Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Odpoczynek to brudne rzemiosło Drukuj
Kazimiera Szczuka   
18.11.2008
W sztuce odpoczywania mistrzostwo tradycyjnie dzierżą Francuzi. Są fetyszystami wolnego czasu. Artystami weekendowych wypadów na plażę. Pasjonatami przerw obiadowych. Jak twierdzi pisarz Stephen Clarke, w samym czerwcu mają więcej dni wolnych niż Anglicy w ciągu roku.

No dobrze, a my?! A nasze najdłuższe weekendy nowoczesnej Europy? Polskie obyczaje urlopowe to przejaw zanikającego w liberalnym świecie ducha wspólnoty! Przejaw gotowości do ponoszenia ofiar. Majówkę rozpoczynamy wielogodzinnym skupieniem w korkach, a kończymy podliczaniem rannych, zabitych i zatrzymanych. Czyje pióro opisze te poranki, kiedy panowie bracia wyruszają na ryby albo na działkę do szwagra? Kto odmaluje ułańskie szarże na drogach? Kto odda żołnierski urok żeberek z grilla, kaszanki i schabowych, szarpanych plastikowym widelcem na zapylonym parkingu? Kto stworzy pomnik rodziny, toczącej bój o stolik w ogródku piwnym na brzegu Wisły, królowej polskich rzek? Tysiące pijanych kierowców, setki ofi ar. Miejsca urlopowej kaźni w kurortach, gdzie zajęcie metra kwadratowego plaży wymaga pobudki o szóstej rano. A nasze społeczeństwo obywatelskie, z humorem formujące kolejki do toalet na stacjach benzynowych? Może nas by Pan wreszcie opisał, panie Clarke! Francuzi. Dobre sobie. Co oni, k…, wiedzą o wypoczynku?

Przy słowiańskich drogach króluje tzw. chłopszczyzna. Albo szlachetczyzna. Zajazdy, karczmy i grille. Wszystko to swojskie i gościnne w tak typowy dla nas, Polaków, sposób. Chałupy i dworki obłożone sajdingiem. Albo jakże piękne drewniane, kryte plastikowym gontem! Na spatynowanych opalarką deskach widnieją wzory łowickie, kujawskie oraz podhalańskie. Klucznica broni dostępu do toalet. Kawały wysmażonej kiełbachy i karkówki czekają na pleczystych wąsali i byczych drechów. Jest nawet kurczak dla wybrednych! Bar sałatkowy składa się z kiszonych ogórków, kiszonej kapusty oraz kapusty niekiszonej. Całe szczęście, bo nic straszliwszego w takich miejscach od sałatek egzotycznych oraz czegoś à la coś. Wegetarianie spożyją ruskie pierogi polane olejem. Piwo, coca- -cola. Desery lodowe. Kwieciste Polaków rozmowy.

Nowoczesnych kosmopolitów zapraszają bary McDonald’s. Kto je omija z powodów polityczno-patriotycznych, a jest przy okazji cherlakiem niezdolnym do spożycia wielokrotnie używanego tłuszczu – ten przyrządzi staroświeckie kanapki na drogę. A nawet nowoczesne kanapki. Opiekane bułeczki, ekologiczna sałata, pasztet z soi. Gotujemy atestowane gospodarskie jajka. Wszystko to pakujemy pięknie, dodajemy serwetki i czujemy się mamą maminka. Wyruszamy w drogę.

Wkrótce po wydobyciu się z korka mamy juz ochotę na wesoły piknik. Szukając zielonej polany, przedzieramy się przez przydrożny pas graniczny, złożony ze szmat, puszek, plastikowych butelek, petów i półlitrówek. To jedyna w swoim rodzaju otulina, chroniąca nasze lasy. Niezrażeni wędrujemy w głąb, aby napotkać zasieki, których opis nie przeszedłby redakcyjnej cenzury. Wspomnę tylko, że chodzi o to, co dzieci uczą się robić na nocnik. Oraz to, czym potem wyciera się pupę.

Kto nam kazał ruszać się z domu? Stawać do walki o wypoczynek? Z takim bagażem dziejowym, po tylu latach niewoli? To zadanie dla najtwardszych. Nie są to żadne tam żabojadzie bułki przez bibułki, ą ę i kurczak w winie. Nasze urlopy to czyn dziejowy i martyrologia. Kto nie zna szorstkiej mowy dowódców tirów, kto nie umie wbić zębów w połeć pieczonego boczku, wychylić szklanicy piwa, aby zaraz zasiąść za kierownicą, kto nie umie po męsku w lesie przykucnąć za potrzebą, ten niech w domu siedzi, w telewizor patrzy i z toalety korzysta.

Felieton ukazał się w „Gali” 20/2008.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.66759 Seconds