Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Jesteśmy zdolni zgasić słońce i gwiazdy, bo nie płacą dywidendy.
John Maynard Keynes

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Nowy Centrolew? Drukuj
ASz   
12.12.2005
Bracia Kaczyńscy postanowili zdobyć władzę na lata. Walka o to, kto będzie reprezentować drugą stronę rozegra się między PO a centrolewicą. Najlepszym rozwiązaniem w kontekście rywalizacji z PO byłoby stworzenie przed wyborami samorządowymi centrolewicowego bloku, w którym obok przedstawicieli SLD znalazłyby się także wszystkie gotowe do startu w wyborach środowiska lewicowe, centrowe oraz organizacje społeczne - pisze Sławomir Sierakowski w ”Gazecie Wyborczej” z 13 grudnia.

Komentarze
Dodaj nowy
Rafał  - Dżin wypuszczony z butelki…   |13.12.2005 15:12:14
Autor błędnie określa główną płaszczyznę politycznego sporu w Polsce. Albo
ściślej - widzi ją tam, gdzie widzieć by ją chciał. Spór światopoglądowy nie
jest sporem, któryby u większości Polaków budził jakieś żywsze emocje.
Wspomniane tu manifestacje zwołane w proteście przeciwko rozpędzeniu
wcześniejszej demonstracji w Poznaniu nie zgromadziły zbyt wielu ludzi. Nawet na
najliczniejszej z nich w Warszawie, w której sam uczestniczyłem, była ich tak
naprawdę tylko garstka. O jej znaczeniu decydowała nie ta garstka zgromadzonych
ale to, że zjednoczyła ona tak wiele środowisk. Była to w gruncie rzeczy
demonstracja światłych i zjednoczonych w tej sprawie elit. Z tym zjednoczeniem
było zresztą im bliżej końca demonstracji, tym było gorzej, bo kolejni
demonstrujący coraz więcej mówili o tym, co ich dzieli od innych jej uczestników
 – i to też jest poważny problem.

Zasadniczym sporem w Polsce, trafnie
zresztą ujętym w kampanii wyborczej, jest spór dla kogo ma być Polska. Nie - nie
pomyliłem się. Spór czyja ma być Polska toczą w Polsce politycy od kilkunastu
lat. Spór ten odziedziczyli po PRL. A ona odziedziczyła po… Nie, nie o ten
spór chodzi. Chodzi o ten spór, który Kaczyńscy i ich sztabowcy dla celów
wyborczych nazwali sporem między Polską solidarną a liberalną ale w tym wypadku
utrafili w sedno. Z tego, że jest to spór zasadniczy wielu zdało sobie sprawę
mocno poniewczasie. Inni, też zbyt późno – że spór ten potrzebny im do
celów wyborczych był wypuszczeniem dżina z butelki. Od tego sporu już się nie
uwolnią. A tyle lat się udawało ten zasadniczy spór jakoś ominąć. Mówiono o
stylu sprawowania władzy, o moralności, o rozwoju, o historii – słowem o
wszystkim tylko nie o najważniejszym. Że państwo jest dla ludzi. Że oni, ich
szczęście jest jego celem. Strasznie to górnolotnie zabrzmiało, takim frazesem
ale to właśnie o to chodzi. I chodzi o to, jak zmienić to państwo, byśmy, by
większość przynajmniej była zeń zadowolona. Bo nie jest.

Demonstracja w
Warszawie, o której pisałem, była tak mało liczna bo większość ludzi uznała że
nie jest to ich sprawa. Że nic ich to nie obchodzi. To źle - bo jednak to też
jest ich sprawa - i trzeba ich do tego przekonywać. Ale mają oni też i w czymś
rację – wygrana w tej sprawie nie odmieni ich losu. A ludzie którzy
przyszli na ta demonstracje mają zbyt różne, zbyt sprzeczne wizje Polski, by
stanowili jakąś alternatywę dla rządzących. Za mało, trzeba ostrzej! Zgoda na to
kryterium wyboru, na Centrolew czy jak to by nie nazwać oznaczałaby zapędzenie
dżina z powrotem do butelki. Tyle, że on się tam już zapędzić nie da. Spór o to
dla kogo ma być Polska, spór o to czym ma być państwo a nie tamten jest dziś
sporem zasadniczym. Słusznie zresztą.

Sprowadzanie zasadniczego sporu
politycznego do spraw światopoglądu bądź sporu o historię (bo i tego próbowano i
próbuje się wciąż) wynika z jeszcze jednego, kłopotliwego już powodu. Otóż
bardzo wielu ludzi aspirujących do miana polityków nie ma w innych sprawach za
dużo do powiedzenia. Nie znają się na nich i wręcz nic ich one nie obchodzą.
Obecnie przed samorządami stoi zadanie uchwalenia planów miejscowych, jest to
wielka praca do wykonania i spadnie ona z konieczności na te samorządy, które
wybierzemy na wiosnę bądź jesienią - bo te obecne po prostu nie zdążą.
Spodziewać by się można ciekawej dyskusji o tym, co się w nich znaleźć powinno,
jakimi się kierować zasadami przy ich tworzeniu. Takiej dyskusji jednak nie ma.
Ani na prawicy, ani na lewicy. Sprawa wydaje się nikogo nie obchodzić. Spraw
które realnie staną przed samorządami jest oczywiście więcej i ta podana jest tu
tylko jako przykład. Propozycja, by może obok wielkiej dyskusji światopoglądowej
i sporem o historię zająć się by może choć trochę i tą, i innymi pewnie i tu nie
znajdzie odzewu, bo kto niby miałby wziąć w niej udział?
artur   |13.12.2005 21:42:35
Obawiam się, że bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest otrzeźwienie
Platformy.
artur   |13.12.2005 22:32:52
Jestem zdania, że potrzebna jest silna, wyrazista lewica. Ale dopóki wy - tzn.
lewica pozaparlamentarna nie jesteście w stanie dyktować warunków ewentualnego
wspólnego frontu (nawet na poziomie taktycznego porozumienia), dopóty takie
alianse są bezsensowne. Możecie na tym tylko stracić. A na władzę zawsze
przyjdzie czas.
michał1975  - z punktu widzenia konserwatysty   |14.12.2005 15:54:26
Po piersze:
Jestem członkiem PiS-u i też uczestniczyłem w manifestacji
upominającej się o wolność zgromadzeń. Każdy kto ma republikańskie przekonania
MUSIAŁ
zareagować złościa, na to, co się wydarzyło w Poznaniu.
Jeżeli więc Pan
Sierakowski chce budować "nową lewicę" wokół idei obrony praw człowieka
(czy praw obywatelskiech), to trafia kulą w płot. Bo każdy, kto jakoś tam,
przyznaje się do chrześcijaństwa (w Polsce najczęściej w rzymsko-katolickim
"wydaniu"), utożsamia się jednocześnie z ideą praw człowieka. Giertych i
Rydzyk są tylko: cynicznymi graczami, ideowymi hybrydami, lekko szurniętymi
pseudo liderami (do wyboru) i nigdy nie nadadzą tonu całej polskiej
prawicy.
To, co się dzieje teraz, to czysty koniunkuralizm w wykonaniu
Kaczyńskich-który, co chcę mocno podkreślić-poieram (bo w polityce bywa, ze cel
uświęca środki; a te ostatnie nie są póki co radykalne, niedopuszczalne,
barbarzyńskie itp.itd.).
Jeżeli Kaczyńskim uda się zbudować trwałą
centro-prawicową formację-to czapki z głów.
Co oczywiście nie oznacza
bałwochwalstwa, korności, lizusostwa itd.-stąd moja (aktywna-zabrałem głos)
obecność na manifie.
Po drugie:
To niby co, ta odnowiona przez Państwa
środowisko lewica, miałaby Polsce i polakom do zaproponowania w
gospodarce?
Keynesa i jego teorię popytową?
No bo chyba nie powrót do
centralnego planowania?
Jestem historykiem, uczyłem się też ekonomii i
zarządzania, też dumam nad polska biedą (uczę w szkole, więc mam z nia
kontakt-pewno w odróżnieniu od Pana Sierakowskiego) i jakos nic ponad to, co już
wymyślono (i Noblami nagrodzono), wymyśleć nie mogę.
Jakoś trzeba wypracować
wartość dodaną, o której już staruszek Marks pisał. A później ją: pomnożyć,
skonsumować, rozdać, przefrymarczyć… Ale najpierw-wypracować!
Jak świat
światem, był rynek i była cena. I był popyt i była podaż. I klient był i ten, co
sprzedać chce. A jak się pojawiło państwo-to i podatki się przytrafiły.
Luzu w
ekonomii, to jak śniegu w Łodzi-niewiele.
Ale chętnie poczytam i się dowiem,
jak tu ominąć "wstrętnych liberałów" z krwawą Thatcher na czele… bez
wpadania w jeszcze większe kłopoty.
Reasumując: ja bym wolał podział na
konserwatywna-republikańską prawicę i liberalną lewicę. Jak w Stanach
Zjednoczonych.
A jedni i drudzy niech by uczciwi byli i kompetentni. Resztą
zajma się Polacy sami.
Po trzecie:
Dla mnie największym problemem naszej tzw.
rzeczywistości jest wszędobylski debilizm i skrajne skurwysyństwo.
Przykładem
tego pierwszego (jednym z setek jego przejawów) jest brak świadomości młodego
pokolenia, które daje się "dymać" (przepraszam) płacąc:
-długi
Gierka;
-długi Buzka;
-długi Millera i Belki;
-koszmarna składkę na emerytów
i rencistów
i co tam jeszcze Bozia da…
I jakoś na rewolucję (konserwatywną
rzecz jasna) sie nie zanosi…
Przykładem tego drugiego-jest prawie wszystko
to, co było (i jest) dziełem tzw. elit politycznych III RP.

A na koniec
jeszcze jedno:
myślę, że ludzie związani ze środowiskiem Krytyki politycznej
zgodzą się ten jeden raz z taka zatwardziałą konserwą jak ja-jeżeli ktoś ma
Polskę zmieniać, to tylko ci, co maja po 20, 30-ści lat i są po prostu bardziej
kumaci, niz ich rodzice i dziadkowie. Nieprawdaż?!

Z wyrazami
szacunku:
Michał Augustyn
Szczęść Wam Boże-bo najcudniejsze święta już tuż tuż
i może okazji nie bądzie…
thomas  - interesujący głos   |14.12.2005 20:21:18
Hm, ciekawie to wygląda ze strony konserwatysty.

Wydaje mi się, że
Sierakowski dlatego mówi więcej o sprawach światopoglądowych, iż zbliżają się
wybory samorządowe. Na poziomie samorządu znacznie trudniej prowadzić lewicową
politykę gospodarczą, natomiast bardzo łatwo wprowadzić quasi-cenzurę (wobec np.
niepokornych artystów, co ma coraz częściej miejsce w Polsce).

Lewicowa
polityka gospodarcza to temat raczej na przyszłe wybory parlamentarne, ale w tej
kwestii toczyły się też nader interesujące dyskusje ekonomiczne w środowisku
Krytyki Politycznej. Ja na przykład z ogromną przyjemnością i zainteresowaniem
czytałem teksty Anny Delick, która prezentuje strategie ekonomiczne Skandynawii.
Szczególnie ciekawy jest casus Finlandii, która szybko z zacofanego kraju
rolniczego niedawno awansowała do absolutnej światowej czołówki gospodarczej, a
tzw. liberalizmu gospodarczego (w istocie leseferyzmu) nie stosowała.
Leseferyzm, który jest w Polsce złotym cielcem, to de facto formacja ekonomiczna
mająca się najlepiej w warunkach mniej lub bardziej wyraźnego autorytaryzmu,
gdzie klasa średnia rezygnuje z ambicji politycznych (vide Singapur, Chiny,
coraz bardziej USA, w XIX w. Niemcy wilhelmiańskie), a niekoniecznie w warunkach
demokratycznych, gdzie liczy się nie tylko swoboda gospodarcza, lecz też prawa
pracowników najemnych. W demokracji sprawdzają się modele bardziej
socjaldemokratyczne. Ale o wprowadzeniu ich poprzez gminy - raczej nie ma
mowy.

Ot i wyjaśnienie, które mi się nasuwa. Bo jak wiadomo, walka z
leseferyzmem jest dla Sierakowskiego ulubionym zajęciem :)
michał1975  - gdzie ten leseferyzm?   |15.12.2005 16:16:01
Raz jeszcze ja-krótko tym razem.
Państwo ma 400 mld złotych długu
(tzw. dług
publiczny).
Rocznie pożycza na pokrycie swoich wydatków (ponad 200 mld złotych)
między 35-40 miliardów złotych.
Płacimy podatek progresywny (od dochodu tzw.
osób fizycznych).
Wszystkie obciążenia podatkowe sprawiają, że (przeciętnie)
pół roku płacimy na zobowiązania państwa; od połowy czerwca pracujemy "na
siebie".
Państwo i samorządy wypłacają liczne (choć niskie) zasiłki
(przeróżniaste).
Wszystkie rządy III RP prowadziły politykę ustępstw wobec
propozycji socjalnych (i to właśnie te propozycje są złotym cielcem w
Polsce!).
Wszystkie się zadłużały (mimo tego, iż miały wpływy z prywatyzacji,
które-pełna zgoda z modelem fińskim-mogłyby wesprzeć Nowe Technologie,
infrastrukturę i edukację). Kochały więc Keynesa i jego głupiutkie
teorie.
Żaden nawet nie zaproponował (!) zmian w systemie ubezpieczeń
społecznych (AWS zabrał ZUS-owi i dał parę groszy Funduszom Emerytalnym,
jednocześnie zwiększająć wydatki państwa, które musiało dopłacić do…ZUS-u
rzecz jasna!).
Pytam więc-gdzie ten leseferyzm?
Nie zauważyłem
czegoś?
Balcerowicza? Profesor pilnuje jedynie tego, by złotówka miała stabilną
wartość. Robił to (zreszta z powodzeniem) również rząd socjalistycznej Szwecji
przez 40 powojennych lat!
Fińscy i norwescy socjaldemokraci również pilnują,
by im inflacja nie zżarła wartości dodanej!
Itd. Itp.
Coś mi sie wydaje, że
"nowa lewica" jeszcze długo będzie musiała szukać idei, które nie
ośmieszałyby ich twórców.
Trzymam kciuki (bo fajnie jest móc pogadzać z kimś,
kto się od nas różni i ma coś rozsądnego do powiedzenia.
A Pan Sierakowski
niech mamie okna pomoże umyć na Święta, a nie androny w Wyborczej
wypisuje…
Pozdrawiam.
Michał Augustyn
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 12.12.2005 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.41728 Seconds