> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Łaciak: Jaki jest ten polski Oburzony? Drukuj
z Jackiem Żakowskim rozmawia Dominik Łaciak   
19.12.2011

Gdy ludzie młodzi się buntują, to wybierają z tego, czego się nauczyli. Od mediów dowiadują się, że egoizm jest dobry, a historia batalistyczno-narodowa. Skąd mają wiedzieć o solidarności społecznej? - Dominik Łaciak w rozmowie z Jackiem Żakowskim na portalu Oświęcim online.

Piotr Ikonowicz napisał, że 11 listopada to był marsz polskich Oburzonych, tylko ubranych w szatę narodową. To możliwe?

  

To oczywiście możliwe. Dobrym określeniem jest, że ubrani, bo przecież nie przebrani. Problem polega na tym, że część osób, które mają słuszne powody, żeby się oburzać, ma fałszywą wizję wroga. A co za tym idzie - fałszywą diagnozę rozwiązania swoich problemów.

Warto zwrócić uwagę, że w trakcie zaborów ruch narodowy był sensowny, a gdy odzyskaliśmy niepodległość, stał się ruchem antypaństwowym, bo siła II RP brała się z jej multikulturowego charakteru. Gdyby to było państwo tylko Polaków, to byłoby tylko jednym z małych państewek w środkowej Europie. Naszą siłą byli Ukraińcy, Żydzi, Niemcy, Litwini i kraj byłby sporo silniejszy, gdyby polska polityka w tym zakresie była mądrzejsza.

  

Dzisiaj symbolicznego Żyda zastąpił symboliczny homoseksualista.

  

Oni są mianowani mniejszością stanowiącą jakieś zagrożenie, bo umówmy się, homoseksualiści żadnego zagrożenia dla państwa nie tworzą.

  

To jest chyba wojna ideologiczna o polski obyczaj?

  

Chodzi o święty ład katolicki, dla którego bez porównania większym zagrożeniem jest np. niewierność małżeńska. Dlaczego skini nie kamieniują niewiernych żon? A przecież zdrady są powszechne, to jest zjawisko, które istniało zawsze i będzie istnieć zawsze. Problem jest wtedy, gdy ktoś sądzi, że państwo powinno się zajmować moralnością katolicką.

  

Wracając do źle skonstruowanego wroga. Kim on współcześnie jest?

  

Spójrzmy na to przez pryzmat polskiej transformacji. Projekt społeczny III Rzeczpospolitej był projektem wykluczającym. Zaczęło się od bezrefleksyjnego wyrzucenia poza nawias chłopów i pracowników PGR-u. Potem projekt ten pozbawił całe starsze pokolenie oszczędności.

Moja mama, rocznik ’32, miała mundurek, spakowane kredki, ale do szkoły nie poszła, bo wybuchła wojna. Potem okupacja. Powstanie warszawskie, obóz pracy. Po wojnie jej dom był zrujnowany. Nie jej miasto.

Później stalinizm, który zabrał rodzinie wszystko, czego się dorobiła. Mama nie mogła się dostać na studia, bo miała pochodzenie burżuazyjne, udało jej się dopiero za trzecim albo czwartym razem. W rezultacie miała już wtedy dziecko. Potem lata nędzy PRL-owskiej. Oddechem był Gierek, ale później bach, stan wojenny. Była nauczycielem akademickim, zarabiała bardzo niewiele. Przeszła na emeryturę i znowu bach, Balcerowicz. Emerytura kompletnie nic nie warta, a wszystkie oszczędności zżerała inflacja.

Być może plan Balcerowicza był historyczną koniecznością, ale później, gdy zaczęło nam się powodzić trochę lepiej, to nikt nie pomyślał, że trzeba jakoś dowartościować przegranych. To wszystko jest zbudowane na przekonaniu, że egoizm społeczny jest dobry. I ofiarą tego egoizmu jest pokolenie wchodzące dzisiaj na rynek pracy. Mamy w nosie, jak sobie poradzicie. Ulgi na przejazdy studentów? Zabierzemy wam, a potem przed wyborami przywrócimy. Studiujecie? Płaćcie czesne. Bezrobotny? Twój problem. Poziom zasiłku mamy proporcjonalnie najniższy w Europie. Żadnej solidarności międzygrupowej. To jest ten wróg, który nam dzisiaj zagraża. Sami sobie zagrażamy.

  

No więc dlaczego protest przybrał charakter narodowy?

  

Przez system edukacyjny. Religia jest jedynym przedmiotem faktycznie, konsekwentnie uczącym wizji społecznej. Nie ma filozofii, myśli społecznej. Jedyna krzewiona wizja państwa, to wizja mocno zhierarchizowana, autorytarna, czyli katolicka. Oczywiście to nie jest wina katolicyzmu, bo trudno oczekiwać od papieża, że jutro powie, że świat ma wyglądać inaczej. Ale państwo to nie katolicyzm!

No więc gdy młodzi się buntują, to wybierają z tego, czego się nauczyli. Od mediów dowiadują się, że egoizm jest dobry, a historia batalistyczno-narodowa. A gdzie mają się dowiedzieć o solidarności społecznej? To nie jest wymysł Sławka Sierakowskiego ani Jacka Kuronia. Dzięki temu wszystkim byłoby nam lepiej, a gospodarka by się rozwijała.

  

Jak wygląda polska szkoła, to wiemy. Ale dlaczego telewizja krzewi religię neoliberalizmu?

  

Telewizja publiczna była jedyną poważną instytucją państwa w sferze symbolicznej, która została przeniesiona do nowej rzeczywistości bez zmian. Proszę sobie wyobrazić, że telewizja ma oficerów frontu ideologicznego PRL. Przychodzi nowy system i ich świat wywraca się do góry nogami. Jedyne, co mogą zrobić, to dostosować się do nowej rzeczywistości, więc od razu zapisują się do Leszka Balcerowicza, który cieszy się autorytetem.

  

Dobrze, ale jeśli przyjąć, że telewizja produkuje postawy polityczne, to przecież widzowie telewizji publicznej chętniej głosują na opcje ludowo-konserwatywne, które jednak oferują jakiś projekt wspólnotowy, jak socjalne przecież PiS. Pytanie brzmi: dlaczego media prywatne mają taką właśnie linię ideologiczną?

  

Pamiętajmy, że klasa polityczna, która przeprowadzała reformy, była w zdecydowanej większości ciemna jak tabaka w rogu. To byli szlachetni ludzie. Humaniści i nonkonformiści, ale o funkcjonowaniu państwa demokratycznego mieli pojęcie zerowe, o gospodarce bardzo mgliste. Tadeusz Mazowiecki, nawet jeśli pozostawał pod wpływem modelu niemieckiego, to nie wiedział, jak go zrobić w Polsce. Filozofia Balcerowicza była łatwą do zrozumienia przeciwwagą. Wcześniej dobre było wszystko to, co państwowe, a teraz co prywatne. To w tak przygotowanej rzeczywistości wyrośli młodzi dziennikarze, którzy zasilili prywatne media.

Oczywiście problemem było też to, że w PRL nie było demokratycznej, rynkowej lewicy.

  

Czyli problem leży też w Polsce ludowej?

  

PRL, co by nie mówić, był bardzo wykluczającym systemem. Nie w sensie nierówności, ale murów. Gdy miałem 30 lat, to nigdy w życiu nie widziałem człowieka z PGR-u. Nie widziało też pokolenie młodych dziennikarzy, dla których taki pracownik był obcym. Indianinem. Pamiętam, jak moi koledzy mówili: jeśli nie mają pracy, to niech założą jakieś przedsiębiorstwo.

  

Juliusz Machulski zauważył ten problem w komedii Pieniądze to nie wszystko.

  

On obśmiał tę naiwną wiarę, że nagle ci ludzie założą firmy. To dowód zupełnego braku wyobraźni. Gdy moich kolegów teraz wyrzucają z pracy, pytają: co ja teraz będę robić? Mówię im wtedy, chociaż ich żałuję, żeby sobie przypomnieli, co mówili 15 lat temu.

  

Na końcu tej długiej drogi, fatalnej socjalizacji, niewrażliwych dziennikarzy i neoliberalnego kultu egoizmu społecznego, stoi polski Oburzony z flagą.

  

Stoi i pytaniem jest, dlaczego tej flagi nie było po stronie Kolorowej Niepodległej. Uznaliśmy sprawę tożsamości narodowej za załatwioną w 1989 roku. A ponieważ potrzebą dużej części społeczeństwa jest poczucie bezpieczeństwa pod wspólnym sztandarem, ktoś tę flagę przywłaszczył.

  

Ale może w dobie zglobalizowanego kapitału i ponowoczesnych społeczeństw flaga jest kategorią bardziej wykluczającą niż wkluczającą?

  

Wciąż potrzebujemy tożsamości. Flaga Polski to flaga państwowa, a nie narodowa. Marzę, aby zobaczyć homoseksualistów, transseksualistów, kolorowych i inne grupy wykluczonych z biało-czerwoną flagą, pod którą czują się bezpiecznie. A ponieważ dzisiaj flagi noszą nacjonaliści i kibole, to temat odpuściliśmy. Niestety, odpuściliśmy też problemy klasowe i one także zostały włączone w nurt nacjonalistyczny.

  

Przecież oni krzyczą „precz z komuną”, ich punktem odniesienia jest polityczno-biznesowy „układ”, zły inteligencki salon, ale nie klasy wyższe jako takie. Nie finansjera.

  

Ale również Żydzi. Tak, jak na świecie Oburzeni mówią: zróbcie porządek z bankami, tak w Polsce: zróbcie porządek z Żydami. Oczywiście to zarzuty bezpodstawne, ale podłoże mają ekonomiczne. Stało się tak, ponieważ nie mieliśmy odwagi mówić o problemie klasowym i ten w konsekwencji został przezwany problemem narodowym. To się nazywa podstawienie w miejsce prawdziwego wroga.

  

To jest problem, który został naświetlony przy okazji analiz sukcesu Janusza Palikota. Lewica nie jest w stanie zagospodarować oburzających się w Polsce, bo nawet jeśli ludzie starsi mają socjalne poglądy na gospodarkę, to są jednocześnie konserwatywni. Z kolei liberalni obyczajowo młodzi nie są socjalni. Czyli nie znajduje akceptacji projekt, który próbowałby pogodzić interesy klasowe, robotnicze, z interesami nowych aktorów emancypacji, jak mniejszości seksualne.

  

A jednak przed wojną ruchy robotniczy i feministyczny szły razem. Sprawy kulturowe są bardzo ważne, ale trzeba zaadaptować wykluczonych ekonomicznie i tak, jak przedwojenna lewica, nie dać się wypchnąć z nurtu patriotycznego. Musimy wrócić pod biało-czerwoną. Wszyscy, homoseksualiści i imigranci.

  

Gorzej, jeżeli dla prawicowych publicystów i sporej części opinii publicznej Polaka wyznaczają standardy nacjonalistycznych ONR i Młodzieży Wszechpolskiej.

  

Ja i tak sądzę, że w tym sensie 11 listopada był gigantycznym sukcesem. W ostatnim czasie prawica konserwatywna coraz mocniej zrastała się z ekstremistami, a to jest nie do przyjęcia dla co najmniej 90% Polaków. Prawica parlamentarna będzie musiała się rozszyć, inaczej mocno na tym straci. 11 listopada król ściągnął szaty i wszyscy zobaczyli, że jest nagi. PiS będzie musiał budować mur między sobą i faszystami.

  

Komentarze
Dodaj nowy
Faszysta Rzekomy   |19.12.2011 18:03:26
Śmieszy mnie ton wypowiedzi o uczestnikach Marszu niepodległości, jak o
jakichś zagubionych ludziach, którym trzeba pomóc, uświadomić ich, kto jest ich prawdziwym wrogiem, którego chętnie wskażą
rozmówcy. Bo dlaczego niby mają samodzielnie dochodzić
do tego?

"Gorzej, jeżeli dla prawicowych publicystów i sporej
części opinii publicznej Polaka wyznaczają standardy nacjonalistycznych
ONR i Młodzieży Wszechpolskiej."

Klasyk - Żakowski nie potrafi
zrozumieć, że ONR i MW osiągnęły sukces, organizując marsz właśnie
dzięki temu, że NIE chciały wyznaczać standardów prawdziwego Polaka,
tylko zaprosili każdego, komu pojęcie patriotyzmu jest bliskie. W tym
marszu brały udział o osoby o różnych poglądach, z różnych środowisk,
ba! nawet różnych kolorów skóry, a prawicowi publicyści nie byli tak
skorzy do przyjęcia oenerowskiej optyki, jak tu jest sugerowane
("Część prawicowych publicystów" - czyli kto i ilu?
Większość? Mniejszość?)

I naprawdę śmiesznie brzmią łkania o
przywłaszczaniu flagi, jak przez te 20 lat środowiska lewicowe jeśli już
jakąś flagą się interesowały, to UE, a patriotyzm uznawała za obciach
i przeżytek.

Polska szkoła niczego nie uczy i zrzucanie na niej winy
jest śmieszne; większość uczniów, którzy coś wiedzą o
historii, nauczyli się mimo szkoły, a nie dzięki niej.

Ogólnie
rzecz biorąc, jest to jedna wielka "fałszywa wizja wroga".
jankowski  - zlikwidować publiczną tv   |20.12.2011 19:34:40
pełna zgoda odnośnie telewizji publicznej. to tuba neoliberalow czyli
zadowolonych z siebie (…… wpisz co chcesz) kiedyś byłem zdania że tv
publiczna jest potrzebna, oczywiście nie jako przedsięwzięcie biznesowe. teraz
jestem za likwidacja tego a abonament uważam za haracz na rzecz usadowionych tam
powiedzmy dziennikarzy i twórców.
Użytkownik Usunięty   |21.12.2011 19:56:13
Obawiam się, że "polski oburzony" to jedynie oksymoron. Mieszkam w
Polsce od 6 miesięcy i jeszcze nie widziałem żadnego oburzonego… ale mnóstwo
ludzi pragnących być częścią systemu, który przyjmują całkowicie
bezrefleksyjnie. To smutne, ale Polacy wydają się być perfekcyjnie wyhodowanymi
konsumentami, konsumentami wszystkiego: zarówno idei jak i przedmiotów, byle
ładnie opakowanych. A jedynym kryterium "wartościowania" jest stan
posiadania. Najwyższą wartością jest zmiana rozumiana jako ,,wdrapanie się jak
najwyżej", by mieć więcej i poczuć się lepiej niż sąsiad lub członek
rodziny. Jeśli możemy mówić o jakimś oburzeniu na polskiej ziemi to będzie to
tylko jeden z synonimów zawiści. Zapraszam do odwiedzin tzw. polski powiatowej,
bowiem z perspektywy wielkich miast niekoniecznie wszystko widać, a myśl często
bywa nazbyt oderwana od rzeczywistości, prawdziwego życia większości ludzi.
Dominik Łaciak  - Polska powiatowa   |22.12.2011 09:30:50
Jestem autorem wywiadu i jestem z dwudziestotysięcznego Bierunia w woj. Śląskim,
i trudno wyobrazić sobie Polskę bardziej powiatową od tej.

Prawicowy elektorat
socjalny PiS dowodzi, że oburzeni są, ale konflikt rozgrywają poprzez kategorie
askryptywne (naród), a nie ekonomiczne, które są rzeczywistą przyczyną biedy i
wykluczenia. I to jest pytanie: jak przekonać ich do projektu lewicowego, gdy
ich język to ciągle zagrażające krajowi: komuna, układ i salon.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 20.12.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 1.20643 Seconds