|
Justyna śledzi zacieki na chustce do nosa. Dlaczego one są brązowe?
– Jak się czujesz? Co ma odpowiedzieć? Co? Czuje się zawsze źle, bo jako mała dziewczynka wytarzała się w skażonej trawie. Upadła między wyczki i łopiany i one ją zaraziły. Od tamtej pory ciągle się rozkłada i to jest irytujące dla otoczenia. – Co robisz? – Próbuję dostać się do środka. – Szczotką? – Przez paznokcie można wyszorować mózg. – Chcesz umyć sobie mózg? – Nie, chcę umyć kiszki i żołądek i jeszcze to, co tam siedzi i nie ma nazwy, a rozkłada się i zatruwa. – Nie można umyć żołądka szczotką do paznokci. – Wiem przecież – doprawdy, zaczyna być zmęczona tym traktowaniem jej jak idiotkę. – Przecież wiem, żołądek myje się mopem, poprzez podłogę. Zresztą i tak póki na ulicach będzie topniał śnieg, nie zdoła wyczyścić jelit. To z powodu piachu i soli, jakie wnoszą jej na butach do mieszkania i zostawiają w przedpokoju, żeby pływały w czarnych kałużach i odbijały światło. Nikt nie wierzy, że ma od tych kałuż zatwardzenie i boli ją brzuch całymi tygodniami. Łopiany rosły całkiem niewinnie pod krzakami dzikiego bzu. Wyglądały dobrze, chociaż powinien ostrzec ją szary pył spod kół na niewyasfaltowanej drodze, biały i piekący jak wapno. Zignorowała pył i schowała się pod liśćmi. Na ziemi leżała przerdzewiała rura wydechowa, wśród grubych, porośniętych czarnymi włosami łodyg zebrały się resztki z Czarnobyla. – Dyspareunia? – pyta psycholog. – Nie – odpowiada Justyna, chociaż on i tak nie uwierzy. – Boli mnie tylko to, że się rozkładam. Gniję od środka, to nie ma nic wspólnego z seksem. – Seks analny? – Nie. – To w takim razie autoagresja. Czyli sprawa jest beznadziejna. – Tak – przyznaje w końcu. Niech mu będzie, niech ma ten swój anilingus albo skłonności destrukcyjne, wszystko jej jedno. – Pani Justyno, czy pani mnie słucha? – Ja się tylko martwię wyczką, sądzę, że próbowała mnie wtedy udusić z zazdrości. – Dobrze, a jak często miewa pani orgazm? Koleżanki Justyny gniewają się, że ciągle mówi o zmarszczkach, że to niekobieco tak, antyfeministycznie. Kobieta feministka nie przejmuje się tym, że skóra jej odpada. A co, jeśli odpadają jej wnętrzności? Czy istnieje trąd jelit i czy jest to choroba antyfeministyczna? A jeśli tak, czy Justyna powinna się do niej przyznawać i do tego, że zaraził ją łopian, pod krzakiem dzikiego bzu, penetrując jej brzuch głęboko i boleśnie, a świadkiem tego zdarzenia była rura wydechowa? – Kochanie, nie martw się, to się ułoży, uspokoisz się, odpoczniesz, będzie dobrze. – Przecież ja was wszystkich oszukuję, kiszek nie da się wyczyścić mopem.
Na podobny temat
|
-Symeon, w Krytyce piszesz ciekawiej ...
@daras1983 "Wg mnie Polacy n...