„Super Express”: - Jaka choroba trawi dzisiaj polską lewicę?
Sławomir Sierakowski: - Lewica oficjalna jest zakładnikiem przeszłości.
Wcale nie PRL, ale lat 90., kiedy większość jej działań stała w
sprzeczności z ideałami lewicy. Dziś, gdy skończyła się naturalna
pookrągłostołowa koniunktura dla lewicy postkomunistycznej, nie jest
ona w stanie wiarygodnie usytuować się na pozycjach rzeczywiście
lewicowych. Nikt nie wierzy na przykład w jej prawdziwą determinację w
walce o neutralność światopoglądową państwa, po tym jak kilkanaście lat
obserwowaliśmy hołdy wiernopoddańcze polityków SLD wobec Kościoła.
- Obecnie na lewicy, mówiąc obrazowo, ścierają się dwa zasadnicze
poglądy i pomysły na przyszłość. Pierwszy - lansowany przez
Olejniczaka, który mówi o budowie dużego bloku od lewicy po centrum, i
drugi (nazwijmy go wizją Napieralskiego), który sprowadza się de facto
do silnego SLD. Jak pan ocenia ten spór? I czy są to pomysły na budowę
nowoczesnej lewicy, czy tylko doraźne odzyskanie władzy?
- Sojusz z demokratami nie byłby problemem, gdyby zawierała go pewna
siebie i przejrzysta tożsamościowo lewica. Cóż, koalicja to przecież
nie jedność, ale także szereg poważnych różnic. Problem polega na tym,
że w obecnej sytuacji demokraci jedynie pogłębiają mętność programową
LiD. Wobec tego spory pod tytułem „z demokratami czy bez” to jedynie
preteksty do walki o władzę w SLD.
- Coraz częściej słychać
opinie, że lewica w polskich warunkach musi wymyślić się od nowa. Co w
takim razie powinno być fundamentem tożsamości nowoczesnej lewicy?
- Rośnie pokolenie oddanych lewicowym ideałom ludzi, zdeterminowanych,
dobrze wykształconych i sprawnych organizacyjnie. Kluby Krytyki
Politycznej powstają w Polsce jak grzyby po deszczu, a na spotkania
przychodzą regularnie setki ludzi. Nie mam wątpliwości, że w Polsce
powstanie prędzej czy później lewicowa formacja. Oczywiście ten proces
potrwa dłużej, jeśli okaże się, że cały LiD będzie musiał iść na
zmarnowanie z powodu zupełnego zamknięcia na prawdziwe zmiany
programowe i kadrowe. Przeciwdziałać temu postanowiła grupa młodych i
ideowych działaczy, którzy nazwali się „Nowy Nurt”, są tam nawet
wiceprzewodniczący SLD Artur Hebda i SdPl Michał Syska. To oni są
jedyną szansą LiD na lepszą przyszłość.
- Do kogo lewica
powinna kierować swoją ofertę? Czy walczyć o ten elektorat, który
utraciła na rzecz PiS - czyli głównie wykluczonych? I czy to wystarczy?
- Lewica ma sens i polityczną szansę jedynie,
gdy broni wykluczonych. Dowodem na skalę problemów społecznych i
frustracji w Polsce jest tak duże poparcie dla prawicowego populizmu.
Ono się wzięło przecież z braku prawdziwej socjaldemokracji. Tylko
formułując niepopulistyczną, ale dobrze przemyślaną i konsekwentną
odpowiedź dla tych ludzi, lewica może odrodzić się w Polsce. Nie ma
innej drogi.
- Jakie powinny być priorytety nowoczesnej
lewicy? Wydaje się, że kwestie sporu z Kościołem i walka o prawa
mniejszości (czyli de facto sprawy kulturowo-obyczajowe) to za mało na
znalezienie miejsca w przestrzeni społecznej?
- To całkiem dużo. Gdyby poparcie dla lewicy sięgało tego odsetka,
który w Polsce jest za liberalizacją ustawy antyaborcyjnej albo
refundacją in vitro lub wychowaniem seksualnym w szkole, to lewica
byłaby jedną z najsilniejszych partii w Polsce. Oczywiście lewica musi
być równo zainteresowana walką o los wykluczonych ekonomicznie, jak i
obroną wykluczonych kulturowo mniejszości.
- A co z gospodarką? Wolny rynek z silnymi elementami państwa opiekuńczego?
- Tak, prochu wymyślać nie trzeba. Właściwie nigdzie na świecie nie
mamy do czynienia z taką gloryfikacją wolnego rynku jak w Polsce. Brak
lewicowych mediów, lewicowych instytutów badawczych, którymi nigdy
oficjalna lewica nie była na poważnie zainteresowana, powoduje, że
słychać w Polsce jedynie zwolenników wolnego rynku i ich
populistycznych przeciwników. Natomiast lewica mogłaby wprowadzić cały
szereg zmian w prawie podatkowym i prawie pracy, które wzmocniłyby
pracownika i związki zawodowe w nierównej dziś walce z biznesem. Zaraz
lewica dostanie wielką szansę od Komisji Europejskiej, która wprowadzi
obowiązek tworzenia rad pracowniczych w każdym zakładzie pracy. To mogą
być jedynie atrapy, ale - przy odpowiednim wysiłku politycznym - mogą
być to instytucje realnego wpływu na los pracowników.
- Z jakich doświadczeń - określając się na nowo - powinna czy też mogłaby korzystać polska lewica?
- Mamy wielkie tradycje lewicy przedwojennej, wielkie tradycje
inteligencji zaangażowanej. To przede wszystkim wzór postaw, wartości,
zasad, które należy przywrócić współczesności. Jako „Krytyka
Polityczna” rozpoczęliśmy właśnie wielki projekt wznawiania książek i
przywracania pamięci o wielkich postaciach lewicy: Stanisławie
Brzozowskim, Ludwiku Krzywickim, Wacławie Nałkowskim. Drugim punktem
odniesienia jest to, co robią formacje lewicowe na świecie. Jest czym
się inspirować, tylko trzeba chcieć i widzieć.
Wywiad ukazał się w „Super Ekspressie” z 7 marca 2008.
Na podobny temat
|
A jakie to ma znaczenie, czy dane dzi...
Postaram się. To będzie wymagało chwi...