|
Na drzwiach magistratu zawisł w środę, 29 czerwca, manifest napisany podczas Kongresu Ruchów Miejskich. Podobne pojawiły się w wielu polskich miastach. To dziewięć tez, o których z politykami i decydentami chcą dyskutować organizacje pozarządowe. Dlaczego właśnie teraz i o solidarności z Łodzią opowiada Hanna Gill-Piątek z Klubu Krytyki Politycznej w Łodzi.
Aleksandra Hac: Jak powstał manifest?
Hanna Gill-Piątek: To inicjatywa Kongresu Ruchów Miejskich. To ogólnopolskie zgromadzenie, które tworzą i małe, nieformalne grupy, które broniły jakiegoś parku, zwykłe stowarzyszenia, i duże organizacje, takie jak Rozbrat, i wreszcie stowarzyszenia bardziej eksperckie, które zajmują się na przykład transportem albo upiększaniem miasta i ściśle współpracują już z władzami.
Na ostatnim kongresie najpierw przedstawiliśmy problemy, z jakimi się spotykamy, a potem zauważyliśmy, że te problemy są takie same, tylko inaczej jest rozłożony ich ciężar. Ustaliliśmy kilka punktów wspólnych, z których zrobiliśmy postulaty. To właśnie dziewięć tez, o których chcemy dyskutować przed wyborami parlamentarnymi z władzami centralnymi i kandydatami do Sejmu.
One nie są jakieś super postępowe, może z wyjątkiem pierwszej, która mówi, że mieszkańcy mają prawo do miast. Wydaje mi się, że to jest podejście, z którym się do tej pory nie spotykaliśmy. Prawo do miasta miały ewentualnie władze, biznes, prywatny inwestor, różne tego typu grupy, które miały więcej do powiedzenia o mieście. Natomiast kongres zwrócił uwagę na to, że mieszkańcy mają prawo do miasta i prawo do współdecydowania o jego kształcie.
Więcej w łódzkiej „Gazecie Wyborczej”.
Czytaj i oglądaj inne relacje: „Dziennik Łódzki” , „TVP Łódź”, „TV Toya” , „Halo Łódź” .
Na podobny temat
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...