Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Rzeczpospolita III i pół Drukuj
Redakcja KP   
27.09.2005
Każde wybory mają swoich wygranych i przegranych. Tymi pierwszymi okazali się, paradoksalnie, PiS i SLD. Tymi drugimi - PO i LPR. Choć zakończyła się dopiero pierwsza runda tego boju. Druga przypada na 9 października, kiedy ruszymy do urn - albo na wycieczki poza miasto, jak to miało miejsce w niedzielę - by wybrać prezydenta - pisze Jarosław Makowski w Rzeczpospolitej” z 27 września.
Komentarze
Dodaj nowy
żywioł  - skoro zostałem ni z gruszki   |27.09.2005 22:37:45
ni z pietruszki nazwany betonem przez błyskotliwego autora pozwolę sobie ze swej
strony również nazwać go betonem, powiedzmy, intelektualnym, ponieważ posługuje
się prefabrykatami i brykietami myślowymi wprost z "wprost" i rzepy.
czyni to w aurze apolityczności i pseudonaukowego obiektywizmu, a jakże, a’la
PO. tak poważnie to czytając KP zastanawiam się czy chłopcy nie drukują swych
licealnych wypracowań na tych łamach. wogóle to przepraszam, chyba pomyliłem
witryny, chciałem na jakąś lewicową…
może czerwone  - Czasami lepiej siedzieć cicho   |28.09.2005 14:20:24
zwłaszcza wtedy, gdy powtarza się oczywistości tak jak Jarosław Makowski. Jego
wkład do sfery publicznej polega na biciu tej samej piany, którą biją
dziennikarze dominujących mediów. Końcówka tekstu to prawdziwe kuriozum.
Makowski implicite wzywa chyba PO i Pis do poważnej pracy, aby te zrealizowały
swe programy i dały radę wygrać wybory za cztery lata. Wydaje mi się, że nie
jest to marzenie KP. Ja, bez obłudy, życzę rządowi jak najgorzej.
m.
czapski   |28.09.2005 14:42:33
Dziwi mnie to nazywanie partii ktora stracila 2/3 poparcia wygrana, a tej ktora
pomnozyla je dwukrotnie przegraną. Czy sondaże przedwyborcze stanowią jedyny
punkt odniesienia dla oceny czy ktoś wygrał wybory czy przegrał?
żiżi   |28.09.2005 15:37:34
No tak, może czerwone ma rację, końcówka tekstu to kuriozum, ale może autor nie
składa życzeń, może choć tak złowieszczy, że też się nie uda… ze może
czerwone? Czekam na więcej komentarzy KP, liczę na różnicę zdań… Stać głośno!
dokurobei  - powazna praca   |28.09.2005 15:42:37
dokurobei  - powazna praca cd.   |28.09.2005 15:48:08
Makowski jezeli kogos juz wzywa do powaznej pracy, to raczej SLD niz POPiS. Ma
to byc praca nad tym jak podzielic los SdPl. Zenada
eryk  -    |28.09.2005 15:52:20
Dopóki za lewicę będą w Polsce robiły jakieś ofermy z Gazety Wyborczej i
Tygodnika Powszechnego, te wszystkie cwaniaczki z warszawskiego salonu, ci
wszyscy pozbawieni jaj miłośnicy Kuronia, wczesnego Michnika i późnego
Żakowskiego - dopóty lewicowość to będą farmazony o "równych szansach",
większych nakładach na edukację i prawach gejów/lesbijek. Ale walka klas toczy
się i prędzej czy później burżuazja będzie miała pełne portki ze strachu. Nie
przed Sierakowskim - przed jakąś bardziej bojową i nieco lepiej rozgarniętą
wersją Leppera.
Publius  - bleh   |28.09.2005 15:52:50
Przedewszystkim nie jest to tekst polityczny.

Jest to tekst godny
meteorologa, który właśnie mówi państwu jaka ma być pogoda.

Właściwie emanuje
tą samą pasją i błyskotliwością myśli co wieczorne wydanie
"Pogody."

Jako zapowiedź pogody, nie mam tekstowi nic do
zarzucenia.

Dla porównania, dobrym przykładem tekstu politycznego; czy też
opinio-twórczości, był felieton Romana Pawłowskiego z Wyborczej tyczący
przyszłości Kultury Polskiej.

Publius.
zol  - Eryk ma racje   |28.09.2005 16:22:07
I dlatego oczekuje od PiS twardej konfrontacji z PO. Jesli oczywiscie partia
braci Kaczynskich chce pozostac wierna gloszonym haslom. Zycze sobie, zeby
polska scena polityczna podzielila sie na flanke socjalna (PiS) oraz liberalna
(PO). Wszystkie dyskusje na temat praw kobiet, mniejszosci seksualnych, zwierzat
i inne dziwactwa powinny zostac zmarginalizowane. Trzeba bronic faktyczne ofiary
transformacji ustrojowej: robotnikow, popegieerowskich rolnikow, drobnych
przedsiebiorcow niszczonych przez sluzacy oligarchom fiskus. PiS powinien podjac
sie tego zadania.
thomas  - e tam   |28.09.2005 17:08:29
PiS broniący robotników, rolników i ofiary transformacji… wolne żarty. Kaczory
nigdy nie były lewicowe, nigdy nie były klasowe, były co najwyżej chadeckie i
odegrały rolę chadecką - odebrały socjalistom i socjaldemokratom rolę
"bufora". Ale że w PiS-ie nie ma ekonomistów, tak jak i w PO, można
spodziewać się jak najgorszych efektów.

Oczywiście, kaczyzm będzie wymagał
odrzucenia edukacji seksualnej, praw kobiet i innych dziwactw typowych dla
cywilizowanej Europy. Wzorem Kaczorów - Łukaszenko.
thomas  - aha, a my o komentarzu Makowskiego   |28.09.2005 17:16:26
No cóż, może czerwone, masz mój głos, choć już jest po wyborach ;)

czapski -
ewidentna przegrana SLD jest mniejsza, niż zapowiadały sondaże od roku. Zresztą
celem SLD było zdobycie właśnie tylu głosów - co jasno na początku kampanii
zostało powiedziane przez Napieralskiego i Olejniczaka. I teraz sytuacja jest
lepsza: o ile się nie mylę, do sejmu nie wszedł żaden sekretarz KC ani KW, co
świadczy o pewnej zmianie mentalnej i pokoleniowej. Ja tam już pseudolewicy w
postaci Oleksomillerodyduchojaników miałem po dziurki w nosie. Szkoda tylko, że
Wanda Nowicka nie weszła.

aha, eryku, walka klas się może i toczy, tylko że
guzik z tego wynika, bo klasy nigdy nie miały żadnej świadomości, co najwyżej
jakieś przebłyski. chyba że wierzysz w partię robotniczą jako świadomość
proletariatu, wtedy w porządeczku, nie będę się czepiać, bo w końcu to jest tak
mało wiarygodne, że nawet nie warto. Innymi słowy - lewica w stylu rewolucyjnym
nie może być ruchem masowym, bo nie będzie miał kto zrobić prawdziwej lewicowej
rewolucji, proletariat z własną świadomością nie istnieje i nigdy nie istniał. I
nie ma sensu odgrzewać tego starego gulaszu z Lukacsa i Luksemburg, bo zalatuje
dosyć niemiło.
zol  - lewica wyslana na smietnik historii   |28.09.2005 17:38:43
Thomasowi sie wydaje, ze jest salonowcem wystawiajacym swiadectwa swiatowosci
jakims zapyzialym prowincjuszom. Ale przynajmniej nie grzeszy brakiem szczerosci
- swoj stosunek do proletariatu wyraza jasnymi, jednoznacznymi stwierdzeniami.
Cale szczescie, wyborcy w naszym wspanialym kraju wyslali nowa lewice (SDPL,
Zieloni 2004, APP "Racja") na smietnik historii. SLD weszlo do
parlamentu, ale Olejniczak nigdy nie pojdzie na konfrontacje z patriarchalnym
modelem spolecznym, bo - mimo, ze z niego karierowicz i kombinator - to przede
wszystkim swoj chlopak. Thomas, pozegnaj sie ze swoja "oswiecona"
Europa, ktora wskutek swoich eksperymentow obyczajowych bedzie musiala ustapic
wobec demograficznej inwazji modelu zdrowej rodziny muzulmanskiej lub
konfucjanskiej. Normalnosc zwyciezyla. A w Polsce linia podzialu bedzie
przebiegac miedzy oligarchami (PO, SLD, Samoobrona), a mniej lub bardziej
rozniacymi sie miedzy soba reprezentami ludu (PiS, LPR, srodowiska zwiazkowe,
autentyczni antyglobalisci zwiazani z pismem Obywatel).
może czerwone  - dwie lewice?   |28.09.2005 18:41:36
Przekonanie, że bycie lewicą polega wyłącznie na artykulacji postulatów
socjalnych jest pleniącą się niebezpiecznie kalką myślową. Jej używanie zwalnia
z wysiłku zmierzenia się z bardziej złożoną rzeczywistością. Wyłonienie się
podziału na lewicę i prawicę miało u swych źródeł spór o charakter świata
społecznego. Lewica biła się (z konieczności upraszczając) o możliwość
zmieniania świata zgodnie z rozumem i wolą człowieka, prawica broniła (z
konieczności upraszczając)odwiecznych praw i biła się o to, żeby wszystko
wróciło na swoje miejsce. Lewica uwzględnia historyczność walk. W dążeniu do
ustanowienia lepszego świata zmieniają się stawki i podmioty walk. Dlatego w XIX
wieku byli to przede wszystkim robotnicy, potem istotnymi podmiotami stały się
kobiety, osoby homoseksualne, itd.

Rozumienie lewicy ograniczonej do
artykulacji postulatów socjalnych wiąże się z pominięciem jednej z podstaw
lewicowego myślenia - uwzględniania historyczności świata. Powtarzanie, że
lewica powinna zająć się tym co do niej należy, tj. sprawami socjalnymi, uznać
trzeba ostatecznie za zaangażowanie na rzecz realizacji konserwatywnej wizji
świata, gdzie wszystko znajduje się na swoim miejscu.

Bycie lewicą obecnie
wiąże się z wysiłkiem artykulacji wielu postulatów. Język lewicowy powinien więc
obejmować zarówno kwestie socjalne, jak i prawa kobiet, osób homoseksualnych,
czy kwestie ekologiczne. Próbę budowania takiego języka podejmuje jak się zdaje
KP.
zol  - sprzecznosc interesow   |28.09.2005 19:04:38
Niestety, interesy mniejszosci seksualnych czy kobiet - najczesciej z wyzszych
wartstw spolecznych - kontestujacych partiarchalny model wspolnotowy stoja w
sprzecznosci z interesami grup autentycznie dyskryminowanych. Ja sie nie
zastanawiam czy cos jest konserwatywne czy nie jest. To nie ma wiekszego
znaczenia. Katolicyzm w Polsce - przy wszystkich jego slabosciach - pelni
pozytywna role spoleczna, bedac zrodlem okreslonych norm moralnych. I dlatego
walka nowej lewicy z nim sluzy demoralizacji. Cale szczescie, lud wciaz ma
zdrowe odruchy i nie daje sie nabrac na bajki o rownouprawniu roznych dziwactw
czy o innych ideologicznych fantazmatach.
thomas  - jakem salonowiec   |28.09.2005 19:19:36
Cóż, niechaj będzie. Zanim zjem kolejną porcję kawioru i oddam się iście
perwersyjnemu głoszeniu niezbywalnych praw kobiet i dzieci, niech będzie wolno
mi zgłosić kilka wątpliwości.

PiS i LPR jest oligarchiczne tak samo, jak
SBrona. PiS jeszcze od czasów "Porozumienia Centrum" wyciągał forsę od
peerelowskiej nomenklatury, LPR dokonywał zajazdów na banki (Kotlinowski &
Hatka, o ile pamiętam). To są dopiero niejasne układy, typowo oligarchiczne. Z
bezrobotnym ludem to dużo wspólnego te partie nie mają. No, może to, że liczą na
owego ludu naiwność.

A wracając do kwestii podmiotu historii. Jeśli
proletariat istnieje i ma świadomość, to proszę mi go wskazać. Kto to? Gdzież
on? Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że oto świadomość Proletariatu zstąpiła do
redakcji Obywatela i mieszka między redakcyjnymi antyglobalistami… Śmiechu
warte.
thomas  - demoralizacja?   |28.09.2005 19:22:37
A cóż niemoralnego jest w byciu gejem?

To, że zabrania tego jakaś wspólnota
religijna, nie jest uzasadnieniem moralnym, tylko uzasadnieniem z autorytetu
władzy, jaką przyznaje się tej wspólnocie. A moralność nie polega na
posłuszeństwie wobec władzy.

No więc, zolu, wyjaśnij, bo zaiste nie wiem.
eryk  -    |28.09.2005 21:56:16
"Z bezrobotnym ludem to dużo wspólnego te partie nie mają. No, może to, że
liczą na owego ludu naiwność"

Najwięcej wspólnego z "dołami"
społecznymi, czyli tymi, którzy zawsze stanowili przedmiot zainteresowania i
pomocy ze strony lewicy to ma "Krytyka Polityczna". Idzie Sierakowski z
Żakowskim z redakcji "GW" do Le Madame i spotykają sprzedawcę gazet,
jeden do drugiego mówi: ale się nam proletariat przepoczwarzył, to musi być era
informatyczna, zapytajmy Bendyka co o tym sądzi. Nie ma w Polsce środowiska
bardziej wyizolowanego ze społeczeństwa niż ta gazeta, ale jak na salonowych
inteligencików przystało, wymyśliło sobie, że będzie lewicą. De facto jest
głosem salonu, głosem paskudnej oligarchii. I lud, mam nadzieję, kiedyś dobierze
się do d… Żakowskim, Michnikom, Dunin itp.
thomas  - ojojoj   |28.09.2005 22:24:59
Ależ Panie Eryku, toż emocje Pana porwały. Nie lubi Pan Le Madame? Ja też nie,
ale co ma piernik do wiatraka?

Oligarchia, że przypomnę, to rządy niewielu.
Jakąż ogromną władzę dzierżą Żakowski z Sierakowskim, Bendykiem czy Dunin?
Michnik może pisać sobie felietony i popierać demokratów.pl z całych sił, ale to
nie jego osobiste sympatie decydują w wyborach.

W porównaniu z organami
takimi jak wpr* i newsw* to wyżej wspomniani mają nikły zerowy wpływ na
rzeczywistość.

A może chodzi o gigantyczne zarobki redaktora Sierakowskiego?
Tak, na pewno może sobie wybudować pałac ze specjalną salą z wannami na kwiaty
od gości, jaki sobie zbudował bliski ludowi Marek Król z SB.

To jak sobie Pan
Eryk pokrzyczał, prosimy o argumenty, które pokażą, co to jest Prawdziwa Lewica,
która Lud ukochała. Chyba wrażliwość lewicowa to nie polega na chłopomanii,
miłości do parobka czy leperowaniu Polski, co?
żiżi  - Erykowi   |28.09.2005 22:46:13
Eryku, skąd czerpiesz taką pewność, kto i jak jest blisko społeczeństwa? Według
twojego rozumowania rzeczywiście chyba tylko Lepper spełnia dziś wymogi
lewicowości, bo jak nikt zbratał się z ludem, chociażby paląc opony na szosach.
To może i KP powinna zablokować parę ulic, mównic i tak uskuteczniać dialog
społeczny? A tu, proszę, inteligenciki! Pewnie jeszcze mają wyższe
wykształcenie? A fe! Jak oni mogą upominać się o grupy biedne, wykluczone i
marginalizowane? A może dlatego, że właśnie sprawnie i inteligentnie posługują
się językiem i nowy język potrafią efektywnie wprowadzać do debaty publicznej?
Tak, że nawet Żakowski i Michnik ich czytają? Hm? No, ale są różne metody
tworzenia i interpretowania rzeczywistości społecznej.
pzdr, żiżi
może czerwone  - do zola, ja się zastanawiam   |28.09.2005 23:11:45
Przekonanie, że problemy kobiet, to problemy feministek - żon bogatych mężów -
to stereotyp wzmacniający dominującą ideologię, która uniemożliwia połączenie
postulatów socjalnych z walką o prawa mniejszości. Np. walka o równouprawnienie
kobiet to także walka o wyższe zarobki pielęgniarek - zawodu sfeminizowanego.
Oczywiście "zdrowe odruchy" każą bronić tylko górników, męskiego,
prawdziwie wyzyskiwanego ludu, tak samo jak pozwalają olewać pielęgniarki i
płacić im grosze, bo to tylko baby.
eryk  -    |28.09.2005 23:57:39
"A może dlatego, że właśnie sprawnie i inteligentnie posługują się językiem
i nowy język potrafią efektywnie wprowadzać do debaty publicznej? Tak, że nawet
Żakowski i Michnik ich czytają?"

Lewicowa postawa to nie jest sztuka
posługiwania się takim czy innym językiem w burżuazyjnej debacie publicznej, ani
zdobywanie czytelników wśród oligarchów pokroju Michnika czy Żakowskiego. Lewica
na płaszczyźnie języka powinna operować językiem zrozumiałym dla ludu i temuż
ludowi tłumaczyć mechanizmy wyzysku oraz nakłaniać go do walki o swoje prawa.
Lewica nie powinna pisywać tekstów czytanych przez Michnika i Żakowskiego - ona
powinna postawić takich facetów pod murem i dać krótką komendę: ognia! To jest
właśnie odpowiedź na pytanie, jak redaktorzy KP mogą się upomnieć o biednych i
wykluczonych. Lenin też był inteligencikiem - ale miał jaja i postawił się
burżuazji nie felietonikami za wierszówkę od niej.

"Michnik może pisać
sobie felietony i popierać demokratów.pl z całych sił, ale to nie jego osobiste
sympatie decydują w wyborach".

Władza Michnika nie polega na tym, że
Demokraci pl dostaną np. 40% głosów dzięki jego płomiennym apelom. Władza
Michnika (tzn. "michnikowców", czyli stołecznego salonu) polega na tym,
że całokształt procesów społeczno-gospodarczych zmierza nieustannie od 15 lat w
kierunku, którym im przynosi korzyści, natomiast dla 90% społeczeństwa nie jest
korzystny (nawiasem mówiąc, to Michnik i Marek Król są członkami dwóch frakcji
tej samej oligarchii, a podniecanie się ich pyskówkami ma taki sam sens, jak
podniecanie się walką puławian i natolińczyków w PZPR). To, że ktoś sobie pisze
"lewicowe" manifesty, nie zmienia faktu, że tkwi on po uszy w strukturze
zoligarchizowanej i czerpie z tegoż faktu istotne korzyści materialne oraz
wysoką pozycję społeczną. Ale nie w tym rzecz - rzecz w tym, że
"lewicowa" krytyka, która polega na sporach z Michnikiem o prawa gejów
albo pogawędkach z Żakowskim o "społecznych kosztach transformacji" nie
tylko nie szkodzi systemowi, ale go umacnia, pełniąc rolę wentyla
bezpieczeństwa. Owszem, znacznie większy wymiar lewicowy ma palenie opon na
szosach przez rolników czy wybijanie szyb przez górników, bo nawet jeśli nie
jest zaczątkiem buntu, to przynajmniej stanowi dobitny wyraz - i przywołanie -
antagonizmu klasowego, nieporównanie silniejszy niż jakieś smętne felietoniki o
"sprawiedliwości społecznej". "Lewicowość" salonowa nie tylko
nie szkodzi burżuazji, ale ją umacnia - przykład rewolty 1968 jest najlepszym
przykładem tego, że to nie dzieciaki z dobrych domów i nie salonowi felietoniści
są jakimkolwiek zagrożeniem dla struktury wyzysku. I z tego punktu widzenia
faktycznie "wyklęty lud ziemi" ma bliżej do Samoobrony czy Radia Maryja
jako sojuszników - niedoskonałych, owszem - w walce o swoje interesy niż do
młodej warszawki z KP.
żiżi  - Erykowi bis   |29.09.2005 03:48:19
Jeśli zmiana we współczesnej demokracji obrazkowej ma wyglądać w ten sposób, że
stawiamy kilku facetów pod murem i na hurra strzelamy, bo Lenin miał jaja, to
marna to i metoda, i niewiarygodna dziś zmiana, naiwna. Jednak bardziej
przekonuje mnie argumentacja KP wielokrotnie poparta celną analizą socjologiczną
współczesnej sfery publicznej, w tym dominującego dyskursu prawicowego i
centrowego. Jeśli KP z niszowego kwartalnika wprowadzi alternatywny język do
debaty publicznej, nowe spojrzenie i osąd na rzeczywistość społeczną do mediów
masowych, jest to zdecydowanie pierwszy krok do efektywnej zmiany, na bazie
której można kształtować byt. Zaś argumentacja Eryka pozostawia nam jedynie w
ręku naboje dla frustratów, którzy niestety poza wyrazem nawet słusznego
niezadowolenia z własnej sytuacji życiowej niewiele więcej mogą. Dobrą metaforą
przytoczoną na tym forum przy innej dyskusji była opowiastka o jaskini wilka,
którą wysadza się od środka. Jeśli sam Eryku przyznajesz, że „od 15 lat
całokształt procesów społeczno-gospodarczych zmierza w kierunku wytyczonym przez
michnikowców”, to uczynienie słyszalnym nowego głosu jest jak najbardziej
celnym pierwszym strzałem i daleko bardziej skuteczną metodą niż ta, którą
proponujesz. A stąd Eryku już w miarę niedaleko do „tłumaczenia ludowi
mechanizmów wyzysku”. Język Leppera czy Rydzyka, który jest tak bliski
Twoim zdaniem „wyklętemu ludowi ziemi”, został bowiem najpierw przez
media zalegitymizowany, a potem stał się „bliższy” (lubimy te
piosenki, które znamy…). Zresztą to dziś i bardziej perfidny wyzysk, bo
wolnej świadomości – i właśnie przez brak autentycznej alternatywy, a
przez to i w pełni wolnego wyboru z pełnego wachlarza możliwości. Najpierw
trzeba wprowadzić język lewicy do debaty, co nie oznacza obniżyć do poziomu
populizmu, i równolegle zaproponować konstruktywne rozwiązania zamiast koktajli
Mołotowa. Dla Eryka jednak miarą lewicowości zdaje się być to, że ktoś jest tak
bardzo przeciw systemowi, że zamiast system zmieniać, ostentacyjnie się z niego
wyklucza, a najlepiej, wycofując się, podpala, co się da (plus hurra). Tylko, że
to nie jest już lewica, lecz anarchia.
Zarzut o salonach warszawki i istotnych
korzyściach materialnych z pisania manifestów i felietonów, pozostawię bez
komentarza, bo już i Thomas skomentował, i nadto absurdalny.
eryk  -    |29.09.2005 05:28:36
"Dla Eryka jednak miarą lewicowości zdaje się być to, że ktoś jest tak
bardzo przeciw systemowi, że zamiast system zmieniać, ostentacyjnie się z niego
wyklucza, a najlepiej, wycofując się, podpala, co się da (plus hurra). Tylko, że
to nie jest już lewica, lecz anarchia".

Owszem, z systemu i
burżuazyjnych uwikłań należy się wywikłać - żeby po pierwsze mieć ostre
spojrzenie na niego, i po drugie żeby być wiarygodnym jego
przeciwnikiem/krytykiem. Ksiądz, który ostentacyjnie chodzi na dziwki, może
nadal być księdzem, ale szacunku wśród pobożnych na pewno mieć nie będzie.


Natomiast główną miarą lewicowości nie są dla mnie postępy w separowaniu się
od systemu, lecz realne zmiany społeczne. "Wyklęty lud ziemi" wszelkie
zmiany na lepsze zawdzięczał w historii swojej bojowej postawie - bunty,
strajki, związki zawodowe, rewolucje, protesty, bierny opór itp. Co zawdzięczał
farmazonom burżuazyjnych publicystów? Nic. Oczywiście wygodniej się pierdzi w
redakcyjny stołek i zgarnia wierszówkę u Michnika niż pracuje wśród ludu, żeby
go wspomóc w tymże buncie. Ale to nie jest lewicowość, lecz alternatywna ścieżka
kariery - jeden robi w biznesie, drugi w filmie, trzeci w telewizji, a czwarty
jest "lewicowcem" u Michnika. Ani to krytyczne, ani polityczne, ani
skuteczne.
zol  - dajesz wiare postubeckim falszywkom   |29.09.2005 10:19:53
"PiS jeszcze od czasów ‘Porozumienia Centrum’ wyciągał forsę od
peerelowskiej nomenklatury".
Thomasie, brawo! Powtarzasz postubeckie
falszywki. Nie twierdze, ze PC bylo idealem nieskazitelnosci moralnej, ze nie
brakowalo tam roznych szumowin, ale Twoje uogolnienie ma swoje zrodlo tam, gdzie
wskazalem wyzej.
"A cóż niemoralnego jest w byciu gejem?
To, że zabrania
tego jakaś wspólnota religijna, nie jest uzasadnieniem moralnym, tylko
uzasadnieniem z autorytetu władzy, jaką przyznaje się tej wspólnocie. A
moralność nie polega na posłuszeństwie wobec władzy."
Nie ma nic
niemoralnego w byciu gejem. Tak samo jak nie ma nic niemoralnego w byciu
schizofrenikiem albo osoba sparalizowana na wozku. Tylko, ze schizofrenicy i
osoby sparalizowane nie domagaja sie specjalnych praw dla siebie, a organizacje
gejowskie - z ktorymi bynajmniej ogromna czesc gejow sie nie utozsamia - zadaja
rozmaitych przywilejow. I "oswiecona" nowa (pseudo)lewica lubuje sie w
pouczaniu "homofobicznego" ludu o tym, ze rewolucja spoleczna wiaze sie
z rewolucja obyczajawo-seksualna, wiec musi on porzucic swoje przesady (m.in.
nauczanie Kosciola), ktore ow lud zniewalaja. Socjalizm w wersji utopijnej
zbankrutowal, wiec kolejne pokolenia naprawiaczy swiata zamienilo proletariusza
na geja. Tylko, ze lud ma w nosie takie pouczania i wlasnie wyslal owa
pseudolewice w ostatnich wyborach w Polsce na smietnik historii. I chwala mu za
to.
P.S. Eryk, masz racje. I dodam tylko, ze spory Slawka Sierakowskiego z
Adasiem Michnikiem sa zwyczajna klotnia w rodzinie. Inaczej chociazby Kinia
Dunin nie mialaby swojego felietonu w "Wysokich Obciachach".
thomas  - do zola   |29.09.2005 10:41:15
Najwyraźniej postubecką fałszywką są wyroki niezawisłych sądów. Sąd skazał p.
Macieja Zalewskiego, bliskiego kaczuchom. Sąd w sentencji wyroku ws. sprzedaży
budynków komunalnych za bezcen jakieś postsolidarnościowej fundacji uniewinnił
urzędników, gdyż, jak uznał, byli zmuszani do tego przez ministra kancelarii
prezydenta - J. lub L. Kaczyńskiego (tego szczegółu nie pamiętam). Etc. Bliskie
konszachty PC z Tuderkiem i innymi nomenklaturowcami z jednoczesnym trąbieniem o
nomenklaturze nosiły wszelkie znamiona szantażu. Ja pamiętam po prostu to, co
podawano w serwisach informacyjnych 15 lat temu. I można sobie nadal
poznajdować, na przykład na przezabawnej stronie byłego posła Nowaka.

Geje
nie domagają się szczególnych praw. Pan zol natomiast chciałby najwyraźniej też
dyskryminować schizofreników i osoby sparaliżowane. No tak, w PRL rzeczywiście
nie dbano o likwidowanie przeszkód architektonicznych, bo lud pracujący miast i
wsi z definicji miał być zdrowy i jak hoże dziewoje na rzeźbach pod Pałacem
Kultury.

Co do wysyłania na śmietnik historii, to znakomity wynik lewackich
kanap takich jak PPP pokazuje, gdzie wyborcy (zwani na wyrost "ludem")
mają ideologię rewolucyjną.

Ludu w Polsce nie ma. Nie było, nie ma i nie
będzie. Chciałbym spotkać lud, taki prawdziwy, będący klasą w sobie i dla
siebie. Ale poza bajeczkami dla grzecznych marksistów takie cóś nie istnieje. I
nie będę się do tego modlił, bo to cóś nie przyjdzie i nie zbawi świata.
thomas  - Farmazony   |29.09.2005 10:47:40
"Natomiast główną miarą lewicowości nie są dla mnie postępy w separowaniu
się od systemu, lecz realne zmiany społeczne."

- Tak, tylko że tych zmian
nie dokonuje się, głupcze, na ulicy. Lepper nie przegłosował żadnej ustawy, choć
wspierał "wyklęty lud ziemi" "- bunty, strajki, związki zawodowe,
rewolucje, protesty, bierny opór itp." Nic jego protesty nie zmieniły w
rzeczywistości społecznej! Choć Sbrona mogłaby uchodzić za partię
klasową.

"Co zawdzięczał farmazonom burżuazyjnych publicystów? Nic.
"

Jak wiadomo, Marks i Engels byli burżuazyjnymi publicystami, a nie
przedstawicielami robotników. Jak wiadomo, Wałęsa był robotnikiem, a nie
burżazyjnym publicystą. Jak wiadomo, Lenin nie był robotnikiem. Inna rzecz, że
Leninowi ludzie niespecjalnie dużo zawdzięczają.

"Oczywiście wygodniej
się pierdzi w redakcyjny stołek i zgarnia wierszówkę u Michnika niż pracuje
wśród ludu, żeby go wspomóc w tymże buncie".

Och, jakże byłoby dobrze
pracować wśród zdrowego ludu. Gdzież on? Pytam ponownie! Gdzież? Wśród
zwolnionych z pracy ubeków, którzy teraz na rencie doświadczają wykluczenia
społecznego? Wśród łódzkich prząszniczek? Wśród chłopów małorolnych? Wśród
zwalnianych nauczycieli? Wśród pracujących za darmo doktorantów? Wśród
wyzyskiwanych pracowników telecentrów? Wśród kasjerów w supermarkecie? Proszę
grzecznie o odpowiedź.
zol  - lud   |29.09.2005 11:00:27
1) Maciej Zalewski wystapil z PC w 1992 i jako posel zasilil klub parlamentarny
czolowej partii oligarchow, czyli KLD. Identyfikowanie PC lub PiS z ludzmi
pokroju Zalewskiego jest naduzyciem. W kazdym ugrupowaniu w Polsce znajdziemy
jakies szumowiny, ale w SLD, PO czy Samoobronie sa one we wladzach
partyjnych.
2) To, ze jestem przeciwko udogodnieniom architektonicznym dla osob
niepelnosprawnych jest zwykla insynuacja, zreszta typowa dla rozmaitych madrali
weszacych wszedzie gdzie sie da faszyzm i inne paskudztwa. Czym innym jest
opieka nad ludzmi chorymi i troska o ich godnosc, a czym innym kreowanie nowej
obyczajowosci. A wlasnie takim kreowaniem zajmuja sie ruchy gejowskie i nowa
(pseudo)lewica. Tak zwane rownouprawnienie gejow jest zwyklym ideologicznym
fantazmatem, ktory swoje uzasadnienie czerpie z wyrokow organizacji
politycznych, takich jak WHO - nie wiedziec czemu, te oenzetowska agende mam
traktowac jako zrodlo wiedzy naukowej.
3) Lud byl, jest i bedzie. Mamy go na
stadionach pilkarskich, spotykam go na moim osiedlu pod sklepem calodobowym.
Istnieje wspolczesna kultura ludowa np. w Serbii turbo-folk. I nawet jesli sie
takimi zbiorowosciami brzydzisz - jestes przeciez stojacym ponad nimi, wrazliwym
inteligentem - to nie jestes w stanie zaprzeczyc ich istnieniu.
thomas  - lód   |29.09.2005 12:22:34
1) Przeczytaj najpierw sentencję wyroku ws. "Fundacji Prasowej
Solidarności" z 26 stycznia 1995 r. (sygn. VI K 1128/92): "Sprawy nie
można zdaniem Sądu rozpatrywać w oderwaniu od towarzyszących jej okoliczności w
postaci zainteresowania osób piastujących wysokie stanowiska państwowe […]
mające wywrzeć odpowiednie wrażenie na oskarżonym, iż wobec osobistego
zaangażowania w sprawę Ministra [J. Kaczyńskiego - przyp. Thomas] należy
wszystko odpowiednio przyspieszyć" - czytamy w uzasadnieniu
wyroku.
"Oskarżony podpisał w imieniu Skarbu Państwa z Fundacją umowę
dzierżawy budynku […]. Z ramienia Fundacji umowę podpisali, jednak nie w
gmachu Urzędu Rejonowego, lecz w Kancelarii Prezydenta Prezes Fundacji Sławomir
Siwek [sekretarz stanu - przyp. Thomas] i członek zarządu Jarosław Kaczyński.
[…] Także wicewojewoda Krzysztof Łypacewicz przyznał, że w sprawie
wydzierżawienia budynku Fundacji były naciski z Kancelarii Prezydenta, głównie
od Jarosława Kaczyńskiego. […] chciał, jak to określił spełnić wolę panów
Kaczyńskiego i Siwka" - czytamy w uzasadnieniu wyroku. Wyrok jest prawomocny
i nie był podważany przez Jarosława Kaczyńskiego.

2) Dlaczego WHO masz
traktować jako wyraz nauki? Pewnie, czemu? Bo raporty piszą tam naukowcy i
dlatego, że wszystkie muszą spełniać zawyżone burżuazyjne kryteria? E tam,
czytaj lepiej Stalina lub Mao, będą bardziej na linii lub na bazie. I nie czytaj
podręczników, czytaj Kim Ir Sena.
Równouprawnienie nie jest fantazmatem. Lewica
rezygnująca z równouprawnienia nie jest lewicą, jest po prostu ruchem
zmierzającym do ustanowienia nowej dyktatury.
3) Na stadionach piłkarskich nie
ma klasy w sobie i dla siebie. Kibice nie zmierzają do wyzwolenia siebie, nie
mają świadomości klasowej, bo nie są klasą; mają raczej tożsamość opartą na
urojonym antagozmie między dwoma drużynami piłkarskimi, a to zaprawdę jest
przykład klasycznej fałszywej świadomości klasowej, bo ten antagonizm jest
czysto symboliczny, wyłącznie w nadbudowie i bez jakiejkolwiek bazy. Mordobicie
między kibicami nie zmienia świata, lecz konserwuje stosunki społeczne. Podobnie
konflikty nacjonalistyczne, które też oczywiście opierają się na fałszywej
świadomości, co ślicznie wyjaśnia przecież każdy marksista. Turbo-folk z tego
powodu też nie jest wyrazem świadomości klasowej, tylko świadomości fałszywej,
równie fałszywej jak świadomość członków Sbrony.
zol  - Odpowiadam   |29.09.2005 13:33:13
1. To w koncu skazal Zalewskiego (ktory przeszedl w 1992 z PC do KLD) czy
ktoregos z Kaczynskich?
2. Rownouprawnienie - tak, przywileje - nie. Dlatego
panstwo ma obowiazek chronic homoseksualistow przed agresja (slowna, fizyczna)
spowodowana ich orientacja plciowa, a zarazem chronic spoleczenstwo przed
rozmaitymi ekserymentami obyczajowymi w rodzaju rejestracji zwiazkow
partnerskich. Obecna Konstytucja RP definiujac rodzine jako zwiazek mezczyzny i
kobiety oraz zakazujac dyskryminacji obywateli ze wzgledu na narodowosc, rase,
plec, orientacje seksualna zalatwia te sprawe. A WHO jako agenda oenzetowska
jest niewiarygodna, bo realizuje okreslony program ideologiczny. Nie rozumiem,
dlaczego naukowcy, ktorzy twierdza, ze homoseksualizm jest choroba maja byc
traktowani gorzej niz ich adwersarze.
3. Rozumiem, o tym co jest falszywa
swiadomoscia jak zwykle decyduje jasnie oswiecona inteligencja z Thomasem na
czele. Tylko, ze lud nie chce sie Ciebie sluchac. Ma swoje wartosci i swoje
potrzeby. I polityk naprawde troszczacy sie o dobro wspolne narodu bierze te
wartosci i potrzeby pod uwage. Nie uprawia Kulturkampfu, lecz szanuje swoich
poddanych.
zol  - mala poprawka   |29.09.2005 13:39:55
Obecna Konstytucja RP definiuje jako zwiazek mezczyzny i kobiety oczywiscie
malzenstwo, a nie rodzine.
thomas  - Żenujące odpowiedzi   |29.09.2005 13:48:30
1. Skazał Zalewskiego (chyba). Kaczyńskiego nie skazał, bo to była inna sprawa.
Wyobraź sobie, że prokuratura się tym nie zajęła, kiedy brat Jarosława był
ministrem. Czyżby typowo oligarchiczne działanie?

2. Dlaczego trzeba chronić
społeczeństwo przed rejestracją związków partnerskich? Co takiego w tym
szkodliwego? Drogi stają się bardziej wyboiste?

3. Naukowcy twierdzący, że
homoseksualizm jest chorobą, mówią fałsze. Z naukowego punktu widzenia jest to
zjawisko całkowicie normalne; jest to wręcz adaptacja, która występuje wśród
wielu organizmów rozmnażających się drogą płciową; sprzyja altruizmowi itd.
Pisałem o tym na tym forum. A brednie pseudonaukowców między bajki. (Aha, tysiąc
razy odpowiadałem na tym forum, kto decyduje, co jest nauką, a co nie jest -
sama nauka, tj. instytucje naukowe, przede wszystkim recenzowane czasopisma
naukowe, których akurat w medycynie i biologii jest kilkadziesiąt tysięcy, więc
nie ma problemu z brakiem miejsca na publikowanie rzetelnych badań; tylko że
rewelacje o chorobowej naturze homoseksualności nie są drukowane z tego samego
powodu, z jakiego nie drukuje się w nich teorii kreacjonizmu - to nie są żadne
teorie, to są zabobony).

4. Skąd wiesz, że lud mnie nie słucha? Dzięki mnie
nie głosował na kanapy typu APP Racja i PPP. ;)
(Oczywiście, lud mnie nie
słucha, z tego samego powodu, z jakiego nie słuchają mnie krasnoludki ani
centaury).

5. W demokratycznej polityce nie ma władców polityków i poddanych.
Są obywatele, mający równe prawa. Ale radykalnej pseudolewicy protekcjonalny
język dyktatury jest bliższy.

6. Fałszywa świadomość - no cóż, myślałem, że
znasz przynajmniej Marksa, a tu jednak nie. Otóż wedle Marksa prawdziwa
świadomość wskazuje realną bazę konfliktu społecznego. Wśród kibiców tego nie
ma. Nigdzie tego nie ma.

Zakładałem, że masz jakąś teorię, czym jest lud.
Tymczasem lud wskazuje miłościwie panujący władca zol. Żenujące.
eryk  -    |29.09.2005 14:12:38
"Co do wysyłania na śmietnik historii, to znakomity wynik lewackich kanap
takich jak PPP pokazuje, gdzie wyborcy (zwani na wyrost "ludem") mają
ideologię rewolucyjną".

NIe jestem fanem PPP, ale wiem, ze miala bardzo
ograniczony dostep do mediow, jest formacja mloda, a zebrala 70 tys. glosow.
Sierakowski ma gazetke w nakladzie cos ok. 3 tys. Gdyby nie wsparcie kumpli z
establishmentu bylby on wiec 1/20 kanapy o nazwie PPP. Inna rzecz, ze np.
Samoobrona dostala kilka milionow glosow, na pewno same inteligenciki ich
poparly, skoro ludu nie ma.

A jesli ludu nie ma to znaczy, ze cala
dzialalnosc KP to po prostu albo onanizm polityczny, albo zwykly sposob - jak
juz wspomnialem - na kariere. Ale wypadaloby to chociaz przyznac, tak jak np.
monarchisci przyznaja ze maja w dupie masy, bo pracuja na rzecz elity.
eryk  - jeszcze jedno   |29.09.2005 15:45:16
Aha, jeszcze jedno - otoz najlepszym wskaznikiem radykalizmu i krytycyzmu jest
postawa establishmentu. Przywolany przez Thomasa inteligencik Marks przez pol
zycia zyl w biedzie, mial powazne problemy z policja itp. Nawet na
zrewoltowanych dzieciakow francuskich w 1968 wysylano tamtejsze ZOMO i napier…
bez litosci. Co natomiast spotyka ludzi z KP? Od samego poczatku sa to salony,
kariera, przywileje, pochwaly ze strony establishmentu itp. To najlepszy dowod,
ze ani to towarzystwo nie zamierza establishmentowi i "dominujacemu
dyskursowi" faktycznie zagrozic, ani ze establishment nie traktuje ich jako
najmniejsze chocby zagrozenie. Rezim Michnika i Balcerowicza zupelnie inaczej
reaguje na Leppera i Rydzyka, na wszelkie ludowe postawy rewindykacyjne. To
najlepszy dowod, ze rzekomo radykalny wilczur z KP to de facto oswojony pudel. A
ja, lewicowy krytyk, mam obowiazek demaskowac klasowa kolaboracje i zagladac pod
podszewke liberalnej propagandy, aby odkryc jej iluzje. Lewica to nie Beck,
Zakowski i Michnik - lewica to Marks, Gramsci i Debord.
zol  - Zenada jak najbardziej   |29.09.2005 15:46:07
Bo nie stosuje sie do dyskursu thomasowego.
1. "Kaczyńskiego nie skazał, bo
to była inna sprawa. Wyobraź sobie, że prokuratura się tym nie zajęła, kiedy
brat Jarosława był ministrem. Czyżby typowo oligarchiczne działanie?" Masz
dowody, ze sie ktoryms z Kaczynskich nie zajela, bo byl ministrem, czy na
podstawie domyslow znowu insynuujesz?
2. Rejestrowane zwiazki partnerskie maja,
wedlug Ciebie, miec (niemal) te same przywileje, ktore posiadaja malzenstwa.
Malzenstwo jest (przynajmniej potencjalnie) poczatkiem rodziny - wspolnoty
przekazywania zycia. To jest cholernie powazna sprawa, i nie mozna na rowni z
malzenstwem traktowac tego, co przez dzisieciolecia nazywalo sie
konkubinatem.
3. "Naukowcy twierdzący, że homoseksualizm jest chorobą,
mówią fałsze. Z naukowego punktu widzenia jest to zjawisko całkowicie normalne;
jest to wręcz adaptacja, która występuje wśród wielu organizmów rozmnażających
się drogą płciową; sprzyja altruizmowi itd. Pisałem o tym na tym forum. A
brednie pseudonaukowców między bajki."
Brzmi to jak dogmat, a nie dowod.
Poza tym pewne teorie naukowe powstaja, potem upadaja, w ich miejsce przychodza
kolejne. Ja sie specjalnie tym nie przejmuje. I wiekszosc ludzkosci rowniez. Dla
mnie bardziej wiarygodne sa swiadectwa homoseksualistow, ktorzy nie czuja sie
szczesliwi, i to bynajmniej nie z racji spolecznego ostracyzmu, ale dlatego, ze
czuja sie wewnetrznie rozdarci. To jest znacznie bardziej przekonujace niz
rozmaite osadzone w ideologii rozmaitych ekscentrykow teorie
(pseudo?)naukowe.
4. Czy glosowali na SLD? Nic tylko gratulowac.
5. Zgadzam
sie. Tylko, ze obywatele demokratycznie wybieraja swoja reprezentacje, ktora
nimi rzadzi.
6. Istnieja naturalne podzialy narodowe, regionalne, osiedlowe.
Homogenizacja ludzkosci to utopia. Czyms naturalnym jest, ze bardziej troszcze
sie o swoja rodzine niz o rodzine sasiada, co nie znaczy, ze mam rodzine sasiada
gnebic. Tu chodzi o priorytety. I tak samo jest z kibicami. Ich tozsamosc nie
musi byc falszywa. Oddzielmy stadionowe chuliganstwo od dzisiejszej formy
patrotyzmu jaka jest kibicowanie swoim rodakom-sportowcom. To jest fragment
wspolczesnej kultury ludowej (ludycznej?). Jesli nie wkradaja sie do niej
pierwiastki kryminalne, nie mam nic przeciwko niej.
thomas  - fenomenalny brak argumentu   |29.09.2005 15:52:02
Gdyby siłę mierzyć nakładem, to Helena Łuczywo ma połowę tego, co zebrał SLD. A
ulotki z Carrefoura pewnie więcej od PiS-u i PO razem wziętych.
thomas  - zolowi   |29.09.2005 16:03:02
1. No cóż, wiele spraw toczących się w sprawie spółki Telegraf i wątków
pobocznych przekazał Kaczyński do prokuratury bodajże w Tarnowie, gdzie na szefa
powołał Wassermana. To oczywiście musi być przypadek, bo Kaczek brzydkie
oskarżenie się nie trzyma.

Wszystkie gazety boją się Kaczek. Nikt, nawet
wtedy, kiedy Wachowski wygrał proces z Kaczką, nie odważył się wydrukować
raportu na temat liczby i powagi spraw w sądzie, które ma lub powinien mieć
każdy z braci Kaczyńskich.

2. Zgodnie z logiką Twojego argumentu małżeństwo
służy przekazywaniu życia. Ergo osobom bezpłodnym i po przekroczeniu np. 70 lat
życia powinno się odmawiać tego przywileju. Czy dobrze rozumiem?

3. Błąd
atrybucji. Ja znam jednego malarza pokojowego, on jest wąsaty, a zatem wszyscy
malarze pokojowi są wąsaci.
Teorie naukowe przychodzą i odchodzą w sposób
nieprzypadkowy. Najczęściej stare teorie nie potrafiły oprzeć się krytyce
nowych. Na razie nie istnieje ani jedna teoria (w sensie naukowym, czyli
zawierająca obserwacje, prawidłowości, wyjaśniająca, o dużej mocy predykcyjnej),
która by wskazywała, że homoseksualizm jest chorobą. Istnieją natomiast
rozliczne przesądy na ten temat.
Jeszcze do niedawna za chorobę uznawano
leworęczność i ją próbowano leczyć, oczywiście bezskutecznie. Jest to błąd w
wielu kulturach, co nie znaczy, że to nie jest przesąd. Podobnie z
homoseksualizmem.

4. Wyborcy głosowali przede wszystkim na 6 partii, z czego
na SLD niespecjalnie wielu. Większość poparła siły reakcji, z czego się cieszyć
nie należy.

5. "Naturalne podziały narodowe" etc. nie mają nic
wspólnego z podziałami klasowymi w sensie Marksa. I na tym polega dramat,
towarzyszu: wspólnoty różnego rodzaju istnieją, ale prawie nigdy nie są one
klasami, a jeśli nawet są klasami, to nie są klasami o świadomości klasowej. Co
uniemożliwia rewolucję marksistowską. Cbdo.
thomas  - zazdrość eryku, zazdrość   |29.09.2005 16:09:22
Już rozumiem, zazdrościsz Sierakowskiemu, że jest w telewizji? Widzisz, ja tego
wątpliwego przywileju nie zazdroszczę.
Tak się składa, że niektórzy starają się
przebić do mediów ogólnopolskich, a inni pisują do "Myśli
Socjaldemokratycznej" czy "Trybuny", "Lewej Nogi" czy
"Bez dogmatu". Oczywiście, te pisemka są bardziej elitarne od KP, przez
co mniej słyszalne. Nie oznacza to jednak, że "Lewą Nogą" to pismo
elitarnych reakcjonistów, choćby jego redaktorzy pisywali także w
"Wyborczej". Odrobina realizmu w ocenach, eryku, też sie przydaje.
thomas  - Do zola   |29.09.2005 16:12:46
Czemu rejestracja związków partnerskich jest szkodliwa? Uciekasz od tematu,
mówiąc, że z małżeństw powstaje rodzina.

Poza tym np. prawo do dziedziczenia
po partnerze to nie jest przywilej, tylko prawo. Uzasadnialne moralnie.
zol  - thomasie   |29.09.2005 16:33:54
Znam co najmniej kilka publikacji autorstwa psychiatrow czy psychologow, z
ktorych wynika, ze homoseksualizm to odstepstwo od normy - oczywiscie dla
takiego oswieconego madrali jak Ty, sa one z pewnoscia "reakcyjne". Ale
jestem laikiem w tej sprawie, wiec bardziej do mnie przemawiaja argumenty z
zycia wziete.
Malzenstwo to jest zwiazek kobiety i mezczyzny, dlatego rodzi sie
w nim nowe zycie. Oczywiscie nie zawsze tak sie dzieje - wystepuje, jak slusznie
zauwazyles, bezplodnosc albo sedziwy wiek, ale przeszkoda nie jest roznica
plci.
Dziedziczenie po partnerze jest mozliwe na gruncie obowiazujacego obecnie
w Polsce ustawodawstwa. Spisuje sie testament u notariusza i tyle. W
rejestrowaniu zwiazkow partnerskich chodzi o rewolucje obyczajowa, a nie o prawa
obywatelskie.
Nie wiem, co to sa "sily reakcji". Dla mnie problemem
jest, czy nowy rzad bedzie realizowal zasady solidarnosci spolecznej czy nadal
wzmacnial interesy oligarchow. I tyle.
eryk   |29.09.2005 16:46:13
"Gdyby siłę mierzyć nakładem, to Helena Łuczywo ma połowę tego, co zebrał
SLD. A ulotki z Carrefoura pewnie więcej od PiS-u i PO razem
wziętych."

To nie ja zaczalem poslugiwac sie argumentami o nakladzie itp.
To Thomas wspomnial o poparciu dla PPP. Wiec ja tylko wskazalem dalsze
konsekwencje takiego rozumowania. Wynika z niego niezbicie, ze KP to 1/20 kanapy
i bez wsparcia oligarchow bylaby zerem. Pytanie tylko, dlaczego oligarchowie
liberalni wspieraja cos, co podobno jest radykalne, lewicowe i antyliberalne
:-)

"Już rozumiem, zazdrościsz Sierakowskiemu, że jest w
telewizji?"

Mowiac szczerze, to Sierakowski i sciezki jego kariery mi
najzwyczajniej w swiecie zwisaja. Ani nie zazdroszcze, ani nie chcialbym
nasladowac. Natomiast nie moze byc zgody na to, zeby ewidentny burzuazyjny lokaj
i kolaborant usilowal sie kreowac na lewice i to jeszcze radykalna. Ja wskazuje
na falsz "lewicowosci" Sierakowskiego i spolki, a on sam jako osoba mnie
ani ziebi ani grzeje, niechze sobie siedzi w tej TV. Interesuje mnie proba
zafalszowania teorii i praktyki lewicowej, bedaca na reke burzuazji. O to toczy
sie spor, a nie o kariere jakiegos lebka.

thomas  - kilka publikacji   |29.09.2005 16:55:52
Skoro są psychiatrzy, którzy mówią, że homoseksualizm jest chorobą, i piszą to w
publikacjach, to czekam na adresy bibliograficzne.

Oczywiście mówimy o
publikacjach naukowych, w pismach naukowych, a nie we "Frondzie". Przez
listę pism naukowych rozumiem standardowo listę filadelfijską.

Co byłoby
złego w rewolucji obyczajowej związanej ze związkami partnerskimi? Bo ja
naprawdę nic złego w tym nie widzę. Pogorszyłby się humor Romana G. i jego
kolegów, ale to chyba jedyny skutek, który mógłby być uznany za negatywny dla
kogokolwiek.
thomas   |29.09.2005 17:00:03
"Natomiast nie moze byc zgody na to, zeby ewidentny burzuazyjny lokaj i
kolaborant usilowal sie kreowac na lewice i to jeszcze radykalna."

Och,
dawno nie słyszałem takiego języka, piękna fraza lat
pięćdziesiątych.

"Interesuje mnie proba zafalszowania teorii i praktyki
lewicowej, bedaca na reke burzuazji."

Jak Sierakowski fałszuje? Że nie
wzywa do głosowania na PiS? Bo ja się już pogubiłem.

Dla porządku, czy
zarzuty są takie jak niże?

1. Krytyka Polityczna nie ukochała ludu
pracującego miast i wsi.

2. Krytyka Polityczna nie jest organem Radia Maryja
ani Samoobrony, lecz nawet dopuszcza się publikacji w pismach takich jak GW czy
Rzepa, a nie "Gazeta Polska" czy "Nasz Dziennik".

3. Krytyka
Polityczna idzie na pasku oligarchii (co ma wynikać z 2).

Czy jeszcze jakoś
inaczej KP fałszuje teorię i praktykę?
zol  - niewiarygodne   |29.09.2005 17:06:58
"Co byłoby złego w rewolucji obyczajowej związanej ze związkami
partnerskimi? Bo ja naprawdę nic złego w tym nie widzę." A potem
homoseksualisci beda walczyc o prawo do adopcji dzieci. To jest rownia pochyla.
Ale oczywiscie Ty sie powolasz na publikacje z listy filadelfijskiej, ktore
sugeruja, ze dzieci w homo-zwiazkach ucza sie altruizmu itd. I ja mam w takie
brednie uwierzyc? Na moj chlopski rozum, to wszystko jest niewiarygodne.
P.S.
Adresow bibliograficznych nie podam. Cos kojarzy mi sie taki autor, Paul Cameran
czy Cameron. Ale on dla Ciebie jest "reakcyjny", bo Ty tak zdecydowales,
jasnie oswiecony wladco nowolewicowych dusz.
eryk  -    |29.09.2005 17:45:12
"Jak Sierakowski fałszuje? Że nie wzywa do głosowania na PiS? Bo ja się już
pogubiłem".

Że pieprzy farmazony jakoby lewicowosc polegala na obronie
pedalow, narzekaniu na "nierowne szanse" i przymilaniu sie do
odmlodzonego SLD. Ze promuje jako lewicowe takie postawy, jak salonowe dyskusje
z liberalnymi szumowinami odpowiedzialnymi za ogromna skale wykluczenia
spolecznego. Ze uwiarygadnia jako "lewicowych" burzuazyjnych pismakow.
Ze wmawia ludziom mlodym, jakoby sedno lewicowosci polegalo na "wyrownywaniu
szans" i "rewolucji edukacyjnej" zamiast na zmianie stosunkow
ekonomicznych i walce klas. Ze obiektywnie staje po stronie burzuazji i
liberalnego establishmentu. Itp., itd.

"Och, dawno nie słyszałem takiego
języka, piękna fraza lat pięćdziesiątych."

To nie jest jezyk lat 50.
(mowisz o tych latach, gdy dzisiejsi liberalowie z obozu Michnika lub ich
tatusiowie zaczynali kariere w PZPR?) - to jezyk tradycji lewicowej, nieskazonej
przymilaniem sie do burzuazji. Rozumiem, ze ktos wychowany na lekturze KP nie
rozumie istoty takiego jezyka - ale to tylko swiadczy, jak daleko KP odeszla - a
raczej ich nie zna - od tradycji lewicowych.

żiżi   |29.09.2005 18:33:09
Ok, Eryku, a co robisz Ty dla tradycji lewicowych oprócz uświadamiania nas o
błędach KP na forum KP? Czy potrafisz być bardziej przekonywujący niż stosowanie
agresywnej retoryki wobec środowiska, które wydaje się być jednak bardziej
otwarte na dyskusję i konstruktywna zmianę niż Ty? Przekonaj mnie, jakie metody
są jedynie słuszne? Z góry jednak chciałabym wykluczyć palenie na stosach
przeciwników i strzał w tył gowy pod murem na hasło ognia, o czym już
wspominałeś.
eryk   |29.09.2005 18:56:04
Nie mowie jakie metody sa "jedynie sluszne" - mowie jakie sa moim
zdaniem niesluszne.

A te sluszne to dzialanie wsrod wykletego ludu ziemi -
wsrod pracownikow najemnych, wspolpraca ze zwiazkami zawodowymi, z
organizacjami spolecznymi, z bezrobotnymi, podnoszenie ich swiadomosci klasowej,
udzial w kampaniach spolecznych, obrona osob przesladowanych za dzialalnosc
spoleczna, formulowanie postulatow krytycznych wobec sedna mechanizmow wyzysku
(pardon, ale kapitalistycznym wyzyskiem nie sa problemy gejow - gejow nie chce
dyskryminowac wielki kapital, Bank Swiatowy czy MFW) itp., itd. Nie trzeba
niczego wymyslac - to wszystko na rozne sposoby i na rozna skale robi lewica na
calym swiecie od dziesiatkow lat (biore w tym udzial w miare mozlwiosci, sil i
srodkow). Ale zeby to robic, wypada byc minimalnie wiarygodnym - przepraszam,
ale dla kogo z "dolu" wiarygodny bedzie facet z referencjami od Michnika
czy Zakowskiego? Numer z michnikowcami-doradcami ludu przeszedl (niestety) tylko
(na szczescie)raz - w Stoczni w 1980 r., drugi raz nie przejdzie. A jesli
przejdzie, to znow nic dobrego z tego nie wyniknie - najpierw wypada lud poznac,
a dopiero pozniej starac sie mu pomoc.
kurrrjapier  - po przeczytaniu połowy postów…   |29.09.2005 19:34:25
Zolu, eryku, Wasze zdrowie!
Choć nie po drodze mi z Wami przez Wasz nadmierny
rewolucyjny zapał. (Poza tym Lenin w moich oczach to postać bezwzględna i
wstrętna. Z ludem, o którym pisze zol też pewnie bym się nie dogadał, prędzrj
dostałbym od niego w dupę, niż się zaprzyjaźnił. Z resztą dobrze wiem, że to
beznadziejna sprawa. Wiem też, że pewne postawy mogą istnieć tylko w sferze
deklaracji. Wiem o tym i dlatego jestem z ludem….w myślach:) Stoję po ich
stronie, chciałbym jak najlepiej, ale żyć ich życiem, teraz….Trudna
sprawa).
W pozostałych kwestiach pełna zgoda (no powiedzmy, prawie)! I naprawdę
cieszy mnie to, że na forum daliście swój głos (jak na razie jedyną zasługą KP
jest to, że ściąga na swe strony prawdziwych „wariatów”)
Dla mnie
też już stało się jasne, że cały ten projekt nowej lewicy pod patronatem KP czy
Zielonych to lipa, która np. z pojęciem wykluczenia nie ma nic wspólnego. W swej
istocie to inteligencki salon – i trudno się z tym eryku nie zgodzić.
Salon w starym stylu rejestrujący wew. konflikty, przepływy pochwał/nagan,
intelektualne mody, wreszcie towarzystwo, w którym można poczuć się kimś ważnym.

Żeby było jasne: nic do tego typu zabaw nie mam, to w końcu kulturalny sposób
spędzania czasu. Ale po co zaraz robić z tego wielkie halo: nowy język, nowa
jakość, nowa lewica… Mój Boże, tyle krzyku po to, by uwiarygodnić siebie jako
zaplecze elit zasilające w przyszłości ośrodki władzy. No i ten krzyk, pisk
właściwie, taki bezwstydny. Autopromocja na każdym kroku. Kto, co, gdzie
powiedział, gdzie i co napisał, kto, gdzie był lub będzie, jaki referat, w czyim
towarzystwie. Wszystko skrupulatnie notuje się na stronie. Na wieczną pamiątkę,
by zadziwić gawiedź, no i ku chwale wiecznej panów redaktorów. Pompowanie ego na
całego. Ale, co tam. To drobiazg.
Do Sierakowskiego straciłem resztkę złudzeń
po publikacji w rzepie artykułu z okazji obchodów 25-lecia Solidarności. Sposób
w jaki traktuje w nim Gwiazdę i Walentynowicz jest zdumiewający. Litość
wymieszana z poczuciem wyższości. To nawet nie jest bezmyślne, to osłabiające.
Tego po prostu nie sposób komentować.
A tak przy okazji. Zauważyliście pewien
zabawny schemat? Michnik jako intelektualne zaplecze i mentor Kwaśniewskiego
 – ten wzór mam wrażenie odtwarza się w układzie relacji między
Sierakowskim a Olejniczakiem. He he he. No, lewico, śmiało, jeszcze jeden
wysiłek…
Już wiem, że na tych stronach nie mam czego szukać. Na koniec jedna
prośba do wszystkich czytających. Czy ktoś z Was zna jakieś ciekawe fora w
sieci. Chodzi mi o takie miejsca, w których o lewicy w Polsce mówi się na serio,
gdzie ludzie coś chcą robić (nie tylko karierę). Gdzie ludzie chcą działać, i to
na poważnie.
Pzdr
thomas  - chłopski rozum   |29.09.2005 19:45:57
"potem homoseksualisci beda walczyc o prawo do adopcji dzieci. To jest
rownia pochyla. Ale oczywiscie Ty sie powolasz na publikacje z listy
filadelfijskiej, ktore sugeruja, ze dzieci w homo-zwiazkach ucza sie altruizmu
itd. I ja mam w takie brednie uwierzyc? Na moj chlopski rozum, to wszystko jest
niewiarygodne."

Wiesz co, na chłopski rozum to gadasz bzdury. Już dziś
lesbijki często wychowują dzieci. I to z sukcesem. Zapytaj ludzi, którzy to
robią. Zapytaj - i teraz słuchaj uważnie - ks. profesora Szostka (byłego rektora
KUL), który był członkiem komisji adopcyjnych i który publicznie potwierdza, że
chętnie prawo do adopcji parom lesbijskim przyznawał, gdyż taka para jest i tak
o niebo lepsza od domu dziecka. To nie jest co prawa źródło naukowe, ale
rozumiem, że autorytet etyka katolickiego z KUL będzie dla Ciebie
ważniejszy.

Aha, to jest Paul Cameron. Oszołom, i to tylko nie według mnie.
Zobacz http://psychology.ucdavis.edu/rainbow/html/facts_c ameron.html
Facet
jest propagandystą tzw. religijnej prawicy, koleżką Busha i Pata Robertsona.
Brawo, lewico, słuchaj takich bredni!
thomas  - do eryka   |29.09.2005 20:02:29
Powiem prosto z mostu: wstydzę się, że są ludzie, którzy przyznają się do
lewicowości, a mają tak głęboko niepostępowe przekonania, jak eryk.

Po
pierwsze, prawdziwa lewica nie musi zajmować się tylko pracownikami najemnymi.
Bo bezrobotnymi też! Bo samozatrudnionymi też! Bo dyskryminowanymi imigrantami
też, i dyskryminowanymi kobietami, i dyskryminowanymi prawosławnymi, i
dyskryminowanymi ateistami. Idea lewicy to idea sprawiedliwości społecznej, a
nie dyktatury "wyklętego ludu ziemi". Dyktatura uprzywilejowanej grupy
to pomysł prawicowy, natomiast maksymalny zakres wolności dla wszystkich — 
lewicowy. I w obronie tej wolności dla wszystkich lewica powinna stawać, a nie
zastanawiać się, czy wolność dla ateistów jest mniej istotna niż zatrudnienie
dla Chińczyków.

Po drugie, wyzysk dlatego jest złem, że odziera pracownika z
jego wolności i polega na niesprawiedliwym jego traktowaniu. Ale nie jest to w
żadnej mierze jedyny rodzaj niesprawiedliwości na świecie.

Po trzecie,
uświadamianie o walce klas czasem może być słuszne, w wypadku wielkoprzemysłowej
klasy robotniczej, ale jeśli masz do czynienia z wyzyskiwanymi chałupnikami
pracującymi na samozatrudnieniu albo w ogóle samozatrudnionymi usługodawcami, to
możesz mieć trudność, bo walka klas nie toczy się w prosty, binarny sposób,
tylko jest mocno rozgałęziona. I nie wiem, czy uświadamianie tego ma sens. Ma
sens uświadamianie, że należy walczyć o swoje prawa, lecz nie zawsze te prawa
mają charakter klasowy.

Po czwarte, praca u podstaw ma ogromnie wiele sensu.
Lecz równie wielki sens ma wyrzucenie religii ze szkół, aby dzieci bezwyznaniowe
czy innych wyznań niż katolickie nie doświadczały dodatkowej dyskryminacji.
Sprawy dyskryminacji, tak dla eryka nieważne, są np. dla dyskryminowanych i
mobbingowanych kobiet kwestią być albo nie być. I dyskryminowana kobieta nie
musi wzruszać się losem bezrobotnych z byłego PGR. Niech walczy o prawa innych
kobiet, jeśli nie czuje solidarności ze wszystkimi traktowanymi
niesprawiedliwie. Dlaczego chcesz być ślepy?
thomas  - skoro już piszę, to co, napiszę więcej   |29.09.2005 20:10:28
Do kurrjapiera:

Strona Krytyki Politycznej nie służy informowaniu o
działaniach PiS-u, lecz przede wszystkim o "Krytyce Politycznej",
publikacjach jej autorów, wystąpieniach, spotkaniach autorskich, a także forum,
na którym zaprasza się na rozmaite - niekoniecznie związane z KP - spotkania.
Informacje o KP nie są nigdzie dalej rozsyłane, a jak ktoś ma ochotę, to sobie
czyta i komentuje. Jak nie, to nie.
Nazywanie tego autopromocją jest grubą
przesadą. Spójrz na stronę lewicy.pl. Tam odnotowuje się tysiące spotkań i
mnóstwo tekstów rozmaitych lewicowców — ale chyba nie ma to na celu wyłącznie
autopromocji środowiska lewicy.pl? Nie przesadzajmy. O klęsce niektórych ważnych
przedsięwzięć lewicy przesądziło też to, że prawie nigdzie o nich nie
informowano — dotyczy to także nielicznych wartościowych inicjatyw SLD w sejmie
poprzedniej kadencji. Skoro media są tak prawicowe, to tutaj sobie KP to odbija.
Nie mam tego jej za złe.

Poza tym na stronie są też całe teksty z
kwartalnika, nie tylko małe newsy, które Cię tak wkurzają.

"Chodzi mi o
takie miejsca, w których o lewicy w Polsce mówi się na serio, gdzie ludzie coś
chcą robić (nie tylko karierę). Gdzie ludzie chcą działać, i to na poważnie.
"
- zajrzyj do Młodych Socjalistów, jeśli chcesz działać. Tutaj niestety
są wstrętni intelektualiści, w dodatku pewnie w większości nawet nie należący
nawet do zespołu KP (jak ja).
żiżi  - Głównie do Eryka, lecz nie tylko   |29.09.2005 21:21:42
„ale dla kogo z "dolu" wiarygodny bedzie facet z referencjami od
Michnika czy Zakowskiego?”

Dla mnie i to nie dlatego, że facet czy
środowisko ma referencje od wyżej wspomnianych panów, bo nie wiem, aby takowe
miało. A wiarygodne dlatego, że od zera grupa młodych ludzi potrafiła stworzyć w
okresie około dwóch lat pismo, które prowokuje dyskusje, potrafi skupić wokół
siebie wiele osób, tych nieznanych i tych ogólnie znanych, których niektórzy
chcą wystrzelać, to, że reprezentuje konsekwentnie takie same poglądy,
niezależnie od tego, czy pojawi się jakiś znany pan czy neiznany, oraz potrafi
przekonywać do nich podczas merytorycznych, otwartych dla wszystkich debat tak w
czasie spotkań, jak i na łamach pism niszowych i ogólnopolskich. A jeśli wchodzi
na salony, to z butami i bez kompleksów! I chociażby czytając newsy na tej
stronie, nie mam wrażenia, że zapomina przy tym o działaniach oddolnych. Z
lektury samej witryny KP wynika, że działa zarówno wśród artystów, naukowców,
polityków, studentów i wyklętego ludu ziemi, a co najmniej stara się informować
zarówno o działaniach organizacji społecznych, niezależnych związków,
zaangażowanych akcjach i kampaniach społecznych. I zdecydowanie formułuje
postulaty krytyczne. Przyznam, że czasem językiem naukowym i wyrafinowanym, lecz
zawsze prosto w twarz. Mnie ten język nie wadzi. Więcej, uprawomocnia podnoszone
kwestie, które wykrzykiwane przez chociażby Leppera, jakkolwiek czasem i
słuszne, nigdy nie będą wiarygodne, tylko ośmieszane.
Kończąc, Eryku,
prawdopodobnie KP nie ma nic przeciwko temu, żebyś w miarę własnych sił i
możliwości lub i razem, brał udział w znanych Ci i lubianych przez Ciebie
sposobach działania lewicowego. Tak jak nie broni innym tworzyć innych pism i
akcji o charakterze zaangażowanym. Mam wciąż wrażenie, ze raczej im sprzyja.
Założyłabym się, że wiele razy jest Wam po drodze i w tych samych miejscach i
obszarach działania możecie się spotkać. Podstawowa różnica wydaje się być
jednak taka, że KP nie stara się pluć innym środowiskom aspirującym do tworzenia
lewicowego think-tanku karierowiczostwa czy autopromocji (przynajmniej ja się z
tym nie spotkałam) oraz że stara się łączyć postulaty tzw. nowej i starej
lewicy. I niechby tu u nas w Polsce choć po prostu lewica była. To jest moim
skromnym zdaniem i tymczasem daje temu duży kredyt zaufania.
może czerwone  - thomasie   |29.09.2005 21:28:15
słuszną linię ma Twoja partia:)

Eryku i kurrjapier chyba nie czytacie
dokładnie co pojawia się w tekstach wychodzących z KP. Nigdzie nie twierdzi się
w nich, że remedium na nierówności jest wyłącznie wyrównywanie szans
edukacyjnych. Nie chodzi w nich także o to, aby poprzestać na zmianie języka.
Zmiana języka jest traktowana jako warunek możliwości zmian niejęzykowych. Jeśli
chodzi o zmniejszanie nierówności społecznych to najpierw trzeba uprawomocnić
język równości i zniszczyć dominujący dyskurs, który nadaje jakimkolwiek
postulatom równościowym definicję "roszczeniowości". Jeśli nie zrobi się
tego, to działanie u podstaw nic nie da. Wszelka tego typu aktywność zostanie
zdefiniowana jako działanie świrusów i/lub populistów. To prosta droga na
margines i rezygnacja z możliwości wprowadzenia realnych zmian. Wasze uwagi są
źle zaadresowane.
eryk   |29.09.2005 21:28:47
Do Thomasa: nie watpie, ze jestes bardziej postepowy ode mnie. Nie dbam o to.
Nie zamierzam sie licytowac w postepowosci z ludzmi, ktorych postepowosc
prowadzi tylko i wylacznie do postepujacej wladzy Kapitalu nad Praca. Tyle
wynika z tego ciaglego poszerzania ilosci "dyskryminowanych’ Pedalow i
imigrantow lepiej niz wasza lewica wyzwala sam rynek - wiecej dla praw pedalow
pozytku z Eltona Johna niz z manifestow Sierakowskiego.

Do kurrrjapier:
swietnie, dzieki za glos rozsadku. Jak widac, zabawy srodowiska KP sa dosc
czytelne nie tylko dla mnie.
thomas  - do eryka   |29.09.2005 21:39:49
"Nie zamierasz się licytować z ludźmi, których postępowość prowadzi tylko i
wyłącznie do postępującej władzy Kapitału nad Pracą".

Co za bzdura! W
jaki sposób zwiększam władzę Kapitału? Może zauważyłeś, że nazywam się Kulczyk
Jan? ;)

Aha, założę się, że w Polsce większość ludzi słuchających Eltona
Johna nie wie, że to gej. Ja się tego dowiedziałem… miesiąc temu. Z portalu
gejowskiego, na który zajrzałem dzięki akcji Sierakowskiego.

Ręce opadają.
Załóż wreszcie to swoje pismo, bo myślę, że nam portki opadną, jak je zobaczymy.
kurrrjapier  - po przeczytaniu reszty   |30.09.2005 02:16:54
Z tym PiS-em nie rozumiem. Do czego służy strona KP też już wiem (właśnie na tym
polega moje rozczarowanie). Sądziłem, że ich ambicje sięgają dalej niż
prezentacja poglądów autorów pisma, że zmierzać będą w stronę budowy i
konsolidacji środowiska lewicy, w stronę jakiejś sensownej alternatywy wobec
postkomuny. A tu widzę raczej próbę gry z tymi, których autentycznie nie znoszę(
niech będzie, że to moja osobista fobia, moim zdaniem tej grupie bliżej jest do
czegoś na kształt mafii niż do partii pracy reprezentującej interesy grup
mniejszościowych i zmarginalizowanych, wreszcie tzw. twardy elektorat, przecież
to gestapo z SB i ZOMO, a może to wymysł prawicowej propagandy Thomasie?),
wreszcie widzę jakiś dziwny romans z tymi, którzy jedynie osłabiają,
kompromitują i zaciemniają „naturalny” konflikt wynikający no,
wiadomo z czego (z niesprawiedliwych reguł redystrybucji dóbr).


Intelektualistami wcale się nie brzydzę, więc proszę nie kokietuj. Cenię
przede wszystkim tych, którzy trzymają się swojego etosu (nonkonformizm, brak
stadnych instynktów i absolutna wolność myśli, tylko nie myśl, proszę, że to
jakaś kąśliwa aluzja do Ciebie. Nic z tych rzeczy)
Za adres dziękuję, byłem,
widziałem, i niestety znów to samo. Ach, ten feminizm, walka z homofobią i
programowy antyklerykalizm. Ludzie przecież to bez sensu. I to gdzie w Polsce?
Przecież dzieją się tu rzeczy straszne, po co marnować całą energię na sprawy
mniejszej wagi. Czemu Thomasie pastwisz się nad poglądami eryka dotyczącymi
natury gejowstwa. Chłopak tak ma i już ale wyraźnie widać, że nie chce o tym
gadać. Z mojego punktu widzenia (a jestem, warto dodać katolem pełną gębą)
problemy typu: dom dziecka czy adopcją przez pary homoseksualne, to absolutnie
żaden problem, taki dom to horror, winni smażyć się będą w piekle. I tyle. Jeśli
można kogoś z tego domu wyrwać, o czym tu jeszcze dyskutować? Feminizm? Jak
najbardziej, jest w tym głęboki sens, podobnie jak w walce z ksenofobią, i całą
pozostałą listą rozmaitych uprzedzeń. Niech ten pluralizm puchnie, rozwija się,
pęcznieje, ale proszę trzymajmy miarę. Przecież w tej chwili, w naszej sytuacji
chodzi przede wszystkim o elementarną godność człowieka. Chodzi o takie fakty
jak: 20 % bezrobocie, 19% gospodarstw poniżej granicy ubóstwa, 60% poniżej
minimum socjalnego, potężna emigracja młodych za pracą (jakąkolwiek pracą),
nielegalność związków zawodowych, nielegalność ciąży, zdziczenie relacji
interpersonalnych między pracodawcą a pracownikiem, nierówność wobec prawa,
często kompletna bezradność w obronie przed ewidentnym wyzyskiem (i tu akurat
bez względu na płeć, orientację, wyznanie a więc pełna równość, różnice mogą
dotyczyć jedynie zajmowanej pozycji w strukturze zakładu, czasami pochodzenia, i
coraz rzadziej wykształcenia). Te sprawy są z resztą powszechnie znane i nie ma
sensu powtarzać ich na nowo.
Reszta owszem jest ważna lecz nie najważniejsza.
A młoda lewica, jakby na złość, zajmuje się tą mniej znaczącą resztą. Więc
dlatego rodzą się moim zdaniem naturalne podejrzenia, że gra idzie tu o coś
innego, być może chodzi też o nasze odwieczne kompleksy niższości, być może
zależy nam (im) bardziej na uczestnictwie w świecie wartości zachodniej lewicy,
niż na realnym działaniu politycznym dostosowanym do przaśnych realiów.
Antyklerykalizm w tych realiach jest dyskwalifikujący z punktu widzenia
aktywizowania mas. Przecież to oczywiste. W ogóle uważam za jakieś przekleństwo
lewicy to, że albo wpada w dogmatyzm i odrywa się od swego naturalnego zaplecza
(porusza się jedynie w języku ponadnarodowej subkultury intelektualnej,
niejasnym dla tzw. dołów lub wpada w rodzaj ideologicznego szaleństwa), albo
zajmuje niszową pozycję i nie próbuje nawet poszerzać swych wpływów. Oddaje
ludzi na pastwę prawicowych oszołomów bo np. brzydzi się kościołem.
Taka
lewica w Polsce moim zdaniem nie ma szans. Jeśli więc ktoś mówi o lewicowości,
to chciałbym wiedzieć na czym mu zależy? Czy na obronie swych słusznych poglądów
czy może raczej na obronie słabszych? Na języku czy na działaniu? I proszę nie
mówić mi, że skoro to drugie wynika z pierwszego, to należy czekać, bo na
czekanie szkoda czasu. A etykietki dominującego dyskursu mam w dupie, i to czy
zje mnie jako oszołoma też mam gdzieś. Prędzej czy później i tak nas coś pożre,
to nieuchronne. Chyba, że Ty morze, należysz do tych, którzy mają zbyt dużo do
stracenia. Rozumiem zależy Ci przede wszystkim na dobrej opinii. Zatem czekaj.
Czekaj aż język wyda swe owoce, a Ty będziesz mógł/mogła śmiało, bez obciachu
opowiadać o swej lewicowości dzieciom. O Sławku, który jest teraz ważnym
ministrem, o Jarku, naczelnym redaktorze znanego dziennika, eurodeputowanym
Maćku itd, dzieciom takie kontakty też mogą się przydać.
thomas  - jeszcze o lewicy ekonomicznej   |30.09.2005 11:01:26
Różne kwestie są ważne. Lecz obrona mniejszości była ignorowana przez dużą
partię, która rządziła przez ostatnie 4 lata. Nic więc dziwnego, że inne
środowiska lewicowe uznały, iż muszą się za mniejszościami ująć.
I muszę
powiedzieć, że dla mnie, ateisty, wielokrotnie w życiu dyskryminowanego przez
tzw. katolików (którzy nawet dekalogu nie pamiętają, gdyby ich spytać), akurat
jest to wyjątkowo ważne. Lewica kochająca się z Kościołem mnie nie interesuje i
wywołuje moje głębokie oburzenie, bo polski Kościół nie był nigdy dla mnie
tolerancyjny. Takie osobiste spaczenie. I jeśli KP krytykuje klerykalizm (lecz
nie robi tego w sposób tak nachalny, jak "Fakty i Mity"), to jest mi z
nią po drodze.

Co do wskaźników społecznych, to wczoraj ukazała się niezwykle
interesująca Diagnoza Społeczna 2005. I okazało się, że wg niej tylko 12% jest
bezrobotnych, reszta w sposób w miarę stały pracuje na czarno, a zasiłek służy
jej do opłacania ZUS. Kilka innych wskaźników też kształtuje się inaczej. I
pamiętajmy, że minimum socjalne to minimum dochodów, dzięki którym można w pełni
uczestniczyć w życiu kulturalnym, towarzyskim i społecznym (chodzić do teatru
itd.). Ten wskaźnik nie jest wskaźnikiem ubóstwa. Natomiast oczywiście, te
sprawy są też ważne, i jak powiada dokurubei w innym wątku dyskusji (przy
tekście …po wyborach), tu nie ma dylematu, czy bronimy praw pracowniczych i
godności pracy, czy też dyskryminowanych kobiet. Nie ma dylematu, czy myć ręce,
czy nogi.

Kwestie ochrony praw mniejszości są zresztą prostsze: w wielu
wypadkach wystarczą regulacje prawne. Natomiast pełnego zatrudnienia nie da się
zadekretować. Nikt w naszym kraju nie ma na to dobrej recepty, bo bajki o
masowym zatrudnieniu w budownictwie to wyjątkowe brednie (już dziś z braku ludzi
przecież zatrudnia się pracowników z Ukrainy, bo specjalistów-Polaków po prostu
już nie wystarcza).

Co do dyskusji na tematy gospodarczo-społeczne, to myślę,
że doczekasz się także na tych łamach. Prawda jest taka, że nigdzie tak naprawdę
taka dyskusja się nie toczy, a jedyne dokładniejsze pomysły na to pojawiały się
w ministerstwach pracy i gospodarki — często ich jedyną zaletą było to, że w
ogóle jakieś były (program zatrudniania absolwentów okazał się np. niewypałem).
Pozwolę sobie przypomnieć dyskusję, jaką wywołał krytyczny tekst Sierakowskiego
na temat propagandy neoliberalizmu w wykonaniu NBP - o konkursie dla
licealistów. Wydrukowała to z ogromnymi oporami "Wyborcza", a potem
Sierakowski był krytykowany przez pretorian Balcerowicza, od Gadomskiego, przez
przedstawicieli NBP, po różnych innych publicystów. A teza Sierakowskiego była w
sumie bardzo łagodna: doktryna neoliberalna nie jest jedyną koncepcją
ekonomiczną i co więcej, nie jest dobrą teorią naukową, bo takiej w ekonomii po
prostu nie ma. Tylko że ta teza napotyka na wyjątkowo duży opór rozmaitych
domorosłych dziennikarzy ekonomicznych i mediów, którzy twierdzą, że nie ma
alternatywy wobec neoliberalizmu. Myślę, że dalsze dyskusje na temat tych
alternatyw będą się tu pojawiać.
zol  - Kolego Thomasie,   |30.09.2005 11:30:24
Nigdzie nie sugerowalem, ze jestem lewica. Dla mnie podzial lewica - prawica
pozostaje anachronizmem. Swiat sie zmienia. Zasadniczy spor toczy sie dla mnie
miedzy tymi, ktorzy opowiadaja sie za natura i rzeczywistoscia, a tymi, ktorzy
holduja mitom i utopiom (nie wazne czy prawicowym czy lewicowym). Innym
podzialem jest rozroznienie miedzy wywodzaca sie z dziedzictwa cywilizacji
judeochrzescijanskiej etyka normatywna a kontestujacym to dziedzictwo
relatywizmem aksjologicznym. Niegdys problemem byly utopie, ktore staly na
stanowisku, ze ludzie moga byc pod wzgledem spolecznym i majatkowym rowni
(socjalizm i komunizm), dzis tak samo groznymi utopiami moga sie okazac
liberalne przeswiadczenia o tym, ze czlowiek jest istota rozumna i obliczalna,
wiec mozna zawierzyc slepej wladzy rynku. Dlatego najblizej mi do PiS, co nie
znaczy, ze nie widze w tej partii mankamentow. Tego, czego najbardziej sie
obawiam, to powtorki rzadow AWS-UW, czyli ze odwolujacy sie do etosu
solidarnosci spolecznej PiS bedzie realizowal liberalny program PO. I to by bylo
na tyle.
P.S. Dyskusja o homoseksualizmie nie bede sobie zawracal glowy.
Ludzie, ktorzy sa nieszczesliwi z powodu rozejscia sie orientacji seksualnej z
plcia, to dla mnie dobitny argument przeciwko postulatom lobby gejowskiego. A
wyzywanie Camerona od "oszolomow" wystawia okreslone swiadectwo tym,
ktorzy tego terminu uzywaja.
zol  - ksiadz z KUL-u   |30.09.2005 11:55:34
A z tym ksiedzem to mnie rozbawiles. Oczywiscie nie wiem, czy czegos nie
wyrwales z kontekstu, ale dobra, niech Ci bedzie, ze ten ksiadz wyglasza takie
rzeczy. Interesujace jest w tym wszystkim to, ze powolujesz sie tylko na tych
ludzi Kosciola, ktorzy Tobie odpowiadaja, natomiast kontestujesz samo nauczanie
tej instytucji. To jest taka strategia: kiedy Kosciol mowi o milosierdziu i
wyrozumialosci wobec grzesznikow, wtedy jest OK, ale kiedy podkresla koniecznosc
zerwania z grzechem, wtedy jest be. Wybacz, ale dla mnie jako katolika, wiekszym
autorytetem jest Papiez niz jakis duchowny, ktory - bedac w koncu tylko
czlowiekiem - moze sie mylic. I to by bylo na tyle.
thomas  - nie wyrwałem z kontekstu   |30.09.2005 12:06:21
Bo to ks. Szostek powiedział na panelu etycznym w czasie VII Zjazdu
Filozoficznego w Szczecinie w zeszłym roku. Przy kilkuset świadkach.

A
mówiłem o tym dlatego, żeby podkreślić, że rozmaite religie są w stanie
pomieścić różne rzeczy. Natomiast Pat Robertson i P. Cameron nie mieszą się w
nurcie nawet szeroko rozumianego chrześcijaństwa, bo są tylko pretorianami
Busha. Cameron jest oszołomem - jego opinie są kompletnie niewiarygodne, bo
oficjalne, apolityczne gremia naukowe (amerykańskie stowarzyszenie pediatrów,
które zrzesza 200 tys. osób) publikują raporty kompletnie negujące wszystkie co
do jednej tezy Camerona, a tamten powołuje instytucje o podobnej nazwie, w
której jedyną zatrudnioną osobą jest… on sam. Po prostu hochsztapler. Poczytaj
sobie New York Times czy Boston Globe, a dowiesz się, co to za persona.

A jak
popierasz PiS, to smacznego, ale tutaj nam głowy nie zawracaj.
thomas   |30.09.2005 12:10:38
W Warszawie w ratusza krzaczkach
Mieszkała Kaczka Bliźniaczka
Co cały dzień
na wyścigi
Robiła z bratem intrygi
Zamiast się miastem zajmować
Kochała
siebie promować
I by pokazać jak działa
Muzea wciąż otwierała
Pomawiać
innych lubiła
Sprytnie to z bratem czyniła
Wciąż ponoć gdzieś coś słyszała

Tak w mediach się zaklinała
Wściekli się ludzie okropnie
Niech intrygantkę
gęś kopnie
Poszli w paradzie z plakatem
Gej Kaczko jest twoim bratem
Nad
Polską się chmury zbierają
Już ludzie po kątach gadają
Premierem ma być
jedna Kaczka
A prezydentem Bliźniaczka
Broń Boże przed widmem nas kaczym

Cokolwiek w tym kraju to znaczy
Niech lepiej historia starannie
Upiecze te
Kaczki w brytfannie
zol  - frustracja   |30.09.2005 12:26:33
Rozumiem, jestes sfrustrowany ostatnimi wynikami wyborow, lud nie interesuja
wydumane hasla emancypacyjne, ale proste wartosci: solidarnosc i sprawiedliwosc.
I wyslal projekty takich madrali jak Ty na smietnik historii. Pozostalo wiec
Tobie przelewac swoje frustracje na papier w formie - co tu duzo ukrywac - rymow
czestochowskich. Szczesc Boze.
zol  - jednosobowe towarzystwa naukowe   |30.09.2005 12:34:18
1. Ah ta wszechwladna nauka. To tak jak z planem Balcerowiczem. Jego rzecznicy
podkreslaja to, ze plan jest realizuje zasady wspolczesnej ekonomii. Krytycy
planu pokazuje jego slabosci, konkretna sytuacja wielu mieszkancow Polski,
ktorzy raczej traca na tak przeprowadzanych reformach niz zyskuja, tym niemniej
krytykom wyznawcy Balcerowicza wytykaja ignorancje i brak naukowsci.
2. Wiesz,
Sokrates byl w zdecydowanej mniejszosci, i Jezus Chrystus. Mam jednak poczucie,
ze historia im przyznala racje, a nie tym, ktorzy ich odrzucili. Dlatego
samotnosc intelektualna takich ludzi jak Cameron jeszcze o niczym nie swiadczy.
Chce zobaczyc efekty zapateryzmu za lat kilkadziesiat. Przypuszczam jednak, ze
albo Hiszpania zrezygnuje z tego eksperymentu albo podda sie fali imigracji z
krajow muzulmanskich - a juz ci imigranci dadza Hiszpanom tak popalic, ze
zatesknia za "dyktatura" Kosciola.
dokurobei  - a propos frustracji   |30.09.2005 12:46:38
troche sie chyba zagalopowales, z tym wysylaniem na smietnik historii przez lud.
Moze mam falszywe dane, czerpie je przeciez z kontrolowanej przez michnika
rezymowej prasy, ale frekwencja wyborcza wyniosla 40% a nie 99,9%. Z tego
wynika, ze hasla solidarności i sprawiedliwosci w formie proponowanej przez
kaczystów poparla jedynie 1/10 uprawnionych do glosowania. Rozumiem, ze wg
ciebie pozostale 9/10 to juz nie jest lud. Troche wykluczająca ta twoja
definicja.
zol  - a jednak lud   |30.09.2005 13:29:17
dokurobei, Polski lud - czyli przyjmijmy znaczaca wiekszosc spoleczenstwa - to
zbiorowosc "homofobiczna". W przeciwnym razie nowa lewica nie
alarmowalaby, ze w Polsce istnieje powazny problem "homofobii". Z tym
chyba sie zgodzisz? Skoro tak, to ow lud nie ma ochoty wysluchiwac przemowien na
temat swojego obyczajowego zacofania, poniewaz ma powazniejsze problemy niz
prawa gejow i wielorybow.
rewolewkombikryt  - lud to ja   |30.09.2005 14:05:29
Precz z Kaczkami Dziwaczkami!
rewolewkombikryt  - I ilustracja:   |30.09.2005 14:11:14
http://www.spieprzajdziadu.pl/pliki/kaczor-naczeln ik.jpg

:)
zol  - wskazany wyzej link   |30.09.2005 14:19:16
Nie zagladam tam. Ale zeby nieco dodac pikanterii, tworca wskazanej wyzej strony
slynie z takich oto zachowan: na widok nowego samochodu pewnej radnej,
powiedzial, ze w bagazniku to i by sie i ksiadz Popieluszko zmiescil. Poczucie
humoru, ze hej.
rewolewkombikryt  - ojciec Rydzyk o POPiS-ie   |30.09.2005 14:30:13
"Filmy rysunkowe są narzędziem dewastacji psychiki dziecka. Ich bohaterowie
są głosicielami satanizmu… na przykład ten kwaczący kaczor Donald… On nie
zna litości. Jest okrutny i bezwzględny. Jeśli nawet dochodzi do jakiegoś celu,
to po trupach. Jego prawem jest prawo zemsty."
zol  - ojciec Rydzyk?   |30.09.2005 14:46:26
Ojciec Rydzyk rowniez nie jest moim bohaterem. Ale z pewnoscia lepiej on pojmuje
problemy spoleczne Polski niz obroncy praw gejow i motyli.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 27.09.2005 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.78095 Seconds