> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Szlosek: Nie zawsze chodzi o to, by sprzątać krasnoludkom Drukuj
agn   
09.08.2011
monikaszlosek120.jpgNie mogę patrzeć na tę scenę ze Śnieżki, w której królewna przymila się do krasnoludków: proszę, proszę, będę wam sprzątać i gotować, tylko pozwólcie mi tu zostać. Nie chodzi mi o to, by dzieci bajek nie oglądały. Byłoby wspaniale, gdyby potrafiły poznać, że niektóre królewny są takie, a nie inne, bo rządzi nimi stereotyp. Że nie zawsze chodzi o to, by sprzątać krasnoludkom. Monika Szlosek z Klubu KP w Toruniu mówi w reportażu „Gazety Wyborczej”.

Komentarze
Dodaj nowy
Anoda  - sprzątanie u krasnoludków   |11.08.2011 09:04:17
Gdyby p. Szlosek obejrzała bajkę bez feministycznego garba, może zrozumiałaby,
że równie dobrze taką ofertę mógłby złożyć porzucony na pastwę losu i
osamotniony Królewicz Śnieżek. Takie deklaracje - niezależnie od płci - wynikają
z woli przetrwania, chęci przynależności do grupy itd. Ale cóż - punkt widzenia
zależy od punktu siedzenia. Niektórzy analizują wszystko przez pryzmat biedy,
inni Holokaust. Tez można. Kłopot zaczyna się, kiedy tej perspektywy nie
przyjmuje cały świat.
AnnaMrowińska  - sprząta jednak królewna   |11.08.2011 13:00:50
Małe dziewczynki - odbiorczynie bajeczek - wyobrażają sobie jednak wyłącznie
Królewnę Śnieżkę, nie Królewicza Śnieżka, identyfikując się z nią.
anamrowińska   |11.08.2011 13:10:44
Małe dziewczynki - odbiorczynie tego typu bajeczek i baśni - nie potrafią tak
przerobić sobie w wyobraźni obrazu Królewny Śnieżki, by uzyskać wielowymiarową
interpretacją. Słyszą, czytają o królewnie i chcą się z nią identyfikować. Skoro
Królewna jest łagodna i piękna, chcą być królewnami. I nie potrafią ocenić, czy
to, co robią królewny jest dla nich dobre czy nie. Tak ukształtowała nas natura
- dzięki "autorytetom" uczymy się przystosować do życia w
społeczeństwie. Czy chcemy, aby społeczeństwo składało się z cukierkowych,
różowych, oddanych krasnoludkom kobietek?
wodnamałpa  - @Anoda   |11.08.2011 13:35:44
wygrywasz w konkursie na najśmieszniejszy w bezmyślnym seksizmie komentarz roku.

To ilu znasz Królewnów Śnieżków?

Cóż - punkt widzenia zależy od punktu
siedzenia. Niektórzy analizują wszystko przez pryzmat strasznych feministek. Tez
można. Kłopot zaczyna się, kiedy gotowi są odkłamać sobie głowy na tę
okoliczność.
chatte botte   |12.08.2011 17:59:41
O, po raz pierwszy jakaś kobieta jest bardziej seksistką ode mnie…
Pani
Anodzie gratuluję.

@ Anna Mrowińska:
Strzela Pani jakoś tam gola obrońcom
adopcji gejów i lesbijek: potwierdza Pani wszystko to, co przeciwnicy adopcji
gejów podają jako główny oręż: że rzekomo dzieciom ‘oryginalność’ i inność
wychowania nie przeszkadza, bo nie naśladują. Podmieniając: ‘Słyszą, czytają o
dwóch królewiczach, i chcą się z nimi identyfikować’. Jednak dobrze, że to
niejako myślowy rykoszet, bo zazwyczaj na takie wypowiedzi tutaj bardzo się
uważa i obchodzi je łukiem.

Nie, nie chcemy, aby społeczeństwo składało się z
cukierkowych księżniczek. Ale to i tak paradoks, bo jak one nie są
księżniczkami, tak coś mało tych królewiczów z bajek na białych koniach? Nie
sądzicie? To też ciężar frustrujący i nie do udźwignięcia. Co rusz jakiegoś
królewicza nie tylko nie stać na białego konia ale i na białego mercedesa…
Cholera, ale to niesprawiedliwe wszystko! Nie mówiąc już i w końcu o tym, że
raczej mało jest facetów chcących być krasnoludkiem. Zęby bolą na myśl o
mężczyźnie krasnoludku powielonym w dodatku x 7. Księżniczka sprzątająca i
cukierkowa i jej mąż - herr Kurdupel. Coś jak Barbie i Ken, tylko w krzywym
zwierciadle.
To tylko taka drobna interpretacja.
Zmieńmy całą kulturę, tak
będzie sprawiedliwiej. Spalmy księgi, jak Savonarola! Ani księżniczek, ani
królewiczów - frustruje i jedno i drugie - tu zapieprz ciągły tam Volkswagen
Golf zamiast Mercedesa, i do tego ze szrota. Zamiast księżniczek żywe Antygony?
(raczej nie, bo umarła)/Barbie? (za ładna, nikt tego nie kupi)/ feministka? (nie
przejdzie za żadną cenę)… Zamiast krasnoludków tu i tam, same wyrwidęby!


Aha, jeśli Piękna była księżniczką, to Bestia chyba mężczyzną? Kto miał lepiej
kto gorzej? (Wykluczmy wątek miłości, on nie interesuje gendery i queery).
I tak
dalej.
A królewicz i żebrak? Nie za ciekawie?
A Stefek Burczymucha? No też nie
bardzo.
Cholera, no spisek, spisek jak nic!

Królewicz na białym koniu to taki
śnieżek. Może być?
‘Odkłamałam sobie’ już głowę? Czy może powinnam może dokłamać
ją bardziej?
Anoda  - re: sprząta jednak królewna   |12.08.2011 09:11:42
AnnaMrowińska napisa?:
Małe dziewczynki - odbiorczynie bajeczek - wyobrażają sobie jednak
wyłącznie Królewnę Śnieżkę, nie Królewicza Śnieżka, identyfikując
się z nią.

Lepiej byłoby gdyby krasnale gotowały i sprzątały a ze względu na
sprawiedliwy podział pracy  Królewna zapieprzała kilofem na kopalni? A
może należy wrócić do solidarności mechanicznej i robić rotacyjne
dyżury wszystkich wszędzie? :)Lepiej? A propos dylematów feministycznych,
ktoś może wie jak brzmi żeńska forma słowa
"chirurg"? "Chirurżyca" czy może
"chirurżka". Samo "chirurg" dla kobiety
takie zdominowane i obrzydliwe…
chatte botte   |12.08.2011 18:06:01
Nie Adela,
lepiej, żeby księżniczki leżały do góry brzuchami, żeby im płacić,
żywić, kochać, robić dzieci i je wychowywać, a na koniec, gdy już będzie się
także płacić ich kochankom, gdy one wcześniej umrą, zastrzelić się na ich
grobie…
Czy nie takie marzenie senne prezentowała sobie Izabela Łęcka? No
przecież ona się pracą nie splamiła? Co Pani Mrowińska na to? Pamięta taką
lekturę jeszcze? A durny Wokulski, z którego nawet licealiści się śmieją, jakim
był frajerem (bo był frajerem, tyle że się - bezczelny, chamski robociarz! -
zakochał…), skończył nie wiadomo jak.

Pani Szlosek wygląda mi jednak na
rozsądną osobę, dlatego wierzę, że jej interpretacje bajek są nauką i nauką
myślenia, a nie budowanie agresji.
Spokojny   |13.08.2011 12:16:00
Nie palcie książek, piszcie własne. Jeśli tyle wybitnych feministycznych
teoretyczek i praktyczek literatury krytykuje cukierkowe królewny z bajek dla
dziewczynek i załamuje ręce nad ich szkodliwością dla młodych dziewczyńskich
umysłów, czemu nie użyją swojego warsztatu do stworzenia alternatywy? Po prostu
napiszcie taką bajkę dla dziewczynek, w której wystąpi postać żeńska robiąca to
co wedle Was dziewczynka i kobieta robić w życiu powinna. Niech ta postać będzie
taka, jaką chcecie by kobieta była i niech będzie miała partnera takiego, jaki
wedle Was powinien być dla niej partner. A może partnerka? I niech tę postać
dziewczynki całego świata spontanicznie pokochają, opdnajdując w niej siebie,
dotychczas patriarchalnym wychowywaniem stłumioną. I królewny pójdą w
zapomnienie.

Ponadto uważam, że cenzura na portalu Krytyki to obciach.
viking   |13.08.2011 17:11:08
Królewna Śnieżka, przynajmniej ta w wersji Disneya, kojarzona jest na świecie,
przede wszystkim z piosenką "Heigh ho!". Krasnoludki śpiewają w niej o
swojej miłości do pracy, wymachują kilofami, chodzą z młotkami i taczkami.

Śnieżka, mimo iż jest Królewną, decyduje się pomóc krasnoludkom wysprzątać
dom, ale generalnie to przede wszystkim one traktują ją, jak na księżniczkę
przystało, znosząc jej między innymi dary, pochodzące z ich ciężkiej pracy.
Ta
praca nagle w ogóle nie ma znaczenia a krasnoludki okazują się leniami, gdyż
obarczają biedną Śnieżkę tym akurat obowiązkiem, na którego punkcie ruch
feministyczny ma nieuleczalnego bzuma.

Fascynująca jest tu jednak przede
wszystkim wybiórczość. Dobór przykładów jest taki: księżniczki, Dexter i bajka o
chłopackiej bandzie. Zwykłe spojrzenie na program kanałów dla dzieci pokazuje,
że repertuar bajek z ostatnich lat zawiera także: Atomówki, Czarodziejkę z
Księżyca oraz miliony kiczowaych seriali z młodocianymi aktorami, na temat
pierwszych miłości w kalifornijskich szkołach- pełnych obrazu chłopaków, jako
niespełniających dziewczęcych oczekiwań niedorajd.
Tych stereotypów pani
Szlosek postanowiła jednak nie dekonstruować. Wspólnie z dziewczynkami, które
poddała indoktrynacji, w obecności (jeśli wierzyć zdjęciu) tylko (lub aż)
jednego biednego chłopaczka, doszła za to do wniosku, że faceci jednak nie są
tacy fajni, tylko o wiele gorsi niż w bajkach.
W przypadku tych dziewczynek, to
wniosek dość normalny na ich etapie rozwoju. Dziewczynki szybciej dojrzewają,
chłopcy wydają się im więc dziecinni a czasem wręcz beznadziejni. W pewnym wieku
ta mentalność powinna jednak przechodzić. Niektórym nie przechodzi i kontynuują
swój "dziewczyński" dyskurs, okraszając go jedynie zdobytą w
międzyczasie erudycją, która pozwala im nadać temu dyskursowi pozory powagi.

Odarty z intelektualnej warstwy, wygłoszony tam gdzie powstawał (w szkołach
podstawowych), okazuje się jednak nagi, jak (zapewne również seksistowski) król
z baśni Andersena.
jester  - re: sprzątanie u krasnoludków   |14.08.2011 02:37:52
Anoda napisa?:
Gdyby p. Szlosek obejrzała bajkę bez feministycznego garba, może
zrozumiałaby, że równie dobrze taką ofertę mógłby złożyć porzucony na
pastwę losu i osamotniony Królewicz Śnieżek. Takie deklaracje - niezależnie
od płci - wynikają z woli przetrwania, chęci przynależności do
grupy itd. Ale cóż - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Niektórzy analizują wszystko przez pryzmat biedy, inni Holokaust. Tez
można. Kłopot zaczyna się, kiedy tej perspektywy nie przyjmuje cały
świat.


1)pryzmat biedy - królewna śnieżka była biedna (co prawda krasnoludki
pracowały w kopalni złota ale robiły to za darmo)
2) holokaust -
przyjmując że w tym królestwie została jedna Śnieżka (reszta została
wybita) mamy pryzmat holokaustu ;)
3) bajka jak bajka - morał jest prosty,
walcz o swoje sumienie nie pieniądze, obojętnie jaka płeć
chatte botte   |15.08.2011 05:43:19
@ Spokojny:

Już tak długo nawołujesz do pisania własnej bibuły i nic z
tego. Całopalenie raczej też się nie wydarzy, te wszystkie panie, które
zasiadają na wydziałach wiedzą, że takie ruchawki zwaliłyby z kolan leniwy
system uniwersytetów, i kilka z nich na zbity bruk by wyfrunęło ze swoich
departamentów. Rewolucja? Tak, ale tylko cudzymi rączkami, żeby swoich nie
pobrudzić. Popsioczyć, ponawyzywać, a bigos i tak czym straszy, tym lepszy.
kot  - Spokojny   |15.08.2011 11:03:17
Chciałbym mieć możliwość zajrzenia do
-zebranych w kupę Twoich obserwacji.

-Pisz bloga.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.08.2011 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.62266 Seconds