Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Marks przeciw postkomunie Drukuj
Sławomir Sierakowski   
08.08.2007
Tomasz Stawiszyński zachęca w swoim tekście do rozpoczęcia debaty o powodach odrodzenia zainteresowania marksizmem w Polsce. O tym, że tak się dzieje, świadczyć mają liczne zjawiska, o których pisze publicysta „Dziennika”, w tym popularność wydawanych przez „Krytykę polityczną” książek marksistowskiego filozofa Slavoja Żiżka oraz rosnąca rola samej „Krytyki” i innych pism oraz środowisk czerpiących inspirację z dziedzictwa Karola Marksa.

Stawiszyński, publicysta znający dobrze życie akademickie, widzi żywe dyskusje, marksistowskie lektury pod pachą studentów i pełne sale na lewicowych panelach i dziwi się temu wszystkiemu. Nie szydzi, nie kpi, ale nie ukrywa zaskoczenia popularnością filozofii, która wydaje mu się całkowicie skompromitowana, a przede wszystkim w oczywisty sposób prymitywna.

„Te wszystkie proletariaty, burżuazje, walki klas, alienacje, fetyszyzmy towarowe, materializmy historyczne i dialektyczne… Jak można zgodzić się na wizję porażająco i wręcz archetypowo naiwną?” - pyta Stawiszyński. „Wizję, której ośrodkowym punktem jest przekonanie, że od stanu powszechnej szczęśliwości dzieli nas dosłownie pół kroku - a źródłem aktualnego dyskomfortu są czynniki ekonomiczne, które przy odpowiedniej wiedzy i świadomości można wszak należycie przekształcić”.

W zasadzie Stawiszyński sam powinien wpaść na to, że gdyby faktycznie chodziło o tak proste i naiwne sądy, to nie byłoby całej sprawy. I… wpada. „Wiem, że narażam się teraz na zarzuty o koszmarne upraszczanie. Poniekąd je przyjmuję. Rzeczywiście, na pewnym poziomie upraszczam”. No cóż, to może trzeba było nie upraszczać? „Nie ma tutaj przecież miejsca - asekuruje się publicysta DZIENNIKA - żeby starannie zrekonstruować wszystkie niuanse i meandry marksistowskiej i (szczególnie) postmarksistowskiej myśli”.

Wszystkich istotnie się nie da, ale jakby na wszelki wypadek założyć, że nie chodzi jedynie o bezmyślne recytowanie sentencji starych mistrzów, to znalazłoby się miejsce na prezentację rzeczywiście odradzającego się światopoglądu lewicowego. Z czego przecież Stawiszyński zdaje sobie sprawę, skoro mówi w końcu, że chodzi mu „o pewną esencjalną koncepcję, o pierwotny obraz zawiadujący całą resztą - a żywię szczere przekonanie, że pierwotnym obrazem kształtującym myślenie Marksa i jego kontynuatorów jest obraz wolnej, niezdeterminowanej i samostanowiącej istoty, której nie ogranicza nic i nikt”.

I tu, trzeba uczciwie przyznać, Stawiszyński trafia w punkt. Tak, dokładnie o to chodzi, chodzi o wolność. O możliwie jak największą podmiotowość człowieka wobec jego własnych wytworów, do których należy i państwo, i kultura, i gospodarka. O to, aby nie był bezwolnym przedmiotem gry rynku, polityki państwa, kultury masowej i wszelkich innych abstrakcyjnych mechanizmów, które sam stworzył, a które dziś panują nad nim.

Ale czy to jest takie bezsensowne, prymitywne i takie naiwne? Może naiwne. Żyjemy w kraju, w którym już samo należenie do organizacji, która nie kradnie, nie oszukuje swoich wyborców, nie gapi się bez przerwy w sondaże, a jedynie wyznaje pewne idee i stara się je popularyzować, jest radykalizmem, a dla niektórych nawet fundamentalizmem.

Więc może i naiwne, ale nie bardzo wiem, co ma z tego zarzutu wynikać. Z dwojga: fałszywość czy naiwność, wolę naiwność. I z przyjemnością zacytuję publicyście DZIENNIKA słowa Adama Michnika, który tak opisywał Danielowi Cohn-Benidtowi postawę swoją i swoich kolegów z okresu studenckich protestów z Marca: „To ludzie, którzy mieli jedną wspólną cechę: niewątpliwą inteligencję zespoloną z niewątpliwą głupotą i naiwnością. Ale ta głupota i naiwność to była właśnie ich siła, bo dzięki tej głupocie i naiwności byliśmy ludźmi bardzo odważnymi.” Czasy nie tak romantyczne, bilans nadziei i zagrożeń przed niezgadzającymi się inny - zamiast celi więziennej i moralnej gratyfikacji tylko cela śmiechu i niezrozumienie, ale dystrybucja rozsądku i naiwności między mówiącymi „tak” i mówiącymi „nie” w każdej epoce jest podobna. Dziś Adam Michnik posiada mniejszą tolerancję na naiwność, bliższą raczej tolerancji Stawiszyńskiego, co polecam uwadze jednemu i drugiemu, a sobie zostawiam stale aktualne przesłanie płynące z zacytowanego fragmentu. Bowiem w naszej epoce i rozum, i odwaga staniały, za to bardzo zdrożała taka właśnie naiwność.

W czasach najostrzejszego stalinizmu Leopold Tyrmand w swoim dzienniku tak opisywał odrzucenie przez szefującego „Twórczości” Adama Ważyka opowiadania Tadeuszowi Konwickiemu: „Napisał opowiadanie o miłości. Z wszystkimi akcesoriami jak trzeba: szlachetny oficer UB, kochankowie pierdolą się niemal pod kontrolą podstawowej organizacji partyjnej, nigdy przeciw, zawsze za i ze Związkiem Radzieckim, w łóżku nieustannie mowa o proletariacie. A jednak okazało się „nie takie”. Ludzie w wieku przydrożnych kamieni, o powierzchowności karłów i maszkar – Melania Kierczyńska, Adam Ważyk - informowali ludzi w średnim wieku i o normalnym wyglądzie o tym, co to jest spółkowanie - dojrzałe, klasowo odpowiedzialne, a nie animalistyczne, wynaturzone, amerykańsko-imperialistyczne”.

Jeśli Tomasz Stawiszyński nie chce popełnić podobnego faux pas, powinien uważać, aby ze strachu przed światopoglądem, który nominalnie odrzuca, nie znaleźć się nagle w sytuacji Ważyka. Otóż definiując marksizm w sposób, który zaprezentował - czyli kładąc nacisk na teorię determinizmu dziejowego i teorię rewolucji - Stawiszyński staje się nieświadomie niewolnikiem owego monolitycznego transwestyty marksizmu-leninizmu, który długo rościł sobie pretensję do całości filozoficznej hipoteki pozostałej po Karolu Marksie, i który jej nigdy na własność nie posiadał.

Wielu wybitnych, i nie, intelektualistów pisało o ciągłości między myślą Marksa, Lenina i Stalina. Spór o to należy, obok dyskusji o zaangażowaniu intelektualistów w totalitaryzm, do najszerzej przedyskutowanych w dwudziestowiecznej humanistyce. Niewielu jednak zauważa, że nawet jeśli istnieje logiczna ciągłość między symbolizowanymi przez te trzy nazwiska etapami rozwoju myśli (uważa tak nie tylko Leszek Kołakowski czy Andrzej Walicki, ale także na przykład Slavoj Żiżek) i wcielania jej w życie (a im później, tym bardziej w śmierć), to przecież nie istnieje taka konieczność. A już z pewnością przeciwnicy jakichkolwiek poglądów powiązanych z marksizmem nie powiedzą chyba, że w tym wypadku uwierzyli nagle w determinizm. Taka konieczność nie istnieje, ale owszem istnieje takie zagrożenie. Przy czym towarzyszy ono każdemu spójnemu światopoglądowi, bo żaden nie jest zabezpieczony przed patologizacją. Porównywanie zaś patologicznych form różnych szlachetnych idei (jak liczenie ofiar inkwizycji i dzielenie ich przez ofiary terroru stalinowskiego, żeby wykazać wynikającą rzekomo z tego moralną przewagę chrześcijaństwa nad marksizmem) pozostawmy nawiedzonym internautom.

Paradoksalnie powrót zainteresowania marksizmem w Polsce za sprawą „Krytyki Politycznej” i innych środowisk jest kolejnym ciosem wymierzonym w postkomunizm, który przecież jest światopoglądem cynicznym i bezideowym, czego o marksizmie powiedzieć nie sposób. Istotnie, przez niektórych wydanie przez nas „Rewolucji u bram” odebrane zostało jako jakiś nostalgiczny gest prowokatorów chorych na amnezję (jeśli oczywiście połączyć można prowokację z amnezją). Ci niektórzy, zazwyczaj mało zorientowani we wcześniejszych dyskusjach, za to bardzo chętni do ogłaszania skandalu i hańby, nie wiedzieli zapewne, że dotąd byliśmy krytykowani przez jednych i chwaleni przez drugich za antykomunizm. A raczej za to, że inaczej niż wiele lewicowych środowisk nie czuliśmy się w obowiązku bronić reżimu PRL-owskiego, a swoje ideowe korzenie wywodziliśmy z opozycji antykomunistycznej. I chyba tylko dlatego mogliśmy sięgnąć właśnie po Żiżka, a nie po felietony z „Wprost” Leszka Millera.

Zauważmy więc, że come back marksizmu jest objawem normalności. Polska krok po kroku, rok po roku wraca do Świata Zachodniego, a tam marksizm jest istotnym i nigdy nieodrzuconym prądem intelektualnym. Francuski anarchista Georges Sorel cytuje w jednym ze swoich pisma Marksa, który miał powiedzieć: „Każdy, kto planuje, co będzie po rewolucji, jest reakcjonistą”. Nie wiemy, czy Marks rzeczywiście kiedykolwiek wypowiedział te słowa – szukał ich w listach Marksa inny wybitny filozof Izajasz Berlin, i nie znalazł - ale wiemy, że jeśli marksizm umarł na wieki, to właśnie ten marksizm z przytoczonego cytatu: światopogląd pewny siebie do granic decydowania o życiu i śmierci narodów. Taki marksizm niewątpliwie był albo bywał. Nieszczęście zaczęło się, gdy zawsze mocno zakorzeniony w filozofii danej epoki, marksizm uległ esencjalistycznym przesądom przełomu XIX i XX wieku, dzielącym się z grubsza na dwa wątki: dziedzictwo heglizmu (teorie konieczności dziejowej) lub naturalizmu (przekonanie o naukowości marksizmu).

Światopogląd wyrastający z przekonania, że dysponuje naukową albo historiozoficzną pewnością stał się doskonałym narzędziem do zabijania, zniewalania, wszelkiej eliminacji, tak jak wyrzuca się na śmietnik błędne dowody naukowe. Ale to, co dziś powraca pod nazwą postmarksizmu i symbolizowane jest przez takie nazwiska, jak Chantal Mouffe, Ernesto Laclau, Slavoj Żiżek czy Alain Badiou, wprost przeciwstawione jest wszystkiemu temu, co umożliwiło uczynienie z marksizmu doktryny państw totalitarnych. Zaś to, co odżywa w Polsce, to nie tyle jakiś -izm, co -ica. Nie tyle marksizm, co po prostu lewica, która formułuje swoje poglądy, opierając się na wielu nurtach filozofii politycznej, spośród których marksizm jest tylko jednym z nich. I nie ma tu ambicji, aby dochowywać wierności starym mistrzom. Jest za to ambicja, by nie poddać człowieka w obawie przed tym, że komuś się to źle kojarzy albo wydaje naiwne.

Tekst ukazał się w „Dzienniku” z 8 sierpnia 2007.
Komentarze
Dodaj nowy
Piotrek Sz.  - Jak można..   |08.08.2007 06:01:18
Tekst jest właściwie kotynuacją artykułu Stawiszyńskiego i potwierdza hegemonię
prawicy. Oto mianowicie okazuje się, że redaktor naczelny lewicowego pisma
wielkość Marksa widzi w jego… antykomunizmie. Nie zachwycałbym się PRL-em, ale
to jest bolesna manipulacja. Skądinąd w ten sposób Marks jest podporządkowany
myśli dominującej w Polsce. Możemy czytać Marksa, ale tylko wtedy, gdy jest on
antykomunistyczny, bliski młodemu Michnikowi i w ogóle liberalno-demokratyczny.
Jeżeli tak, to cała dyskusja traci sens, bo Marks po prostu przestaje być
kontrowersyjny. Smutna to jednak debata o największym krytyku kapitalizmu i
teoretyku socjalizmu, w której w ogóle nie mówi się ani o kapitalizmie, ani o
socjalizmie.
KczK   |08.08.2007 09:13:45
Mój głos w debacie na http://kaczka.blog.pl
kot   |09.08.2007 01:27:36
Piotrowi Sz., także. I tak i nie. Hegemonii prawicy w Polsce nie trzeba
potwierdzać skoro ona jest . Właśnie S. Sierakowskiemu udało się w jej
szczelnej skorupie wywiercić dziurkę dla innego niż ona sobie życzy myślenia.
Jego akcje są zadziwiająco skuteczne. Nie będę mówił jakie bo są znane.
Aby
wyjść z izolacji, wprowadzić nowy nie istniejący u nas język i rozpowszechniać,
nie mógł odciąć się od hegemonicznego.
Postawił na snobizm. I to
zadziałało. Okazało się, kolejny raz, że jak się dobrze przyjrzeć to po
odwróceniu złej strony znajdujesz dobrą. Unika frontalnego ataku i często
stosuje manewr obejścia. To działa, więc jest dobre. Ale jest pokuśne
obsunięciem się w prawicową hegemonię. Stara wypróbowana od lat metoda:
przeciwnika można zwalczać lub odwrócić.
PRL jest białą kartą . Jest
kilka momentów, które dalej determinują i zatruwają.
I nie zostały nawet
dotknięte rzetelną , a nie IPN-owską analizą. Jest wykorzystywana wyłącznie
dla utwierdzania obowiązującej hegemonii. A wcale -do jej zwalczania. Powinni
za to się wziąć młodzi historycy, ale ich nie ma, bo by nie mieli z czego
żyć. Na tym polega hegemonia. Ale to się zmienia.
Rylew   |10.08.2007 02:16:27
Fenomen wzrostu zainteresowania Marksem można tłumaczyć reakcją na totalitaryzm
neoliberalizmu, który jak się zdaje osiągnął już swoje apogeum.
Kiedy wszystko
jest takie pewne, naukowe i niepodważalne zawsze znajdują się bardziej
dociekliwe umysły, którym nasuwają się wątpliwości, którym nie wystarczą
podsuwane im źródła.
Może studenci ciekawi co sądził Marks poczuli np.
wątpliwości czy rzeczywiście wartość dodatkowa jest wytwarzana przez kapitał w
procesie cudownego rozmnażania się ?
Niech czytają, dodatkowa wiedza z innego
punktu widzenia nie zaszkodzi.
Czy to zasługa KP, jak chce Sierakowski,
możliwe, jednak bez przesady, postkomuna ma się z tym dobrze.
kot   |11.08.2007 08:48:47
Sierakowski wie co robi i w końcu już dla lewicy zrobił więcej niż ktokolwiek
inny. Istnieje oczywiście niebezpieczeństwo, że może zostać wessany przez
panującą nam hegemonie .
Istnieje również inne niebezpieczeństwo: uwikłanie
w jałowe swary na lewicy. Polska inteligencja ma tendencje do tworzenia
towarzyskich grajdołków zwalczających zaciekle inne towarzyskie grajdołki
prawicowe i lewicowe, których nie wymienię , bo to zbyt łatwe. Grajdołki
reprodukują się nowymi grajdołkami. To takie swojskie ideologiczne, pańskie, a
nawet zajebiste. Czasami łatwiej grać z ideologicznym przeciwnikiem.

Pokładam nadzieje w Internecie prawdziwie demokratycznym, wolnym, dostępnym,
mobilnym 24 godziny i przez swoją anonimowość ułatwiającym konfrontacje
intelektualne. Dlaczego w Internecie są tak śladowe dyskursy. Mogę podać katalog
problemów lewicowych, prawicowych, modernizacyjnych nie ruszonych. Niechby w
nim powiesić- dobrze sformułowany problem i niech w sposób otwarty rozpocznie
się nieograniczona w czasie dyskusja. Wodzowie grajdołków nie zniżają się do
uczestnictwa w tym demokratycznym medium.
Kapitalista   |12.08.2007 07:48:37
Tak, dokładnie o to chodzi, chodzi o wolność. O możliwie jak największą
podmiotowość człowieka wobec jego własnych wytworów, do których należy
i państwo, i kultura, i gospodarka. O to, aby nie był bezwolnym
przedmiotem gry rynku, polityki państwa, kultury masowej i wszelkich
innych abstrakcyjnych mechanizmów, które sam stworzył, a które dziś
panują nad nim.

Jeżeli o to chodzi w marksizmie to nie da się tego pogodzić z państwem
socjalnym. Tam nie ma swobody dla decyzji - podzielić się ze
swoimi pieniędzmi czy wydać na swoje potrzeby. Państwo socjalne to
państwo niewolnicze, nie można się wypisać z systemu.
I nie pomogą tu
żadne rozważania czy Lenin zawiódł i czy Żiżek jest nowym Mesjaszem.
Wolność w socjalizmie to utopia.
kot   |12.08.2007 14:12:36
Kapitalizm i wolność- to sfera możliwości, a nie konieczności.
W hegemonii w
której jesteśmy zanurzeni ta zależność przedstawiana jest jako konieczność!
A regulacja jako zagrożenie dla kapitalizmu i dla wolności?!
Bzdura!
Kapitalizm bez regulacji nie może istnieć. To, że go się
przedstawia
jako byt samodzielny niezależny od regulacji, to
g-prawda.
Jakim jest - zależy właśnie od zewnętrznej wobec niego regulacji.

I to ona stanowi o wolności! A nie odwrotnie!
Kapitalista   |12.08.2007 14:46:05
A jednak, tam gdzie wolność dysponowania swoją własnością (konsumpcja,
akumulacja lub trwonienie) tam też i przypisany tylko czyniącemu skutek.
Konsumpcja daje przyjemność, akumulacja zysk, a trwonienie - nędzę. Czy jest
system bardziej sprawiedliwy. Gdzie jest sprawiedliwość w państwie socjalnym
które zabiera jednym a daje innym pod groźbą utraty wolności i majątku. Grabież
pozostaje grabieżą, człowiek troszczący się o swój chleb codzienny staje się
niewolnikiem obiboków, biurokratów i sprytnych socjologów i filozofów
"zatrudnionych" na niektórych Uniwersytetach. Czy udało wam się kiedyś
coś sprzedać na wolnym rynku ? Czy przetrwalibyście choć miesiąc bez pieniędzy
siłą wydartych robotnikom przez "solidarne" państwo?
KczK   |12.08.2007 14:50:43
To jakiś anachronizm - nie ma dzisiaj na świecei opozycji kapitalizm - socjalizm
tylko liberalizm i demokracja vs autorytaryzm w stylu Rosji, Chin czy satrapii
muzułmańskich. Dlatego jestem niemal pewien, że Krytyka Polityczna, która we
wszystkich publikacjach gardłuje o rzekomym "neoliberalnym" dyktacie,
który rzekomo zagraża Polsce, jest dofinansowywana np. przez jakąś komórkę Al
Kaidy.
Rylew   |12.08.2007 15:01:06
Kapitaliście mogę tylko wyjaśnić, że K. Marks nie był wynalazcą państwa
socjalnego
i że wolność całkowita nie istnieje w stosunkach społecznych,
chociaż wolność wyboru podzielenia się swoimi pieniędzmi z innymi czy wydania na
swoje potrzeby istnieje chyba we wszystkich społeczeństwach
zorganizowanych.
Wolność nie jest utopią tylko ma swoje ograniczenia.
Rylew   |12.08.2007 15:20:30
Nie chyba, ale na pewno państwo socjalne pozbawia mnie wolności wyboru każąc
płacić na ZUS (bez gwarancji zwrotu), bezrobotnych, alkoholików, feministki,
zespoły ludowe, rolników, górników i czort wie jeszcze kogo.
Kapitalista   |12.08.2007 15:22:33
Co to jest? Rylewie- to nie moja wina że moje słowa przypisane zostały Tobie
(post 11)
kot  - Do wpisu 11   |14.08.2007 10:11:34
Fajne, bardzo fajne: zakładasz naiwnie, że nigdy nie będziesz chory ponad zwrot
ZUS, a medycyna robi postępy i leczenie jest coraz droższe. Ale Ciebie to nie
dotyczy, bo Ty przecież ciężko nie zachorujesz, którego żadne ubezpieczenie
prywatne nie będzie w stanie pokryć. Nie będziesz bezrobotnym, alkoholikiem,
feministką, zespołem ludowym i czort wie jeszcze kim, że nie znajdziesz się
nigdy w sytuacji, w której brakuje energii, bo nie dopłacając górnikom trzeba
będzie zamknąć kopalnie i życzę Ci rozkapryszony mieszczuchu abyś za rolnika,
który szukając pracy ( bo nie wyżyje na wsi) przeniesie się do miasta odrabiał
na wsi Twój kontyngent żywnościowy
kot  - Do wpisu nr.9, KczK   |14.08.2007 10:47:13
Trochę tak ale nie za bardzo! Byłeś nawet blisko ale pokręciłeś.
Demokracja i
autokracja to rzeczywiście stary i dalej aktualny spór. Wystarczy posłuchać
polskich aktualnych wiadomości. Tym sporem akurat KP zajmuje się mniej
zakładając, że demokracja powinna być stanem normalnym ( nie słyszałem też żeby
liczne w KP feministki były namawiane przez jej męską część do noszenia
hidżabów, a przecież bez tego nie ma mowy o pieniądzach z Al. Kaidy).
-Natomiast na pewno chce przełamać neoliberalną hegemonię w Polsce. Podałeś
najprostszy sposób na to: stwierdzając, że w Polsce nie ma neoliberalizmu.
Łatwo Ci to przyszło, bo może nie wiesz co to jest neoliberalizm.
Kapitalista   |14.08.2007 12:47:54
Do wpisu 13. No cóż świat jest rzeczywiście skomplikowany. Chwała tęgim głowom z
Krytyki Politycznej, że chcą zatroszczyć się o moje zdrowie, pracę, o energię
dla świata i licho wie jeszcze o co?
Trochę mnie martwi ten kontyngent
żywnościowy.
Chłop spełniał taką powinność w mrocznych czasach narodowego
socjalizmu, a następnie komunizmu. Ale to już było. Czy Wy, Kot wiecie jaki mamy
teraz rok ?
kot   |14.08.2007 16:29:13
Kapitalisto, chyba msz rację dawno nie byłem na polskiej wsi.
Możliwe, że tam
pracują maszyny i niewielu ludzi. A w PGR-ach. zapomniano o kosztach
transformacji. Jestem pełen uznania za zrozumienie, że świat jest ździebko
skomplikowany.
Nie każdego na to stać.
Rylew   |15.08.2007 02:22:11
Kapitalicie i kotu,
Wpis nr. 11 nie jest moim wpisem, a ja sam nie miałem
dostępu do tej strony przez kilka dni.
Rylew   |15.08.2007 02:31:06
Do redakcji Krytyki Politycznej
Szereg przypadków na tym forum pozwala wnioskować, że posiadacie Państwo
niesprawny system EPD.
Powinno to zostać jak najszybciej usunięte za
cenę wiarygodnści. Jeśli chcecie naprawiać wady systemu (społecznego ) jak
się powszechnie sądzi, stajecie się niewiarygodni nie dbając o swój
własny.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.08.2007 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.68059 Seconds