> PREMIERA 24 MAJA

Berman_okladka_300px.jpg

>>Już jest: KP30!

kp30_okladka_300px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Nie możemy tworzyć idei, które będą łączyć ludzi, jeśli stracimy kontakt z tym, jakie jest ich życie. Jeśli nie wiemy, jak uznać sposób, w jaki ludzie obserwują świat, odczuwają go i doświadczają, nigdy nie będziemy w stanie pomóc im w uznaniu samych siebie albo zmianie świata na lepsze.
Marshall Berman, Przygody z marksizmem

Katalog Książek KP

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Rzeczpospolita portretuje Krytykę Drukuj
Agnieszka Rybak   
28.04.2007
Dzieła Lenina traktują ze śmiertelną powagą i liczą, że nie narażą się tym na śmieszność. O postkomunistach mówią: „nie nasz cyrk, nie nasze małpy”. Mają średnio niewiele ponad 20 lat, wytyczone ścieżki kariery oraz własne pismo - „Krytykę Polityczną”.

Droga, którą codziennie pokonują, uzmysławia im, jak wiele jeszcze jest do zrobienia. Żeby wejść do lokalu „Krytyki Politycznej” na pierwszym piętrze budynku przy Chmielnej w Warszawie, muszą minąć kilka par drzwi ze znakami „K+M+B”. W kamienicy, której front wypełniają drogie butiki, wiekowi lokatorzy manifestują przywiązanie do starego porządku. Nowa lewica rodzi się tam, gdzie konserwatyzm i liberalizm demonstrują dziś swoją obecność.

W przestronnym wnętrzu zamienili 60-metrowy salon w salę konferencyjną z wysięgnikami do kamer. Nowe czasy potrzebują nowych technologii. Podczas spotkań, a spotykają się tu wszyscy ze wszystkimi, tłok na korytarzach tworzy atmosferę. Tyle o bazie. W pokoiku Sławomira Sierakowskiego rodzi się nadbudowa. Redaktor naczelny „Krytyki Politycznej”, przypalając papierosa, mówi: - Celem jest stworzenie formacji lewicowej z prawdziwego zdarzenia. Przez oddziaływanie intelektualne we wszystkich sferach życia publicznego: w kulturze, filozoficznych sporach i ekonomii.

Doktoranci rewolucji

Założyciel „Krytyki” ma 27 lat, gładko zaczesane włosy i wyraziste poglądy. W chwilach wolnych pisze doktorat o politycznych implikacjach współczesnej filozofii francuskiej. A wszystko to pośród rozłożonych „Szewców” (razem z Janem Klatą wystawiają teraz sztukę Witkacego), kawy, dezodorantu i dwóch popielniczek zapełnionych petami. - Nasz wybór jest zarazem wyborem stylu życia, w którym się czyta, pisze, dyskutuje, ale także pije wódkę i tańczy - wyjaśnia.

Dorota Głażewska, drobna blondynka z naukowym zacięciem, bada na Uniwersytecie Warszawskim zaangażowanie społeczne. W „Krytyce” odpowiada za stronę organizacyjną - strony internetowe, Klub Krytyki Politycznej i ogólnie za życie środowiska. To wszystko sprawia, że wpada na Chmielną od razu po zajęciach na uczelni, a pracę często kończy tak, by na Ursynów odwiozło ją ostatnie metro. Maciej Gdula, 29-latek, to syn Andrzeja - byłego wiceministra spraw wewnętrznych i szefa Wydziału Społeczno-Prawnego w KC PZPR, a później doradcy prezydenta Kwaśniewskiego. Maciej w czasach młodzieńczych był punkiem, nosił irokeza i - jak mówi - ciągle ma w sobie poczucie niezgody. Choć z czasem bunt mu się ustatecznił. Po lekturze piątego numeru „Krytyki Politycznej” napisał artykuł o systemie edukacji i wsiąkł w środowisko. - „Krytyce” poświęcam cały wolny czas - przyznaje. Jest w tym liczącym kilkanaście osób towarzystwie jedynym prominenckim dzieckiem. Ale deklaruje: - Aleksander Kwaśniewski nie jest bohaterem mojego romansu. - Co na to ojciec? - Cóż, pewnie jest mu przykro.

Nowa lewica jest dziś z założenia antyeseldowska. Prawie taka, jaką by sobie wymarzyła prawica. Sierakowski: - Paradoksalnie prawa strona sceny politycznej jest mi często bliższa niż lewa. Łączy nas sprzeciw wobec liberalnego frazesu i wyobrażenia dopuszczające głębsze zmiany polityczne. Wśród polityków prawicy jest wielu intelektualistów - Jan Rokita, Ludwik Dorn, Marek Jurek. I choć nie podzielam ich poglądów, rozmowa z nimi będzie interesująca.

Ludzie „Krytyki” w większości związani są z Wydziałem Socjologii i Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Ireneusz Krzemiński, profesor na tym wydziale i liberał, komentuje z ironią: - Sławomir Sierakowski dostał jakieś fundusze i poświęcił się bardziej działalności polityczno-organizacyjnej, niż pisaniu doktoratu. Przyznaje jednak, że podziwia pracowitość grupy.

Sierakowski na pomysł, który uczynił go liderem nowej lewicy, wpadł cztery lata temu. U kolegów ze studiów zamówił kilka artykułów i z młodzieńczą śmiałością poprosił legendę „Solidarności” Zbigniewa Bujaka, którego poznał na seminariach Magdaleny Środy, o wyłożenie 10 tys. zł na druk pisma. - Dał nam swoje prywatne pieniądze i tak to poszło - wspomina. Pierwszy numer „Krytyki Politycznej” ukazał się w tysiącu egzemplarzy. A nawet z dodrukiem, bo część nakładu wykupił Adam Michnik. Dziś pismo wychodzi w 4 tys. egzemplarzy i sprzedawane na pniu, zostawiając miejsce na półkach dla sztandarowych tytułów starej lewicy, takich jak „Dziś” Mieczysława Rakowskiego.

Wyklęty powstań, bywalcu Le Madame

Środowisko skupione wokół „Krytyki Politycznej” liczy 200 - 300 osób, w większości młodych zapaleńców. W „Krytyce” spędzają swój wolny czas. Uczestniczą w feministycznych manifach, paradzie równości, odzyskują klub Le Madame. O takich jak oni Paul Johnson mówi: zawodowi rewolucjoniści. Wierzą w radykalne hasła i proste idee. Żądają natychmiastowej budowy drugiej Szwecji: - Trzeba opowiedzieć się wprost za budową Europy socjalnej, gdyż jest to jedyna droga do zrealizowania wartości socjaldemokratycznych - twierdzi Sierakowski. Ekonomiści, pytani o poglądy gospodarcze środowiska „Krytyki Politycznej”, wznoszą oczy ku niebu, wspominają Nikodema Dyzmę i przyznają, że na tle ekonomicznych pomysłów Sierakowskiego i jego kolegów Leszek Miller jawi się jako mąż stanu.

Z „Krytyką” identyfikują się jednak także znane w publicystyce postacie: Kinga Dunin, Agnieszka Graff, Jacek Żakowski, Kazimiera Szczuka. I coraz większa liczba artystów: Artur Żmijewski, Wilhelm Sasnal, Jan Klata. Nawet słynna palma Joanny Rajkowskiej, postawiona na rondzie de Gaulle'a za warszawskich rządów Lecha Kaczyńskiego, z założenia apolityczna, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przechyliła się na lewo.

Zasługą osobowości Sierakowskiego jest to, że potrafi indywidualności poskładać w dosyć zwartą grupę. Lider „Krytyki” ma biografię jakby skrojoną na potrzeby obrońcy proletariatu (wykluczonych - zgodnie z nową nomenklaturą lewicy). Chłopak z robotniczego blokowiska na Jelonkach, syn urzędniczki z fabryki Róży Luksemburg na Woli. Od dzieciństwa samodzielny, także finansowo. Korepetycje z matematyki, sprzątanie w lokalach Magdy Gessler, mycie okien w fabryce na Żeraniu i - o ironio - w wieżowcu zajmowanym dziś przez IPN przy Towarowej. - Jeździłem na 6 rano z robotnikami, wstawaliśmy z kolegą skatowani brzaskiem, to dawało poczucie satysfakcji - opowiada. Do tego harcerstwo. Twarda drużyna, w której trzeba było przebiec 15 km, zrobić 100 pompek, a oprócz tego, jak się chciało być „gościem”, mieć dobre oceny. No i czytać. - Nie piłem alkoholu i nie paliłem do 20. roku życia. Byliśmy twardzielami - mówi.

Na przełomie podstawówki i ogólniaka zainteresowali go Kuroń, Michnik, Miłosz. Zaczytywał się „Pierwszym krokiem w chmurach” Marka Hłaski. Fascynuje go charyzmatyczność okresu kontrkultury lat 50. i 60. Piękni dwudziestoletni, klimat spotkań w Kameralnej i listu 34, opozycji. No i opozycja lat 70. - Urodziłem się za późno - żałuje. Teraz pali trzy paczki dziennie, jakby chciał odtworzyć atmosferę rewolucji za pomocą tytoniowego dymu. I narzeka: - W latach 90. czasy się zrobiły nieromantyczne.

Ostatnia nadzieja czerwonych

Jednak to proza życia - kryzys SLD - sprawił, że jako lider młodego, niezależnego i bardzo nielicznego środowiska błyskawicznie odniósł sukces. Ma twarz rozpoznawalną na ulicy i nazwisko wyrobione w mediach. Dziś to on, jako przedstawiciel lewicy, komentuje publicznie sprawę tarczy antyrakietowej i szanse nowej inicjatywy politycznej Marka Jurka. Wojciech Olejniczak dzwoni do niego po rady. Niemodnie jest dziś nie znać Sierakowskiego.

A zaczynali od imprez w Radości. Domek odziedziczony po dziadkach (- Jak kiedyś dojdziemy do władzy, wprowadzimy 100-proc. prawo spadkowe i skończy się dziedziczenie - za żartami kryje się bezkompromisowość) stał się miejscem tzw. sabatów, na które przyjeżdżali m.in. Olga Tokarczuk, Maciej Nowak, Janek Klata, Paweł Demirski, Artur Żmijewski. Na tych imprezach michnikowszczyzna zaznajamiała się z pampersami. Mikołaj Lizut poznał Cezarego Michalskiego, tenże Michalski tańczył z polskimi feministkami, a Wojciech Olejniczak dyskutował na balkonie z Kazimierą Szczuką, co nawet oplotkował „Przekrój”. - Nagle wszyscy zaczęli z nami rozmawiać, traktować nas poważnie. To mnie przekonało, że jak się ma pomysł i działa grupowo, nie trzeba iść na kompromis, by funkcjonować w publicznej debacie - mówi Sierakowski.

Grupa „Krytyki Politycznej” całą ofensywę medialną oparła na założeniu, że to, co nienazwane, nie istnieje. Wzięli przykład ze środowiska konserwatystów - Marka Cichockiego, Tomasza Merty i Dariusza Gawina, którzy po wyborze Kwaśniewskiego na prezydenta utworzyli w 1995 r. Warszawski Klub Krytyki Politycznej. - Uznaliśmy, że musimy stworzyć środowisko, które będzie produkowało język polityczny. To jest fundament w polityce - przyznaje Sierakowski. Dzisiaj sam chce znaleźć szczepionkę na to, co współtworzyli Merta czy Cichocki. - Jeśli w Polsce mamy dziś język prawicy, konserwatywno-liberalny, a nie mamy języka lewicowego, to taki Wojciech Olejniczak, choćby chciał, niewiele może zrobić, bo staje przed oporem mediów i neoliberalnych ekspertów. Wszystko, co powie, będzie się kojarzyło z populizmem. Najpierw trzeba stworzyć warunki i możliwości do uprawiania lewicowej polityki.

Na salony „Krytyka Polityczna” weszła tak naprawdę po słynnym liście otwartym do obywateli Europy w sprawie traktatu konstytucyjnego Unii Europejskiej. Sprzeciwili się wysuniętemu wtedy przez Jana Rokitę hasłu „Nicea albo śmierć”. List podpisało 200 intelektualistów i Aleksander Kwaśniewski zaprosił ich do pałacu, a Jarosław Kaczyński nazwał grupę Sierakowskiego stowarzyszeniem białej flagi.

Lenin, Żiżek, Sierakowski

Środowisko jest dziś najbardziej cenione właśnie za tworzenie klimatu do dyskusji. Na liście gości znajduje się miejsce i dla Antoniego Dudka, i dla Jana Rokity, i dla Slavoja Żiżka. To w „Krytyce” postać kultowa. Drukują go prawie w każdym numerze, na ścianach do dziś wiszą zaproszenia na spotkanie, które odbyło się kilka miesięcy temu. Żiżek, o którym autor „Tygodnika Powszechnego” Michał Paweł Markowski napisał, że chciałby pisać o rzeczywistości, ale nie ma do niej dostępu, bo dla niego filozofia jest jedynie komentarzem do medialnych wydarzeń, uczy „Krytykę” myśleć radykalnie.

Nawet jednak przeciwnicy ideologiczni „Krytyki Politycznej” przyznają, że w ludziach, którzy ją tworzą, jest pasja, głód intelektualny i żarliwość. Oraz operatywność. Żyją z darowizn, potrafią znaleźć sponsorów. PWN za darmo drukuje im pismo, a Ministerstwo Kultury dopiero teraz obiecało wciągnąć „Krytykę” na listę pism sponsorowanych. Sierakowski zasypia w redakcji o 7 rano przy włączonym telewizorze. Budzą go koledzy albo telefony. Współczesna bohema? Sierakowski się krzywi: - Bohema to mieszczańskie wymysły. Ale po chwili sam podkreśla, że obrazy związanego z „Krytyką” Wilhelma Sasnala kupują na świecie po 200 tysięcy dolarów.

Stworzyli własny salon, nie zatrzaskując sobie drzwi do innych. W trudnej sztuce lawirowania między sympatiami zwalczających się środowisk Sierakowski okazał się mistrzem. Z redaktorem naczelnym „Gazety Wyborczej” spotykał się regularnie, choć ich drogi ideowe w końcu się rozeszły: - Adam był trochę rozczarowany, że nie pragniemy kontynuować jego dorobku III RP, tylko budować wobec niego lewicową alternatywę. Ale jakby przypomniał sobie własną przeszłość, ruszył głową i wydobył się z oparów lustracji, tekstów o ranach na czole Konrada, myślę, że zrozumiał, iż sam na moim miejscu zachowałby się tak samo. Albo ma się poglądy, albo nie.

Za porażkę uznają fakt, że do tej pory nie udało im się zorganizować kilku stypendiów na wyjazd do Szwecji dla nieliberalnie myślących ekonomistów. - Gdyby tak stworzyć konkurs na najlepszą keynesistowską rozprawę naukową, założyć instytut, który co kwartał będzie wydawał raport… Po raz pierwszy w Polsce byłaby alternatywa dla Centrum im. Adama Smitha i Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową - rozmarza się Sierakowski.

Ludzie „Krytyki” lojalnie ostrzegają: jeśli dojdziemy do władzy, urządzimy tu prawdziwą systemową rewolucję. - Chodzi nam o zmianę głębszą - punktuje Kazimiera Szczuka. - Przywrócenie tradycyjnego podziału na prawicę, lewicę i centrum. O upolitycznienie kwestii uchodzących dziś za tematy zastępcze, jak prawa pracownicze, prawa kobiet, miejsce mniejszości, ochrona środowiska, położenie emigrantów. Debatę w sprawie zaangażowania Kościoła w życie publiczne i gospodarki liberalnej lub socjalnej.

I trudno ich lekceważyć. Jeden z młodych prawicowców - aktualnie wysoki urzędnik państwowy - pytany o Sierakowskiego, przytacza opowieść o starym Indianinie, który w początkach kolei żelaznej przeżył bolesne zderzenie z lokomotywą. Kiedy podczas rekonwalescencji usłyszał gwiżdżący czajnik, zerwał się z łóżka, zrzucił go na ziemię i zaczął deptać. Widząc zdumione spojrzenia obserwatorów, Indianin z przekonaniem oświadczył: - Trzeba zabić gada, póki mały. Pytanie, czy młode środowiska konserwatywno-liberalne mają dziś w sobie przenikliwość i zdecydowanie starego Indianina.

Tekst ukazał się w „Rzeczpospolitej” z 28-29 kwietnaia 2007 pod tytułem „Rewolucja z dostawą do domu”.

Komentarze
Dodaj nowy
Łukasz Cieślak  - :)   |28.04.2007 10:23:58
Nieźle, bardzoe nieźle rzekłbym. Niech się Rzepa lęka!
Waldemar   |28.04.2007 16:41:45
Pani Rybak, alias Stary Indianiń, sprządziła słuszny donos ( dofinansowanie z
ministerstwa chyba kogoś zabolało ). Zaleciła też leczenie: \"zabić
gada, póki mały\" i wskazała lekarza, o ile Sztafety Szturmowe będą
\"przenikliwe\".
To chyba jest groźba karalna, a co najmniej
nawoływanie do fizycznych prześladowań za przekonania. Czy
\"Rzepa\" nie powinna w formie jakiegoś odszkodwania
zasponsorować np. następnej publikacji Waszej biblioteki młodego rewolucjinisty
?
ayiangar   |29.04.2007 07:03:31
"Za porażkę uznają fakt, że do tej pory nie udało im się zorganizować kilku
stypendiów na wyjazd do Szwecji dla nieliberalnie myślących ekonomistów" -
przykład Szwecji chyba nie ejst dobry. Jak wiadomo szwedzkie firmy przenoszą
sięchyba do UK z powodu mniejszych podatków itp. Przykładem może być Grippen.


Teraz coś od siebie. Czy lewica jest potrzebna, a jesli jak to jaka. Nawet
SLD gdy żądziło nie realizowało programu lewicowego, bo oznaczało by to
zawalenie się gospodarki. Może dobrze sie dzieje że ostoją dzisiejszej lewicy są
ekolodzy, geje, lesnijki itp itp., a może źle. A może po prostu ejst to
naturalna droga dla lewicy i taka jej będzie przyszłośc. Szkoda że w Polsce nie
ma świeckiej partii liberalnej takiej zdroworozsądkowej. O poglądach na kościół,
homoseksualizm jak Lewica a na gospodarke cos w rodzaju PO
sws   |29.04.2007 14:59:19
" Przywrócenie tradycyjnego podziału na prawicę, lewicę i
centrum."
hm
A co ‘Krytyka’ powie na 3Falę Tofflera??
rafraf   |29.04.2007 15:02:53
Brawo Sierakowski jestem z Wami precz z betonem SLD
Majesek  - Pytania i odpowiedzi   |30.04.2007 07:26:54
Czytam KP od niedawna i właściwie często zgadzam się z krytyką obecnego stanu
rzeczy- Nie wszystko jest ok w Polsce.

Problem polega na tym ,że mam wrażenie
iż KP nie przedstawia realnej alternatywy w przeciwieństwie do np.
liberałów(Choć ich nie ma w parlamencie to jednak mają program).

Może czas
wyjść poza kontestowanie burżuazji i zaproponować coś opozycyjnego wobec
neoliberalnego porządku?

Ps.Nie łudźmy się…Nowego ładu 2 nie będzie bo nie
może go być- nigdy to co państwowe nie było lepsze od tego co prywatne.
thomas  - prywatne i publiczne   |30.04.2007 09:36:50
ha, myślę, że się wiele osób myli, bo i prywatne potrafi być mocno
beznadziejne.

Jak kto nie wierzy, niech jedzie na leczenie do Szwecji. A
niech druga osoba usiłuje się wyleczyć za te same pieniądze na tę samą chorobę w
USA. Amerykańska służba zdrowia, prywatna, a jakże, należy do najdroższych i
najmniej dostępnych dla przeciętnie zarabiających. [Jak kto nie wierzy, polecam
lekturę raportów OECD].

Szwecja i cała Skandynawia należy do najbardziej
innowacyjnych krajów w Europie, a więc i innowacyjność nie zależy od
neoliberalizmu. W żadnym zresztą kraju nie nastąpił wzrost gospodarczy dzięki
minimalizacji interwencji państwa - w USA za Reagana ogromne zakupy w kompleks
militarno-zbrojeniowy zdecydowanie przewyższały wpływ zmniejszania podatków, nie
mówiąc o makabrycznym długu publicznym, jaki wtedy narastał; w Chile za czasów
rad wujka Friedmana Pinochet uzyskał radośnie 30 czy 40 procent bezrobocia i
kraj zaczął wychodzić z kryzysu dopiero wtedy, kiedy przestał się słuchać
chłopców z Chicago.

A jak kto chce minimalnej interwencji w gospodarkę,
polecam wyjazd do Afganistanu lub do Darfuru. To właśnie tak wygląda.
Rodam   |01.05.2007 03:54:31
Polscy apologeci kapitalizmu nie maja pojecia o tym, ze coraz wiecej
kapitalistow uwaza, je obecna forma kapitalizmu wiedzie do zaglady naszej
cywilizacji i calego zycia. Polska jest zasciankiem neoliberalizmu, ktory
zostal juz porzucony przez caly cywilizowny swiat. Polecam lekture ponizszej
ksiazki.

"In Capitalism 3.0, Peter Barnes redefines the debate about the
costs and benefits of the operating system known as the free market. Despite
clunky features, early versions of capitalism were somewhat successful. The
current model, however, is packed with proprietary features that benefit a lucky
few while threatening to crash the system for everyone else. Far from being
"free," the market is accessible only to huge corporations that reap the
benefits while passing the costs on to the consumer. Barnes maps out a better
way. Drawn from his own career as a highly successful entrepreneur, the author’s
vision of capitalism includes alternatives to the current profit-driven
corporate approach, new legal entities, and a more responsible use of markets
and property rights. Capitalism 3.0 offers viable solutions to some of the
country’s most pressing economic, environmental, and social
concerns."

Majesek  - Polemiki cd.   |02.05.2007 04:37:21
To ja może odpowiem dlaczego jestem za liberalizmem i w opozycji do
interwencjonizmu gospodarczego.

1. Kapitalizm jest etyczny. Nikt nie dostaje
niczego za darmo tylko musi pracować. Pracujący więcej mają lepiej niż pracujący
mniej. Inteligentniejsi mają lepiej od głupszych itd.

2. Liberalizm nie
produkuje sprzeczności. Powołujecie się na szwecję a przecież tam 80% PKB jest w
rękach kilkudziesięciu zdaje się osób. Dlaczego? Dlatego ,że jeśli państwo jest
opiekuńcze to w państwie znajdują się jednostki ,które rozdzielają
"opiekę". Skoro w państwie znajdują się rozdzielacze opieki to można ich
korumpować.
3. Służba zdrowia wg. mnie nie może pozostać pod kuratelą państwa
ponieważ państwo z założenia nie wprowadza konkurencji między szpitalami a
szpitale między lekarzami. Gdy szpitale są prywatne gorsi lekarze tracą pracę na
rzecz lepszych a złe szpitale upadają na rzecz dobrych.
3. Skandynawia ma
petrodolary ,które potrafią mocno zafałszować obraz. Tak samo jest w przypadku
Rosji ,która choć ma beznadziejną gospodarkę to niedawno spłaciła wszystkie
długi a obywatelom żyje się lepiej.
Co do innowacyjności to zobacz jak wypada
Skandynawia dziś przy moim faworycie wśród ustrojów czyli USA XIX wieku. Spójrz
ile tam się wynajdywało(Przy państwie minimum oraz twardej ręce wolnego rynku) a
ile wynajduje się dziś.(I z jakich wynalazków korzysta się dziś przy
wynajdowaniu nowych rzeczy).
4. Prosiłbym jednak nie kpić. W Chile mimo
wszystko Pinochet(Choć nie sympatyzuje z żadną postacią ,która bierze rządy
siłą) zrobił reformy bez których byłoby jeszcze gorzej, pozatym wszyscy
ekonomiści zgodnie potwierdzają ,że nie byłoby w Chile takiego boomu
gospodarczego w latach 90tych gdyby nie jego reformy.
Jeśli chce się
minimalnego wpływu na gospodarkę to się wyjeżdża do Malezji albo do niedawna na
Tajwan czy obecnie do Estonii(Choć UE troche psuje tam system gosp. choćby
obligatoryjnym opodatkowaniem).

Pozdrawiam i liczę na kontynuowanie owocnej
polemiki:)
xipe   |02.05.2007 04:52:19
Tęsknoty pani Rybak

Pani Rybak tęskni za światem doskonałym. W świecie
doskonałym wszyscy ludzie są rozsądni i trzeźwo myślący. Lewicowe aberracje nie
są możliwe - są przecież nielogiczne, niezgodne z tradycją, zdrowym rozsądkiem i
nauką Kościoła. Każdy rozsądny człowiek to wie - a przecież, co zostało już
podkreślone powyżej, w świecie doskonałym wszyscy, jak jeden mąż, są
rozsądni.


Pani Rybak jest rozdarta. Cierpi, bo jako osoba bystra zdaje
sobie sprawę, że nie żyjemy w świecie doskonałym. Tak więc niestety musimy
umrzeć, zdarza się, że ktoś zachoruje na raka lub wpadnie pod samochód,
więzienia zaludniają gwałciciele, a w lokalu na Chmielnej w Warszawie
zagnieździła się "Krytyka Polityczna".


Pani Rybak bije na alarm.
Tak, jako osoba bystra i w dodatku dziennikarka "Rzeczpospolitej" nie
jedno już widziała, wie że ten świat to padół łez i że jest w nim miejsce także
dla lewicy. Ma gorzką świadomość, że jej istnienie to jedna z bolesnych
konsekwencji grzechu pierworodnego. Jednak mimo to bije na alarm. Czemuż bije na
alarm pani Agnieszka Rybak, dziennikarka "Rzeczpospolitej" ?


Pani
Rybak bije na alarm bo co prawda godzi się z bólem na istnienie lewicy, ale
jedynie lewicy zoologicznej. Taki komuch - zdegenerowany, tłusty łapówkarz i
były aparatczyk jest nawet przydatny. Można go pokazać dzieciom jako symbol
upadku, antytezę prawicy. Jest niegroźny, bezideowy, jedyne o czym marzy, to
kolejny mercedes (koniecznie z zasłonkami).


Pani Rybak bije na alarm bo, co
zostało już podkreślone powyżej, jest bystra. Błyskawicznie przejrzała Sławomira
Sierakowskiego. Dostrzega, że "Lider Krytyki ma biografię jakby skrojoną na
potrzeby obrońcy proletariatu (wykluczonych - zgodnie z nową nomenklaturą
lewicy)". Że on i jego pomagierzy "uczestniczą w feministycznych
manifach, paradzie równości, odzyskują Le Madame. (…) wierzą w radykalne hasła
i proste idee." Żadają (o zgrozo!) natychmiastowej budowy drugiej
Szwecji". "Żeby wejść do lokalu na Chmielnej w Warszawie, muszą minąć
kilka par drzwi ze znakami K+M+B". To uzmysławia im "jak wiele jeszcze
jest do zrobienia".

Słowem, są groźni.


Pani Rybak bije więc na
alarm, chce obudzić młode środowiska konserwatywno - liberalne. Za pomocą
subtelnej, alegorycznej przypowieści podpowiada sposób rozwiązania problemu -
otóż "był sobie kiedyś stary Indianin, który w w czasach raczkowania kolei
żelaznej, przeżył bolesne zderzenie z lokomotywą. Kiedy podczas rekonwalescencji
usłyszał gwiżdżący czajnik, zerwał się z łóżka, zrzucił go na ziemię i zaczął
deptać. Widząc zdumione spojrzenia obserwatorów, Indianin z przekonaniem
oświadczył - Trzeba zabić gada, póki mały."


Pozostaje tylko pytanie -
czy wystarczy dla poskromienia Sierakowskiego metoda przywoływanego przez pania
Rybak Michała Pawła Markowskiego, czyli siarczysty policzek i groźba pojedynku?
Czy może czas już sięgnąć do klasyków - w końcu jednym z idoli pani redaktor
jest Paul Johnson, admirator generała Franco.

thomas  - ad Majesek   |02.05.2007 05:00:00
1. Kapitalizm nie jest oparty na zasadzie "każdemu według jego pracy".
Robotnicy w Indiach są zgodnie z kapitalistycznym ustrojem wyzyskiwani. A już
sprawa dziedziczenia majątku kompletnie ma się nijak do zapracowywania na swój
los. Czy dzieci Gatesa mają takie same szanse, co dzieci robotnika z Hongkongu
lub Małkini? Wolne żarty.

2. Akurat w Szwecji bogaci ludzie niekoniecznie
uprawiają politykę. Chyba mylisz Szwecję z Rosją. Ikea to nie Łukoil.

3.
Gadanina i to fałszywa. W USA jest gorzej niż w Europie, choć służba zdrowia
jest całkowicie wolnorynkowa. Wolnorynkowa ochrona zdrowia generuje tam
gigantyczną, niewyobrażalną i niewydolną biurokrację.

4. Finlandia nie ma
petrodolarów.

5. Tylko prawicowi pseudoekonomiści chwalą Pinocheta za
słuchanie Friedmana. Pinochet na początku lat 80. odszedł zresztą od recept
Friedmana, bo kiedy miał już 40% bezrobocia, maksymalną prywatyzację i
jednoczesny odpływ kapitału spekulacyjnego z inwestycji, to zaczęło być
beznadziejnie. Wtedy ściągnął cugle i pożegnał się z liberalizmem.
Majesek  - CD   |02.05.2007 16:04:27
1. Kapitalizm jest oparty na zasadzie każdemu wg. jego pracy, talentu i
przedsiębiorczości. Co nie zmienia faktu ,że w idealnym ustroju kapitalistycznym
x ,który pracuje na takim samym stanowisku co y 2 godziny dłużej ma
lepiej.

2.Nie napisałem ,że uprawiają politykę tylko ,że ich majątki
wytworzyły się również z dobrych kontaktów ze "sprawiedliwie społeczną"
władzą co jest sprzeczne z ideałami lewicy. Może więc lewicowość prowadzi do
zupełnie przeciwnych skutków niż równość?
Tak trochę bokiem: Myślę,że oboje się
musimy zgodzić ,że więcej państwa w gospodarce to więcej władzy w rękach
polityków. Zobacz jakich mamy polityków i odpowiedz sobie na pytanie czy chcesz
zwiększyć czy ograniczyć im władzę nad Polską.
3. W służbie zdrowia nie jestem
ekspertem ale:

Jeśli produkuje biurokrację to to poprostu nie jest całkowicie
wolny rynek tylko np. etatyzm+koncesje ,które wymagają produkcji papierkowej
roboty.
Faktem jest ,że państwo baaaardzo socjalistyczne czyli Francja ma
najmniejszy odstetek zmarłych w trakcie porodu noworodków na 100.000 ludzi. Tyle
,że wg. mnie to nie jest pozytywne.
4. Być może. Aż tak dobrze nie znam
historii Chile i Pinocheta. Cenię go jednak o tyle ,że potrafił dokonać
przewrotu i zatrzymać ekspansję komunizmu w ameryce płd. Za to należą mu się
brawa. A ,że później popełnił duże błędy…nie ma ludzi idealnych.
Do
interwencjonizmu państwowego mam jednoznacznie negatywny stosunek bo:
1. To
większa władza dla polityków.
2. To pole do nadużyć, korupcji.
3. Nie znam
przypadku gdy państwo jest lepszym właścicielem niż osoba prywatna.
Ludwik   |03.05.2007 04:51:59
To, że nie znasz historii Chile niestety widać aż za dobrze. Pogląd, że Pinochet
zatrzymał w tym kraju (i szerzej w całej Ameryce Łacińskiej) pochód komunizmu
jest nieuprawniony i nie wytrzymuje konfrontacji z żadnymi poważnymi dokumentami
dotyczącymi tamtej epoki. Jeśli spojrzysz na obowiązującą w Chile w 1973 roku
konstytucje, rozkład sił w parlamencie, nastroje w armii, przywiązanie Allende
do idei parlamentaryzmu etc. zobaczysz, że o czymś takim jak odgórne
wprowadzanie komunizmu nie mogło być mowy. A data plebiscytu mającego
zadecydować o tym czy Chilijczycy chcą kontynuacji rządów Allende (to chyba się
nazywa demokracja) miała być ogłoszona w tym samym czasie kiedy Pinochet dokonał
przewrotu. O konsekwencjach polityki gospodarczej dyktatora i jego sympatyków z
kręgów \’Chicago Boys\’ (którym słówko wolność praktycznie nie schodzi z
ust) pisał już Thomas.

\"Francja ma najmniejszy odstetek zmarłych w
trakcie porodu noworodków na 100.000 ludzi. Tyle ,że wg. mnie to nie jest
pozytywne\"

W społecznej nauce kościoła nazywa się to
\’aksjologicznym daltonizmem\’.
Ludwik  - ad Majesek   |03.05.2007 04:53:40
To, że nie znasz historii Chile niestety widać aż za dobrze. Pogląd, że Pinochet
zatrzymał w tym kraju (i szerzej w całej Ameryce Łacińskiej) pochód komunizmu
jest nieuprawniony i nie wytrzymuje konfrontacji z żadnymi poważnymi dokumentami
dotyczącymi tamtej epoki. Jeśli spojrzysz na obowiązującą w Chile w 1973 roku
konstytucje, rozkład sił w parlamencie, nastroje w armii, przywiązanie Allende
do idei parlamentaryzmu etc. zobaczysz, że o czymś takim jak odgórne
wprowadzanie komunizmu nie mogło być mowy. A data plebiscytu mającego
zadecydować o tym czy Chilijczycy chcą kontynuacji rządów Allende (to chyba się
nazywa demokracja) miała być ogłoszona w tym samym czasie kiedy Pinochet dokonał
przewrotu. O konsekwencjach polityki gospodarczej dyktatora i jego sympatyków z
kręgów \’Chicago Boys\’ (którym słówko wolność praktycznie nie schodzi z
ust) pisał już Thomas.

\"Francja ma najmniejszy odstetek zmarłych w
trakcie porodu noworodków na 100.000 ludzi. Tyle ,że wg. mnie to nie jest
pozytywne\"

W społecznej nauce kościoła nazywa się to
\’aksjologicznym daltonizmem\’.

\"Nie znam przypadku gdy
państwo jest lepszym właścicielem niż osoba prywatna\"

Jak więc
wytłumaczysz, że to Finlandia ma najlepszy system edukacyjny na świecie i jest
stawiana za wzór?
akai  - drobna zmiana tematu   |03.05.2007 07:26:36
3 szczegóły:
1. Czajniki zwykle nie mają w zwyczaju zmieniać się w
lokomotywy.
2. Lokomotywy okazały się pożyteczne.
3. Jak widać, zderzenie z
lokomotywą też można przeżyć.
_________________________________
" Pani
Rybak bije na alarm bo co prawda godzi się z bólem na istnienie lewicy, ale
jedynie lewicy zoologicznej. Taki komuch - zdegenerowany, tłusty łapówkarz i
były aparatczyk jest nawet przydatny. Można go pokazać dzieciom jako symbol
upadku, antytezę prawicy. Jest niegroźny, bezideowy, jedyne o czym marzy, to
kolejny mercedes (koniecznie z zasłonkami). "
Moja odwieczna wizja
prawdziwego socjalisty/komunisty/lewicowca to właśnie ktoś jak pan Sierakowski.
I zgadzam sie, że to może niepokoić - gdybym widziała lewicę jako tłustych
degeneratów nigdy nie czułabym do niej żadnej sympatii, a tak… straszne :).

Chociaż myślę, że z interwencjonizmem lepiej uważać…
kot   |04.05.2007 05:42:52
Majeskowi polemicznie:

„ (1)Kapitalizm jest etyczny.(2) Nikt nie
dostaje niczego za darmo tylko musi pracować. Pracujący więcej mają lepiej niż
pracujący mniej. Inteligentniejsi mają lepiej od głupszych itd.
(3).
Liberalizm nie produkuje sprzeczności………(4).. jeśli państwo
jest opiekuńcze to w państwie znajdują się jednostki ,które rozdzielają
"opiekę". Skoro w państwie znajdują się rozdzielacze opieki to można ich
korumpować… (5)… Jeśli chce się minimalnego wpływu na gospodarkę to
się wyjeżdża do Malezji albo do niedawna na Tajwan czy obecnie do
Estonii..”.

1. Mówienie, że kapitalizm jest etyczny to tak jakby
mówić, że etyczny jest boks. Przy czym same reguły walki bokserskiej są
bardziej etyczne od gry zwanej kapitalizmem, bo w boksie są kategorie wagowe, a
w kapitalizmie silniejszy bije słabszego. Z tego przykładu wynika, że kapitalizm
jako gra bardzo potrzebuje regulacji. Aprobata dla walki na ringu łączy się z
potępieniem podobnych zdarzeń na ulicy. Kapitalizm może być piękny jeżeli jest
zamknięty w klatce! ( polecam teksty Luttwaka i Siglitza, wielbicieli
Kapitalizmu). 2. Było by to piękne gdyby znajdowało potwierdzenie w faktach.
Polska jest niewątpliwie krajem kapitalistycznym. Czy ilość i jakość pracy jest
u nas związana z osiąganymi zarobkami? Czy polscy naukowcy są mniej
inteligentni od tych, którzy dorobili się u nas majątków? Interesujące są
zarobki prezesów upadających firm (nie tylko w Polsce), którzy mają
przyznawane niebotycznie wysokie wynagrodzenia. Na uwagę, że to są wyjatki
(trzeba by dopiero ocenić ich wyjątkowość) odpowiem, że system kapitalistyczny
takie sytuacje dopuszcza. ((3) bez komentarza )(4) Nie zabezpiecza nas przed
nimi! Z biurokracją jest podobnie- są dobre i złe biurokracje. Dobre rzadko
dopuszczają do korupcji. Mitem jest twierdzenie, że kapitalizm rozwiązuje
problem korupcji. Wystarczy sięgnąć po codzienna prasę wydawaną w ważnych
krajach kapitalistycznych, żeby nie wspomnieć o wielkich aferach jak np.
Enronu. Korupcja jest wbudowana w system kapitalistyczny.
(5) Na Tajwanie i w
Malezji i w prawie wszystkich państwach sukcesu (proponuje sporządzić listę i
odhaczać stopień interwencjonizmu) interwencjonizm jest taki o jakim w Polsce
nikomu się nie śni.

Majesek  - Polemiki CD.   |05.05.2007 02:13:34
Ludwik: Wykazałeś mi czarno na białym ,że jeśli chodzi o Chile to znasz historię
lepiej a więc nie ciągnę tematu.

Co do noworodków: Wg. mnie to nie jest
pozytywne ponieważ uważam za jawnie szkodliwe zablokowanie mechanizmu pozytywnej
selekcji naturalnej tak jak to jest we Francji. Efektem jest to ,że coraz więcej
ludzi słabych fizycznie korzysta z opieki zdrowotnej później, co czyni ją
generalnie droższą itd.

Co do własności w Finlandii to już podałem przykład
Szwecji gdzie kilkanaście czy kilkadziesiąt osób jest w posiadaniu 80% pkb tego
kraju ponieważ państwo opiekuńcze sprawia możliwości do nadużyć wszelkiej maści
funkcjonariuszy, urzędasów etc.

Etyka kapitalizmu:
Boks też jest wg. mnie
etyczny. Poprostu przez 45 lat komuny nie trenowano nas na zawodników , tak
,żeby uderzać szybciej i mocniej oraz celniej.
Mało tego- wybito 90%
najlepszych trenerów w różnorakich gułagach, II wojnie, katyniu etc.
Kapitalizm
potrzebuje regulacji takich jak prawo gospodarcze. Żadnych więcej!
Przywołujesz
przykład kategorii wagowych. Jeśli kontestujesz ten system to przedstaw
alternatywę dla systemu globalnej konkurencji.

Polska krajem
kapitalistycznym? Zobacz ile własności jest w rękach państwa, jakie wielkie są
podatki i ilu ludzi z listy WPROST-u ma w swojej przeszłości epizod z służbami
SB,WSI czy FSB albo GRU.
Polska jest krajem kapitalistycznym ale zbudowanym na
zgniłym fundamencie ,który czyni ten kapitalizm latynoskim.
2. Nie mam
najlepszego zdania o Polskich naukowcach ponieważ nic ciekawego nie wynajdują na
ogół. Krępuje ich poprostu przeregulowany i skostniały system ,który likwiduje
konkurencję między uniwersystetami oraz profesorami i czyni ich biernymi. W
efekcie płace stoją na żałosnym poziomie, na politechnikach prowadzi się
żałośnie mało badań a profesorowie są czasem żałośnie źle przygotowani do
wykładów. Bo nie ma selekcji pozytywnej wymuszonej przez rynek!

4. Enron to
wyjątek choć faktycznie pokazuje zagrożenie systemu giełdowego na świecie. To
nie jest coś co wyrosło z kapitalizmu- to jest nowotwór ,który wzioł się ze
złego prawa i chciwości managerów. Korupcja jest wbudowana w każdy system.
Zawsze i wszędzie będzie jakiś urzędnik,sędzia czy prokurator ,którego będzie
można przekupić. Clue jest w tym ,żeby sędziów, urzędników i prokuratorów było
jak najmniej. Interwencjonizm gwarantuje ,że ta liczba będzie non stop
rosnąć.

Fajnie się polemizuje ,czekam na dalsze odpowiedzi.
Pozdrawiam.
kot   |05.05.2007 07:18:01
Majeskowi, któremu się chwali, że jest otwarty na argumenty Jednak doszliśmy
do ściany. Dalej żadna polemika nic nie wniesie. Trzeba trochę poczytać o
współczesnym kapitalizmie Polecam dwie ksiązki na początek Edwarda Luttwaka
„Turbokapitalizm” i Josepha Stiglitza „Globalizacje”-
ludzi o najwyższych kompetencjach, których w Polsce nikt równych nie ma,
potrafiący zobaczyć nie tylko zalety ale także mankamenty, kapitalizmu. Zdziwisz
się Majesku jak bardzo to co przeczytasz odbiega od tego co można przeczytać
w naszych gazetach i obejrzeć w telewizji!
kot   |05.05.2007 07:30:24
Rozszerzenie:
Majeskowi, któremu się chwali, że jest otwarty na argumenty
Jednak doszliśmy do ściany. Dalej żadna polemika nic nie wniesie. Trzeba trochę
poczytać o współczesnym kapitalizmie Polecam dwie ksiązki na początek Edwarda
Luttwaka „Turbokapitalizm” i Josepha Stiglitza
„Globalizacje”- ludzi o najwyższych kompetencjach, których w Polsce
nikt równych nie ma, potrafiący zobaczyć nie tylko zalety ale także
mankamenty, kapitalizmu. Zdziwisz się Majesku jak bardzo to co przeczytasz
odbiega od tego co można przeczytać w naszych gazetach i obejrzeć w
telewizji!
Ciekawe są wnioski jakie ci autorzy Luttwak i Stiglitz -
powtarzam entuzjaści kapitalizmu- wysnuwają na podstawie swoich badań nad
kapitalizmem. Wniosek jest jeden: kapitalizm powinien być ograniczony
-interwencjonizm jest konieczny.
PS. Jeżeli ktoś ci wtyka obraz jednostronny -
to jest to lobbysta , a nie naukowiec.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 03.05.2007 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.90715 Seconds