Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Krótki kurs neoliberalizmu Drukuj
ASz   
12.07.2005

Ekonomia jest nauką, a nie ideologią - twierdzi Witold Gadomski. Otóż nic podobnego. Ekonomia nie oferuje nam żadnych bezspornych rozstrzygnięć. Nawet tak prostą kwestię, jak optymalna wysokość stóp procentowych, rozwiązuje się w głosowaniu ekonomistów z Rady Polityki Pieniężnej. Czy jest do pomyślenia, by w głosowaniu ustalać temperaturę, w której woda stanie się lodem? - pisze Jacek Żakowski w „Gazecie Wyborczej”. To kolejny głos w dyskusji zapoczątkowanej przez Sławomira Sierakowskiego tekstem „NBP nauczy cię liberalizmu”.

Komentarze
Dodaj nowy
bokanon  - sezon ogórkowy   |12.07.2005 10:39:49
Trochę to smutne, ze Żakowski potrzebuje trzech stron tekstu, żeby udowodnić
fakt, iż ekonomia nauką społeczną jest. Sezon ogórkowy w pelni. Przecież dla
każdego, kto stosował ekonomię w praktyce jest jasne, że politycy podejmują
decyzję na podstawie rozkładu prawdopodobieństw opracowanych przez analityków. Z
ekonomią jest trochę jak z alfabetem, daje nam podstawowe narzędzia. Nic więcej.


Czy można jednak ten zmasowany atak wytłumaczyć nieco fundamentalistycznym
stanowiskiem Gadomskiego (fakt, można mu zarzucić brak tolerancji dla
analfabetów)? Czy może raczej chodzi o jakąś krucjatę klerków przeciw
‘ekspertom’, którzy odważyli się konkurować na rynku idei?

Swoją drogą jeśli
ekonomia jest rozmamłaną dziedziną wiedzy, to co powiedzieć o pozostałych
naukach społecznych, w tym matce większości uczestników tego forum - socjologii?
Tylko proszę uzgodnić zeznania, bo oto we wczorajszej rzepie Pan Profesor Henryk
Domański nam spokojnie tłumaczy:

”Zaryzykowałbym stwierdzenie, że pod
względem ścisłości ustaleń socjologia jest w odniesieniu do zjawisk społecznych
tym, czym jest fizyka dla badania świata przyrody. Prawie od stu lat metodologia
badań socjologicznych doskonali rzetelność "pomiaru", przy czym należy
nadmienić, że ankiety i sondaże opinii publicznej są tylko jednymi z narzędzi
odkrywania prawidłowości rządzących zachowaniami jednostek”.

Czy Zakowski
juz o tym wie?
thomas  - nauka a polityka   |12.07.2005 14:24:39
Żakowski argumentuje za tezą, którą mógłbym sparafrazować tak: po pierwsze,
ekonomia nie ma jeszcze jednej, jednoznacznej, ogólnej teorii (to jest
konstatacja banalna, ale negowana przez Gadomskiego); a po drugie, nauka nie
ustala celów działań politycznych.

Nie jest tak, że ekonomia mówi, co jest
dobre, a co złe. Ona mówi, jakie środki prawdopodobnie mogą prowadzić do
określonych celów. Nie ma możliwości udowodnienia na drodze empirycznej, że
wysoki wzrost gospodarczy przy wysokim rozwarstwieniu społecznym jest lepszy od
niższego wzrostu gospodarczego przy niskim rozwarstwieniu społecznym, gdzie
dochody 90% społeczeństwa są dwa razy wyższe od minimum społecznego. To może być
założony cel polityki gospodarczej, lecz nie może to być rezultat naukowy. Bo po
prostu to nie jest fakt dostępny badaniu naukowemu, lecz pewna normatywna
przesłanka.

Problem z pseudonaukową ekonomią w Polsce jest taki, że polityka
gospodarcza jest uprawiana pod płaszczykiem metody naukowej. Politycy udają, że
są ekspertami, bezstronnie czytającymi wykresy (vide: Robert Antczak z CASE).
Tymczasem uprawiają propagandę tego, co uznają, za najlepsze cele polityki
gospodarczej. Proszę bardzo, wolnoć Tomku, ale przecież Antczak nie upowszechnia
uznanych wyników nauki, kiedy nawołuje do głosowania na PO!

Mylenie
propagandy politycznej z analizą eksperta jest szkodliwe i niebezpieczne, bo
może podważać autorytet nauki. To prawda, bokanon, bez wiedzy gospodarczej, tak
jak bez wiedzy socjologicznej czy fizycznej, nie ma mowy o sprawnym i sensownym
działaniu. Ale nauka empiryczna - a taką jest socjologia, ekonomia czy fizyka -
nie dostarcza norm! Normy możemy czasem w prosty sposób zastosować do wyników
nauki, lecz owo zastosowanie nauką już nie jest.

Kiedy zaś chcemy przejść do
oceny celów polityki gospodarczej, to nie wystarczy nam sama nauka. Co najwyżej
pomoże.
bokanon  - toporni niepokorni   |13.07.2005 09:09:04
Thomas, wszystko to prawda, tyle że rozróżnienie między analizą normatywną a
pozytywną jest na pierwszym albo drugim wykładzie ekonomii 101. Ja nie wiem, czy
Gadomski o tym zapomniał i nie wiem też, co pozwala naczelnym intelektualistom
kraju szafowanie banałami. Czy socjologiczne ‘gęby’ interpretujące
wyniki badań społecznych i kiksów politycznych zawsze jasno deklarują: uwaga
teraz zdejmuje się czapkę profesora i wygłasza się opinię normatywną, kto nie
chce słuchać, niech zatka uszy. Ta granica, choć naturalnie istotna dla
autorytetu ‘nauki’, jest mocno płynna.

Problem w tym, że temu
podobne ataki lewicujących intelektualistów na ‘neoliberalny
konsens’ przypominają bójkę ślepych na wrotkach. W jakimś niedawnym
tekście KP ktoś odkrywa, że PKB nie jest miarą szczęścia ludzkiego (brawo!, vide
pierwszy rozdział byle podręcznika makro). Gdzie indziej ktoś wykopuje Sena i
poucza o roli opieki zdrowotnej i edukacji dla wzrostu gospodarczego. Nihil
novi, ale jak to zrobić w praktyce? Tylko proszę bez alternatywnych teorii o tym
jak wydatki na prowokujących politycznie pornografią artystów kreują
niesamowicie wielkie efekty zewnętrzne! Intuicja innego managera myśli
społecznej mówi, że jak podwyższymy płace minimalne to wszyscy zyskamy.
Teoretycznie jest to możliwe, ale czy warunki ku temu są spełnione? Te
niepokorne zaczepki pachną anarchią, ale bardziej nieuctwem. I pewnie dlatego
nie spotkały się z polemiką jakiegoś poważnego akademika. A szkoda.
rewolewkombikryt  - banały?   |13.07.2005 13:12:01
Może to są i oczywistości, ale lektura publicystów takich jak Gadomski poucza,
że oni o takich oczywistościach nie słyszeli!
jacek   |13.07.2005 19:35:42
mówisz że "brawo!, vide pierwszy rozdział byle podręcznika makro", że
niby to takie oczywistości co lewica na temat gospodarki mówi że wszyscy wiedzą,
a to przecież nieprawda, liberałów czy wzmiankowanych przez Ciebie i Thomasa
ekspertów jakby wziąć i wprost zapytać: "czy PKB jest miarą szczęścia
ludzkiego" to by powiedzieli pewnie, że nie, ale to wcale nie przeszkadza im
przedstawiać wzrostu PKB jako naczelnego celu każdego porządnego człowieka.
agat   |15.07.2005 00:05:56
nie znam wielu ekonomistów, mogę ich liczyć na palcach (a Wy? ile macie
palców?), ale chyba żaden z nich nie wypowiadał się z uznaniem o zestawie
podręczników do ekonomii używanych w czasie studiów magisterskich na polskich
uczelniach ekonomicznych. w najlepszym razie z niejaką powściągliwością. ale w
tym momencie zaczynam już chyba uprawiać socjologię nauki…
może czerwone  - wydatki   |15.07.2005 01:36:45
ja znam wielu ekonomistów, bo mam wiele palców i jakoś nie mogę zrozumieć
przejścia od banalności stwierdzenia o PKB jako niewystarczającym mierniku
szczęścia ludzkiego do anarchizmu pachnącego nieuctwem. Czy zawsze kiedy staramy
się przerobić banały na działania bredzimy???
agat   |15.07.2005 10:22:55
tak, są to brednie, ponieważ ludzie powinni mieć możliwość ekonomicznej
samorealizacji bez wtrącania się ze strony państwa. wszędzie pod spodem ten
libertariański aksjomat.
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 12.07.2005 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.39874 Seconds