|
58-59 numer „Notatnika Teatralnego” w całości poświęcony jest jednej z nowych ról, które pojawiły się teatralnym podziale pracy – funkcji dramaturga, różnej od profesji dramatopisarza. Różowy wolumin zawiera prawie czterysta stron tekstów o genealogii zawodu dramaturga, rozmów z wykonującymi go ludźmi czy teoretycznych rozważań autorów polskich i zagranicznych. Wśród nich są również dramaturdzy związani z zespołem „Krytyki Politycznej”.
„Ramy podziału kompetencji, zadań i usytuowanie poszczególnych wytwórców artystycznych dóbr wewnątrz pola i instytucji teatru regulowane są przez teatralne «stosunki produkcji»” - rozpoczyna swój artykuł Igor Stokfiszewski. Zauważa on, że specyfika pracy dramaturga polega na tym, iż nie udało się dotąd jej sztywno zdefiniować i wpisać w te stosunki – stąd jej nieunikniona kontrowersyjność. „Gdy spróbować przypisać postaci czy roli dramaturga zakres obowiązków, kodeks zachowań lub po prostu zbiór dystynktywnych cech, każda konstrukcja ugnie się pod naporem logiki”. Właśnie na tym polegać ma największa siła dramaturgicznej pracy, która wymyka się tak sztywnemu podziałowi profesjonalnych ról: twórcy i krytyka, jak i arbitralnemu rozdzielaniu zapisanego „tekstu” i rozgrywającego się na scenie „performansu”. Niestabilna i wciąż pozbawiona instytucjonalnej konsekracji pozycja dramaturga zmusza zarówno jego, jak i innych uczestników teatralnego działania, do funkcjonowania w warunkach ciągłego antagonizmu. To zaś podtrzymuje wizję teatru jako wspólnoty – która ma charakter dynamiczny oraz procesualny i która ciągle się konstytuuje.
Natomiast Bartosz Frąckowiak – reżyser i doświadczony dramaturg – w rozmowie z Sebastianem Krysiakiem opowiada o swojej współpracy z Wiktorem Rubinem, Agnieszką Olsten i Moniką Pęcikiewicz oraz choreografką Iwoną Pasińską. Wskazuje jednocześnie na ekonomiczne koszty specyficznej pozycji dramaturgów, o której atutach pisze Stokfiszewski. „Oficjalnie nie ma takiego zawodu”, mówi Frąckowiak. Jako jeden z założycieli Forum Obywatelskiego Teatru Współczesnego – grupy młodych twórców działających narzecz instytucjonalnych przemian polskiego teatru – walczy m.in. o to, by zawód dramaturga znalazł się w wykazie ministerialnym. „Obywatelskość” myślenia o teatrze dramaturg rozumie jednak nie tylko jako walkę o jego instytucjonalne ramy, ale przede wszystkim – o przekładanie się pracy twórczej na szersze projekty wspólnotowe. W ten sposób teatr ma stać się Teatrem Obywatelskim, „przestrzenią wypracowywania nowych koncepcji obywatelskich”. Wymaga to wyjścia poza perspektywę pojedynczego przedstawienia. „Nie chodzi przecież tylko o to, żeby wyprodukować ciekawy spektakl, lecz i o to, żeby powstające spektakle tworzyły rodzaj układu, konstelacji znaczeń” - twierdzi Frąckowiak, zwracając uwagę na rolę kuratora - kolejnej nowej postaci w polskim teatrze, odpowiedzialnej za takie właśnie szersze programy.
Na podobny temat
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...