Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Literatura zawsze jest polityczna Drukuj
dg   
28.06.2006
O relacji między literaturą a światem idei politycznych - Michel Faber w rozmowie ze Sławomirem Sierakowskim („Europa”, nr 25/2006).

Sławomir Sierakowski: W obu pana wydanych po polsku powieściach, tak różnych - „Pod skórą” ociera się o science fiction, a „Szkarłatny płatek i biały” to umieszczona w XIX wieku powieść wiktoriańska - podkreśla pan na różne sposoby istnienie wielkich nierówności między ludźmi, a także kulturowych i ekonomicznych form opresji. Co więcej, „Szkarłatny płatek…” zawiera marksistowską niemalże, klasową analizę stosunków społecznych… Czy zatem nazwałby się pan pisarzem lewicowym? Czy też sztuka jest po prostu apolityczna?
Michel Faber: Moje przekonania w przeważającej mierze są lewicowe. Długo wyznawałem pogląd, że nie powinno mieszać się politycznych i literackich treści, że sztuka jest zupełnie odmiennym od polityki rodzajem dyskursu. Zmieniłem zdanie przez ostatnie pięć lat, żyjąc w kraju, który rządzony jest przez rzekomo lewicową partię - laburzyści nie są oczywiście żadną lewicą - tym bardziej po inwazji na Afganistan i Irak, po przyłączeniu się do imperialnych ambicji Stanów Zjednoczonych. To szaleństwo narzucania demokracji innym państwom za pomocą bomb uczyniło mnie człowiekiem zdecydowanie bardziej politycznym. Zacząłem także pisać i wypowiadać się, używając innych niż literackie środki, uczestniczyć w manifestacjach antywojennych. Wydaje mi się niemożliwe pisanie książek, które zadają pytanie o człowieczeństwo, a które nie byłyby w jakimś przynajmniej sensie polityczne. Każde dzieło sztuki, które próbuje zrozumieć, dlaczego działamy tak, jak działamy i jaki tkwi w nas potencjał zmiany, siłą rzeczy staje w sprzeczności z dominującymi przekonaniami na temat społeczeństwa.

Ktoś powiedział, że „Szkarłatny płatek i biały” to powieść, którą mógłby napisać Dickens po lekturze Marksa, Freuda i feministek. Zgodziłby się pan z taką charakterystyką?
Przez 25 lat pisałem tylko dla siebie. Miałem zaufanie do komunikacji tylko z samym sobą. Kiedy zacząłem pisać dla innych, nie uważałem, że powinienem coś zmieniać, czynić bardziej przejrzystym dla czytelnika, upraszczać czy wyjaśniać filozoficzny kontekst moich książek. Sądzę, że dopóki spełniony jest najważniejszy warunek: w powieści obecna jest naprawdę mocna emocjonalnie historia, że są w niej postacie, których losy naprawdę czytelnika obchodzą - zmierzy się on także z intelektualnymi pytaniami, jakie rodzi książka. Ludzie nie są głupi i źle reagują zarówno na niedostatek, jak i na przeładowanie powieści treściami czysto intelektualnymi. Dam panu przykład. Wyobraźmy sobie, że idzie pan przez miasto i bardzo chce się panu siku. Nagle ktoś mówi panu, że zaraz za rogiem pojawi się Jezus Chrystus. Dalej będzie pan myślał przede wszystkim o tym, gdzie można się załatwić. Oczywiście że interesuje pana Chrystus za rogiem, ale pierwszeństwo zawsze będzie miała potrzeba fizjologiczna. Analogicznie u czytelnika taką potrzebą w literaturze jest nawiązanie emocjonalnego związku z opowiadaną historią. I jeśli zadba się o to, można dać mu coś więcej. W przeciwnym razie - straci się go, niezależnie od przekazywanych mu mądrości.

Akcja „Szkarłatnego płatka…” umieszczona jest w latach 70. XIX wieku, ale towarzyszy jej całkiem współczesny system wartości. Czy świadomie przyjął pan to podejście, projektujące w przeszłość dzisiejsze wartości?
Ludzie przeszłości byli prawdopodobnie znacznie bardziej podobni do współczesnych, niż opisuje to oficjalna historiografia i nasza potoczna świadomość. To, co wiemy o życiu ludzi z przeszłości, jest filtrowane przez oficjalne formy. Główne źródła przekazu są materiałami przeznaczonymi do publikacji. Tymczasem w tych najbardziej podstawowych sytuacjach - w miłości, w przyjaźni, w łóżku - niewiele nas dzieli od ludzi z przeszłości. Pisząc „Szkarłatny płatek i biały”, przeczytałem mnóstwo wiktoriańskich dokumentów nieprzeznaczonych do upublicznienia: listów, pamiętników itp. Przeczytałem dużo pornografii, którą rozpowszechniano w ogromnych ilościach, a która nie trafiła do oficjalnej historiografii. W takich tekstach ludzie rozmawiali ze sobą w sposób bardzo podobny do tego, w jaki rozmawiają dziś, z czego nie zdajemy sobie sprawy. Chciałem pokazać w swojej powieści, że ci ludzie byli w gruncie rzeczy bardzo nowocześni, dlatego książka jest napisana w czasie teraźniejszym.

Na końcu powieści znajduje się takie posłowie: „Cieszę się, że wybrałeś właśnie mnie; mam nadzieję, że zaspokoiłam wszystkie twoje pragnienia, a w każdym razie, że sprawiłam ci przyjemność. Byliśmy ze sobą bardzo długo i wiele razem przeszliśmy, a ja nie wiem nawet jak się nazywasz! Ale teraz już czas, żebyś pozwolił mi odejść”. Czy traktuje pan czytanie powieści jak wizytę u prostytutki?
Bardzo jestem przywiązany do idei, by literatura dotykała czytelnika mocno, emocjonalnie, głęboko. „Szkarłatny płatek i biały” jest umową z czytelnikiem. Na początku powieści pojawia się zastrzeżenie, że to jest jak kontakt z prostytutką: bądź czytelniku świadomy konsekwencji, uważaj, nie angażuj się głęboko. Ale następnie czytelnik oczywiście angażuje się, zapomina. I na końcu nagle zostaje przywołany do rzeczywistości. To bardzo ryzykowne zakochiwać się w kimś. Wchodzić w głęboką relację. Po przeczytaniu dobrej książki zawsze pojawia się rozczarowanie, że się skończyła. Tak samo jest w życiu. Ale warto czytać dobre książki i warto wchodzić głęboko w związek z drugim człowiekiem, choć może się to wydawać nieracjonalne.

Powieść ta buduje w nas przekonanie, że nie jesteśmy zdeterminowani przez przeszłość i otoczenie. Główna bohaterka, prostytutka Sugar, którą matka uczyniła pracownicą własnego domu publicznego, wyrzeka się zemsty i uczy się miłości do ludzi. Jeśli porównać trajektorię życia bohaterów pana powieści i bohaterów Michela Houellebecqa, to dostajemy dwa przeciwstawne opisy ludzkiej kondycji. U Houellebecqa dorosłość reprodukuje wszystkie obciążenia dzieciństwa…
W kreskówce Houellebecq grałby bez wątpienia postać Marudy. Wyobrażam sobie małe dziecko siedzące obok niego i mówiące: „Panie Houellebecq, słyszałem o tym wszechświecie, ludziach, życiu. Jestem podekscytowany, chcę tego spróbować, jakie to jest?”. I Houellebecq mówi: „Próbowałem, jest do bani”. Ja chcę być bardziej jak to dziecko… Kiedy przeczytałem „Cząstki elementarne”, byłem podekscytowany świeżością i odwagą jego spojrzenia. Jednak później Houellebecq wydał mi się jedynie kuglarzem zawiadującym najciemniejszymi z drzemiących w nas demonów.

Pana zdaniem Houellebecq przemienia ludzkie istnienie w coś po prostu mrocznego, złego i obrzydliwego. Czyli przyciąga naszą uwagę w taki sam sposób jak na przykład pornografia?
Mam wrażenie, że ekstremalny cynizm i antyspołeczna perspektywa ma znacznie więcej wspólnego z fanatyzmem religijnym. Ten specyficzny zwichnięty moralizm Houellebecqa jest w pewien sposób podobny do postaw niektórych pierwszych chrześcijan, którzy mówili, że życie ludzkie poczyna się między ekskrementami, bo łono usytuowane jest między kanałem na urynę i kanałem na stolec. Ten rodzaj wstrętu do ludzkiego życia, który ma wywołać w nas pogardę do własnego ciała oraz samych siebie i zwrócić w stronę niebios albo czegoś transcendentnego, nie różni się od tego wstrętu, który obecny jest w pisarstwie Houellebecqa. Oczywiście wielka różnica polega na tym, że Houellebecq nie daje nam żadnej transcendentnej perspektywy. Jemu chodzi jedynie o wzbudzenie w nas maksymalnego wstrętu. Nie bardzo jednak wiadomo, do czego ma to nas doprowadzić. Wydaje mi się, że ciekawiej byłoby jednak zasygnalizować jakieś odpowiedzi. 

Paradoksalnie brzmi to podejrzewanie Houellebecqa o fundamentalizm religijny. Przecież po ukazaniu się powieści „Platforma”, gdzie padają ostre słowa wobec muzułmanów, to właśnie fundamentaliści wytoczyli mu proces.
Czy słyszał pan kiedyś, żeby Houellebecq powiedział: „Nie wiem”? Kategoryczność jego sądów uważam za intelektualny fundamentalizm.

Pana dzieciństwo w Australii wydało mi się bardzo podobne do biografii bohaterów Houellebecqa. Samotne lata w psychologicznym oddaleniu od rodziców. Klasa średnia, wielkie miasto atomizującego się po rewolcie '68 roku Zachodu. Życie jak w pokoju hotelowym… W jakim stopniu Michel Faber jest Michelem z „Cząstek elementarnych”?
Moje dzieciństwo uczyniło mnie wyobcowanym egzystencjalnym pesymistą. I właśnie dlatego wydawało mi się, że dokonywanie „rewolucyjnych odkryć”: że życie jest bez sensu, ludzka komunikacja niemożliwa, wszystkie instytucje społeczne skorumpowane, a między kobietą i mężczyzną panuje wojna, byłoby popadaniem w straszny stereotyp. Tacy jak ja byli wszędzie na świecie, nie tylko w naszych czasach. To tylko jeden z ludzkich typów. Uznałem, że jeśli mam powiedzieć coś szczerego i ciekawego, powinienem raczej poszukać drogi od ciemności do światła. Jak Sugar.
Mnie i mojej żonie udało się to, czego odmawia Houellebecq swoim bohaterom: odbudowanie zniszczonej przez późną nowoczesność drogi do drugiego człowieka. Houellebecq słusznie uważa, że szansą na to jest tylko miłość, nie wierzy jednak w możliwość realizacji tej szansy. Wydaje mi się, że wyobcowani intelektualiści, napełnieni wstrętem do rodzaju ludzkiego, znajdują się w niebezpiecznej bliskości faszyzmu. Tkwi w ich postawie groźna utrata respektu dla człowieka. Ja długo się tego respektu uczyłem. Mam wrażenie, że moje książki są mostem łączącym bardzo mroczny świat wyobcowanego pesymisty ze światem miłości i wiary w człowieka.

Są jednak również bardzo wyrazistym oskarżeniem współczesnego świata.
Kiedy przyjechałem do Wielkiej Brytanii - po tym, jak mieszkałem w Australii, która jest krajem znacznie bardziej progresywnym i liberalnym - przeżyłem szok kulturowy. Gdy w północnej Szkocji zobaczyłem, jak traktuje się słabszych, obcych, starszych, odniosłem wrażenie, jakby brytyjska kultura popychała obywateli - którzy wcale tego nie chcą - poza granice ludzkiego serca. Doprowadza to do sytuacji, że można umrzeć na ulicy i nikt się tym nie zainteresuje. W Wielkiej Brytanii żyje bardzo wielu „ludzi niepotrzebnych” - gdyby ktoś ich zabił, nikt by się nie zorientował. 

 —  — 

Michel Faber, ur. 1960, pisarz. Urodził się w Holandii, dzieciństwo spędził w Australii, od 1992 roku mieszka w Szkocji. Zaczynał jako autor opowiadań - ich pierwszy zbiór „Some Rain Must Fall” ukazał się w 1998 roku. W jego twórczości pojawiają się elementy bardzo różnych konwencji literackich: od romansu, poprzez powieść gotycką i horror, aż po science fiction (jak w debiutanckiej, wydanej także po polsku powieści „Pod skórą”). Za jego najważniejsze jak dotąd dzieło uznaje się osadzoną w realiach wiktoriańskich powieść „Szkarłatny płatek i biały” (2002, wyd. polskie 2006). Ostatnio opublikował tom opowiadań „The Fahrenheit Twins” (2005). 

Komentarze
Dodaj nowy
thomas   |29.06.2006 11:49:27
Ciekawy nawet wywiad, Faber ma znacznie więcej do powiedzenia o M.H. (i mniej
banalnie) od Bielik-Robson… Ale czemu pan Sierakowski publikuje w takiej
szmacie? Przecież to wstyd pisywać w wersji "Naszego Dziennika" dla
pseudointeligencji.
wykluczony   |29.06.2006 12:42:03
Bo pan Sierakowski jest czlowiekiem z krwi i kosci, ktory ma swoje potrzeby, i
publikuje tam, gdzie mu bardzo dobrze zaplaca. I przynajmniej za to mu chwala.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 28.06.2006 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.56520 Seconds