjami. Okazywałam je w gwałtowny sposób, jednocześnie się tego wstydząc. To trwało na tyle długo, że zdążyłam przepracować kwestię mojego emocjonalnego ‘ekshibicjonizmu’. Paradoksalnie, mam problem z tym, że do jakiegoś stopnia nie wstydzę się obnażać. Gorzej znoszę myśl o tym, że podczas choroby obsesyjnie mówiłam o sobie, co musiało być potwornie męczące dla otoczenia. Miałam ogromne pretensje do wszystkich wokół, że nie mogli tego wytrzymać, choć teraz myślę, że to rzeczywiście było nie do zniesienia. Z drugiej strony rozbijałam się o pogląd, że nie powinno się w ogóle mówić o sobie, nie powinno się przyznawać do pewnych uczuć. To kołtuńskie. Choć wydaje się, że w XXI wieku większość spraw została odtabuizowana, emocje nadal są tabu. To samo dotyczy chorób psychicznych - dopuszczalne jest bycie chorym, ale tylko w określony sposób. Jeśli przekracza się tę granicę, ludzie nie wiedzą, co z tobą zrobić, i mówią ci, żebyś ‘wzięła się w końcu garść’. Dlaczego bycie chorym na depresję ma być bardziej wstydliwe od żółtaczki? Dlaczego można powiedzieć: ‘Choruję na ostre zapalenie wątroby’, a do nerwicy przyznawać się nie wypada? Gdy zdecydowałam się wydać ‘Drobne szaleństwa…’, zakładałam, że będzie w nie wpisany swego rodzaju happening, próba manipulacji. Liczyłam na to, że książka wzbudzi negatywne reakcje związane z jej emocjonalnością. To się jednak nie udało, nie spotkałam się z poważną krytyką związaną z moim ekshibicjonizmem.

  

Duże wrażenie robi to, jak piszesz o macierzyństwie. To nie obraz matki Polki na laktacyjnym haju. Twoja bohaterka w obliczu depresji spycha macierzyństwo na drugi plan, obawia się tej roli.

Rzeczywiście, Mania, powieściowa córka Mai, jest właściwie postacią marginalną. Nieprzypadkowo. Myślę, że gdy jest się chorym albo wystarczająco egocentrycznym, dziecko znika z horyzontu. Książkowa Mania to literacki konstrukt, bo ja mam syna, z którym mam jednak mimo wszystko lepszy kontakt niż Maja z Manią. Choć z dzisiejszej perspektywy wydaje mi się, że pewne typy osobowości nie są predysponowane do posiadania dzieci. Nie każdy się do tego nadaje - i to kolejny temat tabu. Bardzo kocham swojego syna, to najważniejsza osoba w moim życiu, ale nie spełniam się w roli matki. Gdyby nie zdarzyło mi się zajść w ciążę w wieku 19 lat, pewnie w tej chwili czułabym potrzebę posiadania dzieci, ale kolejnych mieć nie chcę i uważam, że się do tego nie nadaję. Nie każdy lubiłby być nauczycielem albo geodetą. Mężczyzna, który jako ojciec funkcjonuje ‘z doskoku’ i nie czerpie satysfakcji z ojcostwa, nie budzi aż takiego sprzeciwu. A kobieta nieutożsamiająca się z macierzyństwem to dziwoląg.

  

 […]

  

Drobne szaleństwa… są napisane rytmem, który odpowiada odczuwaniu osoby z depresją.

Książka powstawała w kawałkach w czasie depresji, więc ten rytm jakoś mi się narzucił. Potem oczywiście przemyśliwałam jej konstrukcję. Przede wszystkim jednak uważam, że życie jest dość nudne, powtarzalne i rytmiczne, a mój debiut nie miał być książką akcji. To nie miała być też żadna społeczna ani tym bardziej kliniczna analiza depresji. Próbowałam oddać nastrój i to, jak się czułam. Jeśli zaś chodzi o warszawkę, to zależało mi na oddaniu atmosfery miasta. Po powrocie ze Stanów uderzyło mnie, jak bardzo Warszawa zmieniła się na korzyść. Ale też - jak bardzo wśród ludzi, z którymi miałam kontakt, rozprzestrzeniło się poczucie niespełnienia połączonego z obwinianiem o nie innych. ‘To wina Polski’, ‘tego kraju’, powtarzające się jak mantra. Uderzyła mnie ta pretensja, że tu nic się nie da zrobić. W Warszawie pełno tego smutku i poczucia niespełnienia. Powoli się to zmienia, ale z drugiej strony zauważam, że jeśli komuś rzeczywiście zależało na zrobieniu czegoś, musiał się przebijać przez pogardę środowiska. Na zasadzie: nie jesteś Picassem, to po cholerę malujesz.

Tego okresu chaosu i frustracji nigdy bym nie oddała. To był dla mnie czas wzmożonego rozwoju intelektualnego, rozwoju świadomości - społecznej, politycznej, intelektualnej. Nie wiem, dlaczego tak się stało, może mam szczęście, że w wieku lat 33 coś we mnie drgnęło, w mojej gnuśności i lenistwie?

  

 […]

Rozmawiała Agata Michalak.

Cała rozmowa na stronie wysokieobcasy.pl

  

Zamów książkę w księgarni internetowej KP.

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 02.11.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.44818 Seconds