Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Kryzys męskości |
|
|
Kazimiera Szczuka
|
|
22.02.2009 |
Zanim pękły spekulacyjne bańki cen nieruchomości, a nawet poprzedzające je bańki internetowe, zanim frank szwajcarski poszybował jak balonik z helem, a złotówka ryjem zorała glebę, zanim nasi dzielni wojacy wyruszyli szerzyć demokrację na polach naftowych Iraku i makowych Afganistanu…. coś zaczęło się kruszyć w samych fundamentach.
W systemie rodzinnym wystarczy, aby na terapię udała się jedna osoba. Wówczas rodzinne patolo - takie czy inne - przestaje drążyć układ bezszelestnie. Coś zaczyna zgrzytać, bulgotać, pyrkać i kapać niczym zdezelowana rura od zlewu. Można ją naprawić. Albo wymienić. Polubić albo, ewentualnie, zrezygnować z całego lokum. Udać się na Marsa, Wenus albo przynajmniej - jak Hugh Grant w Był sobie chłopiec - na „fucking Ibizę” i tam starać się jakoś przetrwać.
Kryzys męskości. To on. Nie ma się z czego śmiać. Dzielny szeryf, gdy dentystce nie zaplati na wychodźstwie, traci serca rodaków. Ministerstwo teraz objął, w zaparte idzie, ale może nie trzeba było Honoru tak pompować, baniek nadymać, ponad pedalstwo się wynosić..? Czcigodnym rad jednak dawać nie mogę, bo ich nie mam, mogę tylko pochylać się i głową kiwać.
Co to w ogólności znaczy „mężczyzna”? Czy jest się nim bez grosza przy duszy? Czy bić się należy o kobiety oraz obsypywać je kwiatami? Albo diamentami obwieszać, wszak to ich najlepsi przyjaciele!? Być geniuszem matematycznym, poetą albo przynajmniej byłym premierem średnio interesującego kraju. Być jak… Tylko jak? Co robić, gdy nam się zwyczajnie nie chce? Z babą źle, bez baby smutno, dzieci kosztują. Większość populacji samców nie wymyśli ani prochu, ani nawet skutecznego przekrętu zapewniającego wypłacalność i poważanie. Co nosić? Zarę, Wólczankę czy stare kalesony z PRL-u? Mieć czy nie mieć? Opony zimowe, opony letnie, na brzuchu zamiast opon kaloryfer. Skąd brać na to wszystko? A jak od bab wolę panów, a na księdza iść nie mam melodii, to co? Pochlastać się na wycieraczce homofobicznej sąsiadki?
Śmieszny i straszny filmik z brytyjskich tabloidów. Oto 13-letni chłopczyk w towarzystwie 15-letniej matrony i świeżo powity ich wspólny dzidziuś. Alfie Patten to - jak go określiła „Wyborcza” - „Ojciec sprzedany”, bo tatuś 13-latka, z dawien dawna z jego mamą skłócony, postanowił ponoć wszystkie te dzidziusie uprzystępnić brukowcom, które jak na razie jednak nie wypłaciły dziadkowi obiecanej doli. Jest na co popatrzeć! Alfie, tata-dziecina, to jakiś dziwny obraz tego pomieszania z poplątaniem, które na wszelki wypadek nazywamy tu kryzysem patriarchatu. Trudno pojąć, skąd chłopczyk wziął tyle sprytu, żeby trafić siusiakiem gdzie trzeba i doprowadzić rzecz do końca, ale wiele rozumu to nie wymaga, zwłaszcza, gdy wybranka jest kobieta dojrzałą, wszakże ma już 15 lat. Rodzicielstwo, jak widać, to kwestia fizjologii, a ta, odpowiednio zaprezentowana światu, może stać się źródłem jako takich zysków. Handel prorodzinną soft pornografią dziecięcą na łamach wysokonakładowych szmatławców to proceder podejrzany, ale w epoce kryzysu każdy orze jak może, zwłaszcza dziadek, który z tego wszystkiego od lat nie płacił alimentów. Chłopaki - ja pamiętamy - nie płacą.
Na szczęście mam w zanadrzu jeszcze całkiem inną historię. Pewnie zresztą ją znacie, kochani czytelnicy, bo wszyscy klikamy w te same miejsca. Podczas pożaru lasów w Australii strażak Dawid Tree, młody, barczysty i wszechstronnie przystojny facet z silnym australijskim akcentem, uratował poparzonego koalę. Ten - torbacz, nie miś! - po przyjęciu imienia Sam okazał się jednak dziewczynką. Ale to było potem. Cały świat zobaczył osmalonego i podrapanego faceta, który kuca pod drzewem, trzyma koalę za łapkę i długo poi go wodą z butelki. Normalnie koale nie piją wody, bo stale raczą się eukaliptusowym bełtem, a od ludzi stronią, słusznie zakładając, że nie ma co. Tym razem jednak Sam, na skraju wyczerpania, z poparzonymi łapkami, pozwoliła się sobą zaopiekować jak dzieckiem. I oto strażak, sam w sobie bardzo sexy z racji barczystej postury i wykonywanego zawodu (to gaszenie pożaru sikawką!) zyskał wszystkie atrybutu prawdziwego mężczyzny na nowy wiek. Waleczność, czułość, opiekuńczość. Ekologia. Siła i wdzięk. Polski hydraulik wysiada, nawet gdyby wymienił uszczelki w całym patriarchacie. Angielski dzidzia-tatuś musi poczekać trzydzieści lat. Były premier średnio ciekawego kraju zapewne w oczach swoich dzieci sam teraz jest cieniasem. Szeryf nie dofinansował dentystki. A ja, zanim bank mi zabierze chałupę, zmykam wkrótce do Australii. Koala Sam zamieszkała już z Bobem (takim drugim koalą). Nawet jeśli Dawid też kogoś ma, może pozna mnie z bratem albo fajnym kolegą ze straży.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 24.02.2009 )
|
|
Felietony Kazimiery Szczuki
|
|
Weiniger opowiada seksizmy, a feminis...
"Czekam, aż szambo-bomba (bomba w...