|
Kazimiera Szczuka
|
|
04.03.2009 |
Dupa Biskupa to nieco już dzisiaj zapomniana stara gra karciana. Dość idiotyczna, ale jak to z takimi zabawami bywa, im głupiej tym śmieszniej. Uczestnicy stoją dookoła stołu i wykładają karty na widok których wydają stosowny okrzyk. Do damy mówią bonjour, madame, do króla bonjour, monsieur, do asa - dupa biskupa. Dlaczego tak? Nie mam pojęcia, ale pewnie po to, aby wybuchnąć nieograniczonym chichotem. Potem się to nieco komplikuje, ale w ogólności chodzi o refleks i chóralne odgłosy powszechnej niegrzeczności. Bo jakże to tak? …upa …..upa?
Piszę o tym zastanawiając się, czy zatytułowanie felietonu nazwą tej gry nie spowoduje niepokoju w redakcji i agresywnych komentarzy internautów. Ale co tam, napiszę sobie jeszcze raz: DUPA BISKUPA. Niech mnie zobaczą.
Warszawski Zarząd Transportu Miejskiego zdecydował, że hasła tegorocznej Manify Warszawskiej - „Biskup nie jest Bogiem” a także „Chcemy zdrowia, nie zdrowasiek” nie mogą zostać (odpłatnie!) umieszczone na miejskich autobusach. Dlaczego? Pozwolę sobie w całości zacytować powody, wyłuszczone przez przedstawicielkę ZTM w liście do jednej z organizatorek.
„Szanowna Pani,
Tabor komunikacji miejskiej nie jest odpowiednim miejscem do wymiany poglądów czy prowokacji artystycznych. Zaproponowany przez Państwa projekt ma w sobie silny czynnik socjalizujący, który ma wpłynąć na mentalność i osobowość odbiorcy, a więc w konsekwencji prowadzić do rozważań. Warszawa posiada inne nośniki reklam, które mogą być obszarem do podjęcia tematu.
Grażyna Cudak
dział promocji”
A czytanie słów … UPA …..UPA w obrębie przestrzeni taboru, gdyby ktoś dajmy na to, wniósł gazetę w obręb? O tym nawet pomyśleć strach! Jakoś jednak nie bardzo wierzę, że pani Cudak troszczy się o osobowość odbiorcy i że groźbę „rozważań” oddala ze względu na jego zdrowie i bezpieczeństwo. Z pozoru można mniemać, że tak. „Silny czynnik socjalizujący” jakim jest konstatacja, iż „Biskup nie jest Bogiem” mógłby doprowadzić do katastrofy na obszarze. Pasażer rozważający przerodzić się może w pasażera awanturującego się. „Mentalność i osobowość” eksplodują powszechnym mordobiciem. Moherowa babcia zatłucze parasolką młodocianego racjonalistę, albo odwrotnie - rozchuliganione feministki poturbują leciwego powstańca z oddziałów narodowych. Czy jednak pani Cudak przystałaby na hasło „Biskup jest Bogiem”? Wzorem angielskich ateistów, którzy zamieścili na brytyjskich autobusach hasło „Boga prawdopodobnie nie ma, więc nie martw się i ciesz się życiem”, moje sisters z Porozumienia Kobiet 8 Marca powinny napisać „Biskup prawdopodobnie nie jest Bogiem”. Może wtedy udałoby się zjednać przychylność pani Cudak.
Podejrzewam jednak ZTM o coś zupełnie innego. O przezorność w dziedzinie własnego świętego spokoju. I bynajmniej nie wobec ludności. Chodzi raczej o celowe działanie w celu ustrzeżenia się przed silną socjalizacją czynników wyznaniowych. Czynniki dysponujące dużą mocą sprawczą mogłyby doprowadzić się do rozważań na temat morale pani Cudak gdyby ta, przykładowo, dopuściła do szerzenia Manify w obrębie obszaru. Zakładając, że czynniki mogłyby w związku z tym przeprowadzić działania mające na celu desocjalizację pracowniczki i konieczność jej rozważań odnośnie poszukiwań nowego miejsca pracy w dobie kryzysu ekonomicznego, pracowniczka ma uzasadnione powody aby tego nie czynić. Nie szerzyć znaczy się. Troska o pogodny nastrój duszpasterzy i działaczek oraz działaczy organizacji przykościelnych jest znacznie ważniejsza od troski o dobre samopoczucie feministek, które coś tam sobie pokrzyczą i przestaną.
Albo i nie przestaną. Parafrazując nadobną Isabel, przyjaciółkę sympatycznego byłego premiera debiutującą niedawno w roli poetki, pozwolę sobie przedstawić własną prowokację artystyczną z silnym przesłaniem socjalizująco - ideologizującym:
Ósmego marca w samo południe
Do zo ba.
…upa … upa pa pa!
Szczery Kazimierz Szczuka
Ja.
Tekst ukazał się w „Gali”.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 04.03.2009 )
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...