Biografia Krzywonos
KP22: prze-moc
Komentarze
CYTAT DNIA
Godzina słynna: piąta pięć
Naciska budzik, dźwiga się
Do kuchni drogę zna na pamięć
Prowadzą go tam nogi same
Pod kran pakuje śpiący łeb
Przez chwilę jeszcze śpi jak w łóżku
Dopóki nie posłyszy plusku
I wtedy wreszcie budzi się
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Zbożowa kawa, smalec, chleb
Salceson czasem, kiedy jest
Do teczki drugie pcha śniadanie
I teraz szybko na przystanek
W tramwaju tłok i nie ma Boga
Jest ramię w ramię, w nogę noga
Kimanie na stojąco jest
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Przez osiem godzin praca wre
Jak z bicza strzelił minął dzień
Już w domu siedzi przed ekranem
Na stole flaszka z marcepanem
Dziś cały czas w ataku nasi
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Nich nas ukoi dobry sen
Najlepsza w końcu jest to rzecz
I co się śni? Podwyżka cen
Aniele Pracy - stróżu mój
Jak ciężki robotnika znój
Edward Stachura, Piosenka dla robotnika rannej zmiany
|
|
Relacja: IV Krakowskie Dni Literatury |
|
|
Kamila Gębalska, Agnieszka Jeżyk
|
|
17.10.2008 |
|
Literackie doświadczenie lingwistyczne – tak najkrócej można by określić charakter zakończonych w niedzielę (12 października) IV Krakowskich Dni Literatury
zorganizowanych przez Stowarzyszenie Willa Decjusza. Mocą projektu
Homines Urbani (polegającego na organizowaniu pobytów rezydencyjnych
pisarzy w różnych miejscach Europy, a obchodzącego okrągłą X rocznicę
działalności) udało się przeprowadzić interesującą konfrontację
obyczajów, poglądów na sztukę, świadectw rzeczywistości i obrazów
człowieka, scalonych dzięki użyciu czynnika ponadsystemowego – tekstu.
Wyraźny nacisk w dyskusjach okołoliterackich położono również na rolę
miasta – organizmu wspierającego kształtowanie się kultury materialnej
i duchowej zarówno jego mieszkańców, jak i rezydentów,
świadomych siły inspiracji oferowanych przez przestrzeń i jej formalne
zorganizowanie, będące domeną człowieka i instytucji. Wielość i
różnorodność imprez zaproponowanych przez organizatorów już przed
rozpoczęciem świętowania stanowiła obietnicę spotkania nietuzinkowego,
skierowanego nie tylko do miłośników literatury, lecz również do
animatorów sztuki w ogóle. Zwłaszcza tych kultywujących budowanie sieci
swoistego estetycznego i cywilizacyjnego porozumienia pomiędzy
ośrodkami myśli i działań, które stanowią o mocy kulturowego
dziedzictwa Europy obszaru unijnego (tu szczególnie wyraźny akcent
niemiecki) oraz jej części wschodniej.
Na początek – wytwornie i oficjalnie: Willa Decjusza przyjmuje gości
szczególnie istotnych dla zaplecza instytucjonalnego nadchodzących
zdarzeń, wśród nich przedstawicieli Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa
Narodowego, Instytutu Książki, Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej.
Inaugurację IV Krakowskich Dni Literatury wieńczy promocja antologii
tekstów literackich „Ludzie, miasta”, zbioru prac twórców – stypendystów programu Homines Urbani. Uroczystość finalizuje krótka
prezentacji utworów zawartych w tomie, dokonana przez samych autorów,
wśród których pojawiają się postaci charyzmatyczne, co nie pozwoliło
przejść obojętnie wobec kolejnych możliwości spotkań z nimi.
Ideą wydania tomu było wyznaczenie linii swoistej symbiozy między aktem
twórczym, człowiekiem i terenem jego aktywności oraz szczególne
uwypuklenie funkcji miasta jako dynamicznej tkanki, zasilającej
poczucie obecności w przestrzeni artystycznego spotkania. Tak rozumiany
czynnik aglomeracyjny traci tym samym charakter czysto urbanistyczny,
jego pojmowanie przyjmuje postać daleką od modelu kartograficznego.
Miejsce staje się obszarem wspólnoty dla działających w sztuce,
odrzucających politykę marketingową, techniki obiegowe, świętujących
nieustannie moment obecności pola myśli, które domagają się
artystycznej wymiany; zarazem jednak wskazuje na brak możliwości
jedności absolutnej, którą cechowałoby „formułowanie zdań o nienazwanym
świecie w nieistniejącym języku”. Pogląd ten przedstawiają publiczności
główni sprawcy wydania książki: Igor Stokfiszewski i Piotr Marecki.
Ów syndrom jedności niemożliwej (aczkolwiek wiemy, jak powszechne stało
się hasło kultywowania różnicy) odnajduje swe „techniczne” odwzorowanie
podczas spotkania z autorami w krakowskim klubie „Lokator”. Impreza o
nazwie „Kawiarniane Stoliki Pisarzy” to pierwsza odsłona intensywnej
interakcji między twórcą, dziełem i odbiorcą. Poruszamy się z mapą,
niczym po średniowiecznym forcie. W kameralnej przestrzeni nietrudno o
przypadkowość spotkania. Sala Topora zachęca „logistycznym” wycofaniem,
zapełnia się z wolna słuchaczami prozy Mariusza Sieniewicza i
dyskutantami kwestii „literatury zezowatej”. Piętro wyżej Wojciech
Stamm dywaguje nad „Czarną Matką” zza skórzanego ekwiwalentu maski.
Nieopodal autorzy niemieccy, ukraińscy, białoruscy. Namacalność
obcowania ze światem słowa dociera do szczytu dosłowności. Klucząc w
tłumie gości, przeciskając się między stolikami, odnajdując przyczółek
na wolnym fragmencie krzesła obserwujemy rzecz nie tak oczywistą:
relację między literaturą i życiem w aspekcie empirycznym, recepcyjnym.
Spotkania przy stolikach gładko przechodzą z poziomu lektury na poziom
dyskusji, z poziomu dyskusji na poziom komunikacji w swej istocie
niezobowiązującej. Czeski autor David Zabransky rzeczowo relacjonuje
nam różne aspekty swych literackich doświadczeń, związanych z miejscem,
w którym się znalazł.
Drugi dzień IV Krakowskich Dni Literatury, Instytut Goethego – spotkanie z przedstawicielami europejskiej sieci instytucji literackich
HALMA, która oferuje rezydencyjne programy stypendialne. Zaprezentowane
zostają m. in. instytucje z Niemiec, Estonii, Rumunii. Pokazy
multimedialne wizualnie nakreślają specyfikę i swoistość przestrzeni
należącej do terenów rezydenckich. Głównym założeniem organizatorów
prezentacji jest uzmysłowienie odbiorcom, jak wiele możliwości oferuje
współpraca w zakresie wymiany literackiej i jak znaczący wpływ może
mieć ona dla rozwoju poszczególnych indywidualności artystycznych. Na
potwierdzenie przysłuchujemy się rozmowie z uczestnikami programów
stypendialnych. Dotyczy ona związku między genezą niektórych elementów
ich pisarstwa, a konkretnymi: miejscem, czasem, ludźmi, napotkanymi
dzięki działalności HALMY.
Wieczorem trafiamy do Bunkra Sztuki, który na dwie godziny stanie się
przybytkiem europejskiego performance’u i sztuk wizualnych. Tobias
Rauch i Janette Mickan na potrzeby swej prezentacji o industrialnej
katastrofie („Reaktor”) mobilizują do współpracy publiczność, angażując
początkowo tajemniczego górala, później zaś bohatera imprezy następnej – poetę Andreja Chadanowicza. Białoruska grupa pod przewodnictwem Illi
Sina atakuje nas agresywnym manifestem politycznym, Monika Muskała
łagodzi emocje pokazem amerykańskich slajdów, artysta ukraiński Nazar
Honczar prezentuje swoje spojrzenie na „widzenie”, zaś spóźniony
Sławomir Shuty generuje hałas w opozycji do słowa.
W piątkową noc klub „Piękny Pies” pęka w szwach. Na schodach tłoczy się
różnorodna publiczność: trochę artystów i krytyków, fascynatów niszowej
kultury, ale i stałych bywalców lokalu, przypadkowych imprezowiczów. Za
chwilę sceną zawładnie jedenastu stypendystów Homines Urbani (oraz
zjawiający się zawsze we właściwym miejscu i czasie Maciej Kaczka) i
nie oddadzą tej władzy łatwo. Pierwszy występuje Serhij Żadan – kultowy
już w Polsce ukraiński prozaik – tym razem z poetyckim, choć jak zawsze
nieco buntowniczym programem. Następne prezentacje potwierdzą obiegowe
stereotypy. Niemcy będą bardziej zachowawczy, z lekkim dystansem w
stosunku do widzów, dokładni i skrupulatni w głośnej lekturze swych
tekstów, Białorusini wykrzyczą, wyrapują, wybiją niepokorny rytm swoich
kontrowersyjnych wierszy, zmuszą publiczność do interakcji. Pod sam
koniec na scenie pojawi się dwójka charyzmatycznych konferansjerów:
Andrej Chadanowicz i Joanna Rubinroth – wieczór należał do nich. Mimo
późnej pory i zabawowych nastrojów liczni przybyli nagrodzili ich długą
owacją.
Ciekawe wnioski, idealnie korespondujące z założeniami IV Krakowskich
Dni Literatury, padają podczas seminarium „Europejska stolica kultury – europejskie wyzwania i możliwości”, rozpoczynającego trzeci dzień
spotkań. Prowadzony przez Danutę Glondys i Bogusława Sonika wykład
skierowany jest do przedstawicieli miast ubiegających się o zaszczytny
tytuł, jednak refleksje, które padają na temat Krakowa, pozostają
uniwersalne. „To miasto chciałoby być czymś innym, niż jest” konstatują
rozmówcy. Chce, aby postrzegano je jako kolejny Wiedeń, Rzym lub Paryż,
podczas gdy to, co jest dla niego niezwykle, to właśnie położenie w
sercu Europy, między Wschodem a Zachodem, przeszłością i przyszłością.
To właśnie Kraków powinien być kulturalnym centrum Europy Środkowej.
Sobotni wykład Igora Stokfiszewskiego „Co nowego w polskiej kulturze?”
ma na celu przybliżenie zaproszonym obcojęzycznym twórcom i gościom
specyfiki najnowszych nurtów kultury polskiej. Autor wybiera sposób
definiowania oparty na charakterystycznym dla twórczości rodzimej
kluczu – tak zwanym „zwrocie politycznym”. Przeprowadzając krótki
rekonesans po najważniejszych tego typu zjawiskach zarówno w
literaturze, jak i teatrze oraz sztukach wizualnych, doprowadza
odbiorców do dynamicznej reakcji, przeradzającej się w dyskusję
uwypuklającą zasadnicze różnice pojmowania kwestii związanych nie tylko
z życiem artystycznym, ale przede wszystkim tych, które stanowią o
odrębnościach społecznych, politycznych, dziejowych. Przy tym ich
roztrząsanie umożliwia narodziny dialogu wciąż nowego, świeżego,
usankcjonowanego w polu świadomości europejskiej.
Finałowy punkt programu to projekt „Willa Babel. Willa Kraków”. Ponad
trzydziestu młodych artystów, cztery języki rozbrzmiewające z różnych
pomieszczeń renesansowej willi i sąsiadującego z nią Domu Łaskiego.
Literaci występują na dwie zmiany, ale nie liczy się tu minut i zdarza
się, że przeznaczona na spotkanie z publicznością godzina rozciąga się
nonszalancko. Przez labirynt korytarzy poprowadzi uczestnika festiwalu
mapa. W poszukiwaniu znajomo brzmiących dźwięków trafiamy do
monumentalnej sali konferencyjnej na najwyższym z pięter. Daniel Odija
czyta fragmenty z najnowszej książki – nieco groteskowej historii o
przełomowym momencie w życiu pewnego czterdziestolatka – która już w
listopadzie ukaże się nakładem Wydawnictwa Literackiego. Jeszcze
kilkanaście minut przed dziesiątą w kuchni deklamuje swoje wiersze – zawsze na pograniczu frazy i milczenia – ekscentryczny Jakub Ekier, na
deser serwując mistrzowsko przez siebie przełożone teksty Reinera
Kunze. Ostatnia – ostrą serią futbolowej poezji – kończy wsparta o
parapet w hotelowym pokoju białoruska poetka Maryja Marysewicz.
Tytuł sobotniej imprezy to, rzecz jasna, ironiczna gra. Być może języki
pomieszały się, ale idea ma się całkiem dobrze. Literackie forum
wymiany myśli funkcjonuje pełną parą, a owoce jego burzliwych fermentów
przyciągają coraz większe grono obserwatorów, entuzjastów, kibiców. Ten
fakt, jak sądzimy, można uznać za prawdziwą miarę sukcesu zarówno
projektu Homines Urbani, jak i Krakowskich Dni Literatury.
Relacja ukazała się na witrynie artPapier.pl, 15 października 2008.
Festiwal pod patronatem m.in. „artPapier” i „Krytyki Polityczne”j.
Czytaj też wstęp do książki Ludzie, miasta Piotra Mareckiego i Renaty Serednickiej: Willa Kraków.
[Foto: Jan Bińczycki]
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 17.10.2008 )
|
|
Kluby KP
|
|
Ten brak solidarności po części jest ...
Pełno niedorzeczności u forumowiczów-...