> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Balzac project Drukuj
Kazimiera Szczuka   
28.11.2008
Jacek Dehnel pożyczył od autora „Komedii ludzkiej” styl, tematy i historie, przenosząc je w realia współczesnej Polski.

Zgodnie z zasadą XIX – wiecznej powieści światem rządzą pieniądz i pożądanie, często krzyżujące się w nieoczekiwanych konfi guracjach doprowadzających do nieszczęść i zgryzot. Kapitał napędzający powstawanie romansowych fabuł może mieć postać wieloraką. Po pierwsze – złoto, pałace, klejnoty, papiery wartościowe, powozy konne i kamienice. Akcje, obligacje, udziały, lokaty i temu podobne zabezpieczenia, mające posiadającemu zapewniać atrakcyjność seksualną na stare lata i bezpieczną przyszłość kolejnych pokoleń. Niekiedy kapitał to kapitalik, ciułana z ojca na syna fortunka sklepikarska, wędliniarska, drobiowa, bławatna lub warzywna, niekiedy działka kupiona w dawnych czasach przez poczciwą ciotunię, dziś leżąca w środku miasta i osiągająca zawrotną cenę. Dzieci, w które rodzina inwestuje przez lata, są szczególnego rodzaju gwarantami, a zarazem zakładnikami interesów familii, lokatą kapitału, pracownikami albo lekkomyślnymi konsumentami kumulowanych dóbr. Kapitał kulturowy to pochodzenie („z dobrej rodziny”), dostęp do wiedzy, znajomości, pewność poruszania się w świecie, mobilność i elastyczność. Podobnie młodość, uroda lub talent to dobra, które można łatwo urynkowić, jeśli ma się odrobinę sprytu i szczęścia. Obok ulicznego rynku płatnych usług seksualnych istnieje, jak kapitalizm kapitalizmem, prywatny sponsoring, utrzymywanie baletniczek, rujnowanie się na ekwipaże i pałacyki dla eleganckich przyjaciółek albo młodych hultajów, współczesny „szołbiznes”, a także – last but not least – rynek matrymonialny. Znamy to z Orzeszkowej, Prusa, Zapolskiej, Żeromskiego, a przede wszystkim z Balzaka.

Jacek Dehnel, cudowne dziecko polskiej literatury, laureat Paszportu „Polityki” i Nagrody Kościelskich (zwanej nagrodą Gnatowskich przez poetę Świetlickiego) przeprowadził zadziwiająco udany literacki eksperyment pod nazwą „Balzakiana”, pożyczając od autora „Komedii ludzkiej” styl, tematy, historie i przenosząc je w realia współczesnej Polski. Jak żywcem wzięte z Balzaka są opowieści Dehnela o surowo hodowanej na żonę panience, córce skąpego sklepikarza, zakochanej w genialnym, ale niestałym w uczuciach artyście. O cioci z fortunką i działką, o korepetytorze-hochsztaplerze, „zgubionym” przez kapryśną dziedziczkę fortuny drobiowej. O leciwej szansonistce z lat 70. oszukanej przez cwaniaka łowiącego tak modny PRL-owski „oldskul”. Monokl wielkiego realisty przyłożony do oka przez autora „Lali” (skądinąd od zawsze pozera i przebierańca) pokazuje na co dzień oglądany świat jako znany i nieznany, rozpoznawalny i zaskakujący. Polacy epoki kapitalizmu XXI wieku są przede wszystkim żądni pomnażania dóbr. Gromadzenia, imponowania, wydawania się – niekoniecznie bycia – czymś więcej, niż są. Adrian, najciekawszy bodaj bohater projektu „Balzakiana” (tak autor określa swoją jakże intratną pożyczkę zaciągniętą u starego mistrza), dziecię mezaliansu, wychowanek samotnej matki, samozwańczy, uzdolniony stylista i handlarz starociami, decyduje się na zostanie płatnym doradcą we wszystkich subtelnych kwestiach dotyczących stylu. Bycia, życia, ubierania się, udawania, rozmawiania i podpatrywania targowiska próżności, na którym osoby choćby nieznacznie majętne szukają miejsca dla siebie. Nie tak sobie wyobrażał swoje życie. Zdając maturę, marzył o szybkim skończeniu studiów konserwatorskich i wyjeździe do Londynu. Tam zamierzał „zrobić na czymś olbrzymie pieniądze, jeszcze nie bardzo wiedział, na czym, może jako rzeczoznawca domów aukcyjnych, może jako konserwator, może po prostu ktoś, kto obraca się w wyższych sferach i stąd czerpie dochody, przez osmozę”. Skończyło się na dyskretnie płatnych poradach udzielanych zblazowanej jedynaczce prezesostwa Włosów. Rzecz kończy się tajemniczo i ponuro. Panna od pewnego momentu w lot zaczęła chwytać, o co chodzi, przedostała się do rubryk towarzyskich „Gali”, „Vivy” i „Twojego Stylu”, wydała się intratnie i prestiżowo za mąż oraz zyskała pozycję w tak zwanym świecie. Przy okazji ukrzywdziła swojego Higginsa na godziny, gdy ten zdobył się wobec niej na odruch szczerości. Cynizm, jak uczył Balzak, jest znacznie bardziej opłacalny niż szlachetność, a szacunku i uznania w świecie nie zyskuje się dobrocią, lecz umiejętnością pociągania za sznurki i pięcia się w górę.

Na czym polega różnica między starym mistrzem i jego zdolnym jak małpka uczniem a nieskończoną ilością poradników i podręczników zarządzania, manipulacji, komunikacji, uwodzenia i robienia dobrego wrażenia? Ci pierwsi są fenomenalnie zabawni i wielowymiarowi, te drugie – bezbrzeżnie nudne i płaskie. Ci pierwsi mówią: „Klasa jest na sprzedaż, ale nie w całości”, te drugie – „Klasa jest jedynie wytworem manipulatorów, wrażeniem, jakie zrobisz na innych”. Poza tym wszystko się zgadza. Kumulujmy zatem i inwestujmy (byle bezpiecznie), z czasem wystarczy nawet i na to, co „na dzień dzisiejszy” nie jest na sprzedaż.
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.68379 Seconds