Nowość w sklepie KP!
Najnowszy numer KP
Komentarze
CYTAT DNIA
Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz
Książki w sklepie KP
|
Order software online
|
PiS nie chce powtórki z AWS |
|
|
dg
|
|
22.09.2006 |
Od początku tej kadencji Sejmu regularnie powraca pytanie, czy dojdzie do jego samorozwiązania. Od początku nie wierzyłem i dalej nie wierzę, że tak się stanie. Mogę się mylić, bo - jak wszyscy - skazany jestem na przewidywanie działań aktorów politycznych, o których powiedzieć można wszystko, ale nie to, że są przewidywalni.
Pamiętam, jak gruchnęła wiadomość o orędziu prezydenta Kaczyńskiego. Wówczas tez wielu wyrażało pewność, że dni Sejmu w tym kształcie są policzone. Nie były. Dziś, jeszcze bardziej niż wówczas, nikomu naprawdę nie opłacają się nowe wybory. Zamiast więc kombinować, co tam rodzi się w głowach Kaczyńskiego, Leppera i Tuska, zastanówmy się chwilę nad ich realnymi interesami politycznymi.
PiS, stając do nowych wyborów, musiałoby zaryzykować cały łup, jaki dotąd zagarnęło, a jest to władza i kontrola nad publicznymi pieniędzmi i mediami ogromna. Szanse zaś na osiągnięcie lepszego wyniku lub znalezienie innego układu koalicyjnego - chyba żadne. Oczywiście należy brać pod uwagę możliwość świadomego oddania władzy przez PiS, ale to tylko wtedy, gdy nastąpi poważny spadek jego popularności. Wtedy PiS zapewne będzie wolało oddać władzę i utrzymać ważną pozycję w polityce oraz większość elektoratu, niż powtórzyć sromotną klęskę AWS czy SLD.
Samoobrona wprawdzie dobrze stoi w sondażach, ale co więcej niż ma dziś, może osiągnąć dzięki nowym wyborom? Premierem Lepper nie będzie, a do prezydentury najlepszą drogą wydaje się budowanie wizerunku sprawnego i odpowiedzialnego polityka. I przez ostatnie miesiące zasiadał w bardzo korzystnym z punktu widzenia możliwości uprawiania politycznego marketingu fotelu ministra rolnictwa. To, że szarpie, przeciąga strunę, walczy o podwyżki dla wielu grup społecznych, to naturalna i oczywista kolej rzeczy. A że robi to nieco awanturniczo, to już dawno wiemy. Jak również wiemy, że mu się to dotąd opłacało.
Platforma także nie poprawiła się specjalnie w sondażach. Co ważniejsze, nie ma koalicjanta, z którym mogłaby objąć bez utraty poparcia władzę w Polsce. W tej kadencji trzyma się jak najdalej od SLD i poddaje się szantażowi braci Kaczyńskich, którym udało się rzucić cień na PO jako zwolennika kontynuacji III RP. SLD jest dokładnie w tej samej sytuacji. Pójście do władzy z PO byłoby ostateczną utratą elektoratu lewicowego, a sojusz z kimś innym nie daje możliwości rządzenia. Zresztą SLD woli czekać na spadek sondaży PiS, a czas ten powinien wykorzystać na przebudowę struktury partii, znalezienie nowych twarzy i budowę politycznej tożsamości.
PSL i LPR są pod kreską, więc będą się starały utrzymać status quo albo - w przypadku ludowców - wejść do koalicji rządzącej. Nie zapominajmy również o tym, że całkiem niedawno mieliśmy podwójne wybory, zaraz mamy samorządowe, dokładanie więc kolejnego głosowania może się źle skończyć dla tego, kto zostanie uznany za odpowiedzialnego za ten stan rzeczy.
Mówiąc krótko, dzisiejsze sondaże zbyt podobne są do wyniku ostatnich wyborów, aby sensowne było przeprowadzenie nowych. Ale, oczywiście, wszystko jest możliwe, bo sens nie jest kluczową kategorią dla obecnej klasy politycznej.
Sławomir Sierakowki
Tekst ukazał się w „Rzeczpospolitej” z 22 września 2006 r.
Na podobny temat
|
|
Aktualizacja ( 22.09.2006 )
|
|
|
|
Chyba mnie nie zrozumiałeś, właśnie c...
Brakuje pieniędzy na edukację, brakuj...