|
Łukasz Cybiński: Dlaczego redaktorzy „Krytyki Politycznej” redagują „Kurier Białego
Miasteczka”, pismo strajkujących pielęgniarek?
Dorota Głażewska:
Od początku protestu „Krytyka” popiera postulaty oraz strajk
pielęgniarek i położnych. W pierwszych dniach protestu przewieźliśmy do
białego miasteczka z naszej świetlicy wszystko, co mogło się przydać.
Pomagamy nagłaśniać imprezy, takie jak na przykład koncert Eweliny
Flinty. Doradzamy, zbieramy pieniądze. Chcieliśmy także, aby miasteczko
miało swoją gazetę, w której oprócz poważniejszych analiz będą obrazki
z życia codziennego, wywiady, portrety pielęgniarek oraz głosy poparcia
rozmaitych znanych osób. To jest bardzo ważne dla protestujących.
Nie promujecie przypadkiem swojej politycznej działalności pod pretekstem wsparcia dla protestu pielęgniarek?
Skąd ta podejrzliwość? „Kurier Białego Miasteczka” to jedno z wielu
przedsięwzięć całej masy rozmaitych organizacji, którym zależy na tym,
żeby pielęgniarki nie były same w swoim proteście. To pismo to przede
wszystkim głos pielęgniarek. Przygotowuje je zespół „Krytyki
Politycznej” w uzgodnieniu z Zarządem Krajowym Ogólnopolskiego Związku
Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Szyld „Krytyki” jest tutaj mało
ważny, dlatego jest umieszczany na ostatniej stronie małym drukiem i na
wyraźne życzenie pielęgniarek, żeby pismo nie było anonimowe, bo wtedy
niektórzy, jeszcze bardziej podejrzliwi niż pan, mogliby snuć różne
szatańskie domysły. Nigdzie indziej nie można znaleźć naszego logo.
Kiedy wydajemy książki, to się nam zarzuca, że nie zajmujemy się
bezpośrednią pomocą ludziom wykluczonym. A gdy się nią zajmujemy, to
się nas pyta, czy nie po to, aby się wypromować.
Ale
czy akcja pielęgniarek z protestu społecznego nie zmienia się powoli w
inicjatywę polityczną lewicy? Zwłaszcza że jedna z szefowych związku
pielęgniarek jest działaczką SdPl…
My się zgadzamy i
identyfikujemy z socjalnymi żądaniami pielęgniarek, ale nie chcemy im
nadawać jakiegokolwiek szyldu politycznego. Jeśli ten protest jest
polityczny, to tylko w dobrym, szerokim tego słowa znaczeniu. Inaczej
definiujemy politykę niż premier, który mówi głównie o przynależności
partyjnej czy sterowaniu protestem. Jerzy Pilch powiedział dla „Kuriera
Białego Miasteczka”, że „Polska ma dziś twarz pielęgniarki”. I, jak
podkreślają pielęgniarki, poparcie zupełnie obcych osób, zarówno tych
znanych, jak i zwykłych warszawiaków, jest dla nich naprawdę ważne.
Jak długo chcecie wydawać „Kurier”?
Jak najkrócej oczywiście. Bo koniec „Kuriera” będzie oznaczał, że
miasteczko kończy swoją działalność. A ono zniknie tylko wtedy, gdy
pielęgniarki osiągną swoje cele. „Kurier” drukować będziemy codziennie
aż do zakończenia protestu.
Takie codzienne wydawnictwo na ładnym białym papierze pewnie drogo kosztuje. Kto finansuje wydawanie waszego pisma?
Żadna z osób piszących, fotografujących, redagujących czy składających
„Kurier” nie bierze za swoją pracę ani grosza. Pracujemy nad pismem
wieczorami i nocami na drugim czy trzecim etacie. Płacimy tylko za
druk, na szczęście nie tak dużo. Pieniądze pochodzą ze zrzutki osób prywatnych.
Nie dorzucił nic żaden znany biznesmen czy jakiś lewicowy polityk?
Niestety, nie. Nic nie dołożyło także PiS, nie mówiąc o PO. Mimo to dajemy sobie radę.
Wywiad ukazał się w „Rzeczpospolitej” z 9 lipca 2007.
Na podobny temat
|
Krytyka jest prosta jak budowa cepa :...
Dlaczego seria KP dotycząca kobiet na...