|
„Serdecznie Was witam na mojej stronie internetowej. Jestem Max
– pseudonim artystyczny Butterfly, występuję jako drag queen. Moje występy są zgodne z tematyką danego wieczoru (na przykład kobieta pracująca, kobieta zakochana, kobieta dramatyczna, wieczór azjatycki, arabski, francuski, żydowski, biesiadny, orientalny, amerykański, latynoski, grecki…). Staram się, żeby każdy wieczór był inny i oddawał atmosferę danego tematu, dzięki dbaniu o szczegóły w strojach i makijażu. Ciągle się uczę i udoskonalam swoje umiejętności, bo zdaję sobie sprawę, że samo przebieranie się za kobietę nie stanowi żadnej atrakcji”.
Tyle możemy znaleźć na jego stronie internetowej. Prywatnie – nieźle prosperujący drobny wietnamski przedsiębiorca. W ogóle drobny. Jego wietnamskiego imienia nikt nie zna, może on sam też już o nim zapomniał?
W piątek pojechałam do klubu. Już mnie tu znają, przestali się dziwić, zaakceptowali, że przychodzę sama, siedzę z boku i od czasu do czasu pstrykam zdjęcia tanim aparatem. Dziewczyny przestały nade mną krążyć, kelner podaje bez pytania małe piwo z sokiem. Widocznie tutaj wszystko uchodzi, wolno nawet przyjść samotnie i nie mieć ochoty na nawiązywanie nowych znajomości.
Maksa oczywiście nie było, była Butterfly, przebrana za Demarczyk, w długiej czarnej pelerynie, śpiewała Grande Valse Brillante. Od razu się popłakałam, rozmazałam makijaż, którym tak pieczołowicie zakrywałam wcześniej twarz. Butterfly pomachała mi ze sceny. Przesłałam w odpowiedzi całusa. Po Demarczyk przerwa, więc mogłam się ulokować wygodnie na oparciu kanapy, bo wszystkie inne miejsca były już zajęte. Przebiegłam wzrokiem po sali. Pod oknem stolik zajęty jak zwykle przez dziewczyny, młode, wesołe, krótko obcięte i bez makijażu. Max za nimi nie przepada, mówi, że są wulgarne, za mało kobiece. Rozwrzeszczani chłopcy pod sceną, weseli geje w obcisłych dżinsach, gotowi tańczyć całą noc, z mężczyzną, kobietą, wszystko jedno, byle się dobrze bawić. Ci są z kolei niebezpieczni, potrafią złapać za tyłek podczas występu, podciągnąć do góry sukienkę. Butterfly żartuje: „No i czego ty tam szukasz, masz to samo!” Ale nie lubi, kiedy się ją dotyka, denerwuje ją to. Nie ma zwyczaju spoufalać się z widownią, po przedstawieniu przebiera się szybko i wychodzi, nigdy nie zostaje, żeby porozmawiać z gośćmi.
Pod ścianą stają nieśmiali starsi panowie w wełnianych marynarkach i białych koszulach. Najlepsi klienci, wierni, spokojni, dobrze wychowani. Tymi Max trochę gardzi, że siedzą w szafie. „To nie geje, to homoseksualiści” – tłumaczy mi. „To dla kogo ty tam śpiewasz właściwie?” – pytam zdumiona. „Dla nikogo, dla siebie”. Max śmieje się spoza swoich prostokątnych okularów i mruga do mnie okiem.
Butterfly wypadła na scenę w szokująco obcisłej czarnej mini, ciemnych okularach i bez peruki. Kora, Raz dwa raz dwa i Jestem kobietą, a potem konferansjer zapowiedział gościnny popis Pusi Cat. Pusi Cat jest wysoką blondynką, to znaczy zazwyczaj blondynką. Z tragicznym wyrazem na szczupłej twarzy śpiewa tragicznie smutne piosenki. No nie, tego już nie zniosę, pomyślałam, przedarłam się przez tłum i weszłam do garderoby. Zaraz za mną rzucił się trzymetrowy ochroniarz, ale kiedy zobaczył, że Max reaguje spokojnie na mój widok, wycofał się za drzwi. „Muszę już iść”. Max spojrzał na mnie nieprzytomnie spod półprzymkniętych, brokatowo-błękitnych powiek i zatrważająco długich sztucznych rzęs. Był w samym koronkowym body i miotał się jak szalony przed lustrem, próbując przebrać się jak najszybciej do następnego wyjścia. „Dobrze, kochanie. Dziękuję, że przyszłaś”. Pocałował mnie w policzek. „Widzimy się jutro na zakupach, prawda?” „Prawda – odpowiedziałam. – Zadzwoń do mnie”. A potem dodałam jeszcze: „Jesteś cudna”, ale on już tego chyba nie usłyszał, stał odwrócony tyłem i zakładał szpilki.
W ostatnim tramwaju, który zdążyłam jeszcze złapać, siedziało parę szarych, zniechęconych osób, które dziwnie mi się przyglądały. Kiedy wróciłam do domu i weszłam do łazienki, żeby zmyć resztki makijażu, zobaczyłam w lustrze, że od kącika ust przez pół policzka ciągnie się czerwony ślad, wyraźnie odbite kobiece usta.
Na podobny temat
|
@ Skrzypek Zauważ, że nawet w ...
@"Według badań zleconych prze...