|
Piotr Marecki
|
|
08.11.2008 |
Takie rzeczy mogą zdarzyć się tylko w Krakowie. Środek tygodnia, godzina 20.00, Lokator. Trwa oficjalna premiera książki Etapy znanego krytyka, kojarzonego z literackim postmodernizmem. W sali podziemnej siedzi pies i trzynaście osób, lokatorów. Każdego z nich dobrze znam. Wpadam spóźniony na specjalne zaproszenie Eloy, która do książki zrobiła fotografie.
Tematy poruszane są różne, od próby skonstruowania nowego kanonu w polskiej literaturze, poprzez negatywne wypowiedzi o młodych twórcach i brak obecności w książce fotografii kilku znanych pisarzy np. Odojewskiego. Pojawia się wątek płacenia podatków. Książka jest dotowana przez Ministerstwo, więc zastanawiamy się, kto podatki odprowadza i kto de facto ją sponsoruje. Jedna osoba wyrywa się i mówi, że podatków nie płaci, ale prędko zostaje strofowana, bo umowy o dzieło to też podatki.
Powoli dochodzimy do najważniejszej części spotkania, czyli dyskusji o wyborze wydawnictwa. Robert Ostaszewski tłumaczy się, dlaczego swój wywiad-deltę z naprawdę liczącymi się pisarzami różnych pokoleń wydał w niewielkiej olsztyńskiej oficynie, a nie np. w jakimś stołecznym gigancie. Krytyk konstruuje dość karkołomne argumenty. Jako znawca rynku dowodzi, że książka i tak nie ma szans się sprzedać. Że jej czytelnikiem idealnym jest „odbiorca niszowy”. Ktoś z sali dodaje „z Olsztyna”. Kiedy prowadzący zaprzecza, bo - jego zdaniem - książka znalazłaby nabywcę masowego, krytyk nadal w zaparte twierdzi swoje. Obrażając niektórych, używa nawet przekleństwa.
Dopiero kiedy wychodzę ze spotkania, uświadamiam sobie, że Kraków jak zwykle jest w awangardzie. Na własne oczy widziałem koniec postmodernizmu. Poza tym przecież w tym momencie wali się model świata oparty na neoliberalnym porządku, prymacie wolnego rynku, bezwzględnej chciwości i zysku. To zawsze pisarze i artyści (także krytycy) konstruowali nowe porządki i alternatywne wizje, a ja właśnie byłem świadkiem takiego wydarzenia.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 07.01.2009 )
|
Może nie stereotyp matki polki ale st...
Jakiś problem z czytaniem ze zrozumie...