> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Graff: Czy zarobki mają płeć? Drukuj
dg   
01.05.2011
money.jpgDziewczyny nie muszą tego, co się dzieje na rynku pracy, nazywać dyskryminacją. One i tak wiedzą, że ta sama praca jest warta mniej, gdy ją wykonuje kobieta. Albo zgoła nic nie jest warta - Agnieszka Graff w „Gazecie Wyborczej” z 29 kwietnia 2011.

  

  

  

  

  

Komentarze
Dodaj nowy
Spokojny   |02.05.2011 15:11:18
Co nam się tu mówi? Ano mówi się nam, że ludzie zatrudniający w firmach personel
to kompletnie niegospodarni idioci. Mogą kupić _tę_samą_pracę_ za 30, lub 40
procent taniej zatrudniając kobiety, a mimo to kupują tę_samą_pracę_ płacąc za
nią 30, 40 procent drożej zatrudniając mężczyzn. Czyli dobrowolnie przepłacają
prawie połowę i wciąż ich nikt nie wyrzuca z roboty?
Prosty sposób jak uzyskać
miażdżącą przewagę konkurencyjną w dowolnej branży - zatrudnić od góry do dołu
wyłącznie kobiety. Wykonają _tę_samą_pracę_ a będziemy mieli co najmniej 20%
niższe koszty niż konkurencja. Czemu do tej pory nikt na to nie wpadł? Jestem
geniuszem biznesu..? Hmm..
te te   |02.05.2011 22:31:22
Trudno uwierzyć, znając z poprzednich wpisów Pańską przenikliwość, że nie
rozumie Pan tekstu.Chodzi o to dlaczego opiekunka do dziecka zarabia mniej za
godzinę pracy niż hydraulik. Oczywiście kobieta hydraulik zarabia tyle samo co
mężczyzna. Chodzi tu o dyskryminację płacową zawodów zfeminizowanych bez
względu na to kto je wykonuje.
Spokojny   |03.05.2011 17:47:18
Bo ja myślałem, że jak tam było napisane kilka razy, że tu chodzi o różne
pieniądze za tę samą pracę, to znaczy że chodzi o tę samą pracę i tylko o
pieniadze różne. Tak mi moja przenikliwość podpowiedziała i to mi się wydało
bardzo zabawne że ktoś wierzy, że jakakolwiek firma rozliczająca sie przed
akcjonariuszami kupuje drożej tę samą pracę skoro może kupić taniej tę samą
pracę. To jak taka firma przetrwała? Już widzę w prospekcie giełdowym takie
zdanie - wiemy, że można tę samą pracę kupić od kobiet 40% taniej, ale my lubimy
mężczyzn i dlatego dopłacamy 40% żeby za te samą robotę zapłacić im drożej i za
to nas drodzy akcjonariusze kochacie.
Skoro jednak chodzi o inne pieniądze za
inną pracę to się czym prędzej poprawiam. Bo jeśli pytanie brzmi czemu opiekunka
do dziecka zarabia mniej niż hydraulik, to mnie sie pojawiają dwie odpowiedzi a
nawet trzy. I nie wspomnę tu o tym, że kobieta hydraulik nie istnieje, bo mi
szkoda czasu na takie bzdury. Jeśli istnieje, to ja poproszę o link żebym mógł
zadzwonić i zamówić usługę. Zapłacę słowo daję 30% więcej niż bym zapłacił
facetowi. Szkoda czasu, do rzeczy.
Pierwsza odpowiedź jest oparta na zasadzie
zamiany. Droższe jest to, co trudniej podmienić. Czyli można sobie wyobrazić, że
opiekunka do dziecka nie przyjdzie i zamiast niej z dzieckiem zostanie
hydraulik. Ale dużo trudniej sobie wyobrazić, że jak hydraulik nie przyjdzie do
pracy to opiekunka do dzieci poskłada tak hydraulikę, że się dzieci będą miały
gdzie umyć, wysikać i nie zamarzną. Do hydrauliki potrzebna jest większa wiedza
i trudniej się tego nauczyć. Szybsza jest też weryfikacja ewentualnego skopania
roboty. Nie trzeba w tym celu pozostawiać ukrytej kamery i odkrywać jak to pani
opiekunka ciągnie dzidzię po podłodze za nogę, sika do kwiatków, maluje się
szminką gospodyni, wydzwania do chłopaka i inne takie wyczynia, tylko wystarczy
spojrzeć na robotę czy jest wykonana czy nie.
Drugi argument z odwrócenia
następstwa. Bo to nie jest tak, że najpierw zawód jest sfeminizowany i później
za niego nie płacą, tylko najpierw za niego przestają płacić a później mężczyźni
z tego uciekają. Przyczyną tego są panie, które nie chcą się umawiać z panami
zarabiającymi mniej i wolą z panami zarabiającymi więcej. I nie dlatego, że jak
nam tłumaczy odwracając totalnie kota ogonem pani Angier w książce Kobieta
geografia intymna "wiedzą jak wrażliwe jest męskie ego" tylko dlatego,
ze to one nie chcą biedniejszych facetów i wolą bogatszych. Tymczasem panom to
nie robi specjalnej różnicy.
Trzeci powód jest taki, że panie idac do szkoły
uczącej zawodu duzo mniej wnikają w efekt finansowy (mając na uwadze znajomość z
przyszłym hydraulikiem który zarobi wiecej) a bardziej w to, czy sobie dadzą
radę czy nie. I jeśli dojdą do wniosku, że sobie dadzą radę, to wyobrażenie o
zarobkach jest dobudowywane do tego na potrzeby uzasadnienia decyzji o wyborze
takiego kierunku. Przykładem jest studiowanie psychologii. Każdego roku na
studia psychologiczne wybiera się dziesiątki tysięcy kobiet i nawet są gotowe
płacić za te studia chociaż doskonale wiadomo, że nic takiego jak płatne etaty
dla psychologów umożliwiające samodzielne utrzymanie się przy życiu w Polsce nie
istnieje. One nie chcą tego wiedzieć dopóki studiują, ponieważ uznały, że na tym
kierunku sobie poradzą. A później znajdzie się jakiś facet któremu będzie można
albo robić wymówki że się nie bierze do roboty, albo robić wymówki że nic poza
pracą nie widzi i mu się od tej pracy w głowie poprzewracało i myśli, że
pieniądze dają mu władzę a zupełnie nie umie nazywać uczuć. Na szczęście jest
Biegnąca z wilkami która opisuje pierwotną kobiecą dzikość i się można z tego
wszystkiego wyzwolić.
Spokojny  - P.S.   |03.05.2011 17:52:46
A byłbym jeszcze zapomniał dlaczego opiekunka do dziecka zarabia mniej niż
hydraulik. No przecież dlatego, że gdyby opiekunka zarabiała tyle samo, to
kobieta wyzwolona zarabiająca tyle co mężczyzna i samotnie wychowująca dziecko
nie dałaby rady tej opiekunki opłacić. Żeby mogła ją opłacić, musi ta opiekunka
zarabiać mniej niż jej pracodawczyni. Którą praca zarobkowa wyzwala z męskiej
opresji.
te te   |03.05.2011 20:16:47
Oj nie lubi Pan kobiet :) I dlatego uwielbiam czytać Pańskie wpisy. Rozgryzł Pan
kobiety naprawdę zawodowo. Potrafię wymienić kran i zamontować spłuczkę, lepiej
niż nie jeden z bożej łaski hydraulik, to żadna filozofia. Opieka nad
dzieckiem(cudzym szczególnie) wymaga o wiele więcej wiedzy i umiejętności (więc
wiedza nie jest tu czynnikiem decydującym o zarobkach).
Zawód
opiekunki/pielęgniarki/sprzątaczki jest wg. Pana sfeminizowany bo mężczyźni z
niego pouciekali? Jak kobieta zarabia 800 PLN to trudno się dziwić, że chciałaby
żeby facet więcej, bo jak żyć we dwoje za 8 stów? A bogata chce bogatszego, bo
biedniejszy zaraz fochy będzie stroił, że ona go męskości pozbawia. Takie jest
życie, niestety. Piszę skrótowo, gdyż ucina posty na tym forum. W tych czasach
niepewności swoich damsko-męskich ról, trudno się odnaleźć czasem. Pani Graff
się też nie odnajduje za bardzo, co widać po niekonsekwencji jej wpisów.
Pozdrowienia i czekam na Pana wpisy, szczególnie o kobietach.
te te   |03.05.2011 22:41:55
Bardzo bym chciała odpowiedzieć, ale ciągle dostaję komunikat "żądanie nie
powiodło się". Spróbuję więc po raz trzeci I ostatni.
partactwo hydraulików
wcale nie jest tak łatwo weryfikowalne jak Pan sądzi (nie eliminuje ich z rynku
pracy) Musiałam wezwać trzech po kolei do jednej usterki I żaden nie naprawił
dobrze. Od tej pory sama zmieniam krany I reperuję spluczki, wolę stacić czas
niż kasę I nerwy I zapewniam Pana, że hydraulicy wcale nie posiadają jakiejś
specjalnej wiedzy, którą muszą zdobywać na uniwersytetach
hydraulicznych
Widziałam kobiety pracujące w ekipach remontowych- malarki
pokojowe (no, fakt, że nie w Polsce), więc może I kobieta hydraulik też
istnieje, jak taką spotkam natychmiast wyślę Panu jej numer
zawody feminizują
się bo mężczyźni z nich odchodzą- mówi Pan. Ale które? Chyba nie opiekunki do
dzieci?
Kiedyś kobieta w Polsce w wielu małżeństwach tylko "dorabiała do
pensji męża" -tak się mówiło I ślad tego pozostał moim zdaniem w
dzisiejszym myśleniu o pracy I płacy kobiet.Tak np. myśli mój szef- że ktoś mi
coś tam daje, zapewnia, funduje itd. Że sobie dam radę, a pan X ma rodzinę na
utrzymaniu I "musi zarabiać". A jak ja nie mam kogoś kto mi daje
viking   |04.05.2011 12:00:31
Ta ta i Spokojny mają rację. Jedno i drugie. Tylko Spokojny nieco
bardziej.
Stosunki między mężczyznami i kobietami są uwarunkowane
najróżniejszymi czynnikami. Socjalizacją, seksualnością, ewolucją, biologią.
Wszystkie one krzyżują się w różnych sferach naszego życia, mając wpływ na
społeczeństwo, w którym żyjemy.
Dlatego Spokojny ma rację mówiąc, że kobiety
szukają bogatych facetów a te te ma rację mówiąc, że wielu pracodawców zakłada,
że kobieta jakoś sobie poradzi, bo ma męża.
Można tu dyskutować czy pierwsze
było jajko czy kura, ale moim zdaniem nie ma sensu.

Istota sprawy polega na
tym, że feministki chcą szybkiej zmiany społeczeństwa, ale w oparciu o taki jego
opis, który jako czynnik determinujący stosunki między płciami uwzględnia
(prawie) wyłącznie socjalizację. Jako czynniki stojące na drodze upragnionych
zmian wymienia natomiast tylko te, które można przypisać mężczyznom. Czy też
raczej te, o które można ich oskarżyć.
I tu, Spokojny ma rację. Dopóki
atrakcyjność mężczyzn w oczach kobiet będzie wzrastała wraz z pozycją społeczną
i zawartością portfela nic się nie zmieni. Bo kobieta zdobywając kasę ma tylko
kasę. Mężczyzna ma kasę i większą szansę na powodzenie u kobiet.
To oczywiście
znów nie jest jedyny czynnik, który determinuje stosunki między mężczyznami i
kobietami. Ale ten, który feministki najbardziej pomijają a który dla większości
mężczyzn jest, w związku z ich życiowym doświadczeniem, najbardziej oczywisty.
chatte botte   |04.05.2011 15:49:35
O nie te te, ja myślę, że Pan Spokojny przepada za kobietami a jeszcze i umie
być wobec nich szarmancki. Oczywiście ironiczny także, dlatego pewnie Pani mu
tutaj - z przyjemnością - odpisuje.

O ileż zabawniejsze komentarze od tego, do
czego się faktycznie odnoszą i jakoś tak im bliżej do rzeczywistości.
Pani te
te, to jest nas dwie, ja także zakładam rękawice i naprawiam sama, bo przecież
nie da się patrzeć na te buciory na białych kafelkach i wymądrzanie się a la
‘ferszlus trzeba roztrajbować’ po kilku ostrych (gwoli tego, żebym lepiej
zrozumiała?) puknięciach kluczem szwedzkim w chrom moich kranów, po których
zostawał ślad na wieczność…
O, a nawet
znalazłam:
http://www.youtube.com/watch?v=JLOeZy6g jBc

Pani mówi o hydrauliku,
zgoda, a ja ostatnio gdy byłam u lekarza i powiedziałam o co mi chodzi,
zobaczyłam, jak ten bierze laptopa na stół, wchodzi w google i sprawdza, co ma
mi przepisać. Ten lekarz to była kobieta. No więc nigdy się nie zgodzę z jakże
seksistowskimi wypowiedziami Pani Graff.

Pozdrawiam,
chatte
te te   |04.05.2011 17:32:04
No jasne, że lubi:) To była tylko taka zaczepka:)
Ja też lubię (facetów) i też
lubię sobie pogadać: wszyscy faceci to, wszyscy faceci tamto. I wierzę, że Pan
S. też (jak ja) nie wierzy w prawdę takich nazbyt ogólnych stwierdzeń.
Dlaczego
np. na filozofii 80% facetów, jak niby to (wg. Pana S.) się kierują możliwością
zarobkowania po studiach?
Z wielką sympatią czytam również i Pani wpisy i
zgadzam się, że ogólna liczba idiotów i idiotek jest prawdopodobnie równa. W
dziedzinie ignorancji panuje równouprawnienie
Pozdrawiam te te
dd   |04.05.2011 19:54:46
pani te te. nie tylko na filozofi jest wielu facetow. wsrod meneli zdecydowana
wiekszosc to faceci. ale oni do kobiet nie aspiruja.
Spokojny   |05.05.2011 00:26:47
Faceci na filozofii już wyjaśniam. Otóż oni nie aspirują do pieniędzy bo
inwestują w to drugie. Tym drugim jest przyjemność własna z którą żaden dostęp
do kobiet się równać nie może, a jest nią Wyrażanie Własnego Zdania Publicznie.
Praktyka jednak wykazuje, że panowie gustujący w tej radości mają podwyższone
szanse wśród pań przez okres nawet do 10 lat po ukończeniu studiów, a później
można albo założyć kultową knajpę, albo zająć miejsce w AdFabrice zwolnione
przez Pana Tomasza, albo w ostateczności dostać depresji i pisząc wiersze do
szuflady w pozbawionej już prądu samotni dolecieć gdzie trzeba na pamięci,
prozaku i koksie.
W temacie hydraulików - śmiem twierdzić, że to co Panie
określacie mianem hydrauliki to jedynie wierzchołek góry lodowej. Prawdziwa
praca na h. odbywa się w podziemiach. Mrocznych czeluściach skąd dobywają się
kłęby pary wypełniające Wam kaloryfer. To nie jest, że odkręcić kolanko albo
złamać deskę klozetową nogami sięgając do spłuczki. To prawdziwa hefajstosowa
robota spawaniem, krępowaniem i waleniem młotkiem. Ale nie o to tu chodzi.
Chodzi o to, że żaden mężczyzna przy zdrowych zmysłach nie zaryzykuje podjęcia
pracy w której nie zarobi więcej niż kobieta. Chyba, że zna kobiety jedynie z
książek pani Angier. Już widzę te rzesze pań zachwyconych tym, że zarabiają na
dom kiedy ich partner siedzi tam z dziećmi i wita je w progu z obiadem. One mu
płacą za wakacje, one mu kupują ciuchy, one kupiły pierścionek zaręczynowy, on
mówi przy gościach że ma przy niej poczucie bezpieczeństwa, na zakupy on jeździ
małym samochodzikiem bo większym nie daje rady zaparkować, on się przy gościach
nie odzywa o polityce, bo to go nie interesuje, a jak się zaczynają ludzie o tym
kłócić to rozładowuje napięcie podając ciasto. On wieczorem z domu nie wychodzi
bo się boi, więc do nocnego po papierosy idzie ona. I ona w łóżku z nim ma
normalnie odlot. W życiu czegoś takiego nie przeżyła. Jeśli tak będzie, to będą
kobiety zarabiać tyle samo co mężczyźni, bo mężczyźni będą mogli sobie pozwolić
na studiowanie psychologii. Będą mieć poczucie bezpieczeństwa przy swoich
pracujących na budowie partnerkach. Jestem za.
chatte botte   |05.05.2011 03:19:25
‘Chodzi o to, że żaden mężczyzna przy zdrowych zmysłach nie zaryzykuje podjęcia
pracy w której nie zarobi więcej niż kobieta’…

Kwestia relatywna (używam
eufemizmu, bo normalnie to po prostu durna wypowiedź, ale że z Pana żartowniś,
no to wiadomo). Co Pan? Nigdy nie wyjeżdżał z Polski?
Na Zachodzie 30% kobiet to
policjantki, maszynistki, kierowczynie linii miejskich i pod-, zdarzają się
wręcz także księża, etc. Proszę spojrzeć na clip Beyonce If I Were a Boy, to ona
jest policjantką, lepiej strzela i jeszcze go poucza, ‘zachowuje się jak boy’
podczas gdy on siedzi i wybiera dla niej kolczyki nie patrząc (Boże broń!) w
dekolt koleżanki z pracy, która z nim flirtuje, a jak ona skuwa jakiegoś
przestępcę to wypina 4litery i inny on doznaje zarówno rozkoszy prawa jak i
cielesnych. Później ona tańczy ‘jak dziwka’ z tym on 2, a on 1 nie mówi nic w
drodze do domu a w sypialni jest awantura…
Jeden clip i wali się teoria
Lacana nt kobiet… Ideał. Zobaczy Pan, niedługo świat ujrzy prezydentki,
jeszcze trochę. To nie jest kwestia tego, co Pan napisał, tylko wyzwolenia. Choć
nieźle Pan spuentował, bo faktycznie, jest i tak, że to mężczyzna na Zachodzie
jest przedstawiany w reklamach na równi z kobietami jako ten, który w nocy ma
migrenę… Ideałem jest Słowianin, Mirosław, budowlaniec, Ryszard pseudo
‘Savage’… No więc to kobieta zdradza a on płacze i dzwoni do kolegów,
wypłakując paczki chusteczek i grożąc jej, że ‘poczekaj, poczekaj, odejdę z
dziećmi i będziesz, nierządnico, płacić nam alimenty!’. A ona tym razem szybko
(jest policjantką, do tego Afrykanką), więc mu raz dwa klapsa klapsa i spać. I
mordę lepiej zamknąć, bo mam pięść jak Rocky V, od walenia codziennie w gruchę.
A policją mnie nie straszyć, bo mam wtyki. No więc pozostaje mu różaniec i
wychowywanie sierot na córki-anarchistki i synów-faszystów.
Nie ma tak łatwo.
Jak się przycina z lewa, to i z prawa się doszlifowuje, z natury rzeczy… Taka
natura rzeczywistości i mam czasem wrażenie, że kobiety, które dziś chwalebnie
walczą o ‘równe’ prawa zapędzają się niejako w kozi róg, za dużo tu wszystkiego
na siłę, bo za chwilę staną nad przepaścią a tutaj nie będzie już skrzydełek.

Za chwilę te równe prawa staną się normą ale czy w zasadzie tak wiele da to
kobietom szczęścia (odwracając trochę pański wątek)? Nie zauważam tego. Arabki?
Mają dużo dzieci, nie wchodzą w politykę, rodzą co rok, pieką placki, tyją, żyją
bez bieżącej wody a do tego mają coś co się nazywa orgazm, choć nie mają pojęcia
co znaczy wielokrotny czy ekstatyczny, gdy słyszą słowo ‘dildo’ kojarzą jedynie,
że to jakiś nowe bóstwo białych kobiet z USA do którego tamte muszą się
codziennie modlić, są szczęśliwe i mniej sfrustrowane. No ale przecie - mówi się
wprost - to debilki, prawda? - nie znają pisma, nie wiedzą co to Szekspir ani
Seks w wielkim mieście.

Na Zachodzie ludzie są wyzwoleni i tyle, pracują
‘gdzie chcą’ (oczywiście poza dyskusją jest dzisiejszy kryzys i to, że pracy
brak). Kobieta hydraulik? A Krzywonos to niby kim była? Profesorką d/s
transportu?
Pod pewnymi względami, widzi Pan, kobiety są fajne tak samo, albo i
fajniejsze. Robią coś a nie mówią, że robią, poświęcają się, a nie wieszają na
krzyżu, siedzą po nocach bo pracują ‘na siebie i swoje potrzeby’ a rano robią mu
jajecznicę. Wierzą być może podświadomie jakoś w tego pańskiego bożka żywiołów i
życia.

No i co Pan powie? Bo że ociera Pan chustką łzy to na pewno.
viking   |05.05.2011 11:35:33
@ chatte

Pewna feministka, chyba S. Faludi, napisała kiedyś, że lata 50. i
60. były w USA "czasem chłopców" i czasem masowej produkcji pewnego
mitu. Mężczyzna był przedstawiany przez popkulturę jako nieustraszony,
wszechmocny bohater lub jako chodzący mózg, który nawet jak ma średnie wyniki na
siłowni, to wielkie w laboratorium.
Ja bym powiedział, że od lat 80. mamy do
czynienia z "czasem dziewczyn".

Np. każda mała dziewczynka dostanie
dziś książkę w stylu "o dziewczynach dla dziewczyn". Rzeczy wyłącznie
dla chłopców prawie nie istnieją. We Francji leci teraz taka kreskówka o
kumplach grających w piłkę. Nawet tam nie mogło zabraknąć dziewczynek, które
pokazują chłopcom jak świetnie kopią i jakie zajefajne robią przewrotki.
Tylko
w rzeczywistości, jak się dziewczyny pojawią na boisku to chłopcy albo
delikatniej grają albo im się dostaje za robienie dziewczynkom siniaków.

W
klipach Beyonce oraz w różnych filmach, dzielne kobiety walczą ze złem i dają po
mordzie facetom. W rzeczywistości jak w tłum kobiet wejdzie jakiś bzik, szuka
się najbliższego mężczyzny.
W serialach a la Sex w wielkim mieście, kobiety
pałają niepohamowaną chucią, której nikt nie jest w stanie zaspokoić. W
rzeczywistości kobiety również pałają taką chucią, tylko zazwyczaj kilka razy
rzadziej niż ich partnerzy.

Policjantek jest coraz więcej. Fakt. Ale jak się
zdarzy konieczność konfrontacji z bardziej niebezpiecznym niż zazwyczaj
przeciwnikiem, wysyła się na pierwszą linię facetów. W rzeczywistości. W klipach
Beyonce czy może nawet w CSI:NY pewnie jest inaczej.
chatte botte   |05.05.2011 15:40:13
‘Nawet tam nie mogło zabraknąć dziewczynek, które
pokazują chłopcom jak świetnie
kopią i jakie zajefajne robią przewrotki’.

Bo robią. W tym właśnie sęk, że
robią to wszystko, co tv fr pokazują. I jak oczywiście z Beyonce nieco
żartowałam, wie Pan, czasem żarty i kobiecie się zdarzają, to kultura francuska
jest, że tak powiem, dosłowna. Grzebie się w tym, co jest jako fakt, tyle, że
jest bardziej subtelna od niemieckiej. Jak Descartes pisał o umyśle to
jednocześnie podglądał, co to szyszynka i ją badał, jak Lacan pisał o kobietach
jako o fantazmacie, to wyprawiał z nimi jednocześnie takie cuda, że… Francuzi
w tej dosłowności przodują, myśli Pan, że dlaczego o ich facetach mówi się jako
o dobrych kochankach?

‘W serialach a la Sex w wielkim mieście, kobiety
pałają
niepohamowaną chucią, której nikt nie jest w stanie zaspokoić’.

A gdzie tam.
Jest w stanie. Zawsze się kilku pod ręką znajdzie.

‘W rzeczywistości kobiety
również pałają taką chucią, tylko zazwyczaj kilka razy rzadziej niż ich
partnerzy’.

Yhm, niech Pan zmieni towarzystwo kobiet, z jakimi Pan przebywa, a
przekona się, że to, co Pan właśnie powiedział, to coś jak: ‘a świstak siedzi i
zawija…’. Nie wiem, skąd wy, Panowie, czerpiecie taką wiedzę. Pewnie macie
dostęp do nieznanych nam ksiąg egipskich albo jakiejś wiedzy tajemnej nt naszego
ciała, o jakiej nie wiemy. I proszę mi nie mówić tutaj zaraz o jakichś badaniach
przeprowadzanych w USA czy Afryce. Męski punkt G. zawsze się znajdzie a mówi się
o nim: punkt głupoty, który początek ma w tym miejscu, ale końca nie widać.
viking   |06.05.2011 14:02:50
@ chatte

Wczoraj "zjadło" mój post a więc napiszę jeszcze raz.
Otóż
"nie mamy" dostępu do żadnych ksiąg, ale "wy" też nie.
Większość
z nas ma tylko jedną płeć. Dlatego:
Jeżeli dyskutujemy o tym czy libido mężczyzn
i kobiet jest takie samo, to jak jak Ci powiem, że nie a ty mi, że tak, to to
będzie dokładnie ta sama sytuacja.
Może ja nie wiem, że kobiety mają takie
libido jak mężczyźni, ponieważ jestem mężczyzną. Równie prawdopodobne jest
jednak to, że to Ty nie wiesz, jakie mają mężczyźni i dlatego myślisz, że jest
takie samo jak kobiece.
I nie chodzi tu o moje doświadczenia z kobietami, tylko
jednak o pewne obiektywne fakty. Takie jak to, że męskie libido nie podlega
żadnym cyklom a kobiece jest związane z cyklem miesiączkowym i w związku z tym
zmienne.
Więcej badań z Afryki i USA, opisywać nie będę ;)
Nikode   |08.05.2011 05:47:27
A czy ktoś zauważył, że same kobiety na rozmowach rekrutacyjnych żądają płac o
30-40% *niższych*?
kot   |02.09.2011 19:07:49
Przeczytałem wpis Spokojnego, którego kiedyś uduszę. Normalnie przyjdę i uduszę.
Bo mi robi tyle kłopotu (z odszukiwaniem jego tekstów)
i pod nim chatte, którą
zainicjował i porwał (nie dziwie się), nie tak, do góry.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.52632 Seconds