Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Do bitki i do wypitki |
|
|
Kazimiera Szczuka
|
|
19.11.2008 |
Premier Donald Tusk przyznał się dziennikarzom „Newsweeka”, że był kiedyś niegrzecznym chłopcem. „Popalał marihuanę, nie stronił od alkoholu i buntował się przeciwko Kościołowi”.
Zuch! – chwali go za odwagę partyjna koleżanka Julia Pitera. Aby premier nie czuł się osamotniony w swej roli skruszonego grzesznika, wyznaje, że robiła w życiu rzeczy naganne. W czasach studenckich piła wino w parku!
Picie, palenie i przeklinanie uchodzi powszechnie za przejaw niegrzeczności dzieci i młodzieży. Jednak ani premier, ani posłanka nie byli nieletni, kiedy konsumowali w plenerze czy też na całodobowych imprezach.
Wóda? Panie premierze, po co ta skrucha? Pijemy ją jak Polska długa i szeroka! W tradycyjnych śpiewach wzywamy pioruna, aby ukarał przeklętych odszczepieńców. Niepijący to źli ludzie, donosiciele i oszczercy. Pijak prawie jak święty. Cierpi i pije dalej. Wódka niedobra, ale „tatuś musi” – jak głosi narodowa anegdota. Nawet film był z Markiem Kondratem w koronie cierniowej, „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”. Dobrze robimy, pijąc. Pomnażamy fortunę posła Palikota. Poseł nam sprzedaje pyszną żołądkową gorzką oraz nalewki owocowe dla wybrednych. Pijąc, powiększamy budżet państwa czerpiącego dochody z akcyzy. Część zapracowanych piciem pieniędzy odbieramy, lecząc się bezpłatnie z alkoholizmu, a alkoholizmu, jak wiadomo, wyleczyć się nie da. Pijemy dalej. Pani Julio! Nie wiedzieliśmy, że taka fajna z pani kobita. Zapraszamy na kielicha na ogródki działkowe. Tam (też) jest Polska!
Gorzej nieco z marihuaną. W przeciwieństwie do wódeczki pozostaje używką nietradycyjną i kontrowersyjną. Parę lat temu zabroniono u nas posiadania nawet jednego jedynego skręta na własny użytek. Mimo to nielegalny handel kwitnie dalej po szkołach, dyskotekach i akademikach. To, co sprzedają mafi jni dilerzy pod nazwą „marihuana”, dalekie jest pewnie od miłego ziela, którym w dawnych czasach zaciągał się premier Tusk. Ale młodzież dzisiejsza jest przyzwyczajona do skażenia środowiska, chemii gospodarczej i fast foodów. Niech się truje proszkiem Ixi, myśląc, że to towar prosto z Jamajki. Trudno. Tatuś musi, to i młodzież musi. Jak dorośnie, przerzuci się na żołądkową gorzką.
Zgorszenie i potępienie premiera Tuska wyrażają kregi ultraklerykalne. Słusznie. Istnieje co prawda wino Prałat czy też Monsignore, ale „bunt przeciwko Kościołowi” jest najgroźniejszy i niewybaczalny. Teoretycznie stanowi zjawisko legalne, a nawet jest prawem każdego obywatela, zagwarantowanym przez wolność wyznania. W praktyce wolnomyślicielstwo nikomu jeszcze nie uszło u nas płazem. Dobrze przynajmniej, że premier umieścił je wśród grzechów młodości i objął samokrytyką!
Najciekawszym wątkiem prześwietlania życiorysu premiera jest jego znęcanie się nad szkolnym kolegą. Chłopiec o niemieckim nazwisku bywał bity i poniżany przez grupę, do której należał nasz bohater. Dziś pan, określany niegdyś jako „szwab” i „hitlerowiec”, wspomina szkolne czasy przed dziennikarzami. Nie wie, ile dobrego robi w ten sposób dla jednego ze swych prześladowców! Oskarżany o sympatie proniemieckie, wrobiony w czasie kampanii wyborczej w „dziadka z Wehrmachtu”, premier może się wreszcie poszczycić piękną patriotyczną kartą. Chyba tylko wrodzona skromność albo wielkoduszne roztargnienie pozwoliły mu zapomnieć o młodzieńczym czynie zbrojnym. Eh, ten nasz honor rycerski! Jednak wobec szoku, jaki wywołała wieść, że premier Tusk jarał jointy i nie słuchał księdza, wspomnienia szkolnego kolegi jakoś na nikim nie robią wrażenia. Nic dziwnego. Tusk, jak rycerze z arcydzieł Sienkiewiczowskich, chętniej opowiada o biesiadzie niż o walce. Nie lubi przechwałek.
Felieton ukazał się w „Gali” 21-22/2008.
Na podobny temat
|
|
Felietony Kazimiery Szczuki
|
|
Pani Agnieszko, wyrazy współczucia, ...
A te pieniądze, samochody, firmy i wo...