> PREMIERA 24 MAJA
>>Już jest: KP30!
Komentarze
CYTAT DNIA
Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
Kwestia kibla |
|
|
Kaja Malanowska
|
|
06.03.2011 |
Przy okazji ósmego marca pyta się mnie ciotka, dlaczego jestem feministką? Czy mi źle? Czy czuję się pokrzywdzona? I przez kogo niby? No chyba nie przez mężczyzn? Zostałam wychowana w rodzinie, w której ojciec zmywał i prał, a w soboty pastował podłogi. Mama skończyła studia, do tej pory realizuje się zawodowo. Mój brat gotuje, czyści srebra, skąd ta ideologia się we mnie zalęgła, może to taka moda głupia, może teraz trendy być feministką? A może to poczucie braku równouprawnienia z zewnątrz do mnie przyszło? Ale przecież świat się zmienia, kobiety zostają profesorami, ba! nawet chirurgami, jak się uprą wszystko, wszystko jest możliwe. Wiem. Sama przez chwilę pracowałam naukowo i proszę, mogłam. Co prawda, w moim instytucie szefowymi laboratoriów było tylko 15% kobiet, profesorkami jeszcze mniej, a dyrektorką instytutu żadna kobieta nigdy nie została, ale to dlatego, że panie prawie zawsze wybierają macierzyństwo, rodzą dzieci i rezygnują z kariery naukowej. Chyba nikt nie może powiedzieć, żeby w naszych czasach nie miały wyboru. I mogłabym dalej polemizować z ciotką, podawać mówiące same za siebie dane statystyczne, w odpowiedzi, na które otrzymałabym zawsze ten sam argument, który dyskusji nie podlega, bo zawiera w sobie pierwiastek nadprzyrodzony, boskie, naturalne prawo, wedle którego kobieta ma od urodzenia inne ambicje i inne obowiązki wobec świata niż mężczyzna. Takich dyskusji odbyłam dużo w swoim życiu, nigdy nic ciekawego z nich nie wynikło, westchnęłam więc i zostawiłabym naszą rozmowę niedokończoną, gdyby nie to, że właśnie w tym momencie usłyszałam jak wujek Andrzej spuszcza wodę w ubikacji. – Ciociu – zapytałam. – A kto u was w domu myje kibel?
Ciotka uniosła do góry brwi.
Sprawa kibla zaczęła się dla mnie dawno, za czasów, kiedy jeszcze pewne zjawiska mnie nie dotyczyły albo inaczej - dotyczyły, tyle, że ich nie zauważałam. Dziesięć lat temu, w pewien wyjątkowo deszczowy, piątkowy wieczór siedziałam u mojej koleżanki Magdy. Magda miała wtedy małą córeczkę Hanię, więc nie bardzo mogła ruszać się z domu. Żeby się z nią spotkać, trzeba było pojechać na Bemowo. Pojechałam. Położyłyśmy Hanię spać i właśnie usiadłyśmy w kuchni, żeby porozmawiać, kiedy przyszedł wielce wzburzony mąż Magdy. Jego najbliższy przyjaciel miał poważne problemy rodzinne. – Żona nie pozwala mu wychodzić wieczorami, denerwuje się, że za dużo wydaje, za dużo pije – opowiadał i trzęsły mu się ręce. Poprawiał co chwila kołnierzyk koszuli, splatał dłonie i strzelał palcami. Magda przyglądała mu się nieco sceptycznie. – Wyobraźcie sobie, ona mu nawet kibel każe myć! – wykrzyknął w końcu.
I Magda się obraziła. A ja doprawdy nie potrafiłam zrozumieć, o co jej chodzi. No, bo przecież wiadomo, mycie kibla to rzecz kobieca. Sama to robię, robiła to moja mama, a babcia nie czyściła ubikacji, jako młoda mężatka, bo od tego miała służącą, ale na pewno, bez żadnej wątpliwości nie służącego. I czemu tu się tak bardzo dziwić? Przecież mężczyzna nie potrafi z równą skrupulatnością zmoczyć szmatki wodą, nalać wybielacza, nie dojrzy żółtych zacieków po wewnętrznej stronie deski, nie przetrze ich pieczołowicie, nie usunie brązowych śladów z zakamarków muszli, tam gdzie one są, chociaż ich nie widać, bo się schowały pod porcelanowym zagięciem i tylko kobieta wie od urodzenia, że trzeba w te zagięcia wsunąć dłoń i szorować szorstką stroną myjki, tylko kobieta potrafi dojrzeć gesty nalot na podłodze za sedesem, tylko ona, ta nieoceniona, obdarzona przez naturę dodatkowym zmysłem czystości, będzie pamiętać o tym, żeby wcisnąć szczotkę głęboko do rury odpływowej. To są nadnaturalne, nadprzyrodzone właściwości, których mężczyzna nie posiada i posiadać nigdy nie będzie.
– Czy ty musisz być taka agresywna? – spytała ciotka. – Taka dosadna, wulgarna? Być może rozmowa o myciu WC nie należy do subtelnych, niemniej odważę się i z okazji setnej rocznicy Święta Kobiet proponuję wszystkim mężczyznom, którzy mają wątpliwości co do tego, czy problem równouprawnienia kobiet, jest problemem realnym, zrobienie testu. Wystarczy odpowiedzieć na jedno, krótkie pytanie:
Kto u ciebie w domu myje kibel?
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 06.03.2011 )
|
|
Felietony Kai Malanowskiej
|
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...