Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

polska_OST_NEW01m.jpg

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Bilewicz: W obronie tabu Drukuj
ag   
17.02.2010
Człowieka naruszającego tabu się nie karze, ale przestaje się z nim dyskutować. Współczesne tabu jest więc całkiem humanitarnym sposobem obrony podstawowych wartości - pisze Michał Bilewicz w „Tygodniku Powszechnym”.
Komentarze
Dodaj nowy
jkl  - wstyd   |17.02.2010 08:07:33
No, Michale, to żeś pojechał. Postawiłeś antysemickich negacjonistów na równi z
antyklerykałami. To tani pseudoobiektywizm. O jakie oszczerstwa chodzi w
przypadku krytykowania księży katolickich? Skandale z pedofilami z KK,
przedstawione m.in. w filmie "Deliver us from the evil" (o sprawie ojca
O’Greedy’ego, którego przez dwadzieścia lat zwierzchnicy przenosili w coraz to
nowe miejsca w Kaliforni, by gwałcił coraz to nowe dzieci) pokazują, że KK to
instytucja zgniła i niemoralna. TABU NALEŻY ŁAMAĆ. Łamanie tabu w przypadku tej
świętej krowy, jaką jest KK (nie tylko w Polsce) to wręcz moralny
obowiązek.

Stawiając nas, antyklerykałów, w jednym rzędzie z kłamcami
oświęcimskimi postępujesz nieuczciwie. Czasem tabu służy zmowie milczenia.
Głęboko mnie rozczarował i dotknął ten tekst w Tygodniku Powszechnym. No, ale
może taką cenę zgodziłeś się zapłacić za publikację w prawicowym, wstecznym i
prokościelnym tygodniku. By napiętnować antysemitów musiałeś napiętnować
antyklerykałów? Czy naprawdę myślisz, że Kościoła nie wolno krytykować?
kobyszcze  - jkl - 100% racji. Niedobry artykuł.   |17.02.2010 12:14:42
I znów figura (fałszywej) symetrii: z jednej strony antysemita, negacjonista,
fundamentalista, z drugiej oponent dominacji katolicyzmu w życiu publicznym
(ateistyczny fundamentalista, tramwajowy antyklerykał). Iluzja znika od razu,
gdy porówna się zawartość i nakład pism "Nasz Dziennik",
"Niedziela" itp. z "Bez dogmatu". Gdzie niby jest antyklerykalny
odpowiednik Radia Maryja? Nie wiem kto wprowadził tę figurę do polskiej
publicystyki - podejrzewam Adama Michnika - ale bardzo źle się jej przysłużył.


Autor artykułu nie zapytał ani razu jakie są skutki tabuizacji krytyki
religii katolickiej w Polsce. Próba podniesienia przez Magdalenę Środę problemu
związków między religijnym wychowaniem a toksycznymi stosunkami rodzinnymi
spotkała się z falą świętoszkowatego oburzenia, i to nie tylko ze strony
fundamentalistów. Dyskusja o celowości nauczania religii w państwowych szkołach
może odbyć się tylko w niszowych periodykach - a lekcje te to często
wdrukowywanie homofobii i uprzedzeń. Komisja majątkowa, "kompromis"
aborcyjny - lista ważnych tematów jest długa.

Niestety, tutaj nie da się
przeprowadzić uczciwej wymiany argumentów bez zakwestionowania obecnych granic
rozmowy o Kościele rzymskokatolickim. To tabu to bardzo szkodliwe tabu i życzę
"Krytyce" by je przełamała.
rebelle  - ojej   |17.02.2010 15:16:38
Jeszcze parę mm na prawo i autor będzie neokonem?
blofeld   |17.02.2010 17:58:06
Akurat miałem okazje słuchać Czeczota w TOK FM, który sugerował by kościół,
głosem Kongregacji Doktryny Wiary, uznał praktyki pedofilskie za niezbędny
element święceń kapłańskich i podstawę wejścia w stan duchowny. Jakoś nikt z
jego rozmówców w studio się nie zaśmiał. I to nie dlatego, że dowcip był mało
śmieszny.

Zdecydowanie widzę sens zakwestionowania obecnych granic rozmowy o
Kościele oraz większej swobody dyskutowania o roli Holokaustu w budowaniu
izraelskiej tożsamości narodowej. Nie w tym rzecz. Ja dostrzegam po prostu
przepaść pomiędzy sensowną krytyką kościoła i w ogóle światopoglądu religijnego
(np. Dawkins) a wykrzykiwaniem w radio "każdy ksiądz to pedofil".
Podobnie zresztą jak między rozważaniem uniwersalności Holokaustu (Rwanda,
Darfur jako kolejne odsłony Holokaustu, "wieczna Treblinka" zwierząt w
ubojniach), a sprowadzaniem historii i znaczenia Holokaustu do narzędzia
izraelskiej propagandy (tak czyni Pieronek czy Finkelstein).

Jeśli zatem po
obu wypowiedziach następuje milczenie, to wydaje mi się to całkiem cywilizowane.
Dlatego właśnie napisałem tekst w obronie tabu, a przeciwko dominującej w Polsce
polityce penalizacji.

Skoro ostatnio tak wszyscy chcą zmieniać konstytucje,
to może warto by się zastanowić nad tym, co dzisiaj łączy Polaków? Jak rozumiemy
preambułę? Czy potrafimy zbudować wspólnotę moralną również z tymi, którzy
wierzą i są z kościołem związani? Czy my w ogóle jesteśmy w stanie w ten sposób
myśleć - czy tylko potrafimy narzucać innym swój porządek moralny karami i
restrykcjami. Czy gdy my przejmiemy hegemonię symboliczną, to nie staniemy się
tacy jak kościelna prawica wobec 14-letniej Agaty? Czy nie będziemy nasyłać
KRRiTV na swoich wrogów?

Generalnie więc to wymowne milczenie wobec Pieronka
i Czeczota wydaje mi się dość obiecujące. Widzę w tym również potencjał do walki
z tym, co w kościele jest najbardziej rasistowskie, seksistowskie i po prostu
nieludzkie. Wykluczenie Pieronka z cywilizowanego dyskursu wydaje mi się na
prawdę bardzo mocnym sygnałem o tym, że Polska opiera się na
świecko-europejskich wartościach. Tabu odsłania bowiem podstawy wspólnoty
moralnej, pokazuje że ona nadal istnieje.
jkl  - to nie tabu   |18.02.2010 00:26:13
Dzięki, Michale, że odpisałeś i wyjaśniłeś. Tekst w TP wskazywał raczej na słabą
zdolność odróżniania antysemityzmu (jako irracjonalnego uprzedzenia) od
antyklerykalizmu (jako racjonalnej postawy).

Mylisz się jednak, gdy uznajesz
zerowe konsekwencje wypowiedzi Pieronka za wynik działania tabu. Hierarcha ten
jest po prostu zbyt silny, by ktoś ważył się go otwarcie krytykować. To nie
tabu, to konformizm.

Jakoś "tabu" zadziałało inaczej w przypadku
wypowiedzi radiowego dziennikarza. Pieronek, a właściwie Kościół Katolicki, po
złamaniu rzekomego tabu antysemickiego nie poniósł konsekwencji. KRRiT uchwaliła
natomiast ukaranie TOK FM (wysokość kary ma ustalić przewodniczący). Twój
optymizm, Michale, jest więc nieuzasadniony. KK może bezkarnie łamać prawo (np.
abp Gocłowski jest na wolności, choć w świetle prawa to on był szefem Stella
Maris, gdy ta firma, niemająca osobowości prawnej, stanowiąca część Diecezji
Gdańskiej, popełniała przestępstwa). Księża pedofile nie siedzą w Polsce w
więzieniach. A dziennikarze, owszem, tracą pracę, gdy pozwolą sobie na krytykę.
To nie tabu, to cenzura i nierówność wobec prawa.

Nie zanosi się, żeby lewica
miała przejąć hegemonię. Ani symboliczną, ani praktyczną. Dlatego nie martwiłbym
się tym, czy będziemy nadużywać władzy. Historia pokazuje, że zbyt silna władza
(taką ma w tej chwili KK w Polsce) prowadzi do jej nadużywania. Ale to właśnie
to obecne nadużywanie (choćby przytoczona przez Ciebie sprawa Agaty) stanowią
obecnie problem, a nie to, czy tabu ucywilizuje dyskurs.

Mam też wrażenie, że
to, co nazywasz tabu to po prostu medialny wymysł, bardziej więc polityczna
poprawność niż emanacja "wartości moralnych". Prywatnie ludzie
opowiadają sobie antysemickie i antyklerykalne kawały, krytykują też w rozmowach
izraelsko-amerykańskie przymierze i ateistyczno-pedofilny styl życia księży. Nie
ma tu tabu. Zwycięża zdrowy rozsądek. Zakazywanie dyskusji dotyczy tylko sfery
publicznej.

I jeszcze jedno. Traktowanie holokaustu jedynie jako wygodnej
ideologii wspierającej żydowskie lobby to podłe zaprzeczanie faktom -
zorganizowanemu ludobójstwu. Natomiast krytyka kościoła (Ratzingera i Wojtyły)
za wieloletnie ukrywanie masowej (dziesiątki tysięcy ofiar w samych USA)
pedofilii księży to moralny obowiązek, który wymaga jednak złamania politycznej
poprawności czy - jak wolisz - tabu. Zrównałeś te dwa zachowania na forum
katolickiego tygodnika i na tym polega Twoja nieuczciwość (w niewiedzę jakoś
trudno mi uwierzyć).
ost.  - ogólnie   |18.02.2010 02:14:55
Problem w tym, że nie można wybrać sobie ad hoc dwóch tabu i uznać, że to
one właśnie mają spajać Polaków, nie zastanawiając się na innymi
tabu. Pamiętam, jak Lambda chciała zorganizować Gay Pride na
dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego, ale rektor zabronił. To była połowa
lat 90. Tabu to tabu. Pamiętam wciąż duszną atmosferę końca lat 90., a
potem wielką walkę o złamanie tabu - Niech nas zobaczą, marsze równości
itp. O tym tabu nawet bardziej można powiedzieć, że spaja Polaków niż
o "autorytecie Kościoła". Który - jak pokazują różne badania
(czasem robi dobrze odrobina empirii) - wcale nie jest
taki solidny.

Czytając taki tekst, chciałbym móc wierzyć, że autor
najpierw zastanowił się i zanalizował, jakie są realne tabu
spajające wspolnotę, o której pisze, a dopiero potem pisał.

Sam
pamiętam, jak tabu łamała Alicja Tysiąc. Jakie tabu złamał Jan Tomasz
Gross. I Joanna Tokarska-Bakir. I Aneta Krawczyk. To są różne tabu,
które właśnie jak najbardziej spajają Polaków jako społeczeństwo.

Ale
mam też pytanie, czemu to spajanie ma być nagle wartością? I to
wartością poprzedzającą inne wartości? Dlaczego za pewnymi zakazami nie
argumentować w odwołaniu do tego, co uniwersalne, lecz poprzez uczucia
plemienne?

Tabu jako narzędzie władzy, utrzymywania porządku
społecznego - to może mieć sens. Ale nie może ani poprzedzać, ani tym bardziej zastępować pytania o to, czy ten porządek społeczny jest sprawiedliwy.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 17.02.2010 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.62444 Seconds