Có¿, ryzykuj±c powszechne potêpienie, jestem zmuszony kolejny raz nie zgodziæ siê - tym razem z ani jednym s³owem.
1. Rynek nie jest "abstrakcj±." Abstrakcj± jest uwa¿aæ ¿e da³oby siê w sposób racjonalny zagospodarowaæ zasobami bez wkska¼ników jakimi s± ceny na wolnym rynku.
Ceny dóbr i us³ug, które sa ci±gle zmienne bowiem cz³owiek, jego gusta i mo¿liwo¶ci, jest ci±gle zmienny, s± jedynym rzetelnym wska¼nikiem na której podstawie podejmowane s± optymalne decyzje gospodarcze.
W przypadku gdyby nie istnia³y ceny rynkowe, czyli odzwierciedlaj±ce rzeczywisto¶ci wska¼niki na podstawie których podejmuje decyzje, nie by³o by mo¿liwe podejmowanie racjonalnych decyzji gospodarczych.
Pan Sierakowski widaæ jest zaniepokojonym tym i¿ cz³owiek, ograniczony ¶miertelno¶ci±, czasem i niedoskona³o¶ci±, jest podporz±dkowany rzeczywisto¶ci.
Jednak skrajnie nieodpowiedzialne i dziecinne - nie mówi±c ju¿ o abstrakcyjne - wydaje siê byæ próba jego uwolnienia z pod jej kontrolê.
Je¿eli nie dynamika cen rynkowych, to kto ma ustalaæ warto¶æ dóbr i us³ug na podstawie których podejmowane bêd± decyzje gospodarcze?
Pan Sierakowski? Arty¶ci?
Taki spetkakl by³by fars±.
2. Sztuka po 89 roku nie tyle by³a "apolityczna" ile niezale¿na od pañstwa.
Pan Sierakowski widaæ nie jest w stanie odró¼niæ miêdzy Pañstwem, Obywatelem a Polityk±.
O ile Polityka tyczy ludzi a Obywatelstwo tyczy w³adzê nad tym co polityczne, to Pañstwo jest nic tylko mechanizmem ustalonym przez cz³owieka w danym celu, i maj±cym za sob± ogieñ jak± jest uprawomocnienie do stosowanie si³y.
Sztuka tyczy cz³owieka w swojej rozmaito¶ci, i aby ona by³a dobra, musi byæ niezale¿na.
Sztuce po 89 roku przedewszystkim chodzi³o o uniezale¼nieniu siê od pañstwa
Nie o "uciecce od polityki."
O ile Sztuka winna zajmowaæ siê polityk± i obywatelstwem - nie mo¿e byæ podporz±dkowana Pañstwu.
Pañstwo a Polityka to zupe³nie inne rzeczy.
3. Nie ma nic z³ego w tym aby i¶æ "za w³adzê i mieszkanie."
To jest choroba populistyczna pozosta³a z czasów Komunizmu - idee i¿ jest co¶ z³ego w tym by siê wzbogacaæ i poprawiaæ swój los i los innych.
Z³o tkwia³o w tym i¿ jedyna droga do w³adzy i mieszkania wiod³a przez Pañstwo, czyli przez mechanizm s³u¿±cy do tego by pozbawiaæ ludzi wolno¶ci.
W warunkach wolnej rzeczpospolitej, droga do w³adzy i mieszkania winna tkwiæ w pracy, w twórczo¶ci, w przedsiêbiorczo¶ci, i w s³u¿bie publiczenj.
4. Dziwi mnie jak mo¿na krytykowac "abstrakcyjno¶æ" i "apolityczno¶æ" wspó³czesnej Polski a zarazem byæ tak abstrakcyjnym i apolitycznym jak Pan Sierakowski.
Polityka jest sztuk± niedoskona³±. Nie polega na "heroi¼mie" czy innych dziecinnych wymys³ach w³asciwych dla nastolatków, lecz na wyborze miêdzy utrzymaniem lub zmian± danych nam realiów.
Partie polityczne s± zdrowymi mechanizmami odzwierciedlaj±ce d±zenie do w³adzy w celu zaprowadzenie pewnych zmian lub zachowanie pewnego porzadku.
To wybitnie "apolityczne" nie wypowiadaæ siê wprost za jak±¶ parti± lub jakim¶ cz³owiekiem.
Nikt nie twierdzi ¿e scena Polityczna w Polsce daje nam doskona³y wybór.
Ale doro¶li ludzie ¿yj±ce w demokracjach zdaj± sobie z tego sprawê, i stawiaj± na partii i kandydatów którzy poprowadzili by kraj w odpowiedni kierunek.
Wo³anie o to by z jednej strony byæ "polityczny" a z drugiej strony o to by ta polityczno¶æ przejawia³a siê "krytk±" jest dziwne - krytyka to domena Filozofów - ci za¶, by mogli byæ skuteczni, musz± te¿ staæ siê stronnic±.
Stronniczo¶æ nie jest hañb±; jest czê¶ci± ¿ycia politycznego.
Je¿eli to siê komu¶ nie podoba - mo¿e byæ Epykurykiem i pielêgnowaæ w³asny ogród.
Je¿eli kto¶ chce za¶ byæ polityczny i byc obywatelem - musi albo wybraæ spo¶ród dannych mu kandydatów i partii…
albo sam wystartowaæ z w³asn± inicjatyw±.
Publius.
glutaminian
- etam, publiuszu…
|06.08.2005 20:46:11
to jest argumentacja niewolnika (albo wlasciciela niewolnikow:)), ktory mowi: "przeciez niemozliwy jest inny system organizacji produkcji niz niewolnictwo. tylko ono pozwala na racjonalne wykorzystanie dostepnych zasobow, bez ogladania sie na sentymentalne gadki chrzescijan i innych swirow". caly dowcip w tym, ze srodki produkcji nam sie rozwinely i kapitalizm sobie nie radzi z problemami, ktore sam tworzy, a elity ciagle reprodukuja ultraarchaiczny projekt socjo-polityczny rodem z osiemnastowiecznej anglii…
abstrahujac od tego, czy w ogole rynku mozna sie pozbyc i zastapic go jakims sprawiedliwszym, demokratyczniejszym i egalitarniejszym mechanizmem alokacji zasobow, co na dzis pozostaje kwestia wiary lub niewiary, na pewno rynek mozna na luzie ograniczyc - i wychodzi to na dobre i spoleczenstwu, i nadal rynkowej czesci gospodarki.. w wielu krajach w wielu dziedzinach zycia rynek po prostu pozegnano. i zyje im sie z tym calkiem szczesliwie. nawet w neoliberalnej polsce masz calkiem nierynkowo zapewniane ochrone mienia i zycia, edukacje, duza czesc opieki medycznej… juz nie mowie o tym, ze np. panstwowa kompania weglowa przynosi zyski, a wszyscy neoliberalowie patrza na ostatni bastion zorganizowanej klasy robotniczej na slasku…
glutaminian
- wilkiem patrza…
|06.08.2005 20:47:28
mialo byc: patrza wilkiem :)
Publius
- ?
|06.08.2005 22:16:25
Drogi Glut,
Argumentacj± niewolnika jest argument za niewolnictwem - a taki w³a¶nie argument zawiera stwierdzenie ¿e rynku mo¿na siê pozbyc, jako¿e "rynek" to nic innego ani¿eli wolni ludzie. Pozbyæ siê go mo¿na pozbywaj±c siê wolno¶ci.
Zauwa¿am te¿ ¿e twoja analogia nie bardzo ma cokolwiek wspólnego z moim argumentem dotycz±cym wska¼ników jakimi s± ceny.
Powtarzam: Ceny rynkowe powstaj± w wyniku zbierzno¶ci gustów, zapotrzebowañ i warunków ludzkich, które s± ci±gle zmienne.
Je¿eli masz ochotê gospodarowaæ zasobami za pomoc± mechanizmów innych ani¿eli rynkowych to proszê mi powiedzieæ:
Na jakiej podstawie bêdzie wiadomo ile czego kupiæ i do czego, je¿eli nie ma siê rzeczywistych wska¼ników warto¶ci dóbr i us³ug?
Co wiêcej, co innego, ani¿eli w³a¶nie niewolnictwo, proponujesz, je¿eli mówisz o zast±pieniu mechanizmów rynkowych "czym¶ innym?"
Masz zamiar "zast±piæ" wybory podejmowane przez milionó ludzi z przyczyn których nie da siê uj±æ w jednolitych i ¶cis³ych wzorach?
Nie ma kraju na ¶wiecie w którym na dobre wychodz± takie ograniczenia i twoje twierdzenie jest wprost absurdalne.
Fakt i¿ popierasz swój argument Pañstwow± Kopalni± Wêgla jest najcudowniejsz± p³êt±.
Mam zrozumieæ ¿e cieszy ciê fakt ¿e robotnicy w Polsce s± zacofani pod wzglêdem umiejêtno¶ci i fachowo¶ci, ¿e w Polsce ¶rodowisko jest niszczony przez pañstwo które zamiast wspieraæ inicjatyw d±¿±cych do lepszych, bardziej przyjaznych dla ¶rodowiska technologii energetycznej ci±gle wspiera wydobywanie wêgla, i ¿e chcia³by¶ zeby Polska na wiek i wieków zosta³a z modelem ciê¿kiego przemys³u rodu pó¼nego XIX wieku?
I to ma byæ Nowa Lewica, tak?
W moim mniemaniu, Nowa Lewica nie boi siê rzeczywisto¶ci, nie boi siê globalizacji, ekonomii i zmian.
Powini¶my d±¿yæ do tego by Polscy robotnicy mieli dobre wykszta³cenie, byli zdolni u¿ywaæ najnowszych technologii, i by Polska gospodarka by³a oparta o op³acalne i zarazem czyste i przyjazne dla ¶rodowiska technologie.
wykrecasz kota ogonem. figura z niewolnikiem dotyczyla "niewyobrazalnosci" innych instytucji spolecznych, niz te, w ktorych sie zyje, i tego, ze milosnicy kazdorazowo "owczesnie panujacego ustroju" tez nie mogli sobie wyobrazic innego.
rynek jako zbieznosc gustow… to moze powiesz mi, dlaczego symbolem orzezwienia jest plyn w kolorze zblizonym do sraczki? :) pozny kapitalizm uniewaznil mit o swobodzie wyboru - kolonizujac swiadomosc, prywatyzujac kontrole nad jezykiem, symbolami, slowem - ingerujac w to, co myslimy… poprzez kulture masowa okresla dopuszczalne wzorce zachowan - a potem zaspokaja je u tej czesci populacji, ktora miala farta urodzic sie od lower-middle class w gore w krajach bogatej polnocy.
opowiesc o rynku, ktory jest wcieleniem demokracji, ma brode jak stad do grobu von hayeka i ma tyle wspolnego z rzeczywistoscia, co konstytucja zsrr…
no to co, wybierasz coca cole czy pepsi? szyneczke z constaru czy od smithfielda? bo ja na przyklad wolalbym wiecej tanich mieszkan, za to podobnie jak wiekszosc tego spoleczenstwa zupelnie nie jestem zainteresowany budowa luksusowych willi i apartamentow. jak to jest, moj demokratyczny rynku, ze nie chcesz spelnic oczekiwan wiekszosci? czyzby dlatego, ze tak naprawde rzadza posiadane zasoby finansowe, a nie ludzie? :)
to, o czym mysla dzis socjalisci, to formy prawdziwie demokratycznej kontroli nad zakladami i uczestnictwa w alokacji zasobow przez cale spoleczenstwo, a nie przez rzadzace nim elity. jakims pomyslem jest np. parecon michaela alberta…
a co do nowosci czy starosci lewicy - ja sie nie zachwycam kopalnia wegla ani przemyslem ciezkim. tez bym wolal zyc w swiecie, gdzie energia pochodzi ze zrodel odnawialnych - ale face the fact, dzis technologicznie jestesmy do tego jeszcze niezdolni (a przez to, ze logika rynku wybiera tansze, a nie lepsze dla przyszlych pokolen technologie, badania nad alternatywnymi zrodlami sa mocno niedoinwestowane…)…
jesli czyms sie zachwycam, to stopniem zorganizowania gornikow - ktorzy dzieki temu ze byli w stanie obronic wlasnosc panstwowa w swoim sektorze nie sa dzis ruchani przez kapitalistow tak, jak "supernowoczesni" pracownicy prywatnego sektora uslug. polecam spojrzec w twarz tego niedouczonego gornika i swietnie mowiacej po angielsku laski, ktora robi po studiach kanapki w oscarze, i zobaczyc, kto jest szczesliwszy i mniej wyalienowany…
czy dobrze sie domyslam, ze twoj projekt nowej lewicy to projekt takich zielonych, tylko neoliberalnych? :)
pelna zgoda, ze lewica nie moze bac sie zmian - to by ja uniewaznialo jako sile postepu. ale jest roznica miedzy akceptacja kazdych zmian wokol nas, a brakiem strachu przez _postepowymi_ zmianami.
lewica, ktora przyjmuje taktyke gowna, ktore wrzucone do rzeki krzyczy plyniemy, to zadna lewica…
Publius
- Dalszy Ci±g
|07.08.2005 09:29:13
Drogi Glut,
1. Piszesz ¿e "ze milosnicy kazdorazowo "owczesnie panujacego ustroju" tez nie mogli sobie wyobrazic innego."
Opowiadam ¿e rynek nie jest ‘panuj±cym ustrojem,’ w sensie politycznym, o którego istnienie mo¿na decydowaæ lub nie.
Tam gdzie próbuje siê takich decyzji podj±c, rynek zostaje zepchniêty do "podziemia;" b±d¼ jak kto woli do szarej strefy.
2. We¼my za przyk³ad to ¿e chcesz tanie mieszkania.
Nie zastanawia³e¶ siê mo¿e ¿e s± drogie z tego powodu ¿e pañstwo ustala granicê czynszu na poziomie poni¿ej rynkowej warto¶ci?
To za¶ powoduje ¿e nie op³aca siê remontowaæ, co dopiero budowaæ nowe.
Uwolnij czynsze, a bêdziesz mia³ du¿o mieszkañ.
Co do twojej niechêci wobec luksusu -
rozumiem ¿e tak jak Polska ma na wiek i wieki wydobywaæ wêgiel i truæ powietrze, to Polacy maj± mieszkaæ w chlewach, tak?
3. Piszesz: "to moze powiesz mi, dlaczego symbolem orzezwienia jest plyn w kolorze zblizonym do sraczki? :) "
A kto powiedzia³ ¿e Cola, czy pepsi jest "symbolem rynku?"
B³agam - b±d¼ doros³y.
Rynek nie ma ¿adnych "sta³ych symboli." Rynek to ZJAWISKO, a nie partia, czy ruch spo³eczny.
Przypominam ¿e firmy typu Exxon czy Worldcom kiedy¶ by³ potê¿ne: dzi¶ ju¿ nie s± bo nie sprosta³y wymogi rynku.
Co do Coli - nikt nie mówi ¿e "musisz" j± piæ.
4. Skar¿ysz sê ¿e rynek "prywatyzujac kontrole nad jezykiem, symbolami, slowem - ingerujac w to, co myslimy"
Jak na kogo¶ kto skar¿y siê równiesz na ‘masow± kulture’ która robi ludziom wodê z mózgu, masz nadzwyczajn± zdolno¶æ mieszania pojêæ z powodu ideologii która widocznie ka¿e s³owu "prywatyzacji" byæ wcieleniem z³a.
Mam zrozumieæ ¿e pañstwo powinno ustalaæ jeden jêzyk, jedne symbole, i zaprzestaæ sytuacje w której s± inne jêzyki i inne symbole ingeruj±ce w to co my¶limy?
5. Piszesz: "a przez to, ze logika rynku wybiera tansze, a nie lepsze dla przyszlych pokolen technologie, badania nad alternatywnymi zrodlami sa mocno niedoinwestowane…"
A mo¿e to dlatego ¿e pañstwo wlewa miliony w kopalnie wêgla i podobne przedsiêbiorstwa?
Chcia³bym zauwa¿yæ ¿e tam gdzie mechanizmym rynkowe maj± wiêksz± przestrzeñ swobody, tam technologia jest czyszcza oraz tañsza.
Co do "spojrzenia w oczy" swiêtnie mówi±cej po angielsku laski i porównaniu j± do górnika:
Mo¿e gdyby nie ograniczenie mechanizmów rynkowych które istnieje w Polsce, by³oby tu wiêcej pracy dla owych ‘lasek.’
Jednak nie rozumiem o co ci chodzi.
To jest normalne ¿e nie zaczyna siê zwykle od szczytu tylko od do³u.
Przynajmniej ta "laska" pracuje - i przynajmniej ma na tyle godno¶ci by pracowaæ zamiast siedzieæ jak niektórzy jej rodacy i narzekaæ na swój los i wyczekiwaæ ¿e kto¶ jej co¶ da za darmo.
I bardzo mi szkoda ¿e ta laska zmuszona jest przymusowo dofinansowaæ tych brudnych górnikow i idiotów bez studiów którzy zarz±dzaj± pañstwowymi kopalniami.
Rozumiem ¿e to jest "Nowy Wyzysk" Nowej Lewicy?
Braæ od Laski która ciê¿ko pracuje w Oscarze i dawaæ miliony mened¿erom niszcz±cych ¶rodowiska spó³ek pañstwowych i górnikom którzy stosuj± technologii sprzed 50 lat??
I to jest recepta na budowanie nowoczesnej, zdrowej gospodarki?
Co do mojego ‘projektu nowej lewicy’ - mo¿e lepiej nie mówmy o tym…;)
myslalem, ze skoro skladasz jakies zapotrzebowania co do tego, jak ma wygladac nowa lewica, to cos cie z tym pomyslem laczy. jesli jestes zwyklym prawicowym recenzentem, ktory doradza, jak zbudowac lewice w polsce - to dzieki, damy rade sami ;)
1. rynek jest forma organizacji spoleczenstwa. abstrahujac od tego, ze tak naprawde w duzym stopniu juz nie istnieje, zastapiony przez oligopole - byl czas, ze go nie bylo, bedzie czas, ze go nie bedzie… wyznanie wiary na wyznanie wiary, i tyle :)
2. strzelasz obok mojego argumentu. ja chce panstwowego programu budowy tanich mieszkan. ty mi opowiadasz, zeby zniesc regulacje czynszow - czyli zdac sie na rynek i co za tym idzie budowac mieszkania drozsze (efekty uwolnienia czynszow mozemy ogladac wlasnie). pewnie, jak liberalizujesz czynsze, elewacje beda piekniej odremontowane, ale wiesz, mnie bardziej interesuje zeby 80-letniej babci nie wywalili do barakow socjalnych… twoj ukochany rynek wykazal niezdolnosc do rozwiazania problemu spolecznego - wiec dziekuje, wole tansze, nastawione na zwyklych ludzi budownictwo panstwowe…
cos mi zreszta podpowiada, ze wtedy rura zmieknie kolesiom, ktorzy dzis podnosza babciom czynsze o 100%…
co do luksusu - nie mam do niecheci, wrecz przeciwnie, jestem sybaryta :) ani zanim kupie butelke dobrego whisky, wole sie upewnic, ze mam chleb i kefir w lodowce. i to samo w skali spolecznej…
3. symbolem orzezwienia, nie rynku. chyba cos zle przeczytales, w zwiazku z czym reszta tego punktu jest bez sensu
4. piszesz: "Mam zrozumieæ ¿e pañstwo powinno ustalaæ jeden jêzyk, jedne symbole, i zaprzestaæ sytuacje w której s± inne jêzyki i inne symbole ingeruj±ce w to co my¶limy?". odwrotnie, misiu. ja chce pluralizmu. dowcip w tym, ze rynek tego pluralizmu nie zapewnia. wybieramy 150 rodzajow czarnego forda T, a alternatywy sa zmarginalizowane… obejrzyj wiadomosci we wszystkich stacjach - niczym sie nie roznia. i wszystkie sa pelne ideologii, ktora udaje ze nie jest ideologia, a obiektywnym opisem rzeczywistosci. i sprzedaja ci ten obraz swiata, w ktorym konsumpcja jest cool, zwiazki zawodowe to zli ludzie, wszystko jest wina politykow, ktorzy chca "wepchnac swoje lapy" w gospodarke, a ta dzialalaby swietnie, gdyby nie rozdety socjal…
dla mnie pluralistyczny jest model, w ktorym glownymi kanalami informacji sa znajdujace sie do demokratyczna kontrola, z zadaniem zagwarantowania pluralizmu wyglaszanych opinii, publiczne media, oraz bardzo liberalne ustawodawstwo dla mediow spolecznych. jednym slowem, wole pirackie stacje radiowe i internet od tvn24 - "same klamstwa, cala dobe"…
5. piszesz: Chcia³bym zauwa¿yæ ¿e tam gdzie mechanizmym rynkowe maj± wiêksz± przestrzeñ swobody, tam technologia jest czyszcza oraz tañsza.
jaja sobie robisz, prawda? pamietasz, kto nie podpisal ukladow z kioto? w wolnej chwili sprawdz prosze, jakie kraje maja najzwyzszy udzial zrodel odnawialnych w produkcji energii :)
a co do wlewania przez panstwo pieniedzy w kopalnie - spojrz lepiej w ustawe budzetowa… jedyne w co sa wlewane teraz pieniadze to w przywileje emerytalne gornikow… sklonny bylbym sie zgodzic, ze nieco przesadne, bo dzisiejsze technologie wydobycia sa duzo mniej szkodliwe dla zdrowia niz za czasow gierkowskich, choc z pewnoscia przydaloby sie polskim kopalniom unowoczesnienie parku maszynowego, jak w niemczech…
wreszcie - co do laski i systemu redystrybucji, znowu wywijasz kota ogonem. rzecz w tym, ze i robienie kanapek i zdobywanie zrodel energii , i bycie managerem to przydatne dla spoleczenstwa czynnosci. laska korzysta z energii z elektrowni dzieki gornikowi, gornik je robione przez nia kanapki, manager organizuje prace. problemem jest tylko kapital, ktory zeby zmaksymalizowac stope zysku, chce zmusic laske do tego, zeby zapieprzala przez 12 godzin dziennie i podpisala zobowiazanie do niezachodzenia w ciaze, a managera, zeby zamiast organizowac przyjemne, racjonalne miejsce pracy, mobilizowal pracownikow stresem i grozbami zwolnienia.
i caly dowcip polega na tym, ze oni wszyscy pieknie by sobie bez kapitalu mogli poradzic. mogliby przejac to wszystko pod wspolna, demokratyczna kontrole. tylko kapital nie poradzi sobie bez nich. i dlatego robi co moze, zeby nie uswiadomili sobie tego. poprzed medialna papke, nastawiajac laske przeciw gornikowi, a managera przeciw lasce - i wygrywajac zyski z ich sklocenia i braku solidarnej walki o wspolne interesy…
Publius
- Odpowiedzi
|07.08.2005 19:04:26
Drogi Glut,
1. ¯adna firma dzia³aj±ca na rynku nie jest w stanie przetrwaæ bez zapewnienia swoim klientom dóbr i us³ug po konkurencyjnej cenie.
Oligopole powstaj± z dwóch mo¿liwych powodów -
W pierwszej instancji to wynik czego¶ co ekonomi¶ci nazywaj± "economies of scale."
Druga instancja to wsparcie pañstwowe.
W pierwszej instancji, oligopolista którego istnienie jest wynikiem si³ rynkowych nie stanowi zagro¿enie dla dobra publicznego, bowiem w ¿aden sposób jego istnienie nie jest wynikiem przymusu stosowanego wobec obywateli lecz wynika jedynie z logikkê racjonalizacji zasobów w danych okoliczno¶ciach rynkowych.
W drugiej instancji, kiedy oligopolista istnieje z racji wsparcia pañstwowego - na przyk³ad, twoje ukochane kopalnie wêgla - to zgadzam siê: nie jest to przejaw rynku, i jest to szkodliwe.
Tak wiêc o ile oligopolia, jako zjawisko szkodliwe, istnieje, to istnieje wtedy kiedy jest wspierane przez pañstwo.
Prostymi s³owami: Wchodz±c do prywatnego ubezpieczyciela, nikt mnie nie zmusza by p³aciæ za ofertê jak± mi przedstawiaj±.
Wchodz±c do ZUS, pañstwowego oligopolistê, chcieæ nie chcieæ, je¿eli ma siê "pracê" (w sensie umowy), to trzeba p³aciæ.
2. Mieszkania a ceny.
Proszê zauwa¿yæ ¿e po uwolnieniu cen, ich wzrost bêdzie bojdcem potrzebnym do przyci±gania inwestycji w budownictwo mieszkaniowe.
Zysk, lub jego potencja³, jest bowiem tym co sk³ania inwestorów do lokowania kapita³u, a wzrosty w cenach s± wskazówk± i¿ zyskaæ mo¿na inwestuj±c w dan± dziedzinê.
Im wiêcej za¶ inwestycji i budowy mieszkañ, tym ceny bêd± spada³y w skutek konkurencji i wzrostu poda¿u.
Rozumiem ¿e "Nowa Lewica" w twoim wydaniu jest tak samo nowa jak Babcia i boom mieszkaniowy za Gierka, ale b³agam - elementarna logika i odrobina nauki ekonomicznej zamiast mdliste u¿alania siê nad "babciami."
Nie wykazujesz wrazliwo¶ci spo³ecznej, bowiem twoje pomys³u stworzy³yby drugie pokolenie "biednych babci."
A chyba Nowej Lewicy zale¿y na tym by kobiety by³y samodzielne, wyzwolone i spe³nione - a nie by z nich zrobiæ babcie którym trzeba budowaæ getta by ratowaæ przed losem bezdomno¶ci.
4. Kolejny argument ad hoc z twojej strony. Jakie "150 rodzajów Forda?" Przecie¿ wybór samochodów jest gigantyczny.
Co do stacji telewizyjnych na których siê skar¿ysz:
Zgoda. Ale istnieje w Polsce taka instytucja pañstwowa, odziwo wpisana do Konstytucji III RP, która nazywa siê Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.
KRRiTv za¶ robi od lat wszystko by utrzymaæ na rynku….Oligopolistów Polskiej telewizji.
Natomiast, wystarczy wej¶æ w internet, nie wspominawszy ju¿ o telewizjê satelitarn± czy kablow±, by zrozumieæ ¿e na szczê¶cie, pañstwo jest bezsilne - nie jest w stanie ju¿ nad±¿aæ za wolnymi lud¼mi którzy otwieraj± setki stacji telewizyjnych, radiowych i stron internetowych które podaj± wiadomo¶ci z mnóstwa ró¿nych perspektyw.
Ja siê zgadzam z tob± w tym punkcie: ale proszê zauwa¿yæ ¿e pañstwo jest narzêdziem mniejszo¶ci oligopolistów którzy chc± "broniæ" swoj± oligopoliê mediow± na rynku Polskim.
Nie nazwa³bym ludzi którzy za pomoc± przymusu prawnego zmuszaj± obywateli do ogl±dania ich stacji przedstawicielami "wolnego rynku," ani nie nazwa³bym ich dzia³alno¶æ - rynkow±.
Zatem - owszem - "piraci" gór±.
Proponujê jednak ¿e najbardziej demokratycznym sposobem kontroli nad mediów to prawo wyboru. To prawo otwierania stacji telewizyjnych, radiowych, gazet - i emitowanie czy drukowanie to co siê chce, i to co ludzie chc± kupiæ.
5. Kyoto.
To ty jaja robisz je¿eli uwa¿asz ¿e kawa³ek papieru jest równoznaczny z czystym ¶rodowiskiem.
Stany Zjednoczone nie podpisa³y uk³ad z Kyoto bowiem Kyoto zak³ada ¿e to kraje najbardziej zaawansowane technologicznie, w których zanieczyszczenie spada³o od 40 lat powinne rezygnowaæ z postêpu gospodarczego i modernizacji na rzecz krajów II i III ¶wiatu, gdzie najwiêcej zanieczyszczeñ powstaje na skutek zacofania technologicznego.
Kyoto jest traktatem który proponuje by ¶wiat cofn±³ siê gospodarczo, by ludzie w biedniejszych krajach tracili szans na pracê, by technologia przesta³a awansowaæ i by I ¶wiat zbli¿y³ siê poziomem do III, a nie wice-wersa.
Stany Zjednoczone od lat wybrali lepsz± drogê która ³±czy postêp gospodarczy z postêpem naukowym.
Tylko postêp naukowy mo¿e prowadziæ do czystszych form technologii. A postêp naukowy jest mo¿liwy tylko wtedy kiedy jest wzrost gospodarczy by go finansowaæ.
Co wiêcej, traktat z Kyoto godzi³by w demokratyczne prawo obywateli USA do ustalania w³asnych przepisów dotycz±cych ¶rodowiska.
Dziwi mnie ¿e "Nowa Lewica" widocznie nie uznaje prawo ludzi do samorz±dno¶ci, chc±c by zgromadzenie nie-demokratycznie wybranych urzêdników i ambasadorów decydowa³o za ca³y ¶wiat jak maj± wygl±daæ przepisy.
To dopiero niedemokratyczne.
6.
Ostatnie zdania s± godne "¶wiata wed³ug sze¶ciolatka" w którym to jaki¶ olbrzym, nazwijmy go "Kapita³" chodzi po Ziemi i zjada dzieci i babcie.
Niektórzy oczywi¶cie na potwora zwanym "Kapita³em" mawiali nieraz "¯yd," nie raz "Bolszewicy," "Marcjanie," "Terory¶ci," "Niemcy"… itp itd.
Wydaje mi siê ¿e przypadki ³amania praw pracowniczych nale¿y traktowaæ z osobna - po to sa s±dy, po to s± zwi±zki zawodowe, gazety itp - i w przypadkach uzasadnionych, gdzie ewidentnie dochodzi do nadu¿yæ nale¿y za pomoc± tych mechanizmów przeciwdzia³aæ wyzysk i niesprawiedliwo¶æ.
Jednak nie mo¿na opieraæ Politykê na demagogiczn± wojnê klasow±.
Ów "kapita³" jest czyst± abstrakcj±; nie wiem za bardzo o kim, lub o czym mówisz.
Zapewne gdyby¶ mi wskaza³ przyk³ady niesprawiedliwie dzia³aj±cych przedsiêbiorców: zgodzi³bym siê z tob± ¿e niesprawiedliwi przedsiêbiorcy s±…nie sprawiedliwymi przedsiêbiorcami, i nale¿y ich kontrolowaæ, karaæ itp.
Natomiast stosunek do ¶wiata który z góry okre¶la grupê ludzi, nawet przedsiêbiorców, jako jednolity, i z³y stwór, jest niepowa¿ny, nieodpowiedzialny, i w niczym nie s³u¿y dobra publicznego.
Przejmowanie "to wszystko" pod "wspóln± demokratyczn± kontrolê" jest pomys³em mocno niebezpiecznym, nie-efektywnym, niemoralnym i szkodliwym.
O ile "to wszystko" jest prywatne i ma w³a¶cicieli - to co proponujesz to nic tylko by ludzie ukradli komu¶ w³asno¶æ.
To nie jest powa¿ne; i nie ma to nic wspólnego z Now± Lewic±, tylko bardziej przypomina Rosyjskiego Nihilistê z XIX wieku.
Wydaje mi siê ze powini¶my siê skupiæ na prowadzenie polityki gospodarczej która jest efektywna, i która d±¿y do zmniejszenia bezrobocia, zwiêkszenia wzrostu gospodarczego i tym samym poprawê sytuacji ludzi.
Mo¿na dyskutowaæ nad wieloma ró¿nymi sposobami by to uczyniæ - natomiast infantylny pomys³ pod tytu³em "niech robotnicy przejm± firmê i demokratycznie ni± zarz±dz±" zapewni ¿e Polska bêdzie zacofana i ¿e Polacy bêd± biedni przez wiele kolejnych lat.
7. Ostatnia rzecz:
Etykietki typu "prawicowy recenzent" s± daremne, jako¿e misj± Krytki Politycznej jest chyba…Krytyka…
Owszem, mo¿emy zamieniæ to forum w Bojowisko uzbrojone wyrzutniami tañich hase³ i nawzajem siê oskar¿aæ o "prawicowo¶æ" czy mo¿e te¿ o "Trotskistowskie sk³onno¶ci?"…
Wola³bym jednak by pozosta³o jak jest: czyli forum gdzie liczy siê merytorium argumentu.
Publius
dokurobei
- sztuka apolityczna
|08.08.2005 12:09:25
Drogi Publiusie, wydaje mi siê, ¿e apolityczno¶æ po roku 1989 sta³a siê jednym z podstawowych wyznaczników tego co jest a co nie jest sztuk± (przynajmniej w¶ród czê¶ci krytyków, moim zdaniem tej czê¶c,i któr± mo¿na uznaæ za dominuj±ca). Polecam twej uwadze np.tekst Andrzeja Wernera "Pióra i maczugi" z Tygodnika Powszechnego nr 37 (2775), 15 wrze¶nia 2002. Gdzie mówi siê o ‘kulturze w szponach polityki" i "krêpuj±cych zwi±zkach sztuki z polityk±". Nie chodzi tu tylko o niezale¿no¶æ od pañstwa, ale równie¿ o dobór tematyki. pzdr
agat
|09.08.2005 19:35:58
to po której stronie tej wyra¼nej granicy jest sztuka? po tej politycznej, czy tej niepolitycznej? bo siê zgubi³am
Chyba mnie nie zrozumia³e¶, w³a¶nie c...
Brakuje pieniêdzy na edukacjê, brakuj...