Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Angela miała fajny biust |
|
|
Kazimiera Szczuka
|
|
16.11.2008 |
Przelotna burza z piorunami przetoczyła się przez europejskie media. Angela Merkel wystąpiła na otwarciu budynku opery w Oslo w granatowej sukni z wielkim dekoltem. Pokazała fajny biust.
Na zdjęciu, które obiegło świat, widać panią premier, piersi pani premier i przystojnego premiera Norwegii. Broń Boże! Nic nieprzystojnego się nie dzieje. Siedzą sobie w operowym rzędzie, gawędzą. Pan premier w siódmym niebie. Pani premier jak zwykle uprzejma i pełna godności. Suknia w najlepszym guście. Ze wszech miar stosowna. Jedynie okrągłe wycięcie z przodu zaskakująco śmiałe. Pojawiły się komentarze w rodzaju „O,la la!”, „Czy to nie nadmiar okrągłości?”. Jak zwykle nie zawiedli internauci prześcigający się w wulgarnych, aby nie powiedzieć kloacznych tekstach. Polscy prawicowcy, dumni z własnego seksizmu i nacjonalizmu, wkrótce napisali komentarze o „imponujących rozmiarem gruczołach mlekowych”, „niemieckich dójkach” i temu podobna. Czy głowie państwa wypada tak się obnażać? – retorycznie i oskarżycielsko pytali dziennikarze. Niemieckie nastolatki oświadczyły, że bardzo im się dekolt kanclerz Merkel nie podoba. Naszym matkom nie pozwoliłybyśmy wyjść w takim stroju! – zapewniają (dla mnie to typowe kołtuństwo rozwydrzonej młodzieży).
W odpowiedzi na cały ten zamęt pani kanclerz oznajmiła przez swojego rzecznika, że nie zamierza zmieniać gustu i pozostanie przy dotychczasowym stylu. Brawo! Podobnie zachował się Tinky Winky, a także pielęgniarka Dorota Gardias, atakowana przez brukowce za chodzenie w futerku z królika.
Angela Merkel ucieleśnia równościowe ideały, a zarazem surowe biurokratyczne procedury zjednoczonej Europy. Pokazując biust, ujawniła nieznany opinii społecznej fakt, że pod stalową zbroją ma ciało. A to ciało ma płeć. A ta płeć jest żeńska. Na tym zapewne polega różnica między Angelą Merkel a Margareth Thatcher. Ta druga – na szczęście czy nieszczęście – nigdy nie wyłaziła ze zbroi. Decyzja o tym, co odsłaniać, a co zasłaniać, jest kwestią społecznej umowy. Jasne, że już okrutni Majowie, bohaterowie fi lmu „Apocalyptico” Mela Gibsona (cóż za koncertowa rzeźnia!) osłaniali pupy, cipki i siusiaki skórami, futrami i plecionkami z traw. Są to miejsca wrażliwe. Może nalecieć do środka piasku, naleźć mrówek. Zwierz jakiś może podpełznąć i odgryźć. Łatwo o odparzenia, otarcia i potłuczenia. Z punktu widzenia mody, stylu a także tego, co uważamy za społeczne tabu, nie sposób jednak doszukać się jasnych zasad w tym wszystkim, co ludzkość na sobie wiązała, co sobie przekłuwała, czym się opasywała, a co wsadzała do noszonych między nogami woreczków. Dziś w kulturze biurowo-korporacyjnej męskie nogi się zasłania, a kobiece odsłania. Osoby duchowne chodzą w sukienkach, ale innym mężczyznom tego zabraniają. Nagie piersi nie są jedynie domeną przedpiśmiennych plemion. W epoce napoleońskiej na przykład kobiety chodziły półnago od góry, masowo przez to zapadając na zapalenie płuc.
Najmniej oczywistą częścią ciała jest kobiecy biust. Są sytuacje, kiedy wywala się go na wierzch i jest dobrze. Im więcej na wierzchu tym większa wieczorowa elegancja. Granicę stanowi ukazanie sutka, ale – jak pokazuje przykład pani Merkel – obszary państwowe są pilnowane znacznie surowiej. W ciągu dnia, zwłaszcza w godzinach porannych, biust powinien pozostać ukryty. Nie sposób wygłosić wykładu lub zrobić prezentacji z cyckami na wierzchu, choć są zapewne śmiałe istoty, którym uda się ten zakaz obalić. Publiczne karmienie piersią jest akceptowalne i wiele kobiet to robi w parkach i w kawiarniach. Jest to miły obyczaj łączący styl bycia hippisowskiej lewicy z prorodzinną prawicą. Ale, jak zwykle w takich sytuacjach, jedyna prawda absolutna brzmi „to zależy”.
Zależy kto, zależy jak, zależy gdzie. I zależy dla kogo. W moich oczach biust pani kanclerz Niemiec był strzałem w dziesiątkę. Trafnie i elegancko uchwycił powab kobiety dojrzałej połączony z polityczną charyzmą. Ale gdyby tak… któraś z działaczek LPR-u zaczęła publicznie karmić swoje ósme dziecię? Albo romantyczna posłanka przybyła w śmiałej kreacji, aby ostatecznie olśnić ukochanego wodza? Cóż. Pierwsze uczucie: panika. Ale, w końcu, czy ja wiem? Poczekajmy, zobaczmy, oceńmy. Piłka jest okrągła, a bramki są dwie.
Felieto ukazał się w „Gali” 18-19/2008.
Na podobny temat
|
|
Felietony Kazimiery Szczuki
|
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...