> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Klata: Klasycy śnią o mnie po nocach Drukuj
Jan Klata w rozmowie z Jackiem Cieślikiem ("Rzeczpospolita")   
05.09.2009

Jacek Cieślak: Henryk Sienkiewicz w liście do Władysława Reymonta pisał o tym, że marzy, by jego „Trylogię” wystawiono na scenie. Wyraził też życzenie obejrzenia w teatrze Ziemi obiecanej. Najpierw zobaczyliśmy cykl Sienkiewicza w pana inscenizacji w Starym Teatrze, a teraz odbędzie się premiera inscenizacji powieści Reymonta na Festiwalu Czterech Kultur. Spełnia pan marzenia naszych klasyków?

Jan Klata: Ależ oczywiście. Staram się ofiarnie realizować najskrytsze, najdziksze fantazje klasyków. Klasycy śnią o mnie po nocach – żebym ich wystawił.

Czy to nie dziwne, że rozmowa o naszej współczesności toczy się w teatrze za pośrednictwem XIX-wiecznej prozy?

Kiedy wystawiam współczesną sztukę, to ją pan krytykuje i uznaje za kabaret. Dlatego konformistycznie idę na łatwiznę i zajmuję się dziełem, po wystawieniu którego nikt mi nie powie, że traciłem czas. A Ziemią obiecaną zajęliśmy się z Sebastianem Majewskim, bo przyniosła jedne z najbardziej żywotnych postaci w naszej literaturze. Opowiada też o narodzinach kapitalizmu, który ostatecznie przypieczętował dziejową zmianę w historii Polski. Zająłem się powieścią Reymonta w momencie gdy minęło 20 lat od powtórnej inwazji kapitalizmu na Polskę, tym razem w formie określanej jako turbokapitalizm. To siłą rzeczy skłania do porównań i pytania „co dalej?”.

Kiedy w Łodzi rodził się kapitalizm, trwały zabory i Polacy nie mieli decydującego wpływu na gospodarkę. Dziś też polski kapitał rzadko bywa samodzielnym pod miotem gry ekonomicznej.

W naszej adaptacji nie będzie miało znaczenia, kto jest jakiej narodowości.

Ale to, że obcy kapitał jest silniejszy od polskiego, ma znaczenie. Choćby dlatego, że bywamy słabszym partnerem ekonomicznym.

Sposób, w jaki to pokazał Reymont, jest mało interesujący. Podobnie oceniam wątek uczciwego polskiego przedsiębiorcy, który chce budować fabrykę solidnie, w przeciwieństwie do Żydów, którzy promują tandetę.

Przedsiębiorcą wierzącym w ideały był Trawiński. Borowiecki nie jest czysty jak łza. Zdradzał swoją narzeczoną, miał romans z żoną Zuckera. Był uczciwy, kiedy było mu wygodnie. Kiedy trzeba, oszukiwał tak jak inni.

Jednak Polak Borowiecki na tle Żyda Moryca i Niemca Maksa wypada niemal idealnie. To stereotyp. We współczesnym kapitalizmie „nie masz Żyda, ni Greczyna”. Mnie interesuje korozja konkretnych charakterów.

Wszyscy są w tym systemie oszustami?


Wszyscy biorą udział w grze. Wchodzą do kasyna i wiadomo, że na dłuższą metę z tym kasynem przegrają, chociaż oczywiście mają wielkie ambicje i wydaje im się, że będzie inaczej. Odpowiedź na wiele pytań wywołanych przez Ziemię obiecaną znajduję we wspomnieniach i wywiadach z maklerami giełdowymi. Wszyscy oni mają mentalność graczy. Zachwycają się nieskończenie sprawiedliwym, tajemniczym, nieokreślonym i niewidzialnym bytem rynkowym, który dąży do równowagi. Wyznanie jednego z graczy giełdowych idealnie pasuje do Borowieckiego. Mogłoby stanowić motto Ziemi obiecanej: „Jeśli nie przestaniesz bezustannie grać o najwyższą stawkę – rynek cię zabije”.

Czy tą grą ktoś kieruje albo przynajmniej próbuje kierować?

To jest poker. Siada się na przeciwko innych graczy i trzeba ich ograć. Uczestnicy gry wyznają tylko jedną zasadę: cała pula musi być moja. To jedyny cel tej gry. Gry o sumie zerowej. Jeszcze niedawno mówiło się o niewidzialnej ręce rynku. Teraz częściej myślimy o niewidzialnym Lewiatanie. Nieziemskiej, niezmaterializowanej sile: można powiedzieć, że demonicznej sile, która zaczyna infekować cały świat – życie prywatne, rodzinę. Nie uznaje żadnych zasad. Na początku kapitalizm był przecież powiązany z protestancką przedsiębiorczością – pracowitością, oszczędnością, racjonalnością. Potem od zasad protestantyzmu się uniezależnił, a dziś reprezentuje świat antywartości.

Gracz idealny pozostaje niewidzialny. Poznajemy jego triki dopiero, gdy wygrał wszystkie pieniądze i jest za późno na reakcję obronną. Zdążył opróżnić nasze kieszenie, portfele i konta. Kim są ci ludzie?

Można powiedzieć, że to jest dzisiejszy odpowiednik Zuckera z Ziemi obiecanej. Ale zjawiska, o którym mówię, nie da się opisać w kategoriach osobowych, materialnych. Chodzi o coś więcej niż portfele, pieniądze i konta. Mam wrażenie, że Reymonta też nie interesowało banalne oskarżenie Zuckera, który polecił Bum Bumowi spalić fabrykę Borowieckiego, karząc go za uwiedzenie żony. Jest wyższa siła i to ona karze Borowieckiego za zdradę, za wyparcie się ideałów. Borowiecki popadł w pychę. Myślał, że może zyskać kobietę Zuckera i jego pieniądze. Zagrał o wszystko, ale był nieostrożny. Zlekceważył konkurenta. Dlatego przegrał. Doświadczył na własnej skórze, że kapitalizm to nie jest system, który ma być jedynie sprawiedliwym dystrybutorem dóbr na świecie.

Kolejnym mitem był kapitalizm jako system ponadnarodowy. Francja i Niemcy też stosują państwowy interwencjonizm, żeby ratować swoje koncerny. Co innego polskie stocznie…

Zdarza się sztuczny doping w kapitalistycznych zawodach. Sztuczny doping, czyli państwowe dotacje.

To dlaczego zrezygnował pan z mówienia o narodowości bohaterów?

Nie padnie również w spektaklu nazwa Łódź. Nie interesują mnie resentymenty zawarte w powieści, a są zarysowane mocną kreską. Musiałbym je skomentować w spektaklu, tak jak niektóre postawy w Trylogii. Zastanowić się, co znaczą po latach relacje polsko-żydowskie w XIX wieku. Nie chcę wchodzić w tego rodzaju spór ze stereotypami. Gwiżdżę na to, czy Ziemia obiecana jest antysemicka, asemicka czy parasemicka. Jest ciekawa gdzie indziej.

Nawiasem mówiąc, zbliżony do endecji Władysław Reymont był krytykowany przez Romana Dmowskiego za postać Stacha Wilczka, bo pokazał nieuczciwego polskiego przedsiębiorcę.

Gdybym chciał się zajmować narodowymi stereotypami, nie wystawiałbym Reymonta, tylko wziąłbym się za powieść Dziedzictwo Romana Dmowskiego, która lepiej unaocznia manowce rasizmu.

Film Andrzeja Wajdy złagodził stereotypy narodowościowe. Był próbą pokazania przyjaźni Polaka, Niemca i Żyda. W książce przyjaźń jest fałszywa. Moryc od początku prowadzi podwójną grę.

Dziś w każdym banku można spotkać takiego typa. Na różnych stanowiskach. Poczynając od pracujących przy okienkach, a kończąc na zarządach.

Czytaj całość: „Rzeczpospolita

Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 07.09.2009 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.53876 Seconds