Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Dajcie nam ćwiczyć |
|
|
Kazimiera Szczuka
|
|
24.11.2008 |
Mężczyźni ćwiczący wraz z nami jogę to rzadkość i skarb prawdziwy! Są bezcenni.
Jeśli masz chłopaka żeglarza – będziesz żeglować. Przy naukowcu zrobisz doktorat. W trakcie romansu z tramwajarzem poznasz problemy miejskiej komunikacji. Dla opozycjonisty nosiłaś bibułę. Dla prawicowca – znielubiłaś feministki. Dla bankowca – zaczęłaś czytać strony ekonomiczne, chociaż jesteś filolożką klasyczną. W drugą stronę to nie działa. Jak na razie na wieść o urlopach tacierzyńskich nawet faceci uchodzący za inteligentnych popadają w przygłupiasty rechot. Jeśli ona gotuje – on zjada. Jeśli ona jeździ wspinać się na skałki – albo musi tego poniechać, albo szukać na skałkach nowego faceta. Monika, dziewczyna ratownika, musi być pięknie opalona, a po pierwszym, zapoznawczym wyłowieniu z wody zaleca się jej spacerowanie po plaży, aby ratownik nie odrywał się od pracowitego spoglądania w morze. Mąż Fołtasiówny wręcz przeciwnie – organicznie nie tolerował lekkoatletyki uprawianej przez żonę i w końcu dał w mordę bokserowi Ciapule, co przywróciło mu męskość i pogodziło małżonków. Dlatego należy chwalić i podziwiać mężczyzn gotowych niańczyć bobasy (w Szwecji to blisko połowa ojców, u nas – błąd statystyczny na razie niewykrywalny), udających się za ukochaną w skałki, kupujących firanki i sadzących kwiatki. Niech żyją faceci joginek, którzy nie upijają się na znak protestu na jogicznym, bezalkoholowym sylwestrze.
Jeśli nie chcesz spróbować, przynajmniej nie przeszkadzaj – tę świętą zasadę szanują kobiety, a bojkotują mężczyźni. Jogę ćwiczą przede wszystkim panie, a uczą jej przede wszystkim młodzi panowie. W grupach ćwiczących, jak Polska długa i szeroka, trzon stanowią panie między czterdziestką a siedemdziesiątką. Znam nawet kilka świetnych joginek osiemdziesięcioletnich, stojących na głowie, robiących mostki i świece. Zajęcie niezbyt drogie, konstruktywne i uspołeczniające. Panie walczą w ten sposób z wizją starczego niedołęstwa i zależności od najbliższych, bo tym, jak wiadomo, za nic w świecie nie należy być ciężarem. Oczywiście, robią to wszystko panie liberalne demokratki, paniom moherowym na ogół wystarcza ruch zażywany na pielgrzymkach albo Ruch Światło- -Życie, a joga w ich kręgach uchodzi za niebezpieczną. Tak czy owak – wszystkie starają się być zajęte i nadawać sens swojemu istnieniu.
Wśród koleżanek, z którymi chodzę na jogę od lat, znana jest wiedza o niebezpieczeństwie, jakie praktyka może sprowadzić na dom. Całkiem starszym paniom może być już dozwolone, bo zmieniono je na nowszy model albo wręcz zmarło się niegdysiejszym przeciwnikom „sekty” robiącej psa z głową w dół, kij i siavasanę. Znam natomiast grupę szpetnych czterdziestoletnich facetów, którzy przez kilka lat odgrażali się, że założą StoMŻUJ – Stowarzyszenie Mężów Żon Uprawiających Jogę. Celem statutowym stowarzyszenia miało być zwalczanie jogi wszelkimi sposobami, doprowadzenie żon do porzucenia asan i siedzenia w domu. Koszmar, który był raczej symptomem niż przyczyną rozpadu pożycia, w większości wypadków dziś już rozpadniętego na amen. Do jakiego zmierzam morału? Mężczyźni ćwiczący wraz z nami jogę to rzadkość i skarb prawdziwy! Zdarzają się w przyrodzie i są naprawdę bezcenni. Wiąże się z nimi tylko jedno niebezpieczeństwo – mogą za jakiś czas dojść do nadmiernego zaangażowania, niekorzystnie skontrastowanego z naszym lenistwem. Skończy się to może kolejnym mężczyzną na kursie nauczycielskim albo koniecznością założenia przez nas StoŻMUJ-u. Przez pierwszych pięć lat nam to jednak nie grozi i jest cudownie.
Felieton ukazał się w „Gali” 31/2008.
Na podobny temat
|
|
Felietony Kazimiery Szczuki
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...