Nowość w sklepie KP!

miosz_okladka_300px.jpg

Katalog Książek KP

Najnowszy numer KP

kp29www150px.jpg

Komentarze

CYTAT DNIA

Pytałem decydentów MFW, jakie mają dowody na to, że ich neoliberalna polityka jest właściwa. Odpowiadali, że nie potrzebują dowodów. Wyglądało to tak, jakby chodziło im nie o politykę, lecz o religię. Ale to tylko część odpowiedzi. Forsowali taką politykę także dlatego, że chciało jej Wall Street. Niestabilność, kryzysy, łączenie firm, dzielenie firm to raj dla sektora finansowego, który robi na tym ogromne pieniądze.
Joseph E. Stiglitz

Książki w sklepie KP

Advertisement
Order software online
Język polski po Zagładzie Drukuj
Dorota Jarecka   
29.01.2008
„Żydzi! Rodacy! Ludzie! - krzyczy ze środka Stadionu Dziesięciolecia redaktor naczelny „Krytyki Politycznej” Sławomir Sierakowski. - Myślicie, że ta stara kobieta, która wciąż śpi pod pierzyną Ryfki, nie chce was widzieć? Zapomniała o was? Mylicie się. Ona śni o was każdej nocy. Śni i drży ze strachu. Od tej nocy, kiedy was już nie było, a jej matka sięgnęła po waszą pierzynę, nawiedzają ją mary. Mary-koszmary. Tylko wy możecie je przegnać. Niech przy jej łóżku stanie trzy miliony Żydów, których zabrakło w Polsce, i przegoni w końcu te zmory”.

Przebrany jest za młodego komunistę, mógłby zagrać w filmie „Dreszcze” Wojciecha Marczewskiego: czerwony krawat, skórzany płaszcz, rogowe okulary. Stoi na podium. Otaczają go zarośnięte trawą trybuny. Pustka jak na Forum Romanum.

Co znaczy to wołanie do „trzech milionów Żydów, których zabrakło w Polsce” tak pełne entuzjazmu, że aż zgrzyta? To żart? Karykatura? Czy poważna zachęta dla Żydów, by wracali do Polski? Tylko do kogo ta mowa, przecież ci, którzy nie żyją, już nie wrócą, a ci, którzy żyją, mają swoje państwo. A jednak bohater filmu krzyczy: „Wracajcie do Polski, do waszego-naszego kraju!”, „Przybywajcie ci sami, lecz odmienieni”, „Stworzymy dzieła rąk i myśli, których świat nie widział”, a nawet „Polecimy razem na księżyc”.

Alogiczny jest język tej przemowy, pełen dysonansów i krzywizn. Mówca udaje przywódcę mas, a przecież jest wielkim przegranym. Nie żąda, nie nakazuje, nie grozi, tylko prosi („Prosimy, wróćcie!”). Jest śmieszny i przerażający zarazem. „To nie apel poległych” - woła do zmarłych. „Wróćcie, a staniemy się Europejczykami” - krzyczy w kierunku pustych trybun ze środka stadionu, który do niedawna mieścił Jarmark Europa. Film zaczyna się w klimacie socrealistycznym, ale na końcu, kiedy do mówcy podbiegają harcerze z kwiatami i razem ruszają ku świetlanej przyszłości, wydaje się, że naprzeciw nim wyjdzie towarzysz Gierek. Na tym zresztą nie kończą się sprzeczności.

Sprzecznością jest sam pomysł filmu, bo w końcu czyjej wypowiedzi słuchamy? Sierakowskiego, który napisał tekst tego przemówienia razem z Kingą Dunin, czy Yael Bartany - artystki z Izraela, która nakręciła i wyreżyserowała film? I czy mam go odbierać jako „dzieło sztuki”, bo przecież Bartana to artystka sztuk wizualnych, czy jako manifest skierowany do izraelskich Żydów od redaktora ważnego lewicowego pisma w Polsce? Nawet gdybym umiała na te pytania odpowiedzieć, nie przybliżyłabym ani sobie, ani innym treści tego filmu. Bo jego sens zawiera się właśnie w sprzecznościach. Jakość tego filmu polega na zawieszeniu między ironią a powagą, zmyśleniem a faktem, prawdą a kłamstwem.

Obłok z pierza

Niespełna czterdziestoletnia Yael Bartana urodziła się w Izraelu, pracuje w Amsterdamie, jest autorką świetnych filmów, które mieszczą się pomiędzy dokumentem a wizualną impresją. Kilka razy była w Polsce, ten film zrobiła na zaproszenie Fundacji Galerii Foksal. Wcześniej krążyła wokół różnych motywów i pomysłów. Wreszcie trafiła na Stadion Dziesięciolecia i coś „zaskoczyło”. Stadion to złożony i mocny symbol. To znak tamtej, komunistycznej epoki, coraz bardziej wyrazisty, im bliżej jego wyburzenia czy też przebudowy. A jednocześnie - przez to, że był ostatnio używany jako targowisko - znak gospodarczej i politycznej transformacji, którą wielu ludzi w Polsce uważa za nieudaną. Sam wieloznaczny, jest świetną scenerią dla tego wieloznacznego filmu.

Jedno o filmie „Mary koszmary” możemy powiedzieć na pewno: trafia w sam środek sporu o polski antysemityzm obudzonego na nowo książką Jana Tomasza Grossa. Choć zbieżność premiery filmu Bartany z polską publikacją „Strachu” to przypadek, skoro już tak się stało, nie da się go wyrwać z tego kontekstu. Myślę zresztą, że właśnie porównanie z książką Grossa świetnie uprzytomni nam, czym jest ten film i co nam mówi.

Znamienne, że zaczyna się podobnie jak książka - widocznie żadnej wypowiedzi o relacjach polsko-żydowskich nie sposób inaczej skonstruować - od momentu wojennego szabru. Poplamiony krwią „obłok z pierza” z wiersza Zuzanny Ginczanki wciąż lepi się do polskiego sumienia. Pod pierzyną ukradzioną Żydówce śpi Polka i poci się ze strachu. Dlatego nawiedzają ją zmory. Potem jednak cała przemowa zdąży w innym kierunku.

Parodia mowy

Film podejmuje wątek, na którym Gross swoją książkę kończy, kiedy pisze, że wojenne i powojenne relacje Polaków i Żydów to nasze „jądro ciemności”, a „żeby się z tym dziedzictwem uporać, musimy je najpierw uczynić własnym, to znaczy przyswoić je sobie i umieścić w historii mocą własnej narracji”.

Co to jednak znaczy: własna narracja? Problem znalezienia odpowiedniego języka do opisania przeżyć i wydarzeń z historii Polaków i Żydów jest dzisiaj w centrum sporu. Co myślimy, mówiąc: „my i oni”, „swoi i obcy”, „Żydzi i Polacy”? Te kategorie pojawiają się w sporze o książkę Grossa, a jednak czujemy, że nie odpowiadają do końca rzeczywistości. Sam język bezwiednie staje się pożywką rasizmu. Jak mówić prawdę o historii, nie używając skompromitowanego języka?

To problem, z którego wiele osób doskonale zdaje sobie sprawę. Krystyna Kersten w swojej monografii wojennych i powojennych stosunków polsko-żydowskich pisała o „niedostatku języka i aparatu pojęciowego”. „Nie mamy języka, którym moglibyśmy mówić o problemach polsko-żydowskich” - pisał Roman Zimand. I ten właśnie problem jest w centrum tego znakomitego, a zarazem wprawiającego w zdumienie filmu.

Film zaczyna się w punkcie, w którym autorzy opracowań historycznych poddają się z braku odpowiedniego języka. Pokazuje, jak mogłaby wyglądać próba „narracji własnej”, gdyby wolno było powiedzieć wszystko. Co to za opowieść? To mowa, w której następuje pomieszanie uważanych wcześniej za rozdzielne pojęć, taka, w której Żyd jest rodakiem, obcy jest mną, a ja jestem obcym. Niejasna, pozornie alogiczna, ale za to prawdziwa. Bo przecież w tym nierealnym wezwaniu, by Żydzi wrócili do Polski, bo nie zrobimy im nic złego, a nie damy sobie bez nich rady duchowo i moralnie, jest jakaś dojmująca emocjonalna prawda, której nie da się wyrazić, posługując się językiem powszechnie uważanym za racjonalny. To nie jest wezwanie do przyjazdu konkretnej liczby obywateli do Polski, ale do tego, by świadomość ich braku pojawiła się w naszym języku. Stary język nie nadaje się do wyrażenia nowych emocji, potrzebny jest nowy - język polski po Zagładzie.

To nie jest komunikat ani od naczelnego „Krytyki Politycznej”, ani od artystki z Izraela. To wielopoziomowa parodia języka w ogóle. Film jest pastiszem oficjalnej mowy. Wiele tu aluzji do narodowej, komunistycznej i katolickiej propagandy, a także podobno propagandy żydowskiej, bo Yael Bartana nakręciła ten film pod wrażeniem przedwojennych produkcji filmowych zachęcających do osiedlania się w Palestynie.

Spytałam Yael Bartanę, jak film może zostać odebrany w Izraelu. Powiedziała, że tam słowo „wracajcie” może być odczytane w inny sposób - jako wołanie do Palestyńczyków. Każdy ma swojego obcego, i każdy ma swoje zmory. W Polsce rozliczamy się z przeszłością, ale naszych dzisiejszych obcych odsyłamy z granicy z wilczym biletem, każemy im żebrać w konsulatach o polską wizę.

Marek Edelman powiedział, że książka Grossa nic nie zmieni, bo za pół roku nikt nie będzie o niej pamiętał. To samo można odnieść do filmu Bartany. Natomiast postęp polega na tym, że ktoś mówi o tym, że potrzebna jest zmiana.

„Mary koszmary”, Yael Bartana, Fundacja Galerii Foksal, Warszawa, do 29 lutego

[Źródło: Gazeta Wyborcza, 30 stycznia 2008]
Komentarze
Dodaj nowy
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Strona www:
Tytu?:
UBBCode:
[b] [i] [u] [url] [quote] [code] [img] 
 
Prosz? wpisa? kod antyspamowy widoczny na obrazku.

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved.”


Na podobny temat

Aktualizacja    ( 09.02.2008 )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Generated in 0.58916 Seconds